Niespodzianki wyruszenia w droge

Całun –milczący świadek milosci Boga do człowieka.  Płótno, w które, jak głosi tradycja, zawinięto ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. Obecnie wystawiony i każdy może na własne oczy spojrzeć na …(od stanu twego ducha zależy, to, co zobaczysz) Naukowcy twierdza, że nawet przy dzisiejszym stanie techniki nie udałoby się sztucznie odtworzyć niczego podobnego do całunu.

W majowy poranek, małą grupa, wyruszyliśmy, aby na nowo uwierzyć, otworzyć pozamykane serca, zaciśnięte pięści, milczące usta.

Turyn powitał nas letnia pogoda. Troszkę pogubiliśmy się i tak sobie pomyślałam ze tak często gubię drogę, tak często nie widzę Jego znaków. Nie widzę potrzeb drugiego człowieka. W końcu dotarliśmy i wraz z pielgrzymami z Polski(taka niespodzianka) mogliśmy zobaczyć „niebo w twarzy Jezusa” mogliśmy zobaczyć, Tego, który do końca nas umiłował.

Dobra organizacja, przyjaźni wolontariusze, nikt nikogo nie deptał po pietach, nikt nigdzie się nie spieszył. Przejście długiego korytarza umilała muzyka poważna, idealnie wkomponowana w nasze kroki i serca. Medytacyjny klimat pomógł nam zadumać się i postawić sobie pytanie;

Na jakim etapie wiary jestem?

Przed wejściem do katedry na wielkim ekranie krotki reportaż o Całunie, napisy w kilku językach.  Kontemplacja zapraszała; Jak to często bywa, przy dużej ilości ludzi, trudno o cisze.  Byli tacy, którzy robili sobie zdjęcia, nie tyle Całunowi, co sobie.  Jednak przeważało skupienie i zaduma. Ludzie nie chcieli wychodzić ….Jezus uzdrawiał……

Niezwykły moment poczucia, bycia jedynym człowiekiem patrzącym na ślady Jego Meki, wrażenie, ze jestem jedyna osoba, która patrzy na Żywą Ewangelię. Kilka minut, których nie zamieniłabym na żadne inne wydarzenie. Poczucie Jego Obecności i bycia kochana.

Po wyjściu miałam ochotę być sama, wygrawerować w sercu spojrzenie Ukrzyżowanego Jezusa …. Być może tak spojrzał na Piotra po zdradzie, być może tak pocieszał uczniów ;;; I nastała głęboka Cisza, jak w Ewangelii wg św. Mateusza 8,23-27.

Kupując kartki, naszą uwagę przykul zamek wybudowany w skale..Okazało się, ze Archanioł Michał nam towarzyszył. Taka atrakcja pielgrzymowania !. Bonus.! Wystarczyło tylko powiedzieć ;tak jedziemy tam;;;

I pojechaliśmy do. Sacra di San Michele – Opactwa św. Archanioła Michała – wzniesionego w X wieku przez Zakon Benedyktynów. Opactwo usytuowane jest na Pirchiriano – najwyższej górze w okolicy prawie 1000 m. n.p.m.
Dziś opactwo należy do państwa włoskiego, zostało oddane we władanie ojcom Rossinianom, znajduję się ono w połowie drogi pomiędzy opactwami. sw Michała Archanioła we Francji, oraz górze świętego Michała w Pulii we Włoszech.Podobno potężna energia przebiega przez te trzy opactwa(tak pisza w Internecie) A być może ANIOLY czuwają nad Europą… Osobiście męczą mnie artykuły widzące wszędzie zło i energie, ktorej nikt wyjaśnić nie potrafi. Jezus widział Dobro, Wole Jego „biznes plan”

Było już późno, a wiec nie mogliśmy wejść do opactwa, za to piękne widoki i śpiewające ptaki zapraszały do wstrzymania tempa; zachwyt nam towarzyszył i dobry humor tez..Moja uwagę przykula statua Archanioła l Michała. Inna od tych, które znam.

Próbowaliśmy zrozumieć, co chce nam przekazać ….Ta statua została zainstalowana w 2005 roku, zrealizowana przez artystę Paul De Doss-Moroder. Przedstawia Archanioła Michała już po walce z Szatanem, wypuszczony miecz, druga ręka wzniesiona do Uwielbienia, postać Diabla w momencie wchłonięcia przez ziemie., w polowie na tym świecie …..Często wracam do Pasji Mela Gibsona,, jak napisał jeden ksiądz ; Najważniejsza scena z Nieprzyjacielem ludzkości ma miejsce, gdy Jezus umiera. Widzimy wtedy przez krótką chwilę Szatana, klęczącego na spieczonej, popękanej ziemi i wydającego rozdzierający krzyk w stronę nieba. Jest to krzyk pokonanego, jedynie, co może to Kusic …kuszenie to jego specjalność…

I tak Archanioł Michał w łączności ze swym Stwórcą pokazał nam swe Oblicze ,pełne łagodności, Uwielbienia, piękna natury, i poczucia humoru,, bo gdy chcieliśmy wyjść, brama została automatycznie zamknieta .Na szczęście mieszkają tam Ojcowie …I nam otworzyli…

Duchu Chrystusa, uświęć mnie, Ciało Chrystusa wybaw mnie, Męko Chrystusowa pociesz mnie, w ranach Twoich ukryj mnie tak modlił się św. Jan Paweł II przed Całunem.

spontaniczny wybuch nadziei

„Przyjaźń Jezusa  z uczniami jest prawdziwa, autentyczna, wyzwalająca. Taka przyjaźń nie wiąże, nie krępuje ani nie ogranicza, nie zagarnia wyłącznie dla siebie.  Jezus nie traktuje uczniów jak własność, nie zabrania im nawiązywania przyjaźni z innymi. Nie zastrzega sobie prawa wyłączności…”

Czy potrafię się tak zaprzyjaźnić, aby nie traktować drugiego jak własność?

Czy istnieją we mnie czyste intencje?

Czasami Zycie zsyła nam pomocna dłoń. Błogosławieństwo samego Boga, braterstwo ducha, myśli i stawianych kroków, bez liczenia kilometrów Oddech Anioła pachnący jak jaśmin.(Teraz kwitnie w Nice, w końcu mieszkam w zatoce Aniołów)

I tak Teresa (jeden z tych dobrych duchów Nice) przedstawiła mi Pawła.Niedawno przyjechał, i trafił na parafialny piknik.Szuka znajomości, które nie będą tylko użalaniem się lub chwaleniem(niestety często rozmowy jak na targu się odbywają) Jednak Paweł szuka …a kto szuka ten znajdzie …

Byliśmy niedaleko Mont Boron, z której panorama Nice się pięknie rozlega, a wiec wdrapaliśmy się na górkę.Pierwszy szczyt zdobyty wspólnymi krokami. Pomyślałam sobie ze to jest magia wzajemności; Uroczego spotkania, bez zbędnych pytań, z chwilami milczenia, i radości, zadumy i medytacji z całym wszechświatem.

Kolejne cudne manowce. Oddychaliśmy wzajemnym odkrywaniem otaczającego nas świata i siebie nawzajem. I tak zakończyliśmy dzień jedząc sushi…

Spotkaliśmy się dwa dni później ,i tutaj Paweł mnie zaskoczył mówiąc

Chciałbym, abyś zapamiętała mnie, jako kolegę i daje mi książkę

„Hobby Jana Pawła II”dodał -to mój idol….

Na chwile wszechświat wstrzymał oddech ,a ja razem z nim ,i nagle gwiazdy zatańczyły ,morze zaśpiewało hymn radosnej wdzięczności za dar spotkania..Św. Jan Paweł uśmiechał się do nas

Nadzieja spontanicznie wybuchła a wraz z nią nowa gwiazda pojawiła się na niebie.

Rozmawialiśmy o tym, co dla nas ważne, o tym, co trudne, o ludziach, którzy wciąż wymagają od nas bycia grzecznym i prawie idealnym. Nikt od nas nie wymaga, abyśmy byli sobą, abyśmy odnaleźli swoją drogę i kroczyli nią. Tego nas w szkołach nie uczą, w rodzinach tez nie. Jednak tęsknota za odnalezieniem swej drogi jest zakorzeniona w człowieku.

Można przespać Zycie, można schować swe marzenia, można w imieniu poświecenia być kozłem ofiarnym, można nawet zabronić siebie pokochać..Koszmar!!! …

Nasze spotkanie napisało Zycie. Jego nie da się zaplanować, tak jakbyśmy chcieli. Uchwycenie chwili i całkowite zanurzenie się w teraźniejszość, wsłuchanie się w szepty natury, w siebie nawzajem. To się nazywa pisanie swojego scenariusza na najlepszy film. Oskar murowany.

Takich spotkań się nie zapomina, pozostają w sercu wygrawerowanym ciepłymi myślami, uśmiechem, wzrokiem pełnym wdzięczności i radości. Ilość nigdy nie stanie się, jakością. Gdy dajemy sobie nawzajem, to, co mamy najlepszego, nie jest ważna ilość. Liczy się Spotkanie. Nic więcej.

Być może, dlatego ludzie garneli się do Jezusa.

 

Każdy ma jakąś drogę do przebycia, jedynie odważni i pełni nadziei jej szukają. Czasami drogi się krzyżują, by w spontanicznym wybuchu nadziei, powrócić do zapomnianych Marzen…

BO ŻYĆ TO ZNACZY SZUKAĆ..

Dzięki  Paweł …