Nowa gwiazda-Marysia

Nowa gwiazda -Marysia
Wszechświat tańczył w dniu narodzin Marysi. Radość jej narodzin była uśmiechem Anioła.
Już przez cztery miesiące odkrywa nasz świat. W ramionach rodziców najlepiej. Uśmiecha się szczęściem!!Śmieje się na głos i nawet mnie się nie przestraszyła. Tylko całą sobą zaczęła się na głos śmiać. (Ciekawe czy ze mnie,czy też do mnie )Zaraziła mnie szczerością radości. Oby nigdy nie przestawała tak się śmiać!!!! Dzień jej chrztu. Chrzescijanka pełnią życia. W końcu smutny święty,to żaden święty. Była bardzo spokojna podczas chrztu. Pod koniec… troszkę niezadowolenie okazała. Dziś zjadła ze wym Stwórcą pierwszą kolację. Widziała Anioły i tańczyla wśród świętych. I tak będzie,dopóki nie…. zacznie rozumieć,nazywać Boga- Bogiem… Oby rodzice pozwolili jej rozmawiać z Aniołami. Oby nie mówili jej, tylko o Bozi…. Ale o Bogu… naszym Ojcu.
Rodzice wybrali datę Wniebowziecia Maryji… Piękna data. Pachniało kwiatami,złożone winogrona,przypominały o cudzie.. Z Kany.. . Bóg błogosławił. Jak zawsze, przechadzał się wśród nas i uzdrawiał, przypominał..
Nawet chłopaki,ktorzy wegetują na ulicy,wytrwali do końca(być może to było ich pierwsze spotkanie ze Stwórcą)
Kaplica zapełniona dziećmi dźwięczała”bzyczeniem” ich zniecierpliwienia. Tak sobie pomyślałam… nie mamy się co denerwować na nie… My też się nudzimy (chociaż tego nie okazujemy)Ile razy się kreciłam, bo ksiądz za długo mówił kazanie… bo za gorąco, lub za zimno. Ile razy myślałam aby msza się skończyła, robiąc pobożne miny. Dzieci mi uświadamiają…. jak daleko jestem od żywej wiary,pełnej wdzięczności. Przecież do tych małych szkrabow należy przyszłość chrześcijaństwa. Córka matki chrzestnej dobrze wie…. Ani na chwilę nie opuściła mamy. Nawet śpiewała z nią psalm…. kręcąc się wokół mikrofonu. Chciała być w centrum… jak każde dziecko. Ani sekundy onieśmielenia. A później w życiu tak zwanego dorosłego, idziemy do ostatnich ławek i wychodzimy smutni jak mopsy….
A Marysia spokojnie… przyglądała się wydarzeniu, niestety nie będzie pamiętać. Rodzice jej przypomną.
Lubię zwyczaj francuzów :po udzieleniu chrztu… albo ksiądz,albo ojciec dziecka bierze na ręce i podnosi do góry… jest śpiewane Alleluja i są oklaski.
Nowa gwiazda we wszechświecie… Nowe dziecko Boga.
Jego arcydzieło.
Córeczka matki chrzestnej łaskawie się do mnie uśmiechała, ma charakterek (często tak mówimy o dziecku,które nie chce słuchać )A w życiu dorosłym słuchamy wielu bzdur i wierzymy, obrażamy się o nic..i często się myllimy.
Mała lubi oliwki, a sięgneła po nie, czujnym okiem jej tato….. sprawdzał czy oliwka ma pestkę.
Bycie ojcem to ważna fucha. Sprawdzian bycia mężczyzną.
Kiedyś widziałam jak Pan naprawił motor…. I stał obok niego jego synek….. bacznie obserwował co ojciec robi,
ręce oparte o kolana… Ani jednego ruchu, ani jednego słowa. To jest prawdziwie kochanie. To jest miłość,która nie musi wciąż przytulać i wciąż mówić.. kocham Cię…
Tato Pawła opowiadał o pszczołach. Zafascynowały mnie. W opowieści była pasja. Jak dobrze spotkać człowieka, który chce podzielić się, tym co wypełnia jego wolny czas. Dziś większość nie ma czasu… Czas wypełniony pośpiechem i głupotą.
Pszczoły to inteligentne stworzenia. Na litr miodu muszą się napracować. Pracują dla dobra
„Królowa, wydzielając konkretny”zapach”, może zwołać do siebie cały rój, może też poszczególnym robotnicom wyznaczyć specjalne funkcje”
Pszczoły też się buntują. Czasami mogą udusić swoją królową. Słodkości jakie wyrabiają… służą nam bardzo dobrze.. wino z miodu wyrobu taty Pawła było wzniesieniem toastu…. A Marysia z wrażenia usunęła. Ukołysana przez Anioły….
Pierwszy etap w drodze do wiary.
Marysiu, rób to co robisz najlepiej… śmiej się na głos i zawstydzaj smutasów…Nieś światło i tańcz w deszczu. Zachwycaj się wszechświatem i Jego Stworcą….

VERDON -PODARUNEK ZIELENI

„Wielki Kanion Verdon (21 km) jest unikatem w Europie (został wpisany na listę UNESCO). Jego wąwozy zostały całkowicie zbadane dopiero na początku tego wieku, są bowiem trudno dostępne. W niektórych miejscach ich głębokość sięga kilkuset metrów. Rzeka Verdon (po prowansalsku znaczy podarunek zieleni) kończy swój bieg w jeziorze St. Croix (św. Krzyża), o przepięknym szmaragdowym kolorze. Latem, można tam wynająć kajaki, rowery wodne i wpłynąć w głąb kanionu.”
Po raz drugi podziwiałam wielki kanion Verdon.Po drodze minęliśmy restaurację Petit Prince.. Czas spotkania z naturą. Nasz ukochany świat, nasza ziemia, ciągle zaskakuje. Kolory pełne harmoni-uczą spokoju. Przestrzeń -uczy zachwytu. Cisza uczy -wrażliwości. Oddychajac ciszą i stojąc na wysokości 1200…  Patrząc w dół gdzie rzeka otoczona skałami śpiewa,poczułam się jakbyśmy przekazywali sobie znak pokoju. Ona szeptała; przypomnij sobie jak promienie slonca obijały sie w wodzie, a Ty skakałaś z radości
A teraz….
Pamiętasz.? … zbieranie liści.. robaków… Pamiętasz wszystko było ważne? …. A teraz…. Stałaś się dorosłą i myślisz, że Ci wszystko wolno.!!Zmusza do refleksji…
Sępy krążyły….. mówiąc: ten region jest nasz…
Zielony kolor panował, wraz z niebieskim tworzył duet. Muzyka za darmo, nie było kasy biletowej, nikt niczego nie reklamował. Artyści nie musieli udawać i dusić się w bezduszności tak zwanego bycia VIP..
Natura robi swoje. Pokazuje wrogość, na wierzch wypływa fałsz… Nie ma ucieczki. Skoczenie do rzeki grozi śmiercią.
I nagle z pomocą przychodzi zgoda na porozumienie…. Nie jest łatwo, gdy większość czasu spędza się na wrogim nastawieniu…. Co za wstyd….
Natura uczy prawdy. Z nią nie ma żartów. Pokazuje swe wdzięki, czasmi niszczy..
Porobine tarasy widokowe pozwalają zobaczyć wąwóz w całej okazałości,z różnych stron. Tym razem, słońce zrobiło sobie dzień wolny,a deszcz i mgła robiły co chciały.
I tak mieliśmy szczęście,deszcz nas zaskoczył na końcu przygody z Verdon…. Zmieniający się krajobraz mówił :przestań kręcić się kółko. Wszystko się zmienia.A Ty wciąż swoje!!
Jezioro St. Croix zapraszalo do poddania się Życiu, do współpracy…. do odkrywania, nawet wtedy,gdy chmury zasłaniają słońce. Woda była ciepła, jak zwykle dzieci tańczyły z wodą. Z wolnością na Ty, z radością na ramionach.
Jezioro wycisza, piknik pod drzewem był naszym królewskim obiadem.
I wioska Moustiers- Sainte- Maire….
Bajeczne miejsce.!!!! …
Miasteczko z legendą, z potokiem, z łańcuchem kutym z żelaza a na nim na środku złota gwiazda, która wisi na kaplicą Notre-Dame de Beauvoir. Aby z bliska zobaczyć gwiazdę trzeba pokonać 263 schody z kamienia. Takie małe nic, a widok na okolice Prowasji…. Wiatr niósł zapach lawendy. Ludzie spokojni. A rzadko tak jest. Emanowali, tym co podczas ich przygody się wydarzyło. Natura dodała im skrzydeł. Pełna harmonia. Kaplica w której skupienie i modlitwa jest jednym wielkim Uwielbieniem. Takich miejsc jest coraz mniej. Tam można zapalić tylko świece. Kaplica nie potrzebuje straganów targowych, by na siebie zarobić. Widocznie władza miasteczka dba o swoje. Jest dumne z gwiazdy. Robi wrażenie. Bliżej nieba. Bliżej siebie samego.
Zdziwiłam się, spokojem zwiedzających…. tak jakbyśmy stali się sobie bliscy. W takich momentach wszystko jest relatywnie. Nikt na nikogo nie fukał.
Alleluja!!!!!
Jedność w całej okazałości szczerzyła swoje zęby. Pokazywała na siebie. Wzięła nas na barana. I razem z nią dotknęliśmy gwiazdy.
Gdy palilam świecę, zwróciłam uwagę na parę młodych,którzy modlili się. On przytulny do niej,a ona szeptała modlitwę patrząc się w krzyż… A później szli do ołtarza z zapaloną świecą. Piękny widok.Rozmawiali z Bogiem. Nie wybierali się w podróż, bez Jego rad. Miłość fruwała w powietrzu. Pachniało dymem świec. Pachniało wolnością.
Gdy schodziliśmy zaczęło padać… (tudzież lać)…. schodzenie po śliskich schodach…. nie było łatwe. Za bardzo mi to nie przeszkadzało. Idąc uliczkami Moustiers tańczyłyśmy nucąc deszczową piosenkę… Ludzie się uśmiechali do nas. Potok wpleciony w miasteczko był zadowolony, zielen nabierała sił, ptaki śpiewały razem z nami deszczową piosenkę…  Żal było opuszczać to miejsce…
Bardzo przyjazne klimaty… Wiem że wrócę….

O Radości słów kilka

Tegoroczni zastępcy proboszcza w parafii polskiej w Nice próbowali nas zachwycić Eucharystią.. . Msza św. Ks Paweł na zastępstwie. Po raz pierwszy w Nice.
Ksiądz który się uśmiecha ma obok siebie ekipę Aniołów. Ks Paweł się uśmiechał.
Nie zaczął od siebie, zaczął od Żywego Boga. Siebie zostawił na końcu.
Człowiek jest tym czym się karmi.
A czym ja się karmię?
Jezus zawsze pyta. Nie bawi się w udawanie, owijanie w bawełnę. Pyta. Wyciąga prawdziwe pragnienia. Demaskuje kłamstwo.
Czym żyję?
Seriale uczą krytykowania, pornografia szukania obiektów, czytanie tylko pisma świętego nie czyni człowieka wierzącym.
Na jakim etapie?
Można przyjść na mszę i nie spotkać Boga. Była z nami para amerykanów. Ks Paweł ich przywitał, po angielsku. Dla mnie przykład, pomimo że, nic nie rozumieli. Trwali! . Spotkali Boga! Nie potrzebowali rozumieć. On im tłumaczył. Jezus rzadko krzyczał, zawsze tłumaczył.
Każdego dnia „powódź”zabiera nam… wszystko dla nas cenne, by dbać,to co bezcenne. Czasami widzimy po czasie.
Czasami nie chcemy podnieść się, wolimy tkwić w zimnej wodzie, wolimy się topić. I ciągniemy innych. A tymczasem
Jezus podnosi, dlatego też pyta.
Czy i ja pytam? Czy i ja próbuję zrozumieć….?
Światło jest dużo ważniejsze od szczęścia.
Światło chroni, zachwyca, dodaje energii. Jak dobra strawa, wśród bliskich osób. Jak uśmiech dziecka, jak cisza zielonej łąki, cisza modlitwy. Cisza spedzenia niedzielnej mszy św ze Stwórcą. Zciskając Go mocno za rękę. I pytając co mogę zrobić dla Ciebie Boże?
Taką ciszę wytworzył ks Paweł. Udało mu się przejść jak Jezus po wodzie. Próbował nas przeciągnąć na drugi brzeg. Bliskość z Bogiem owocuje bliskością z drugim człowiekiem.
…. „Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”-te słowa z księgi Królewskiej towarzyszyły nam podczas drugiego rozważania ks Pawła.
Bóg nie wysyła Anioła, by użalał się nad człowiekiem. To nasza forma obrony, czasami głupoty. Strach przed wyborem. Bóg daje kopniaka i wysyła w drogę. Daje Anioła by nas nas chronił.Jak często śpimy i śnimy nie swoje sny. Jak często siedzimy w kącie i udajemy…. że jesteśmy obudzeni. Krytykowanie jest znakiem mocnego snu.Jak często moja wiara przeszkadza w czynieniu Dobra.
Ks Paweł przypomniał o Eucharystii.. (kolejne rozważanie, ks Robert także przypominał.. )
Eucharystia jest naszym budzikiem.
Czy śpię, użalając się, budując mur? Radości wstęp wzbroniony!! Litera prawa ważniejsza od Boga.
Czy też promienieję radością? Mając otwarte ramiona,zarażam delikatnością aksamitu, świeżością mięty,płomieniem płonącego ognia…. kominek, ognisko, świeca,ich blask zmusza do refleksji.
Łykanie komuni św jak aspiryny, nie przynosi efektów. Świadomość wiary….. Anioł każe Ci wstać. I co Ty na to??
Jeśli wydaje Ci się że stoisz… to spróbuj nikogo nie krytykować przez cały tydzień..
Jeśli myślisz że jesteś w drodze… porozmawiaj z bezdomnym, zapropo uj kawę szefowi, którego nie cierpisz… lub sam zdecyduj kogo zachwycisz i zaskoczysz..
Jeśli nie wierzysz, że Anioł obok Ciebie jest…. przypomnij sobie jeden tydzień i sytuacje, w których niespodziewanie ktoś Ci przyszedł z pomocą. Wtedy, gdy nie wiedziałeś co masz zrobić.
Księże Pawle dzięki za podzielenie się wiarą, pełną kolorów ciepła i spokoju. Za Radość którą ksiądz emanuje, za bliskość, która nie przeraża. Nie blokuje, nie zniechęca. Zachęca do zachwytu nad Stworcą i jego stworzeniem…

Cisza najlepszy przyjaciel człowieka

Złudzenia towarzyszą nam non stop. Traktujemy je jako swoje przeżycia. Bierzemy jako rzeczywistość.
Tylko czy….. prawdziwe są słowa, które piszę, wypowiadam, czy też przysięgam?
Od dziecka boimy się kary. Zaczynamy kłamać, by nie dostać… I rodzi się oszukiwanie rzeczywistości.
Jak sprawdzić,czy to co wypowiadamy jest prawdziwe?
Każdy chce, a nawet wymaga, aby drugi uznał jego rację.
《Ja wiem lepiej》słowa, które często przychodzą nam na myśl. Wiem co dla Ciebie jest dobre… Czasami oznacza to, że mam spełniać twoje wszystkie zachcianki… A co z moją drogą?
Tyle mówi się o byciu sobą. Psychologowie nieustannie mówią nam jak być sobą. Paradoks. Jak można odkryć siebie, tylko na bazie, tego co mówią naukowcy?
Skąd pewność, że to właśnie tak ma być?
Teoretycznie łatwo nauczyć się danej techniki. Praktycznie. No cóż. Różnie bywa.
Nie schudnjemy obżerając się, nie będziemy szczęśliwi siedząc w kącie i becząc :nikt mnie nie kocha. Nie zostaniemy artystami, nie wkładając wysiłku w systematyczne ćwiczenia.
Nie odnajdziemy swojej drogi, nie potykając się, nie będąc wyśmianym, osamotnionym. W efekcie to właśnie w samotności, można odnaleźć siebie, można nauczyć się  kochać.
Jeżeli swoje towarzystwo jest dla Ciebie oparciem, nikt Ci nie podskoczy. Niech inni wydłubują sobie oczy 《brudnymi slowami》oni są ślepi. Nie mają nad tobą władzy. Bycie w szlachetnym towarzystwie Ciszy, jest najbardziej ekologicznym produktem.
Cisza,nie potrzebuje technik. Ona jest za darmo,  można ją samemu stworzyć .Zasadzić jak róże. O kwiaty trzeba dbać,pielęgnować . Inaczej zwiedną . Tak jest z Ciszą.
Często mnie zaskakuje. Pojawia się, gdy moje szarpanie z problemami staje się nie do zniesienia. Wtedy zmusza mnie do usiądnięcia, do medytacji.
Bo Cisza i medytacja, są z tej samej rodziny. Rodzeństwo,które się bardzo kocha. Które ma czas dla siebie, które nie zna słowa kłótnia….
Cisza spokojnych fal, cisza górskich szczytów, cisza w pustym kościele, cisza dwojga osób, cisza uśmiechu, w którym wszystko zostało powiedziane.
Cisza wylanych łez, strachu, tragedii. Cisza niespodziewanego wydarzenia,  spotkanego przyjaciela.
W niej rozwiązanie trudności przychodzi szybciej. Rozum współpracuje wtedy z sercem. Ciało spokojnie oddycha,krew spokojnie krąży. Wszystko jest na swoim miejscu.
Wciąż ją odkrywam. Daje mi się poznać. Czasami się jej boję… bo stawia trudne pytania. Jednak po całym tygodniu bycia wśród ludzi, tęsknię za nią. Bez niej…. Życie jest puste.
Niesamowite jest to, że mamy ją za darmo.. A współczesny człowiek płaci duże pieniądze….. by tak zwany guru powiedział mu :popatrz przed siebie…. wokół siebie i spójrz w oczy drugiego. W ciszy spotkania z sobą samym pustynia zakwita. Nie trzeba jechać do Tybetu,nie trzeba w ogóle opuszczać miejsca zamieszkania. Wystarczy zaprosić ciszę do siebie. Ona przyjdzie…… I zrobi rewolucję. I nie weźmie za to ani grosza…. Zrobi generalne porządki…. I to nie będzie złudzenie!!

Co zrobiłbyś jakbyś dziś spotkał Boga?

Co zrobiłbyś  jakbyś spotkał Boga?
W książce Bernarda Werbera jest taki dialog:
-ja zapytałbym jaki jest cel wszechświata?
-być może jego piękność, świadomość…
-a ja zapytałbym Boga 《jak sie masz? 》
Wszyscy się roześmieli.
-przecież u boku ojca jesteśmy dziećmi. Chcemy od niego zabawaki , chcemy brać z niego przykład. I także się go pytamy《 jak się czujesz? 》
-skoro Bóg jest wśród nas… zamiast tylko prosić Boga w czym może mi pomóc…. zapytam Go, w czym mogę Mu pomóc. Na jego miejscu, chciałbym być traktowany jak ojciec. A nie jak nieznany Bóg, którego czcimy nie wiedząc dlaczego….. ”
Jestem za przyjaźnią z Bogiem.
Po co żyję na tym świecie?
W przyjaźni nie ma chęci posiadania drugiego. Jest sposób wzajemnego funkcjonowania, krocząc obok siebie.W milczeniu szukając odpowiedzi….
Poznaj sam siebie, a poznasz Stwórcę.
Niby łatwe… poznać siebie, by zrozumieć wszechświat….
Jest tyle technik, terapii, tyle form rekolekcji. Można się pogubić, a nie odnaleźć. Tak zwani „nauczyciele „uczą jak żyć… Tylko, czy jest to możliwe? Nie możemy wejść w skórę drugiego, naukowcy mówią że mózg człowieka jest pełen tajemnic. Skąd pewność że „nauczyciel „wie co mam zrobić aby lepiej się poczuć?
Z drugiej strony, lubimy jak inni dają nam rady… nie lubimy jak nas pytają o zdanie. Być może dlatego, że nie mamy..zdania. .. Cały czas czegoś chcemy. Nawet jak mamy, to nie potrafimy się tym cieszyć. Niedostępna twierdza.
Identyfikujemy się z innymi. I to jest naszą zmorą. Naszym demonem.
Spokojny oddech oczyszcza płuca. Koncentracja oczyszcza oczy. Medytacja oczyszcza rozum. Jeżeli wszystko wokół jest spokojne… dusza lśni, jest przezroczysta. Nasze lustro.
Za kłamstwo płacimy cenę. Człowiek potrafi zniekształcić wszystko, co nie pasuje do jego (image)….
Wiem kim jestem? ..
Jak często uzywamy słów 《musisz tak zrobić, powiennies wiedziec,a mówiłem ci 》stawiamy się w roli nauczycieli,w roli dominującej.Jak w boksie, próbujemy znokautować drugiego, w imię dobrej wiary. Ciągle 《przepraszamy, albo żałujemy》a wcale tak nie myślimy. Próbujemy się wybielić. Do dorosłego mówimy 《moj malutki,mój misiaczku… kurczaczku..lub też zwracamy się bezsosobowo.》Tak jakby syn, corka. mąż, żona, przyjaciele, nie mieli Imion. To w takim razie po co dawać imiona?.. Francuzi mówiąc: Bonjour, zawsze dodają Imię. Lubię ich tradycję.
Kult ciała, pieniądza, bycia uznanym.
Wciąż powielamy błędy naszych przodków.
A gdzie Bóg w tym wszystkim?
Temat tabu. Pomijamy. Obrażamy. Chrześcijanie także. Nie znając Go, nie potrafimy Go bronić.
Zachwyt nie ma miejsca w naszym życiu.
Spacerując na środku deptaka stała para (jak barany )i calowali się, a raczej, On był jak natretna mucha… jej to nie przeszkadzało. (A później kobiety narzekają ze są traktowane jak obiekty)Skoro na to pozwalają…. to co się dziwić… Najgorsze było to, że obok nim stał mały chłopczyk i usilnie błagał mamę, aby zwróciła na niego uwagę. Kult ciała, odbjera wzrok. Mały.. nic nie mógł zrobić. Smutny widok.
Chcemy chronić dzieci,a zachowujemy się jak króliki.

Gdybym dziś spotkała Boga… .to podałam Mu rękę, i jak w książce Werbera… zapytam Go…. 《Jak się masz? 》
I w pachnącym milczeniu uśmiechnę się do Niego.
Usiądziemy obok siebie i przytulę Go. A On trzymając mnie za rękę, będzie wyjaśniał, to czego nie rozumiem.
Będziemy rozmawiać. W swojej ignorancji, po raz pierwszy będziemy rozmawiać.
Jestem pewna, że da mi szansę, abym gdziekolwiek będę, nawiązywała z Nim dialog.
W ciszy kościoła,w majestacie górskich skał,w obecności bliskich i tak zwanych „wrogów „, ludzi którzy nigdy nie byli kochani… jak ten mały chłopczyk usilujacy zwrócić uwagę na siebie… Czy w życiu dorosłym… nie będzie rozpamietywał tego wydarzenia? Oby nie!! Konsekwencje dorosłych może nieść przez całe życie…
I być może wtedy uwierzę, całym sercem, całym moim życiem.A wtedy żaden nauczyciel…. nie wmówi mi swoich poglądów… Bo będę zawsze u boku mojego Stwórcy. Bo będę z Nim rozmawiać….