kolejne wylowione perly

 

I znowu Paris..I znowu ci ,którzy nie maja nic…Czas ,który ma w sobie wszystko co boli ,co cieszy..Trudna sztuka uważności ,odwagi bycia soba ..Czas wielkiego zdumienia i zachwytu nad ….niesopodziankami  Zycia.

A może to ja nie mam nic…A może  to ja jestem biedna bo mam tak wiele a nie potrafie się cieszyc tym co mam ,tylko wciąż chodze smutna ..A  może  to ja nie mam zasad  uważając  ze mam  prawo osadzac innych,twierdzac ze pomagam…Tylko czy tak jest naprawde ..Czy to czym zyje jest prawdziwe?…A może mi się tak tylko wydaje…Zastanwaiajac się dlaczego tak bardzo ciagnie mnie do Paris,do Pomostu –dostalam odpowiedz bedac z ekipa  i próbując zarobic na potrzeby stowarzyszenia.

W Tgv para młodych ludzi kłóciła sie..HM…Być może nie potrafili inaczej ,tracili bezcenny czas na pokazanie kto ma racje.Mieli ze soba malego psa i zamiast przytulic siebie nawzajem to przytulali psa .Nowa moda..Brak świadomości i odpowiedzialności za tego,którego się wybiera.

I wreszcie Paris ,i znowu mlody po mnie wyjechal i znowu kolacja na mnie czekala i znowu zapachnialo  jasminowa miłością ..I znowu malo snu i duzo niespodzianek ..

W niedziele sloneczko nam od rana towarzyszylo ,kawunia ,śniadanko i do walki o tych, o których niewielu pamieta …Ekipa ciezko pracowala w piątek i w sobote …Dobrze ze ludzie oddaja swoje rzeczy ,a nie wyrzucaja na śmietnik,dlatego mogliśmy zrobic wyprzedaz rzeczy uzywanych ,zarobic troszke i pobyc z ludzmi…Nade wszystko uwrażliwić ich,aby nie przechodzili obojetnie obok drugiego człowieka..CZASAMI USMIECH MA POTEZNA MOC;;

Aby nie było tak super to na wejscie maly konflikt ,co do salki ,w ktorej byliśmy(byliśmy w salce parafialnej)no coz ….POTRZEBY JEDNEGO CZLWOIEKA WAZNIEJSZE OD POTRZEB  STOWRZYSZENIA I BEZDOMNYCH;;kto by się tym przejmowal))

Tak to już jest jest ,jeden daje ,drugi zabiera. Skad taka przepasc?

Jedna pani dala mi 50 euro…ktos inny zatrzymal się wysłuchał kim jesteśmy,i nagle wśród smutnych ludzi (większość z nich zagrzebana była wybierając rzeczy)pojawil się On-Mateusz ,dziesięciolatek ,którego maialm szczescie poznac i pobyc z nim..Szlachetny rycerz mojego pobytu w  Paris . Jedynie dzieci maja zdolność widzenia dalej,nie boja spojrzec się glebiej,nie boja się pytac o prawde…Sprzedawalismy razem ciasteczka zrobione przez ekipe.Robilismy razem biznes (tak Mateusz twierdzil,nie bal się wyjsc do ludzi i sprzedawac ciastka i z duma przynosil mi pieniadze)Z  takimi ludzmi można współpracować .

NIE TRACIL CZASU NA GLUPIE PYTANIA TYLKO OD RAZU WZIAL SIĘ DO PRACY .NIE BAL SIĘ ZACZEPIAC LUDZI I NIE ZNIECHECAL SIĘ GDY MU NIE DAWALI(aczkolwiek czesciej się zatrzymywali i glaskaki po glowie )być może zawstydzal ich swoja postawa…Takich rycerzy potrzebuje swiat.Slonce ,które odmraza serca z obojętności .Postawa godna uwagi  i zapytania siebie

Na co trace czas??

Kolejna postac to Przemek ze swoja siostra(dwoje młodych ludzi którzy pomagali nam )nowe osoby ,byli na pielgrzymce w CHARTES(piekna katedra )i dowiedzieli się o stowarzyszeniu, majac  wolny czas przyszli do nas.Kolejna postawa godna uwagi. Byli z nami przez caly dzien.Zakasali rekawy ,dzielnie zachęcali ludzi. Mogli zostac w domu ,mogli nie usłyszeć wezwania; Jedni drugich brzemiona noscie …A jednak usłyszeli i przyjeli zaproszenie do wspolnego dbania o DOBRO drugiego człowieka.  Takich ludzi potrzebujemy. Przez chwile sprzedawaliśmy razem ciastka ,spotkaliśmy się z potężnym murem obojętności (ludzie wychodzili ze mszy świętej i smutne jest to ze większość nie odpowidala nam  _dzien dobry))tak rozmodleni ?czy tez ciagle ktos od nich chce i znieczulili  się na jakiekolwiek prosby innych))ciekawe jest tłumaczenie się ( próbowaliśmy z radością i uśmiechem do nich wychodzic ,nie zmuszaliśmy,nie chcieliśmy ich tlumaczenia ))a jednak większość mówiła;nie jem słodyczy,lub jestem cukrzykiem …no coz nic na sile …Co mnie zasmucilo to ze nikt nie zapytal o stowarzyszenie …Nikogo nie obchodzi los rodakow .Jasne nie musi ,tylko co z braterstwem ,co z miloscia o ktorej mowil JEZUS ???

WSZYSTKO ZROZUMIE TEN KTÓRY WIERZY SERCEM –takie slowa usłyszałam na mszy sw …I ze Jezus placze razem z nami,tak jak zapłakał gdy jego przyjaciel Lazarz umarl.Wskrzesil go ,tak bardzo go kochal….

Maly Mateusz ZROZUMIAL;;;wolontariusze ZROZUMIELI ;;;Bezdomni ,którzy nam pomagali ZROZUMIELI;;;ICH SERCE BIJE ,KAZDE UDERZENIE TO PODANA DLON,POSLANY USMIECH.

Bezdomni weryfikuja ,sparwdzaja temperature serca;;;czasami przywracaja do zycia;;;odzieraja ze zludzien bycia dobrym ,lepszym.Pokazuja  jak bardzo jesteśmy ograniczeni w pomaganiu innym.Jedynie co możemy jak mowi THOMAS MERTON  „jedynie co możesz ,to pomoc odnaleźć Prawde w człowieku ,jeżeli posiadasz  ja we wlasnym sercu ”…Jest taki moment w zyciu człowieka ze musi podjac decyzje. Sam. Bez  półśrodków stanac w prawdzie przed soba samym.I to jest najtrudniejsze,bo jak się okazuje uwielbiamy się tłumaczyć, zwłaszcza gdy nikt nas o nic nie pyta (jak było  z ciastkami )

Po  calym  dniu usiadlam sobie z chłopakami z ulicy .Pobylismy razem.Pogadalismy  o sztuce ,o marzeniach. Czas którego nie zamieniłabym za żadne skarby swiata .Bo nikt z nas nikogo nie udawal,nie tłumaczył się ,nie moralizowal.Bylismy.Tak zwyczajnie SOBA  .W DZISIEJSZYM SWIECIE TO RZADKOSC.

CHLOPAKI DZIEKI ZA OBECNOSC

EKIPO ZA PRZYJECIE MNIE (POMiMO ZE DZIELI NAS 1000  KM )CZUJE SIĘ CZESCIA  POMOSTU

PEWNIE NASZEGO RYCERZA MATEUSZA JUŻ NIE SPOTKAM ACZKOLWIEK ZJAWIL SIĘ W ODPOWIEDNIM MOMENCIE ;;;kolejna niespodzianka od Zycia

Kolejna wylowiona perla … …

TAKIE UROKI PARIS;;

Ten pobyt koncze z mysla ;wszedzie ,tam gdzie chcemy aby zaistanial cud braterstwa –zaistnieje …..Bo wszystko zrozumie ten kto wierzy sercem…..

gdy zapomne o tobie obudz mnie

 

     

                                             OBUDZ MNIE !!!!

CZASAMI BOJE SIĘ OBUDZIC .RZECZYWISTOSC DOBIJA SIE ,nie daje za wygrana .W koncu  trzeba wsatc i zmierzyc  się  z PRAWDA , z samym soba .Nade wszystko z dniem dzisiejszym,  który wciąż pokazuje moje bledy, wytyka je ,zaprasza do współpracy ,by je przezwyciężyć .A ja ,wciąż swoje .Przewracam się na drugi bok i spie  dalej.W najlepszym wypadku otwieram jedno oko, spoglądam na zegarek i mowie sobie ;mam czas ,duzo czasu….Tylko tak ci się wydaje…SZEPCZE SLONCE WKRADAJAC SIĘ DO OKNA POKOJU ;;;;wstawaj  bo możesz minac się z najwazniejszym   momentem twojego zycia ..Ptaki już od 5 rano wyspiewuja hymn dziękczynny za to ze mogly się obudzic ..Ziemia oddycha ,i także mowi ;WSTAWAJ CZLOWIEKU!!!,JESTES ODPOWIEDZIALNY ZA MNIE …A TY SPISZ???JAK CHCESZ MNA RZADZIC SKORO BOISZ SIĘ OBUDZIC ..Caly wszechświat zaprasza na wielka  uczte ,aby tanczyc swój taniec .ON JEST ZAWSZE GOTOWY A JA …No coz twierdze ze nie umiem tanczyc ,a najgorsze ze nie chce się nauczyc …I UZALAM SIĘ PRZECHODZAC OBOJETNIE OBOK KROLEWICZA JAKIM JEST MOJE ZYCIE …

Uciekam w swiat snu ,zamykam drzwi serca i tylko rozum funkcjonuje.Tylko,ze on często nie daje rady ,zacina się ,zapomina się ,choruje .. idzie sam…i  z zalu umiera ….z tęsknoty za bliskością …

DZIWNE ,tyle czasu marnujemy na szukanie tak zwanego szczescia  które mamy w zasiegu reku…jest nim DZIS , …Cena jest Milosc ,walka o wytrwanie ,walka o wygranie …..Tyle czasu spedzamy na rozpamiętywanie przeszłości, wypominanie ,wytykanie   innym i sobie,tego co już nie wroci..

Slonce budzi swymi promieniami ,ma moc wyciągnąć z lozka,a ja zasuwam zaluzje i spie dalej…W koncu wstaje ,niewyspana,zmeczona ,pelna obaw co do dnia i tak wkraczam z bagazem niepotrzebnych lekow i strachu ,(który potrafi namieszac),w  Dzis….A wszechswiat tanczy …tylko ja stoje w miejscu z  etykietkami już gotowymi by je poprzyklejac ;ale on jest głupi,on nic nie potrafi,ale się ubrala,nie dam rady ,jestem nikim …i tak chodzimy a wlasciwie wleczemy się przygniecieli zbędnymi slowami ..Sa jak kamienie uwiązanie do szyji;Kolejna rzecz to przywiązywanie się do rzeczy,do ludzi ,do wszystkiego oprocz DZIS Oprocz rzeczywistości…

A może warto się obudzic się , zakochac się do szaleństwa w DZIS ,wziąć  go za reke  i już nigdy  go nie opuścić …Porazki ,bledy zostawic WCZORAJ ,strach oddac JUTRO I zanurzyc się w DZIS wslchujac się w symfonie stawianych krokow ,wpatrując się w odbicie drugiego człowieka ..Aby zamiast wroga zobaczyc brata …Aby zamiast marudzenia ,narzekania zobaczyc  maly szczegół który wyroznia tego człowieka ….Cieplo slow,sliczny uśmiech,radosne spojrzenie ,spokojne podejście ,poswiecony czas,ladny kolor włosów…Zawsze znajdzie  się szczegół,który wyroznia z tlumu szarego plaszcza ,jaki często sami na siebie wkladamy..Tylko trzeba chciec zauważyć.Trzeba być otwartym ,sprawiedliwym jak slonce ,które udziela promieni każdemu,jak deszcz który swoimi kroplami uderza o ziemie ,a ziemia odpowiada kolorami kwiatow,drzew..Kolory nadzei,spokoju…W przyrodzie nie ma niepotrzebnych kolorow,wszystko ma sens ,zyje w harmoni,odpowiada harmonia… Tylko człowiek,k tóry   uwaza się za pana tego swiata (i SLUSZNIE) nie zyje w harmoni…

OBUDZ MNIE!!

GDY NARZEKANIE STANIE SIĘ CODZIENNOSCIA

OBUDZ MNIE !!

GDY BĘDZIE MI BRAKOWAC CZASU DLA CIEBIE

OBUDZ MNIE !!

GDY ZAMIAST O CIEBIE BĘDĘ WALCZYC O MOJE PRZYJEMNOSCI

ZASLUGUJESZ NA MOJA UWAGE

ZASLUGUJESZ NA MOJA OBECNOSC

BO TYLKO TO MAM I JEDYNIE JA MOGĘ CI OFIAROWAC

OBUDZ MNIE!! GDY  ZAMIAST  ZADBANIA O CIEBIE BĘDĘ DBAC TYLKO O SIEBIE

ZROB TO !NIE BOJ SIĘ MNIE OBUDZIC! 

W TAKI SPOSÓB MOŻESZ MNIE URATOWAC ;;OD GLUPIEGO MNIEMANIA ZE MAM CZAS;;;

perly wyrzucone na brzeg codziennosci

 

Wtorek- TGV w drodze do  Paris .Czas pieknych spotkan ,czas tylko dla mnie,czas malej ilości snu który nie ma znaczenia,liczy się pobycie z Bliskimi memu sercu .Dwa dni pelne niespodzianek ,wypelnione po brzegi radością Spotkania….Niczym perly wyrzucone z oceanu –ludzie  z którymi zmeczenie staje się wytrwałością by nie bac się wyruszyc W DROGE..

Pierwsza niespodzianka świeżo upieczony student wyjechal po mnie na dworzec..O 24.00 .Damian czekal na mnie (mlody jest swietny )no Marysia jego mama pewnie by się kłóciła ze mna ….Ma fantastycznie rozbrajajce poczucie humoru  polaczone ze świadomościa tego co mowi .Marysia czekala na mnie z kolacja …poscielone łóżeczko tez …Dobrze jest pobyc w domu w którym pachnie Miłością;;;troszke poplotkowalysmy  i pozno się zrobilo  a  rano musiala wstac do pracy (no i jak jej nie kochac )

Promienie słońca obudzily mnie ,na stole śniadanko przygotowane …

Na obiad( ba oczywiście  japonczyk )z dziewczynami,z którymi wiele czasu spędziłyśmy razem .Dobrego czasu,który uczy ,który jest nieogarnionym szczesciem .Wysmielite jedzenie z wysmielitym towarzystwem …Rozmowy jakbyśmy się wczoraj widzialy ,jakby czas się zatrzymal specjalnie dla nas  chwile milczenia były jedynie gdy delektowalyśmy się próbując pyszności japońskich .Spotkanie zakończylyśmy w Starbucks na pysznej kawie waniliowej..

Slonce wygładziło nasze problemy ,spotkanie uczynilo nas lepszymi…Zal było się rozstawac ;;(to tylko 1000 KM)takie male nic ,bo gdy przyjazn jest prawdziwa to Obecność tego drugiego idzie za nami wszedzie ..

I kolejna niespodzianka (bylam u kuzynki by reszte moich rzeczy zabrac do Nice;;hm troche nostalgia zawróciła mi w glowie . Wszystkie te lata w PARIS uśmiechały się do mnie …Ania robila piergi z borowkami ..MNAIM taki deser krolewski ….a na drugi dien były pyszne naleśniki z serem..MNIAM

I powrot do Marysi,by wspolnie na skuterku zdobywac ulice Paris  i rozgrzewac serca BEZDOMNYCH..UF i to ja mialam prowadzic spotkanie i no to sobie wymyśliłam…balam się bardzo…Chlopaki sa bardzo wrażliwi,bardzo poranieni,nie chciałam ich jeszcze bardziej ranic .I wyruszyłyśmy na „ bzyczku na polska parafie ,w ktorej sa spotkania.Czulam się jakbym na wojne szla ze świadomością zwycięstwa (oczywiście ) Temat Wezwalem cie po imieniu… W pierwszej czesci pokazalam dwa lusterka ,jedno rozbilam i  puściałam je w obieg by każdy mogl sobie zadac pytanie w którym lusterku się odnajduje –tym rozbitym czy dobrym..mowilismy o Imieniu które każdy z nas dostal…Było nas ok. 20 osob,w tym 7 z ekipy Pomostu.Byl jeden chłopak który bardzo przeszkadzal,niesamowite jest to ze słuchał,naprawde słuchał i buntowal się w sposób agresywny.I tak sobie pomyślałam ze jest idealnym przykładem szarpaniny człowieka w zyciu codziennym…JEDNAK ZOSTAL … CZY I JA SIĘ TAK NIE ZACHOWUJE ?Zagluszajac swoje sumienie bronie zardzewiałych zamkow i poddaje się demonom agresji.

Opowiedzialam o moim spotkaniu po latach ,o drodze jaka przeszlam ….O pogodzeniu się z samym soba …I JEDEN Z CHLOPAKOW NA CHWILE SPRWAIL ZE WSTRZYMALAM ODDECH. Zakończył moje opowiadanie  mówiąc o piosence MODLITWA Okudzawy…(kiedys ja słyszałam ,i gdy po powrocie do MARYSI sluchalysmy ja …lal to jest przeslanie samego JEZUSA …

I ten zbuntowany,wytatuowany mlody czlwoiek  zna te Modlitwe…Czym się od niego roznie? ..niczym …I to był moment gdy zrozumiałam jak bardzo wiele chłopcy z ulicy mnie ucza i jaka wazna role w moim zyciu duchowym odegraly takie spotkania…To nie były rekolekcje,zadnego biskupa ,zamieszanie robil jeden chłopak,większość stawiala mur niedowierzania i nagle pojawia się MODLITWA OKUDZAWY …Była tez czesc modlitewna. Po raz pierwszy nie mialam kartki z moimi zapiskami(zostala w domu )ponad 10 CHLOPAKOW Z ULICY ;;;I WEŹ PROWADZ MODLITWE ;;;zadnej ekipy śpiewającej …NO po prostu …tylko wiac….Jedynym moim oparciem było czytanie z Izajasza Nie lekaj się ;;wezwałem cie po imieniu…I ta modlitwa przeszla moje najśmielsze oczekiwania .Nawet ten,który rozrabial zostal…Robi wrazenie ()zwłaszcza ze to ludzie z ulicy ,często majacy w noscie modlitwe )A na koniec był Dialog z Ukrzyzowanym…(hm taki pomysl gdy TGV mnie kołysało i napisałam z mysla o chlopakach…Każdy miał swiece w dloniach  które ogrzewaly serca zziębnięte …ich blask wchłonął ciemność.