BYC DZIECKIEM WSZECHSWIATA

BYC DZIECKIEM

 

Przychodzimy na ten swiat jako dziecko,ktore aby przezyc potrzebuje opieki doroslych .Dziecinstwo moze byc radosne lub koszmarne,w zaleznosci od swiadomosci rodzicow,ktorzy czesto zapominaja ze dziecko jest darem .Pierwsze piec lat zycia sa suma tego kim bedziemy w przyszlosci .Czy bedziemy mieli w sobie zdolnosc cieszenia sie tym co mamy,czy tez uzalania sie i obwiniania wszystkich dookola.Dzieci maja naturalna umiejetnosc radowania sie wszystkim,usmiechania sie do wszystkiego,cieszenia sie bez powodu .W doroslym zyciu ta zdolnosc zanika,czzesto slyszymy :z czego tak sie cieszysz,i co ty widzisz ,to jest glupie,to jest bez sensu.Zawsze mamy racje i wiemy wszystko najlepiej ,dajemy rady sami nie rozumiejac tego co mowimy i wiemy co jest dobre dla innych sami nie wiedzac jak zyc.Sluchamy bez wiekszej uwagi,ukrywamy swoje uczucia a zachwyt jest dla  nas abstrakcja .A dzieci sie dziwia dlaczego dorosli nie smieja sie dla  samego usmiechu

A GDyby tak na nowo  narodzic sie ,odkryc co znaczy byc dzieckeim .Polaczyc nasza doroslosc z dzieciecym odkrywaniem swiata .Stac sie naukowcem,odkrywca ,podroznikiem,znawca samego siebie .Nie uciekajac a stajac twarza w twarz Z samym soba .Nie uzalajac sie a probujac zrozumiec ;Nie obwiniajac a przebaczajac .Dziecka tak szybko nie oderwiesz gdy oglada ulubiona bajke.Gdy sie zachwyca to widac na jego twarzy .A my dorosli jestemy mistrzami w ukrywaniu uczuc .A gdyby tak miec odwage wyruszyc w nieznane.ODKRYC  ze swiat jest calkiem fajny bo to my go tworzymy .

Spotkanie uczynic swietem,spotkac bliskosc i porozmawiac  o niej,nie bac mowic sie o uczuciach,uwaznie sluchac  drugiego  czlowieka ,zachwycic sie nim,chciec go poznac.W ciszy uslyszec muzyke,w deszczu jak tetni zycie,zrozumiec spiew ptakow,oddychajac poczuc smak truskawek z dziecinstwa.I nie twierdzic ze to wszystko dziecinada ,pozwolic sobie na odrobine luksusu,zapomniec sie na chwile i dotknac gwiazd.Marzyc o wielkich rzeczach i nie plakac gdy one sie nie spenia,a gdy sie spelniaja skakac z radosci.Dla dziecka czas to pojecie wzgledne,my czesto narzekamy na brak czasu,marnujemy go,nie szanujemy i tlumaczymy sie ze nie mamy czasu.A czas jest miloscia,spotkaniem z tu i teraz,bez zàdan,oczekiwan .,Jest nam dany abysmy jak dzieci  mieli odwage smakowac ,czuc,oddychac patrzec,sluchac,tak jakbysmy  dopiero sie narodzili

Gdyby tak miec odwage ……….. 8-)

krople czasu

czasami tak bardzo chcialabym zatrzymac czas…

Czas -chwile które nigdy się nie powtórzą. Mierzony w godzinach,minutach,sekundach. Kochamy go gdy jest dobrze, przeklinamy gdy jest źle. Nie możemy go zatrzymać, jedynie zaufać mu,przytulić go,pokochać go.
Czas mogę podarować samemu sobie  by w zamęcie myśli zapomnieć o egoistycznym „ja” aby  zamienić się w uwaznego słuchacza, który z delikatnoscią i troską  ma siłę  podnieść podeptane myśli, emocje, zranione uczucia.
Zawsze jest odpowiedni moment aby spotkać samego siebie, by z mądrością proroka wyjść naprzeciw Światu który wciąż nie wie jak żyć.
Czy mam odwagę na spotkanie siebie twarzą w twarz?
Czas to też spotkania  z lnnymi. Od rozmowy o pogodzie do rozmów o Bogu. Są też takie które trwały przez chwile a często się do nich wraca.
Takie spotkania maja na celu odkrycie rzeczywistości taka jaka jest. Bez dodawania czegokolwiek od siebie.
Tacy towarzysze pojawiają się znikąd, często szybko odchodzą,nieliczni  zostają. Taka ich misja. Dotykają niczym Anioły, a może są ich wysłannikami, ich wspołpracownikami ..Łączy ich nieogarnione Dobro które zachwyca swym blaskiem zabiera lęk…,
I tak, krople czasu zaczynają tańczyć taniec zwany Spotkanie…. ze swym lustrem, obrońcą, radością.
Każdy z nas ma choć jedno takie spotkanie… i tak ja,mam kilka
Tato -osoba która zaraziła mnie miłością która zwycięża śmierć. Już go nie ma na tej ziemi.Bóg zmienił jego rozkład dnia. Bardzo mi brakuje taty. I wierzę ze opiekuje się mną, czuję jego obecność. To tato nauczył mnie kochać książki,które bardzo  lubię czytać,to on pzekazał mi radość w spotkaniu z drugim człowiekiem. Nauczył Dobra ,którego nie widać. Mam zdjęcie na którym siędzę wtulona w jego objęcia,mam 5 lat. Na tym czarno białym zdjęciu została zawarta miłość ojca do córki.Szczęście wychodzi poza kadr zdjęcia.Często wracam do tego obrazu, szcześliwego dziecka..I sama sobie zazdroszczę.
Mama za to była pełna rezerwy ,Kochała inaczej. Przekazała mi poczucie humoru (bardzo realistyczne..)Zawsze gotowa aby przyjąć drugiego człowieka. Rok temu była  bardzo chora, pojechałam aby być przy niej. Wtedy widziałyśmy się po raz ostatni.Gdy mnie zobaczyła,przytuliła mnie mocno i nic nie powiedziała. Jej oczy pełne miłości powiedziały wszystko: Czekałam na Ciebie, jesteś. Zobaczysz, szybko wyzdrowieję. I tak się stało,Bóg podarował jej kilka miesięcy zycia….Nigdy nie zapomnę tej cudnej ciszy, w której zobaczyłam,poczułam, dotknęłam jej miłości do mnie.
Niczym dotyk Anioła.
Czas który jest każdego dnia miloscią nie do ogarnięcia rozumem.
Wierzę że w końcu się spotkamy….

Ks Krzysztof -poznaliśmy sie w Paris, przez dwa lata opiekował się młodymi, to On zachwycił mnie Bogiem, pokazał swoim życiem że Bóg jest nieskończonym Dobrem. Zawsze miał czas. Gdy składałam mu życzenia świąteczne,on odpowiedział: prędzej to ja opuszczę Boga niż On mnie.
A gdy dziękowałam mu za pomoc, on rzekł: w czym taki oferma mógł Ci pomóc, no to ja ze jestem jeszcze większą ofermą,na to on: w takim razie oferma spotkała ofermę. …Dowcipny…
To on zaraził mnie Wiarą w Anioły, które nieustannie uczą nas wiary….
Robert -poznaliśmy się bo szwankował mój komputer. Przez chwilę szliśmy razem.Przez chwilę dotykaliśmy tego co najważniejsze… Duszy .Wiele czasu poświęcaliśmy na wspólne celebrowanie posiłków, próbując nie zagadać się a pobyć razem.
Pewnego wieczoru wracaliśmy z kolacji i przez ok 10 min miałam oczy zamknięte a on prowadził mnie. Ani razu nie otworzyłam oczu, pozwoliłam się poprowadzić. To doświadczenie pomaga mi abym nade wszystko pozwoliła Bogu na działanie….
I raz byliśmy  na kolacji w restauracji gdzie sie je w ciemności. Niezwykłe doświadczenie ciemności. Było dużo ludzi i większość z nich chciała zakrzyczeć ciemność, bała się jej. Albo narzekali ze im nie smakuje, albo gośno się śmiali. Kelnerami są niewidomi, i dopiero po skończonej kolacji można się dowiedzieć co się jadło.
Nam było dobrze, celebrowaliśmy ciszę ciemności, próbując zgadnąć co jemy. Anioły były bardzo blisko nas. Czas przestał istnieć. Zniknął pośpiech. Mieliśmy wszystko. Hm z chęcią poszłabym jeszcze raz…. Wychodząc zabraliśmy ze sobą Ciszę…..która do dziś pomaga mi w trudnościach… jest dobra na przezwyciężenie lenistwa. Bo gdy raz się spotkało Cisze ,to już nie można o Niej zapomnieć.
Najlepsze lekarstwo na poranioną Duszę….
Mam jeszcze wiele innych spotkań.. które leczą, pomagają się podnieść, przytulają…
Mam szczęście… co nie….tak,sama sobie zazdroszczę…..
Wszyscy uczą kochać  nie oczekując zbyt wiele….
Pozdrawiam

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)