KSIESTWO CZLOWIEKA -madrosc czy glupota

Czasami dzień pozwala na chwile zapomnienia o smutkach i trudnościach. Czasami uśmiecha się słońcem,kołysze – wiatrem, a Mozart, Bach ,Chopin pisza sonaty dla ptaków.

 Monaco –księstwo czystości, porządku i bogactwa. Uprzejmość   kierowców harmonizuje z uprzejmością przechodniów. Spokojnie można przejść przez ulice, samochody zawsze zatrzymują się przed przechodniem. Taki  fajny  układ –wzajemny szacunek, ludzie się nie spieszą, próbują być uważni. Niestety takiego przedmiotu nie ma w szkole.

A jakby tak destrukcyjne układy międzyludzkie zamienić  na wzajemny szacunek?

Może wtedy byłoby mniej…. wściekłych  ludzi.

 Wyjeżdżamy na tak zwany urlop a wracamy z niego zmęczeni, mamy wreszcie czas na odpoczynek a nie potrafmy go dobrze wykorzystać. Wycieczki naładowane atrakcjami , znudzony przewodnik monotonnie oprowadza, pogoda nie zawsze sprzyja i wredne zachowanie się odzywa, idziemy jak barany nie zauważając piękna miejsca w którym jesteśmy.

Dwa razy w krótkim czasie odkrywałam Monaco. Ten czas był bez mapy, bez wyznaczonych miejsc jakie musimy „zaliczyć” . Słońce nam towarzyszyło, wiatr mruczał a drzewa radośnie tańczyły. Słońce rozleniwiało nasze kości. Wkomponowani w pejzaż księstwa  nigdzie nie spieszyliśmy się.

Pierwszy raz byłam z Asia –(dla niej wszystko było wspaniale) Jej zachwyt stal się i moim.Czasami za bardzo się spieszyla, nie patrzac na oznaczenia, czesto szlam za nia i w ten spoob rodzila się wspolpraca-symbol umiejętności bycia dla innych oparciem a nie ciezarem.Towarzyszyla nam lekkość spontaniczności i otwartość na niespodzianki chwili. Piknikując w parku ,mewa bacznie nas obserwowała ,jakby chciała wyrwać nam bagietkę. Przypominała  ludzi którzy w imię diety cud srogim wzrokiem patrzą na tych ,którzy  swe podniebienie łaskoczą  pysznościami. Kwitnące  kaktusy,  sprawiały wrażenie bycia gdzieś w Meksyku ….

Karabinierzy pilnowali wejścia do pałacu książęcego. Turyści patrzyli na  się zmianę  warty. Gwar na uliczkach i piękna katedra były waga do zmierzenia ciszy i hałasu ,które  w sobie nosimy. Przestrzeń morza zapraszała do zanurkowania . Czas na chwile wstrzymał oddech. 

Plaża w Cap d Ail , morskie krople wody były ochłodą  ,skora nabierała koloru brązu. Słońce to wielki artysta ….

Drugi raz byłam z dominikaninem Ojcem Markiem który zawitał na zastępstwo wakacyjne. Tym razem odwiedziliśmy pałac książęcy,  słuchając historii powstania księstwa zostalismy przeniesieni w czasie,  oglądaliśmy bezcenne okazy chińskich waz, złote nici na tkaninach, portrety władców, ich intrygi zwycięstwa. Mądrość i głupota niczym się nie różnią od władców dzisiejszego świata. Zmienił się jedynie wystrój i zwyczaje. Dowiedzieliśmy się ze porządku pilnuje ponad 100 karabinierów a tak zwanej służby jest ponad 250 osob….bez komentarza …..

Jednak warto było znaleźć się w innym świecie, tak  bardzo odbiegającym od codzienności przeciętnego człowieka.( A znaleźliśmy się tam dzięki Ojcu Markowi który na moje ;nie wiem czy warto tam wchodzić powiedział –TO ZOBACZMY)i takim sposobem na chwile staliśmy się władcami tego świata …KOLEJNY OBRAZ tego, ze warto czasami zaryzykować w spontanicznym kroku znaleźć się zupełnie gdzie indziej …Taki wehikuł czasu ,który pokazuje ze każdy z nas ma sobie dobro i zło i ze ci rządzący to przede  wszystkim  ludzie ,od których często wymagamy zbyt wiele….Palac w Monaco szepta- spojrz w sIebie…

Odkryliśmy kaplice, w której królowała Cisza.

Gdy zaburczało nam w brzuchu usiedliśmy w resto i przy katedrze  w chłodnym wietrze zjedilsmy małże z frytkami  .Było dużo i były swieze….Czas jadl razem z nami, towarzyszyl nam w spokojnym delektowaniu się owocami morza.

Kupując bilety do palacu kupiliśmy tez do akwarium oceanograficznego…..Tam zobaczyliśmy ryby o magicznych kolorach, te z morza śródziemnego i te z morz tropikalnych.Oczywiscie te z tropików bardziej kolorowe i uzbrojone. Niesamowita różnica nawet w swiecie morza i oceanu. Pełna harmonia kolorów , tak jakby ubierał je najlepszy projektant. Nie ma takich kolorów ubran,jakie maja ryby. Te ,j pięknej ich szaty możemy im jedynie zazdrościć.Tropiki maja kolory bardzo cieple tkane przez slonce. Być może ,dlatego tak bardzo garniemy do słońca aby ubrało nas w ciepło którego nam tak brakuje .Poczuliśmy, ze musimy sie wynurzyć na powierzchnie ,poczuć wolność wiatru i powietrza które najpierw zatruwamy a później dziwimy się ze tyle zanieczyszczeń..

Kawa zakończyła nasze spotkanie z księstwem MONACO….tym razem nie u ksiecia