Czytaj Życie jak księgę najświętszą.

Michał Bajor śpiewa. Czytaj Życie jak księgę najświętszą.

Śpieszymy się by dorosnąć ,a potem tęsknimy by znowu być dzieckiem, czasami tracimy zdrowie by zdobyć pieniądze. czasami zapominamy że żyjemy. Można zardzewieć od rutyny. Nie dajemy żadnej szansy aby dzień nas przytulił.Marudzenie staje się sposobem na Życie.Tylko czy warto patrzeć na świat negując krople radości, chwile, podczas których bajkowe klimaty stają się rzeczywistością.
Monaco -księstwo perfekcyjnie czyste, bogate sterylne. Podczas świąt Bożego Narodzenia zamienia się w magiczną, ciepłą, pełną kolorów i muzyki krainę .Świąteczna muzyka otula zmarznięte nosy i ręce. I tak w wolny czas spędziłam w niebanalnym towarzystwie- dzień w bajkowej krainie-Monaco. Błogosławieństwo gdy towarzysz wyruszenia w zachwyt dla kreatywności człowieka jaką jest wystrój miasta, czy też muzyka płynąca z głośników,nie przeszkadza, w milczącym zachwycie…Próbowaliśmy czytać tą chwilę jak księgę pełną słońca, wiatru, szumu morza, stawianych kroków, wypowiedzianych słów i milczącego zdumienia. Bez żadnego powodu, bez pośpiechu,bez zbędnego bagażu jakim jest smutek. Byliśmy tu i teraz. Dawno nie pozwoliłam sobie na taki luksus.Lokalne szopki zapraszały do kontemplacji, choinki do radości z samej radości, świąteczne budki z różnościami otwierały portfele. Wielkie postacie z Biblii i czarownice zadawały pytanie: kim jesteś człowieku? Co robisz na tym świecie? Obrazy z gwiazdą którą prowadzi…Tylko gdzie..?.
Ludzie spokojni, otuleni muzyką w świątecznym nastroju. Słońce tańczyło w rytm muzyki, a gdy księżyc przejął władzę ,kolorowe ,migające światełka
uśmiechały się i czarowały spektaklem na jaki wszystkich było stać. Wystarczyło wyjść z domu i pozwolić popatrzeć na taniec Radości i świątecznej atmosfery. Troszkę zmarzliśmy i weszliśmy do równie niebanalnego centrum handlowego jak nasze spotkanie.Niczym komnaty zamkowe,trochę ceny raziły wysokościami. Aczkolwiek atmosfery pełnego ciepła nie można kupić.Ona jest za darmo. I w końcu zgłodnieliśmy. I okazało się że w zimie, na starym mieście pusto, wszystko pozamykane… Jednak znaleźliśmy małą włoską restaurację.Ciepła atmosfera, spokojni ludzie, sympatyczni kelnerzy i przede wszystkim dobra pizza i tiramisu, z lampką wina zakończyły dzień w księstwie Monaco.Zamiast siedzieć w domu,wyszliśmy z niego i w spontanicznym geście gwiazdy nam się kłaniały. Luksus pracowania na Lazurowym wybrzeżu,i też luksus mieć obok siebie kompana, który nie przeszkadza być sobą. Tacy ludzie są skarbem…..Przychodzą, gdy się ich nie spodziewamy,gdy ich potrzebujemy…..

Jedna myśl nt. „Czytaj Życie jak księgę najświętszą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>