wyśpiewać marzenia

Marzenia -czym one są?
Bez jest bezbarwne. Nawet jak się spełniają to dodają kolorów w codziennym życiu. Jedni żyją serialami, w których nie ma rzeczywistości, inni robią wszystko by marzenia realizować. Marzenia mogą oderwać od codziennosci, często szarej i smutnej. W marzeniach najważniejsze jest, by nie płakać gdy się nie spełniają, tylko tworzyć nowe . Nie zawsze wiemy co jest dla nas dobre, może dlatego marzenia się nie spełniają. Chcemy być kimś, kim nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. One są po ty by odnaleźć swą Drogę i nie bać się nią kroczyć. Wbrew wszystkim i wszystkiemu, nie deptając innych,mieć odwagę być sobą. Często mam słuchawki na uszach gdy idę ulicą. Ryk samochodów jest straszny, i słuchając muzyki uśmiecham się do siebie, lub sobie podśpiewuję. I hm ludzie dziwnie na mnie patrzą.. Czasami mam ochotę potańczyć na ulicy…..W taki sposób sprawdzam ile zostało ze z -radosnego, roztanczonego.. W świecie dorosłych taka postawa jest niezbyt dobrze widziana. (A szkoda, bylibyśmy mniej sztywni i upierdliwi). Lubię swoją pracę, aczkolwiek po 8 godzinach przebywania wśród ludzi zestresowanych i tak doroslych że aż nudnych ( i tak każdego dnia )mam ochotę całą ekipę wysłać na terapię, na której na nowo odkrją siebie i zaczą uśmiechać się bez żadnego powodu.Życie i tak jest trudne, ciągle musimy wybierać, być do dyspozycji, na pełnych obrotach.I jeżeli nie ma w nim chwil na marzenia, na oderwanie się od ziemi, to smutek może zjeść naszą Duszę, a ciągłe niezadowolenie może doprowadzić do depresji. O wielkiej mocy uśmiechu przekonał mnie bezdomny francuz siedząc w paryskim metrze, prosił o pieniądze.Nie miałam by mu dać,i tak zwyczanie się do niego uśmiechnęłam, na to on mi odpowiedział -”jeżeli ludzie uśmiechali by się tak jak ty, Życie byłoby bardziej znośniejsze „.To było kilka lat temu i pamiętam jego słowa do dziś. Bo tak naprawdę nigdy nie wiemy kto będzie naszym nauczycielem, być może marzenia mogą nam pomóc by spotkać siebie, by odryć
swe zakopane talenty, by uśmiech uczynić świętem każdego dnia.
Może warto wyśpiewać swe marzenia, na chwilę jak dziecko stając na palcach chcieć dotknąć nieba i mieć gdzieś że nazwą nas głupcem. Może wtedy marzenia zaczą się spełniać, kto wie….
Może wtedy będziemy gotowi by je przyjąć. Wyśpiewać hymn Życiu i tworzyć jeszcze większe marzenia gdy nie chcą się spełnić…. Może wtedy przestaniemy żyć serialami, prasą brukową, czy też plotkami.. Może warto wyśpiewać.. spróbuj, to nic nie kosztuje.

list do Ciebie

To ja, twój przyjaciel Anioł Stróż. Dawno się nie widzieliśmy. Jestem obok Ciebie. Czujesz? Budzę Cię rano, idę z Tobą do pracy, na uczelnię, do znajomych, kładę się z Tobą spać. Kieruję twymi krokami, abyś za bardzo nie błądził. Tylko że Ty, często nie sluchasz mnie. Często wiesz co dla Ciebie najlepsze. A czy tak jest? Czy zawsze masz rację ?
Jestem obok Ciebie! Zobacz!
Gdy uśmiecha się do Ciebie człowiek ,ja- tam jestem, gdy ktoś podaje Ci dłoń ,ja -tam jestem, gdy ktoś spożywa z Tobą obiad ,ja -tam jestem .O każdej porze możesz mnie wezwać. Darmowe pogotowie 24/24. Wiem o Tobie więcej niż myślisz, to co tak bardzo ukrywasz przed sobą, to czego się boisz, co dla Ciebie trudne. Mam dla Ciebie „biznes plan”.Chcesz go usłyszeć? Zatrzymaj się na chwilę. Pozwól mi o nim opowiedzieć. To nic nie kosztuje.Wystarczy abyś usiadł, wyłączył telefon,komputer.Możesz wybrać sobie miejsce, twój pokoj, brzeg morza, kościół, las. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz. Posluchaj mnie! Nie bój się! Przeprowadzę Cię z beznadziei do Nadziei, ze smutku do Radości
Otwórz serce! Zechciej mnie dostrzec. Nie bój się Mnie. Popatrz oczami serca, przypomnij sobie, jako dziecko wierzyłeś we Mnie .A teraz jako dorosły wstydzisz się Mnie. Tak bardzo dbasz o swój wizerunek, że Cię wyśmieją. Zbierasz ochłapy,tego że ktoś Cię pogłaska.Pomaga tylko na chwilę. I znowu musisz tańczyć jak Ci zagrają. Co się stało z Twoją dziecięcą wiarą i prostotą? Wkurzasz mnie taką „dorosłością „,dlatego czasami dostajesz kopniaka. Niby wierzysz w moje istnienie a nie pozwalasz na moje działanie. Letność jest najgorsza. Od Ciebie zależy czy staniesz się odpowiedzialnym za swe Życie, Wiarę, i Ludzi których Ci podsyłam. Wiesz dobrze Bóg do niczego Cię nie zmusza. Kocha Ciebie w wolności. Nie czekaj do jutra! Bo nie wiesz co może Ciebie spotkać. Uszanuję każdą twoją odpowiedź. Daj mi szansę a zobaczysz Światło, które nie oślepia, Ono wskaże Ci drogę.
Twój Anioł.
Ps. Bądź sobą! Mam na Ciebie oko.

Spotkanie ciepła w szpitalu

Istnieją momenty Ciszy które są muzyką. Jej delikatność to muśnięcie wiatru.Ciepło jakie ze sobą niesie topi największe bryły lodu. Jak wspominałam odwiedzałam w szpitalu ciocię kolegi, która dostała wylewu.Poznałyśmy się w szpitalu, tylko raz rozmawiałyśmy. Z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Konsekwencje wylewu, paraliż, śpiączka, płuca łapiące bakterie bardzo szybko. Za bardzo nie wiedziałam co jej powiedzieć ,a więc milczałam razem z Nią.Pomimo szpitalnych zapachów i ciągłej muzyki aparatów ratującej Życie,była i Cisza a w niej (Niech się dzieje wola nieba ).I tak z każdą wizytą coraz bardziej poznawałam panią Emilię. Trzymając ją za rękę słuchałyśmy muzyki Ciszy. Jedynie co mogłam zrobić, to być obok. Słowa były zbędne. Niiezwykłe spotkanie, jakie było mi dane przeżyć. Widziałam osobę pełną Życia i kochającą ludzi. W tej śpiącej kobiecie,podłączonej kabelkami było Życie.
W szpitalnych warunkach odkryłam na nowo Ciszę. Swym blaskiem oświetlała próbę zrozumienia cierpienia i tego że Życie na każdym kroku nas zaskakuje.
Tam gdzie jest ból, cierpienie, zagrożenie życia możemy zobaczyć zgodę na wszystko, spokój, i walkę o przetrwanie. I właśnie to przekazała mi pani Emilia. Nie znając jej bardzo ją polubiłam. Pachniało lawędą.Tego czasu spędzonego u jej boku nie zamieniłabym na żaden inny. Cały pobyt w szpitalu była na reanimacji. Na początku te wszystkie aparaty przerażały mnie. I pani Emilia dodawała mi odwagi. Gdy była przytomna patrzyła na mnie, trzymając ją za rękę czułam wdzięczność. Odwzajemnienie uścisku było delikatne jak puch.Były chwile gdy nie chciała wypuścić swej ręki z mojej. I tak milcząc moje serce szlachetniało u boku nieznajomej a tak bliskiej osoby. Jednak niebo zadecydowało inaczej, w niedzielę, po pożegnaniu się z najbliższą rodziną zmarła. A ja wciąż widzę ją radosną, pełną Życia.
Przekazała mi Milczenie miłości, piękną Ciszę, radość Życia, ciepło uścisku. Obecność, która burzy egoizm a rodzi wdzięczność.
Dziękuję pani Emilio. Do zobaczenia. Bo wszyscy wpadniemy w szpony śmierci.
Wiem gdzie pani szukać….
Takie znajomości są nam bardzo potrzebne, bo przypominają o tym że dni na ziemi są policzone.I o tym że nie zmamy dnia ani godziny …

 

ślubowanie i radosne świętowanie

Będąc na ślubie przyjaciółki w Paryżu…

Sakrament małżeństwa ma wielką moc. Otwiera pozamykane serca i łączy szanując wolność ukochanej osoby. I tak po porannej burzy w gorących promieniach słońca, które uśmiechało się do nas przybijając pieczęć miłości i ciepła w sercach młodej pary i gości,w kaplicy saint Louis w Paris przy szkole wojskowej Elka i Cédric powiedzieli „Tak”. Radość tuliła nas, otwierała szeroko ramiona abyśmy wraz z młodymi wyśpiewali hymn Miłości. I tak też się działo.Młodzi promienieli a my wraz z nimi. Bóg błogosławił, a ksiądz jako pomost łączący niebo z ziemią przybił pięczęć, .Wypowiedziana przysięga na zawsze połączyła tych dwoje a Bóg przyjął ich przysięgę. „CO Bóg złączył, niech człowiek nie rozłącza „.Wraz z Aniołami radwaliśmy się szczęściem młodych.Cały wszechświat śpiewał hymn Miłości,kłaniał się Jej, bo tylko Ona ma sens. Tylko Miłość zwycięża zło.Pyszna kolacja i tańce do rana były radosnymi chwilami, ciepło rozmów ogarniało całą salę. Iskry Dobra i Pokoju błyskały.W powietrzu unosiły się zapachy jaśminu. Czas beztroskiej zabawy zapraszał abyśmy wraz z młodą parą zachwycili się Życiem by w nieustannym zdumieniu odkrywać każdego dnia Miłość.Abyśmy Miłość uczynili sensem naszego Życia.
Niech te chwile ślubowania bedą dla was ochroną.Nieustannej opieki Aniołów
Błękitu nieba….

szpitalne kabelki cd

Witam
Niebo dziś kolory różu z błękitem miało. Do twarzy Mu było.
Dziś byłam w szpitalu odwiedzić panią Emilię. Ostatnio często tam bywam.Jej stan się pogorszył, wylew zrobił swoje. . I jestem na południu Francji.
Dziś dużo więcej kabelków, które chcą uratować jej Życie. Aczkolwiek Życie nie należy do nas. Jest w rękach Stwórcy. Pani Emilia chce Żyć, walczy o życie, kłóci się ze śmiercią.Najbardziej niezwykłe jest to że wcześniej jej nie znałam. Jest ciocią kolegi, będąc na lazurowym dostała wylewu. Poznałam ją w szpitalu. Słowa w takich momentach są najmniej ważne.Rozmawiamy oczami i dotykiem. Przekraczamy barierę dźwięku Tam jedynie milcząca Obecność ma sens. Reszta to tylko dodatek. Pośród maszyn obok niej i personelu który ciągle wstrzykuje jej preparaty, dotykamy tego co najważniejsze.Zgody i Cudu Milczenia. Niezbyt dobre miejsce ,bo ciszy tam nie ma.W końcu szpital.
Pani Emilia chce Żyć i widać jak bardzo walczy.
Czy wygra? Na to pytanie nikt nie może odpowiedzieć. Czas sam pokaże.
Dla mnie spotkanie jej to pochylenie się nad Życiem i zatrzymaniem się aby zobaczyć czy idę dobrą Drogą.
Cierpienie może uszlachetnić..

Jakiś czas temu złamane serce kolegi dało mi taki dialog…

-W miłości ,proszę pana, nie można grać
-granie zabija zdolność kochania
-W miłości wszystko w wolności dwojga osób
-Tak, proszę pana, tylko wtedy mamy prawo powiedzieć Kocham
- zakochanie to nie to samo co miłość
-mówi pan że cierpi..
-Cierpienie, proszę pana może nas upodlić lub uczynić silniejszym
-dobrze pan zna to uczucie gdy kazda część ciała boli, gdy ciemność jest wszędzie…
-twierdzi pan,że to jakiś koszmar,
-Koszmary w końcu się kończą -Proszę się obudzić, to tylko zły sen, czas na Życie które chce pana przytulić
-Jak długo będzie pan cierpiał, zależy tylko od pana..
-Pierwsza rekacja to nienawiść lub zmuszanie drugiej osoby do powrotu
-Tylko po co, skoro i tak pana nie kocha
-Trudno jest zapomnieć, aczkolwiek można nauczyć się żyć w zgodzie, wtedy lżej na sercu
-Mówi pan: nie mam po co żyć
-A może to jest właśnie okazja by na nowo pokochać siebie samego, miłością bez obłudy która zaprowadzi pana do prawdziwej miłości……

Perfekcyjne szczęście

Perfekcyjne szczęście istnieje w kontemplacji _-tak twierdzi Arystotateles.
Szczęście :pieniądze, sława, władza, czy też druga osoba ,spokój, przyroda.
Dla mnie perfekcja=prostota. Jest w całym wszechświecie, tylko człowiek boi się zatrzymać.Cały wszechświat śpiewa pieśń kontemplacji. Ptaki na niebie tworzą harmonijne klucze ,każdy z nich zna swoje miejsce.Ławice ryb o naturalnych kolorach jakich człowiek nigdy nie widział. Wszystkie zwierzęta na wolności jedzą tyle by zaspokoić głód.
A człowiek?
No cóż, nie ma umiaru. Dlaczego tak się dzieje?
Tyle przykładu w samej naturze, a my ,ludzie ,nieustannie niszczymy.Czy ktoś widział by zwierzeta śmieciły,czy też były otyłe?Tylko w niewoli, tylko gdy człowiek je karmi.
Wsłuchanie się w muzykę wszechświata wymaga zatrzymania się, ciszy i spokoju.A współczesny świat nie pozwala na kontemplację,bo mu się nie opłaca.Natura nie chce żadnych pieniędzy ,nie ma tam banków, nie ma kas, wystarczy wyjść z domu i wyruszyć by w śpiewie ptaków, muzyce morza, czy w ciszy górskich szczytów odnaleźć siebie. Zwykły spacer w lesie uczy spokoju, ucisza zamęt i rodzi uśmiech. Często poprzez czarną rutynę topimy się w morzu beznadzei,szarość widzimy wszędzie, miliony myśli nie chcą się zatrzymać. Wtedy wszystko ,nawet piękne widoki nas nie interesują. Daleko nam do kontemplacji. Harmonia między niebiem a ziemią istnieje. Widziałam ją.SAmolot.błękitnym niebem frunął ,statek.po lazurze płynął , samochód mknął a ja w nim. , i ludzie spacerowali, i to wszystko w lini prostej. Niewidzialna nić łączyła jakby chciała załatać dziurę jaką człowiek tworzy pędząc po trupach do swego szczęścia bez zadania sobie pytania
Czy to za czym tak szaleńczo biegnę ma sens?
Kontemplacja czyli oczarowanie oczarowaniem i powrót do źródła czystości myśli, uczuć i intencji.Perfekcja istnienia a nie bycia tylko fikcją.
-Ja nie istnieje ,jestem tylko fikcją
-dobrze ci z tą fikcją? (Dialog z filmu )
Może warto zadać sobie pytanie jak jest ze mną?
Jestem prawdziwa czy tylko fikcją?
Uśmiechnąć się do siebie i
znaleźć swe miejsce w samym sobie i nie bać się prostoty myśli. Bez zbędnych słów .W biciu serca usłyszeć swe istnienie. Odkryć na nowo perfekcję jaka we mnie istnieje.Ona czeka aby ją objąć, czułością przytulić,aby odzyskać wzrok i na nowo odkrywać świat, który tworzę i w nim zobaczyć perfekcyjną kontemplację szczęścia,które jest w tobie i we mnie .Każdy z nas może doświadczyć szczęscia. BO ONO JEST W KAŻDYM Z NAS. BEZ WYJĄTKU. ..

 

 

szpitalne kabelki

Jak szybko możemy stracić Życie przekonujemy się gdy spotka nas wypadek. Sekunda i upadmy, tracimy kontrole  nad ciałem,Mózg odmawia posluszeństwa.Czasami paraliż zabiera nam możliwość poruszania się i mówienia. Zapadamy w sen, życie schodzi z nas jak powietrze z balonika. Aparatura szpitalna wyznacza nam sekundy, pozwala nam Żyć.
Będąc zdrowym rzadko myślimy o funkcjonowaniu naszego organizmu,jak mądry jest. Dopiero patrząc na chorych podłączonych do rożnych aparatów uświadamiamy sobie o naszym kochanym organizmie.
Ostatnio ciocia kolegi miała wylew, do tego paraliż, śpiączka. Odwiedzam ją i patrząc na te wszystkie rurki które na całym ciele poprzyklejane i które  mówią o jej stanie zdrowia,otwieram buzie ze zdziwienia.Niesamowite jaką wielką mocą dysponujemy będąc zdrowym. I jak bardzo nie dbamy i nie słuchamy naszego organizmu.   Gdy jesteśmy zdrowi  nie potrzebujemy maszyn do funkcjonowania. Organizm czuwa bez naszej pomocy. Prowadzi z nami dialog. Czasami to jest jego monolog, bo my twierdzimy ze nie mamy czasu, ze wszystko ok.
Są wypadki losu i też zaniedbania ,które powodują chorobę.
Otyłość, anoreksja, złe odżywianie, praca bez odpoczynku. To tylko kilka przykładów, które żle wpływają  na stan naszego zdrowia.
Często nie lubimy swego wyglądu, nie akceptujemy tego że się starzejemy. Ciągle chcemy być młodzi, chociaż o tym wiemy katujemy ciało chemią która jest zawarta prawie wszędzie. Reklamy wciskają nam nowości, które mało mają wspólnego z naturalnymi składnikami.
Rzadko kto mówi o Ciszy którą ma moc „wskrzeszania martwych ciał „.Jeden z pisarzy powiedzial „świat który znamy jest ciężko chory.gdybym był lekarzem ,to na każdej recepcie przepisywałbym Ciszę.Dotyk Ciszy to dotyk Anioła. ”
Buddyzm dużo mówi o Ciszy, Jezus pokazuje gdzie szukać ukojenia.Islam także wskazuje na Ciszę.
Niestety człowiek krzywi się gdy słowo Cisza się pojawia. Zagubiliśmy umiejętność  bycia samym bez użalania się na samotność. Tak bardzo nie lubimy siebie że ciągle musimy być w ruchu. Nasz mózg nie wyrabia, ciało nie daje rady a my dalej swoje. Smutni ludzie mający to co potrzeba być radosnym nie widzą ani grama radości.
Gdyby tak radość można było zważyc, to ile każdego dnia twoja radość by ważyła??
Pomyśl?
Spójrz w Ciszę
Zanurz się w jej  krystaliczną toń.
A zobaczysz że każdy dzień będzie radosnym świętowaniem bez żadnego powodu..