CHROŃMY SIĘ PRZED ŚLEPOTĄ Z WYBORU

Wzrok -jeden ze zmysłów., „Oko  waży tylko 8 gramów. Dostarcza mózgowi aż 85% informacji o otoczeniu. Do procesu analizy odebranych przez oczy sygnałów angażowane jest ponad 10% wszystkich komórek nerwowych w mózgu. Dzięki temu, każdy człowiek nie tylko patrzy, ale też rozumie to, co widzi.”
Stracić wzrok możemy w każdej chwili.
W Paris, Londynie, Warszawie jest restauracja w której kelnerami są niewidomi. Byłam w Paris. Nazywa się Dans le noir….  Niezwykłe uczucie przez chwilę  poczuć się jednym z nich. Wprowadzeni w ciemność musimy uważać, by widelcem nie wybić sobie oka,ponieważ jemy w ciemnej sali ,skazani na ich opiekę. Rożnie ludzie reagują na ciemność. Od bycia podrażnionym do uczucia wytchnienia, spokoju. Byłam w tej drugiej grupie. Dobrze jest iść z kimś kto nie boi się ciemności. I na ulicy  widziałam młodego człowieka,który miał dziecko uwiązane w chuście . Szedł sam .Z delikatnością trzymał je za głowę.Miał wiele spokoju w sobie, kroczył pewnie. Byl niewidomy..
I jest ślepota z wyboru, ta dopiero zamyka wszystkie drogi ku pozytywnym emocjom, uczuciom,zdarzeniom.
Gdy wszędzie widzisz zło -jesteś ślepy
Gdy wszystko jest ok -jesteś ślepy.

Mistycy uważają ,ze wszechświat jest taki jaki powinien być. Szukamy na zewnątrz ,tego co już posiadamy.Problem w tym ze te skarby nie odpowiadają naszym wyuczonym kryteriom,nawykom.
Trzaskanie drzwiami, ciągle narzekanie, ponuractwo, nieumiejętność wyśmiania samego siebie,-z takim człowiekiem trudno wytrzymać… brak uśmiechu lub „przyklejony uśmiech „-uf to dopiero wyzwanie nawiązać kontakt z takim…. To tak, jakby wchodzić na 10 piętro z ciężkimi zakupami po stromych schodach. Można się zmęczyć, zadyszeć w takim towarzystwie… Czy aby nie należę do takiej grupy -ślepców z wyboru. Gdy piszę pada deszcz, krople równomiernie rozbijają się o ziemię. Słychać muzykę kropel. Lubię deszcz. Po jego wizycie, robi się zielono. Jest ciemno na dworze,gwiazd nie widać… Mogę narzekać o znowu pada, a mogę przyjąć jako dar. Są też  trudni ludzie…. ci z pracy ,w domu… ostatnio Francja żyje Charlie….  Nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Może dlatego warto spojrzeć z miłością na siebie, rodzinę, sąsiada czy też przechodnia. Pomimo wszystko zapragnąć, zatęsknić, zanurzyć się w życzliwym spojrzeniu. Raz. Tylko jeden raz. I tego jednego razu się uchwycić i zastygnąć jak galaretka na cieście… Może to jest sposób by kłótliwe spojrzenie i plotkarski język wysiedlić .Zamienic na lepszy model..Mówimy: dobrze z oczu ci patrzy…. no cóż nie zawsze to się sprawdza. Życie pokazuje nam jak bardzo naiwni jesteśmy i jak często chcemy  wygodnie kosztem drugiego przeżyć życie.,uwazajac ze to inni krzywdzą nas  ; Czy tak jest zawsze…, wcześniej czy później… Życie zapyta: a gdzie twoja odpowiedzialność za twoją drogę. Otwórz oczy, nie jedź na oślep,nie udaj że coś robisz…
Noworodki” płaczą na sucho „dopiero w drugim miesiącu życia pojawiają się łzy. Łzy chronią, zatrzymują wzruszenie którego nie umiemy wypowiedzieć, wyrażają złość, smutek, bezsilność. Dobrze że są. Oczy i łzy idą razem. I dopełniają się wzajemnie.Jak wszystko w naszym organizmie żyje w idealnej harmonii.Jest takie jakie powinno być.
-Spójrz na mnie -mówi chłopak
-Czego chcesz? -pyta dziewczyna
-Popatrzeć na Ciebie -odpowiada chłopak
-A ty nie chcesz czegoś więcej ?…
Całe życie byłaś ślepa tak jak ja ….dialog z filmu

CHROŃMY SIĘ PRZED ŚLEPOTĄ Z WYBORU

JESTEM PRZY TOBIE

Starszy brat Amelki robi za Anioła Stróża. Gdy mama przebiera małą, leży obok niej i mówi: Jestem przy Tobie…..
Niezwykłość Obecności, czas który dzieli się na chwile radości. Czas wsłuchania się w to co chce przekazać druga osoba,nie tyle słowami, co gestami. Dzieci mają bezcenny dar -Czas (chyba że ambitni rodzice robią harmonogram dnia nie do udźwignięcia )czasami zabierają dziecku Czas, sami go marnują i próbują zainfekować swoje dzieci. Kiedy ostatni raz słyszałeś Słowa: jestem przy Tobie? A kiedy ostatni raz powiedziałeś je  swoim bliskim?
Ta mała jest szczęściarą, ma niewiele starszego brata, który zawstydza niejednego dorosłego. Tyle depresji, samobójstw, niekochanych uczuć. Może dlatego że tak rzadko,( nawet jak jesteśmy w związku) słyszymy: jestem obok,, nie musisz niczego udawać, nie masz się czego bać.. jestem… Ważniejsze słowa niż: kocham Cię…. Tak rzadko rozumiemy gesty, tak rzadko spacerujemy próbując wsłuchać się w Ciszę tego co „mówi „druga osoba.
Jeden ksiądz zaczął kazanie od chwili Ciszy i to było najpiękniejsze kazanie jakie do tej pory słyszałam.Inny ksiądz gdy zaczął mówić-zamilknął, za oknem śpiewał ptak,przez chwilę pozwolił aby zaistniał w sercach słuchających ….i nic nie powiedział…(historia zasłyszana ). Spotkał Boga…I Nim się podzielił.
Cisza jest sprzeciwem dla wielu, niezrozumiana, niekochana. W niej nie miejsca na kłamstwa ani na potok słów…. W niej liczą się gesty i Obecność… Czasami zamierzona, czasami spontaniczna. Najgorzej jest gdy musimy przebywać w obecności tyrana, egoisty czyli ignoranta. Skąd w człowieku tyle zazdrości, zawiści, negatywnych uczuć…. jak sobie z nimi radzić, gdy nie mamy obok siebie osoby która powie nam: jestem przy Tobie….
Po raz kolejny, dziecko daje mi lekcję… jak być przyjacielem, jak tworzyć relacje które przetrwają wszelkie burze, bez obrażania się, bez wciskania moich prawd, mojego widzenia świata…. Takie to proste…. Jestem przy Tobie…
Takich znajomości życzę…. a nade wszystko abyśmy byli prawdziwi w dawaniu Czasu…i dbaniu o siebie ..

 

NARODZINY -tajemnica istnienia

Oczekiwane czyli kochane.Z wielką radością, która nie umiera. Z wielkim zniecierpliwieniem,z wielkim strachem: aby nic się nie stało…..

No i pora nadeszła, upragniony czas narodzin…..Czas zobaczenia świata, naszego domu -Ziemi…. Ziemia jest jak dziecko, wymaga nieustannej pielęgnacji, nieustannej uwagi….Amelia -córka koleżanki, już od 3 nad ranem dobijała się  -to już pora, ciasno mi, już w końcu chcę zaczerpnąć świeżego powietrza. Znamy się od 3 miesiąca ciąży jej mamy. Towarzyszyłam im podczas wizyt kontrolnych…. A więc zdążyłyśmy poznać się….Lubiła pokopać, i tak też się urodziła. Dzielna dziewczyna, nie robiła problemów. Chciała opuścić ciasny pokój i odebrać klucze od apartamentu, jakim jest Ziemia. Cudny wschód słońca wymalował niebo, kolejna gwiazda do gwiazdozbioru Życia-Amelka…. Zapachniało pomarańczą…. a może słodkimi czereśniami. Miałam ten zaszczyt zobaczyć ją kilka godzin po urodzeniu. Zmęczona spała przez cały czas, nic jej nie przeszkadzało, na nic nie zwracała uwagi.Zwyczajnie spała. Biorąc ją na ręce ,jakbym gwiazdę trzymała. Cud istnienia, cud Życia… tak często lekceważony, tak często niekochany….Bezbronność i zdanie na dorosłego człowieka. Wielka odpowiedzialność.. i wielki zachwyt… Jej starszy brat powiedział: patrz co mam…… No właśnie a czy rodzice wiedzą kogo mają w domu? Kim jest dziecko??Kolejną buzią do wykarmienia… czy też osobą do zrobienia kariery:bo mi się nie udało… a może jest klejnotem w ręku Stwórcy i przychodzi jako nieoszlifowany diament i jedyne co możemy zrobić to aby szukał swojej drogi, zarazić go pasją Życia, pasją którą zachwyci innych…
Amelia w drugi dzień śniąc …-nieśmiało uśmiechała się ,a na trzeci dzień uśmiech towarzyszył jej bardzo często… Przyjęła go jako spontaniczny odruch, oddech istnienia, zachwyt nad ludzkością…. Lubi patrzeć na czarny kolor, być może przypomina jej pobyt w brzuchu….. Ona wie co ważne, dba o siebie,ma wrodzony instynkt, że krzyk boli, a my katujemy uszy głośną muzyką czy też kłótniami. Jest waleczna i jak każde dziecko już od pierwszego dnia nie lubi rozkazów. I ma rację. .Niebo i Ziemia kłaniały się przy narodzeniu Jezusa i tak się dzieje gdy rodzi się każde dziecko. Wszechświat tańczy. Bądźmy tego świadomi. Amelka ma nam wiele do przekazania, to o czym już dawno zapomnieliśmy. Dlatego….będę śledzić jej rozwój….. dzieci umieją się zachwycać ,nie muszą udowadniać miłości….albo kogoś lubią albo nie. I jeżeli coś śmierdzi to śmierdzi a nie brzydko pachnie, jeżeli ktoś jest gruby to jest gruby… a nie; oj może troszkę ci się przytyło… Nazywają rzeczy po imieniu… Najgorsze jest to, że to my dorośli, najpierw uczymy ich słów, a później zabraniamy ich używać…. Póki co, Amelia uśmiecha się do siebie i tego co dane jest jej zobaczyć, a co niewidoczne jest dla naszych oczu… Zbyt zajęci, zbyt zmęczeni, a może zbyt dorośli. ONA widzi Anioły i Dobro tego świata… a ja…..

Lidka,Andrzej i starszy brat Amelki Nikolas przyjęli dar od Zycia  ….wtedy nuda zostaje wrzucona do kosza ….

Czytaj Życie jak księgę najświętszą.

Michał Bajor śpiewa. Czytaj Życie jak księgę najświętszą.

Śpieszymy się by dorosnąć ,a potem tęsknimy by znowu być dzieckiem, czasami tracimy zdrowie by zdobyć pieniądze. czasami zapominamy że żyjemy. Można zardzewieć od rutyny. Nie dajemy żadnej szansy aby dzień nas przytulił.Marudzenie staje się sposobem na Życie.Tylko czy warto patrzeć na świat negując krople radości, chwile, podczas których bajkowe klimaty stają się rzeczywistością.
Monaco -księstwo perfekcyjnie czyste, bogate sterylne. Podczas świąt Bożego Narodzenia zamienia się w magiczną, ciepłą, pełną kolorów i muzyki krainę .Świąteczna muzyka otula zmarznięte nosy i ręce. I tak w wolny czas spędziłam w niebanalnym towarzystwie- dzień w bajkowej krainie-Monaco. Błogosławieństwo gdy towarzysz wyruszenia w zachwyt dla kreatywności człowieka jaką jest wystrój miasta, czy też muzyka płynąca z głośników,nie przeszkadza, w milczącym zachwycie…Próbowaliśmy czytać tą chwilę jak księgę pełną słońca, wiatru, szumu morza, stawianych kroków, wypowiedzianych słów i milczącego zdumienia. Bez żadnego powodu, bez pośpiechu,bez zbędnego bagażu jakim jest smutek. Byliśmy tu i teraz. Dawno nie pozwoliłam sobie na taki luksus.Lokalne szopki zapraszały do kontemplacji, choinki do radości z samej radości, świąteczne budki z różnościami otwierały portfele. Wielkie postacie z Biblii i czarownice zadawały pytanie: kim jesteś człowieku? Co robisz na tym świecie? Obrazy z gwiazdą którą prowadzi…Tylko gdzie..?.
Ludzie spokojni, otuleni muzyką w świątecznym nastroju. Słońce tańczyło w rytm muzyki, a gdy księżyc przejął władzę ,kolorowe ,migające światełka
uśmiechały się i czarowały spektaklem na jaki wszystkich było stać. Wystarczyło wyjść z domu i pozwolić popatrzeć na taniec Radości i świątecznej atmosfery. Troszkę zmarzliśmy i weszliśmy do równie niebanalnego centrum handlowego jak nasze spotkanie.Niczym komnaty zamkowe,trochę ceny raziły wysokościami. Aczkolwiek atmosfery pełnego ciepła nie można kupić.Ona jest za darmo. I w końcu zgłodnieliśmy. I okazało się że w zimie, na starym mieście pusto, wszystko pozamykane… Jednak znaleźliśmy małą włoską restaurację.Ciepła atmosfera, spokojni ludzie, sympatyczni kelnerzy i przede wszystkim dobra pizza i tiramisu, z lampką wina zakończyły dzień w księstwie Monaco.Zamiast siedzieć w domu,wyszliśmy z niego i w spontanicznym geście gwiazdy nam się kłaniały. Luksus pracowania na Lazurowym wybrzeżu,i też luksus mieć obok siebie kompana, który nie przeszkadza być sobą. Tacy ludzie są skarbem…..Przychodzą, gdy się ich nie spodziewamy,gdy ich potrzebujemy…..