CUDNE MANOWCE -spotkanie radosci

Moje godziny pracy się zmieniły, pracuję od południa do dwudziestej pierwszej. Od 18 zostaję sama i mam święty spokój. Nikt mi za uszami nie brzęczy….. Bardzo chciałam się spotkać,z tymi których dawno nie widziałam. No cóż, godzina nie jest zbyt późna, a więc zaproponowałam kolację …Kuchnia azjatycka…część osób nie mogła, część osób odpowiedziała pozytywnie i w sobotę wieczór przyjechała.. . Aby pobyć razem, nauczyć się tej trudnej sztuki słuchania drugiego. Jajowaty stół i dużo ludzi obok. I my.Bardzo lubię okrągłe stoły, nie zastanawiałam się dlaczego.Bliżej, cieplej, mniej stawianych barier przy okrągłym stole. Ktoś obchodził urodziny, ktoś inny patrzył ukochanej w oczy,rodziny na kolacji. I my wśród nich. Czas bardzo ważny,czas nie stracony, czas który prosi o uwagę, czas przyjaznych spojrzeń, czas wspomnień, tych fajnych i mniej fajnych, czas poznawania się. Wejścia głębiej, zaufania bardziej, odkrycia że ten drugi jest ważną osobą dla mnie. Odkrycia, że chcę go poznać, spędzić z Nim czas. Pośmiać się i wzruszyć. Nauczyć się cieszyć jego radością,a smutki przegonić. Stworzyliśmy atmosferę zaufania, dlatego to o czym mówiliśmy było bardzo ważne. Dotykało głębin Duszy. Choć ani razu nie padło słowo Bóg, nasz Stwórca był z nami. Siedział obok nas i przysłuchiwał się nam. Zwykła kolacja i niezwykłe spotkanie.
Takich spotkań mi w. Nice brakuje, z Aniołem na ramieniu, spokojnym wzrokiem, oszczędnym w Słowach i szczodrym w Uśmiechu. Tacy ludzie mogą wiele. Tam gdzie świat zabiera nadzieję, oni ją oddają. I bardzo się cieszę że ten czas mogliśmy pobyć razem. Musiało nam być dobrze, skoro byliśmy ostatnimi klientami. Pani za nami zamknęła drzwi na klucz.
Ostatni będą pierwszymi…. szepnął Anioł…
Takie cudne manowce …
Wszystko jest łaską szepnął święty Paweł