zrozumieć innych odkrywając radość

…każdy kiedyś wdepnął w jakieś gówno, tylko niektorym wydaje się ze gówno pod ich papciami nie śmierdzi…. -tekst z książki
Tak często oceniam,rzucam słowami niczym kamieniem.Jak często wydaje mi się ze mam rację..W pracy obserwuję jak bardzo chcemy aby dali nam spokój.Fenomenalne jest jak nie potrafimy być ,zwyczajnie bez udawania..Zawsze ktoś inny jest winien,bo za dużo,bo za mało.”..bo,ale,mam dosyć”-takie słowa słyszę codziennie.Kolejny rok istnienia we wszechświecie (tylko kogo to obchodzi)Co z tego ze każdego dnia słońce kolorami obdarowuje niebo,co z tego że deszcz maluje na zielono…co z tego że Bóg Jest obok ….moje lepsze,nie masz racji….I tak zyjemy byle do jutra…byle tydzień się skończył.Marnotrawstwo życia jest tragedia człowieka.
W każdym porządnym hotelu jest kot albo pies.I my też mamy kotkę którą dokarmiamy.Poznaje mnie i przychodzi do mnie,z ludżmi rożnie bywa,zamknięci ,klucz zardzewiały.,wytykanie innym popełnionych błędów napoczatku dziennym,szczególnie gdy nikt nie pyta…
.Na świetowanie nowego roku hotel się zapełnił,no i trochę zamieszania było.Pracowałam na serwisie wieczornym i w tym zamieszaniu zgubiłam telefon…który się znalazł….
Moja szefowa była pewna że go znajdę i tak się stało(na drugi dzień klienci sprawdzając czy czegoś nie zostawili znalezli mój fon…który mi wypadł.)Siła wiary i mojej modlitwy do…tutaj się zdziwicie bo to Sw Krzysztofa prosiłam…hihi (pomylił mi się z Antonim)…a więc rok 2013 zakonczyłam nie mając telefonu ani komputera …(nie działa).I wtedy mnie olśniło…jak warto czasami zgubić coś by nauczyć się nie przywiązywać przede wszystkim do rzeczy.
I dotarło do mnie jak bardzo telefon może przeszkodzić w uslyszeniu spiewu ptakow,zobaczenia promieni slonca czy mrugającej gwiazdy…I że warto czasami wyłączyć go by zobaczyć drugiego człowieka….Pomimo że nie miałam jak złożyć życzeń moim bliskim…ten wieczór był Dobrem,spędziłam go z kolegami z recepcji(jeden z nich podzielił się ze mną napiwkiem)Nowy rok rozpoczęłam pracowicie(10 godzin)z odnleziolnym fonem..Szefowa mnie zaskoczyła swą wiarą i kolejna lekcja..jak bardzo wazna jest wiara w pozytywne,by nie być kwaśnymjak cytryna…..Oczywiście,zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony,smutas bez rokowań na cokolwiek Dobrego.Uf,to jest wyzwanie być obok takiej osoby w pracy.Wytrwałam dwa dni,i w końcu zwróciłam uwagę…Efekt -foch.No cóż,nie pierwszy,nie ostatni…Buntuję się przeciw wszelkim głupim zachowaniem w pracy.Mam dosyć chamstwa i głupoty,jednak w pracy spędzam 8 godz dziennie i dobra atmosfera jest konieczna by nie stać się marudą.Z takim człowiekiem niezbyt wiele można zrobić,zaraża i pluje jadem swoich lęków i negatywnych emocji.Smutek jest jego doradcą i podcina radość u innych..Smutek to zaraza ××1,skutek półprawd,życia nie swoim zyciem,opierania się ciągle na innych.Z zazdrością tworzą duet który prowadzi do wymazania Radości z serca ,a wtedy każde „gówno”czyli potknięcie(oczywiście u innych)jest niezwłocznie przekazywane dalej.Zasada:ja się czuję źle to i ty też.Niektorzy chowają głowę w piasek naśladując strusia,i cierpią nie wiedząc ze radość jest w sercu.Brakuje odpowiedzialności za siebie ,często jesteśmy tak zajęci byciem odpowiedzialnym za to co robimy ,lub za bliskich że harujemy jak woły pracując za innych.Sprzeciw nie wchodzi w grę,strach przed utratą pracy lub przyjażni większy od naszego szczęścia.Gubimy swoją drogę by być wołem roboczym.Nie dziwne ze tyle zmęczenie to chleb powszedni…
Jakim prawem niszczymy samych siebie?
Jakim prawem doprowadzamy do stanu gdy inni (ciągną nas za włosy)depczą nas a my pozwalamy ?
Jakim prawem żyjemy opierając się na innych ,zyjac tylko dla siebie?
Żyć to nic innego jak powiedział bezdomny . Mieć Miłość to być najbogatszym człowiekiem….
Kochać dopiero się uczę…a Ty?

Ps…nie pozwól by Życie Ci uciekło.
Harmonijnych kolorów

 

 

 

 

 

 

 

 

…każdy kiedyś wdepnął w jakieś gówno, tylko niektorym wydaje się ze gówno pod ich papciami nie śmierdzi…. -tekst z książki
Tak często oceniam,rzucam słowami niczym kamieniem.Jak często wydaje mi się ze mam rację..W pracy obserwuję jak bardzo chcemy aby dali nam spokój.Fenomenalne jest jak nie potrafimy być ,zwyczajnie bez udawania..Zawsze ktoś inny jest winien,bo za dużo,bo za mało.”..bo,ale,mam dosyć”-takie słowa słyszę codziennie.Kolejny rok istnienia we wszechświecie (tylko kogo to obchodzi)Co z tego ze każdego dnia słońce kolorami obdarowuje niebo,co z tego że deszcz maluje na zielono…co z tego że Bóg Jest obok ….moje lepsze,nie masz racji….I tak zyjemy byle do jutra…byle tydzień się skończył.Marnotrawstwo życia jest tragedia człowieka.
W każdym porządnym hotelu jest kot albo pies.I my też mamy kotkę którą dokarmiamy.Poznaje mnie i przychodzi do mnie,z ludżmi rożnie bywa,zamknięci ,klucz zardzewiały.,wytykanie innym popełnionych błędów napoczatku dziennym,szczególnie gdy nikt nie pyta…
.Na świetowanie nowego roku hotel się zapełnił,no i trochę zamieszania było.Pracowałam na serwisie wieczornym i w tym zamieszaniu zgubiłam telefon…który się znalazł….
Moja szefowa była pewna że go znajdę i tak się stało(na drugi dzień klienci sprawdzając czy czegoś nie zostawili znalezli mój fon…który mi wypadł.)Siła wiary i mojej modlitwy do…tutaj się zdziwicie bo to Sw Krzysztofa prosiłam…hihi (pomylił mi się z Antonim)…a więc rok 2013 zakonczyłam nie mając telefonu ani komputera …(nie działa).I wtedy mnie olśniło…jak warto czasami zgubić coś by nauczyć się nie przywiązywać przede wszystkim do rzeczy.
I dotarło do mnie jak bardzo telefon może przeszkodzić w uslyszeniu spiewu ptakow,zobaczenia promieni slonca czy mrugającej gwiazdy…I że warto czasami wyłączyć go by zobaczyć drugiego człowieka….Pomimo że nie miałam jak złożyć życzeń moim bliskim…ten wieczór był Dobrem,spędziłam go z kolegami z recepcji(jeden z nich podzielił się ze mną napiwkiem)Nowy rok rozpoczęłam pracowicie(10 godzin)z odnleziolnym fonem..Szefowa mnie zaskoczyła swą wiarą i kolejna lekcja..jak bardzo wazna jest wiara w pozytywne,by nie być kwaśnymjak cytryna…..Oczywiście,zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony,smutas bez rokowań na cokolwiek Dobrego.Uf,to jest wyzwanie być obok takiej osoby w pracy.Wytrwałam dwa dni,i w końcu zwróciłam uwagę…Efekt -foch.No cóż,nie pierwszy,nie ostatni…Buntuję się przeciw wszelkim głupim zachowaniem w pracy.Mam dosyć chamstwa i głupoty,jednak w pracy spędzam 8 godz dziennie i dobra atmosfera jest konieczna by nie stać się marudą.Z takim człowiekiem niezbyt wiele można zrobić,zaraża i pluje jadem swoich lęków i negatywnych emocji.Smutek jest jego doradcą i podcina radość u innych..Smutek to zaraza ××1,skutek półprawd,życia nie swoim zyciem,opierania się ciągle na innych.Z zazdrością tworzą duet który prowadzi do wymazania Radości z serca ,a wtedy każde „gówno”czyli potknięcie(oczywiście u innych)jest niezwłocznie przekazywane dalej.Zasada:ja się czuję źle to i ty też.Niektorzy chowają głowę w piasek naśladując strusia,i cierpią nie wiedząc ze radość jest w sercu.Brakuje odpowiedzialności za siebie ,często jesteśmy tak zajęci byciem odpowiedzialnym za to co robimy ,lub za bliskich że harujemy jak woły pracując za innych.Sprzeciw nie wchodzi w grę,strach przed utratą pracy lub przyjażni większy od naszego szczęścia.Gubimy swoją drogę by być wołem roboczym.Nie dziwne ze tyle zmęczenie to chleb powszedni…
Jakim prawem niszczymy samych siebie?
Jakim prawem doprowadzamy do stanu gdy inni (ciągną nas za włosy)depczą nas a my pozwalamy ?
Jakim prawem żyjemy opierając się na innych ,zyjac tylko dla siebie?
Żyć to nic innego jak powiedział bezdomny . Mieć Miłość to być najbogatszym człowiekiem….
Kochać dopiero się uczę…a Ty?

Ps…nie pozwól by Życie Ci uciekło.
Harmonijnych kolorów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…każdy kiedyś wdepnął w jakieś gówno, tylko niektorym wydaje się ze gówno pod ich papciami nie śmierdzi…. -tekst z książki
Tak często oceniam,rzucam słowami niczym kamieniem.Jak często wydaje mi się ze mam rację..W pracy obserwuję jak bardzo chcemy aby dali nam spokój.Fenomenalne jest jak nie potrafimy być ,zwyczajnie bez udawania..Zawsze ktoś inny jest winien,bo za dużo,bo za mało.”..bo,ale,mam dosyć”-takie słowa słyszę codziennie.Kolejny rok istnienia we wszechświecie (tylko kogo to obchodzi)Co z tego ze każdego dnia słońce kolorami obdarowuje niebo,co z tego że deszcz maluje na zielono…co z tego że Bóg Jest obok ….moje lepsze,nie masz racji….I tak zyjemy byle do jutra…byle tydzień się skończył.Marnotrawstwo życia jest tragedia człowieka.
W każdym porządnym hotelu jest kot albo pies.I my też mamy kotkę którą dokarmiamy.Poznaje mnie i przychodzi do mnie,z ludżmi rożnie bywa,zamknięci ,klucz zardzewiały.,wytykanie innym popełnionych błędów napoczatku dziennym,szczególnie gdy nikt nie pyta…
.Na świetowanie nowego roku hotel się zapełnił,no i trochę zamieszania było.Pracowałam na serwisie wieczornym i w tym zamieszaniu zgubiłam telefon…który się znalazł….
Moja szefowa była pewna że go znajdę i tak się stało(na drugi dzień klienci sprawdzając czy czegoś nie zostawili znalezli mój fon…który mi wypadł.)Siła wiary i mojej modlitwy do…tutaj się zdziwicie bo to Sw Krzysztofa prosiłam…hihi (pomylił mi się z Antonim)…a więc rok 2013 zakonczyłam nie mając telefonu ani komputera …(nie działa).I wtedy mnie olśniło…jak warto czasami zgubić coś by nauczyć się nie przywiązywać przede wszystkim do rzeczy.
I dotarło do mnie jak bardzo telefon może przeszkodzić w uslyszeniu spiewu ptakow,zobaczenia promieni slonca czy mrugającej gwiazdy…I że warto czasami wyłączyć go by zobaczyć drugiego człowieka….Pomimo że nie miałam jak złożyć życzeń moim bliskim…ten wieczór był Dobrem,spędziłam go z kolegami z recepcji(jeden z nich podzielił się ze mną napiwkiem)Nowy rok rozpoczęłam pracowicie(10 godzin)z odnleziolnym fonem..Szefowa mnie zaskoczyła swą wiarą i kolejna lekcja..jak bardzo wazna jest wiara w pozytywne,by nie być kwaśnymjak cytryna…..Oczywiście,zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony,smutas bez rokowań na cokolwiek Dobrego.Uf,to jest wyzwanie być obok takiej osoby w pracy.Wytrwałam dwa dni,i w końcu zwróciłam uwagę…Efekt -foch.No cóż,nie pierwszy,nie ostatni…Buntuję się przeciw wszelkim głupim zachowaniem w pracy.Mam dosyć chamstwa i głupoty,jednak w pracy spędzam 8 godz dziennie i dobra atmosfera jest konieczna by nie stać się marudą.Z takim człowiekiem niezbyt wiele można zrobić,zaraża i pluje jadem swoich lęków i negatywnych emocji.Smutek jest jego doradcą i podcina radość u innych..Smutek to zaraza ××1,skutek półprawd,życia nie swoim zyciem,opierania się ciągle na innych.Z zazdrością tworzą duet który prowadzi do wymazania Radości z serca ,a wtedy każde „gówno”czyli potknięcie(oczywiście u innych)jest niezwłocznie przekazywane dalej.Zasada:ja się czuję źle to i ty też.Niektorzy chowają głowę w piasek naśladując strusia,i cierpią nie wiedząc ze radość jest w sercu.Brakuje odpowiedzialności za siebie ,często jesteśmy tak zajęci byciem odpowiedzialnym za to co robimy ,lub za bliskich że harujemy jak woły pracując za innych.Sprzeciw nie wchodzi w grę,strach przed utratą pracy lub przyjażni większy od naszego szczęścia.Gubimy swoją drogę by być wołem roboczym.Nie dziwne ze tyle zmęczenie to chleb powszedni…
Jakim prawem niszczymy samych siebie?
Jakim prawem doprowadzamy do stanu gdy inni (ciągną nas za włosy)depczą nas a my pozwalamy ?
Jakim prawem żyjemy opierając się na innych ,zyjac tylko dla siebie?
Żyć to nic innego jak powiedział bezdomny . Mieć Miłość to być najbogatszym człowiekiem….
Kochać dopiero się uczę…a Ty?

Ps…nie pozwól by Życie Ci uciekło.
Harmonijnych kolorów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…każdy kiedyś wdepnął w jakieś gówno, tylko niektorym wydaje się ze gówno pod ich papciami nie śmierdzi…. -tekst z książki
Tak często oceniam,rzucam słowami niczym kamieniem.Jak często wydaje mi się ze mam rację..W pracy obserwuję jak bardzo chcemy aby dali nam spokój.Fenomenalne jest jak nie potrafimy być ,zwyczajnie bez udawania..Zawsze ktoś inny jest winien,bo za dużo,bo za mało.”..bo,ale,mam dosyć”-takie słowa słyszę codziennie.Kolejny rok istnienia we wszechświecie (tylko kogo to obchodzi)Co z tego ze każdego dnia słońce kolorami obdarowuje niebo,co z tego że deszcz maluje na zielono…co z tego że Bóg Jest obok ….moje lepsze,nie masz racji….I tak zyjemy byle do jutra…byle tydzień się skończył.Marnotrawstwo życia jest tragedia człowieka.
W każdym porządnym hotelu jest kot albo pies.I my też mamy kotkę którą dokarmiamy.Poznaje mnie i przychodzi do mnie,z ludżmi rożnie bywa,zamknięci ,klucz zardzewiały.,wytykanie innym popełnionych błędów napoczatku dziennym,szczególnie gdy nikt nie pyta…
.Na świetowanie nowego roku hotel się zapełnił,no i trochę zamieszania było.Pracowałam na serwisie wieczornym i w tym zamieszaniu zgubiłam telefon…który się znalazł….
Moja szefowa była pewna że go znajdę i tak się stało(na drugi dzień klienci sprawdzając czy czegoś nie zostawili znalezli mój fon…który mi wypadł.)Siła wiary i mojej modlitwy do…tutaj się zdziwicie bo to Sw Krzysztofa prosiłam…hihi (pomylił mi się z Antonim)…a więc rok 2013 zakonczyłam nie mając telefonu ani komputera …(nie działa).I wtedy mnie olśniło…jak warto czasami zgubić coś by nauczyć się nie przywiązywać przede wszystkim do rzeczy.
I dotarło do mnie jak bardzo telefon może przeszkodzić w uslyszeniu spiewu ptakow,zobaczenia promieni slonca czy mrugającej gwiazdy…I że warto czasami wyłączyć go by zobaczyć drugiego człowieka….Pomimo że nie miałam jak złożyć życzeń moim bliskim…ten wieczór był Dobrem,spędziłam go z kolegami z recepcji(jeden z nich podzielił się ze mną napiwkiem)Nowy rok rozpoczęłam pracowicie(10 godzin)z odnleziolnym fonem..Szefowa mnie zaskoczyła swą wiarą i kolejna lekcja..jak bardzo wazna jest wiara w pozytywne,by nie być kwaśnymjak cytryna…..Oczywiście,zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony,smutas bez rokowań na cokolwiek Dobrego.Uf,to jest wyzwanie być obok takiej osoby w pracy.Wytrwałam dwa dni,i w końcu zwróciłam uwagę…Efekt -foch.No cóż,nie pierwszy,nie ostatni…Buntuję się przeciw wszelkim głupim zachowaniem w pracy.Mam dosyć chamstwa i głupoty,jednak w pracy spędzam 8 godz dziennie i dobra atmosfera jest konieczna by nie stać się marudą.Z takim człowiekiem niezbyt wiele można zrobić,zaraża i pluje jadem swoich lęków i negatywnych emocji.Smutek jest jego doradcą i podcina radość u innych..Smutek to zaraza ××1,skutek półprawd,życia nie swoim zyciem,opierania się ciągle na innych.Z zazdrością tworzą duet który prowadzi do wymazania Radości z serca ,a wtedy każde „gówno”czyli potknięcie(oczywiście u innych)jest niezwłocznie przekazywane dalej.Zasada:ja się czuję źle to i ty też.Niektorzy chowają głowę w piasek naśladując strusia,i cierpią nie wiedząc ze radość jest w sercu.Brakuje odpowiedzialności za siebie ,często jesteśmy tak zajęci byciem odpowiedzialnym za to co robimy ,lub za bliskich że harujemy jak woły pracując za innych.Sprzeciw nie wchodzi w grę,strach przed utratą pracy lub przyjażni większy od naszego szczęścia.Gubimy swoją drogę by być wołem roboczym.Nie dziwne ze tyle zmęczenie to chleb powszedni…
Jakim prawem niszczymy samych siebie?
Jakim prawem doprowadzamy do stanu gdy inni (ciągną nas za włosy)depczą nas a my pozwalamy ?
Jakim prawem żyjemy opierając się na innych ,zyjac tylko dla siebie?
Żyć to nic innego jak powiedział bezdomny . Mieć Miłość to być najbogatszym człowiekiem….
Kochać dopiero się uczę…a Ty?

Ps…nie pozwól by Życie Ci uciekło.
Harmonijnych kolorów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tradycja czy wiara

Wigilia -czas przebaczenia samemu sobie i bliznim, czas spotkania Boga….
W tym roku nie mialam ochoty aby świętować. Pierwsze święta bez mamy… Pomimo tesknoty za rodzicami…wybralam się z upolowanym ciastem (zakupionym )do Ks Rośka, gdzie parafianie urządzali ucztę wigilijną. Było nas 17 osób… Stół od jedzenia uginał się.Jezus przyglądał się nam,leczył, uzdrawiał. Były kolędy, wspomnienia.. czas życzliwości o której tak często zapominamy.Zamiast śniegu niebo płakało deszczem.
Nie było miejsca…. dla Ciebie -tak śpiewamy,.Bog zajął najgorsze miejsce,a ja ?ciągle narzekam…
Wszyscy życzą zdrówka… itp. A czego nam życzy Jezus?
Tego abyśmy nauczyli się wreszcie kochać. O nic więcej nie prosi.
Narodzenie Boga to znak Pokoju ,czy potrafię ten znak podać gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię?
Pokój Tobie!! -tak mówi Bóg
A co ja Mu odpowiadam?
Będąc w piekarni po ciasto fajna atmosfera się wytworzyła, poczułam zapach świąt, życzenia przekazywaliśmy sobie stojąc w kolejce. Było świątecznie.
Czasami potrafimy czekać,nie fukamy, nie marudzimy. Uśmiechamy się życzliwością,która jak kolory nieba zapowiadają wschód słońca tak i uśmiech zapowiada Dobry Czas. I właśnie wtedy zaczyna się Boże Narodzenie ….
I najważniejsza Msza święta -pasterka. Święta Noc Narodzenia Księcia Pokoju.
Liturgia Światła, Wielkiej Radości.Bóg zasypuje deszczem łask…
Nie zawsze dużo ludzi oznacza że będzie radośniej.
Jakbym nie wiedziała ze to święta to słuchając śpiewu wiernych bedących na mszy (a było nas dużo )pomyślałabym że to pogrzeb. Glosy ciche, poblokowane (mój też )Krzyczeć w złosci to potrafię a wyśpiewac Bogu głośno uwielbienie… hm z tym już gorzej. Dlaczego tak sztywni w kościele jesteśmy? Boimy się Boga?
Odpowiedź przyszła szybko (gdy ks Rosiek dał mikrofon małej dziewczynce, która zaśpiewała…. Chwała na wysokości a pokoj na ziemi )koleda przybiezeli do Betlejem pasterze )
Zaniemowiłam z wrazenia,… tak jakby ziemia z Radości zadrżała, solistka tej Świętej Nocy.Była naszym przedstawicielem przy naroodzinach Jezusa. I tutaj nie chodzi o jej głos, ale o ŚPIEWAJĄCE SERCE.
Jej serce Żyje, dlatego była tak zaangazowana w śpiew. Jej nie chodziło o pokazanie się. Była jak Jezus, który ukochał człowieka i wybrał cały świat i ludzkie serce jako swój dom.Być może dlatego nie było miejsca dla Niego…..” a na ziemi pokój”…własnie ta kolęda a nie inna. Dla mnie znak, Bóg przyszedł i w spiewie tej małej powiedział Raduj się, pokój tobie,wyrzuć z siebie smutek, weź przykład z tej małej. Bądź sobą. I wtedy się zaczeło Narodzenie Życia…
I tego wam i sobie życzę….

Jeśli potrafisz kochać… to już coś -tak mówi ks Pawlukiewicz,

dialog z bezdomnym, narkomanem
-ty jesteś z nas najbogatsza
-dlaczego?
-Bo ty masz miłość….

Błękitu nieba