slonce i przyjazne spotkania razem chodza

Szczęściu odpłaca się szacunkiem inaczej może się odwrócić..
Paris. Po raz kolejny w tym roku. Mam do kogo wracać, a to zaszczytna sprawa. Słońce towarzyszem mi było, jakby promieniami tuszowało pośpiech i tłum ludzi biegnący za nim. Słońce rozleniwia, więcej czasu spędzamy na ławce z książką, lub spacerując nie myśląc o problemach mnie kuzynka, a później Marysia.Udzieliła mi kilku lekcji swoim przykładem. Wiara idzie w parze z zaangażowaniem.I tak miała spotkanie z jednym z podopiecznych i jego asystentka socjalną..Po drodze podniosła polaka, a on wstał i poszedł z nami.Odwaga Marysi współpracowała z nim.Był spuchnięty, poobijany, wrak człowieka. Rzeczywistość ulicy. Oto człowiek. …
Nasz podopieczny czekał spokojnie na Marysię, czysty nawet marynarkę założył i miał dla niej prezent z przesłaniem.Po raz kolejny bezdomny jest moim nauczycielem..Bezdomni z szacunkiem do innych są na bakier, a On podarował prezent. Tak bez powodu. Najczystsza forma wdzięczności. Spróbujmy spojrzeć bezdomnemu w oczy, być może wtedy zrozumiemy słowo Dobroć… Wieczór upłynął spokojnie, gwiazdy mrugały, czas szybko upływał. Ten pobyt w stolicy postanowiłam spędzić odkrywając dzieła w muzeum d Orsay. Znajduje się starym dworcu,warto się tam znaleźć by wypić kawę z VAN GOGH ,Gauguin,Monet,, Rodin, Renoir..Na chwilę zamilknąć i zamiast słów zaprzyjaźnić się z Milczeniem i w podziwie dla darów jakim jest talent zadać sobie pytanie A co robię ze swoim talentem?
Van Gogh miał 37 lat jak zmarł,a Renoir zmarł w miasteczku obok Nice, polubiłam Sisley zmarł w samotności.Bordereau namalował Compassion: Jezus umierający na krzyżu a obok człowiek obejmujący Go ze swoim krzyżem…. Robi wrażenie. Dobry obraz do medytacji. Artysta stracił troje dzieci i żonę…
Jest też wiele radości w obrazach i rzeźbach, prawie wszędzie człowiek i pytanie o sens Życia. Polecam muzeum d Orsay i zanurzenie w impresjonizmie francuskim.Spacer brzegami Sekwany ukołysał, magia rzeki, uciszył poplątane myśli,oddech stał się spokojniejszy .Jak dobrze jest zadbać o siebie i móc podarować sobie czas….. Po tak cudnym spacerze, czas na kolejne zaszczytne Spotkanie. Tym razem, z tymi którzy mają dożywotnie miejsce w moim sercu.Najlepsze ciasto jest mało smaczne przy takim spotkaniu. Mamy o czym rozmawiać, nie pretensji, złych myśli. Jest Obecność, każda sekunda jest życzliwością i uśmiechem. Tak, mam szczęście mieć takie przyjaźnie. One uszlachetniają moje serce. Tym razem było jeszcze bardziej uroczyście, bo nie było żadnego powodu ….Nie miałam ochoty ich opuszczać. Jak nigdy. Hm właśnie zdałam sobie sprawę jak każdy z nich jest dla mnie ważny ….I jak bardzo tutaj w Nice brakuje mi ich…. Morze i góry rekompensują braki. Przyjaźń to nie przelewki…. I jeszcze jedno spotkanie dosyć późną porą… Zdziwiona, Oni mają dla mnie czas..to się nazywa Obecność, która leczy, która chce rozmawiać, która nie marudzi że musi rano wstać.. To nie przelewki. I na koniec krótkie spotkanie z zarządem Pomostu, i spacer i ogrody Tuileries ,siedząc na krzesełku , patrząc na wieżę Eiffel zazdrościłam sama sobie. Słońce nie opuszczało mnie. I nagle smutno mi się zrobiło ,aczkolwiek morze i lazurowe wybrzeże wzywa,…do następnego….dzięki za poświęcony czas ;;;to nie przelewki

PRZESTRZENIE PRZYJAZNI

Przyjaźń-, czym ona jest? Co oznacza być przyjacielem?

Czasami nadużywamy Jej, czasami odpychamy Ja, czasami zapominamy o Niej, zostawiamy na pastwę losu, odbieramy Jej chęć życia. Czasami to Ona nas zostawia i wtedy czujemy się odrzuceni. Wtedy nie przyjdzie nam na myśl, aby zadać sobie pytanie:, co takiego się wydarzyło, ze nie przetrwała?

Dopiero, gdy negatywne emocje i łzy odrzucenia się wyleją, próbujemy zrozumieć. Próbujemy zaufać, zachwycić się na nowo drugim człowiekiem.Pomimo wszystko.

Słońce pięknie oświetla miasto, budynki jakby podświetlone neonami powoli układają się do snu Morze bardzo spokojnie kołysze niebo, księżyc pokazuje swe oblicze. Słucham Dawida Garretta –skrzypka. Muzyka, która gra- żyje. Niczym gwiazdy przypomina o przyjaźni, tej, która zaskakuje, ociera łzy, uśmiecha się, zaprasza do dialogu. Lubię artystów, którzy potrafią wszystko zagrać, Garrett jest jednym z nich. Skrzypce nie potrzebują slow, zresztą nie da się grac na skrzypcach i jednocześnie śpiewać. Jestem otoczona muzyka, ta płynąca z serca artysty i ta ze wszech -świata.

Jeżeli chcecie zobaczyć przestrzenie przyjaźni posłuchajcie Dawida lub swojego ulubionego artysty.(5 Symfonia Beethovena przemawia do mnie, jest w niej szarpanina i tęsknota za miłością, walka o Prawdę; i Human Nature pełna spokoju i zmuszająca do tańca wśród gwiazd i księżyca, pomiędzy dźwiękami jest cisza ….

Różnorodność muzyki ma w sobie serce, które pamięta, skrzypce połączone z artysta i przy akompaniamencie muzyków nastraja do wspomnień o ludziach bliskich mojemu sercu..A jest ich wielu…

Ostatnio dwa spotkania, jedno z nich niespodziewane, drugie to telefoniczne zanurzyły mnie w życzliwości pomimo wszystko….

Pierwsze z nich uświadomiło mi ze przyjaźń to nade wszystko otwartość, to umiejętność przyjęcia drugiego bez słowa skargi; jestem zmęczona. To otworzenie serca i lodówki, portfela, czasu i zmęczenia. Wtedy egoizm nie ma wstępu, pozostaje czysta intencja wspólnego odnalezienia skarbu, jakim jest Obecność tu i teraz. W koncercie Garretta jest utwór VIVA LA VIDA, mówiący o przestrzeniach, Życia, które tak bardzo terroryzujemy. Wszystko jest indywidualne, pakowane pojedynczo. Wstydzimy się ze czegoś nam brakuje, do tego stopnia ze banki proponują pożyczki na święta Bożego Narodzenia lub Wielkiej Nocy. Ciekawe, co na to Jezus?

A drugie spotkanie telefoniczne pokazało mi ze pomimo, ze rzadko do siebie dzwonimy mamy sobie wiele do powiedzenia, pamiętamy o sobie nawzajem.Przestrzenie życzliwości i uśmiechają się do nas. Duch zwycięża materie, zwycięża głupotę rozmawiania tylko o pogodzie lub obrażanie się bo inni maja inne zdanie, bo nie robią jak ja chce. Tyle się mówi o tolerancji a zrozumienie idzie w zapomnienie. Lubię muzykę na żywo, wtedy widać ze artysta nie udaje. Daje innym swój talent, przekazuje muzykę a słuchacze śnią o niej, zachwycają się nią, zabierają ja do domu, wciąż i wciąż chcą jej słuchać.

Tak samo jest z przyjacielem, ten- prawdziwy zagląda do lodówki, mówi ci ze boi się i gdy robisz głupoty nie waha się ci o tym powiedzieć. Wie, kiedy odejść i popycha cie do przodu, gdy stoisz jak osioł. W codziennym zabieganiu myśli o tobie i nie odchodzi dopóki się nie dowie ze dajesz rady, ze może cie zostawić samego. Thomas Metron w „Nikt nie jest samotna wyspa „napisał; Szczęście nie jest sprawa intensywnego przezywania, ale sprawa równowagi ładu i harmonii. Muzyka czaruje nas nie tylko dźwiękiem, ale także cisza, która w sobie zawiera; bez tej kolejności dźwięku i ciszy nie byłoby rytmu”

Z rytmu rodzi się wolność a w wolności człowiek uczy się kochać drugiego nie uzależniając się od niego. Takie zachowanie wymaga świadomości odrębności tego drugiego i pustyni ciszy i morza wylanych łez i chwil buntu, aby wraz z harmonia połączonych dusz wyrazić zgodę na podarowanie i otrzymanie najcudniejszego prezentu, jakim jest drugi człowiek.

W dźwięku rytmu odrębności istnieje Zycie.

Nie przegap Go