NA DROGACH ZYCIA

Spotykamy się, odchodzimy. Płaczemy w ukryciu. Chęć zemsty, szczerzy do nas zęby. Chce wbić się w nasze ciało i wlać truciznę nienawiści. Wylewamy łzy, topimy ból w alkoholu, narkotykach, pracoholizmie. Boimy się zaufać. Boimy się samych siebie
Strach chce nas pożreć!
W pracy udajemy, radosnych, uśmiechniętych….. A tak naprawdę, mamy ochotę przestać istnieć!. Zasnąć! Nie czuć! Nie widzieć! Nie rozumieć! Tragedia, czai się na nas, fatum śmierci chce nas dopaść.
Piekło w nas, wokół nas. Tak nam się wydaje: Życie nie ma sensu…Obojętność naszym najlepszym kumplem….
Ile można tak wegetować?
W końcu, zmęczeni, brudni, niczym, bezdomni spotykamy więźnia, człowieka przykutego do wózka, człowieka z nieuleczalną chorobą, spotykamy ich wzrok pełen zgody i refleksji; dopóki nie straciłem życia, tak rzadko spędzałem z Nim czas.
Być może, właśnie utrata, jest nam potrzebna. Abyśmy się obudzili, abyśmy przestali udawać, abyśmy wyszli z cienia, tak zwanych „znanych ludzi „.
Zamiast zazdrości-ręka na zgodę, zamiast złośliwych słów -wypowiedzenie swoich tragedii, zamiast sztucznej powagi -wspólny cel.
Na drogach życia, wielu przecina mój szlak. Nieliczni zostają. Nikt nie jest mój na zawsze. Ani jedna rzecz, nie należy tylko do mnie. Wszystko należy do… Jakkolwiek Go nazwiesz. Ja nazywam Go -Stwórca… I zaczynam rozumieć, ze, aby odnaleźć życie, trzeba go stracić. Aby zatęsknić…. Za barwą głosu, ciepłem rąk… Za zieloną trawą i…. Samym sobą, pełnym sprzeczności, a jednak nieustannie szukającym harmonii
W książce Sto lat samotności, Marquez pisze tak … „on jeden miał umysł dość jasny, by zbliżyć się do prawdy, że czas także ulega potknięciom i wypadkom i dlatego może się rozbić, i zostawić w jednym pokoju ułamek swojej wieczności „
Może wtedy, gdy więcej czasu będziemy poświęcać Czasowi -który został nam dany…Nauczymy się kochać… Milczeć, a w końcu Żyć, nie oglądając się na nikogo, ani na nic..

TAJEMNICA DAWANIA -OCHRONA PRZED MROZEM

Dziennik pokładowy Nice -Paris.

Lubię dworce… Wiele się na nich dzieje. W Nice nie ma jeszcze pianina. Pewnie, niedługo się pojawi.
Czekając na moją karocę zwaną TGV, podsłuchałam rozmowę. Trzy starsze panie, i jeden pan. Panie, mówiły tym samym językiem, a nie potrafiły się porozumieć. Skąd ja to znam. Mówienie w tym samym języku, nie gwarantuje dobrych chwil.  Gdy nie słuchamy swoich słów, lub nie słyszymy tego, co chce nam przekazać drugi człowiek, to strzelamy wszystkim, co negatywne. I nagle, pan wtrącając się do rozmowy, powiedział; najważniejsze jest, aby zawsze próbować się dogadać i  zbyt długo nie gniewać. No i słońce, powróciło…. Uśmiechnęłam się, ten pan był pełen ciepła i radości.
W pociągu, mama z dwójką dzieci, obok mnie siedziała. Młodszy, w szybkim tempie znalazł sobie kolegę z innego wagonu. Szaleństwo na całego. Starszy, z nosem w książkach. Cudny widok, gdy 8-latek, czyta, a nie bawi się telefonem.

Marysia, po mnie wyjechała, rosołek czekał na mnie i łóżeczko też.

Niestety słońce imprezowało wiec zimne powietrze i chmury, robiły, co chciały. Na szczęście deszcz, nie dołączył się do nich.
Niedzielny poranek, pełna mobilizacja, ze zmęczeniem walczyły. Juz kolejny rok, Pomost, uwrażliwia innych i świętuje, wraz z Janem Pawłem.Sprzedaż kremówek, prosto z Wadowic. Rarytas.  Człowiek może zawieść, Anioły nigdy. Pilnowały, aby nie zmarnował się, ani jeden okruszek. I  tak jedyna, w tym dniu, stresująca dla ekipy Pomostu niespodzianka.Kremówki nie dojechały na czas….  Pomimo wszystko, wszystkie zostały sprzedane…Zimno, próbowało przeszkodzić, mobilizacja ekipy, nie pozwoliła na to. I myślę sobie, ze jedynym obowiązkiem wolontariusza, to dbanie o siebie nawzajem… Bo wtedy, dajemy  przykład. Gesty: idź ogrzej się, ja zostanę… Mówią wiele…. Uczymy się trudnej sztuki, bycia dla innych ludzi,  bycia oparciem i pomocną dłonią. Takie akcje, wiele mówią o stowarzyszeniu, na ile ekipa jest razem?. Co tak naprawdę ich łączy? Jak zachowują się, podczas niespodziewanych sytuacji?
Ten dzień uczynił nas lepszymi. Otulił i powiedział: to, co dajesz, zostaje wygrawerowane w sercu, tego, kogo, obdarowujesz.

Nic tak nie cieszy, jak dobrze spełniony obowiązek. Dla mnie, to był święty obowiązek. Nic nie dając, otrzymałam wszystko, czego na ten moment potrzebowałam. Brałam garściami, życzliwość ścieliła dywan z puchu, radość śmiała się do łez, ciepło przytulało.

Po raz kolejny, wyjście poza swoje obowiązki, problemy, zapomnienie o sobie, chociaż na chwile oderwanie się od egoistycznego JA, pokazało mi, ze nie warto kisić się we własnym sosie, siedzieć w domu i narzekać, ze, nic się nie dzieje.

Zrobiliśmy kawal dobrej roboty. Bez was, nic by się nie wydarzyło.  Siła grupy!  Siła miłości!

W drodze powrotnej, jeden pan powiedział; gdy nie masz motywacji, zacznij mieć pasje
A jakby tak, pasja uczynić pomaganie?…..Tym, którzy, stracili nadzieje na miłość …..Ona jest wszędzie! …Spotkałam JA, będąc z wami, ekipo Pomostu –Passerelle z Paris

PROBOWALES OPISAC SWIAT ?

Próbowaliście opisać świat?
Świat jest wielki, a zarazem tak mały. Wobec wszechświata jest małą kuleczką…..Na ziemi są oceany, a człowiek składa sie z wody. Natura potrafi być okrutna, człowiek także. Jednak natura nikim nie gardzi, każdy może na nią popatrzeć. Świat jest piękny, jest najczystszym  pięknem, dopóki człowiek nie wejdzie ze swoimi brudnymi butami. Morza, lasy, zanieczyszczone, powietrze śmierdzące spalinami, fabrykami. Coraz więcej betonu, i sztucznych drzew. W górach coraz więcej wyciągów narciarskich,.. Czy zakłócanie spokoju jest dobre dla majestatycznych gór? Coraz mniej ciszy w górach. Mnie góry zamykają buzię, terapia oczyszczania z toksycznych myśli. Z nimi, nie potrzebuję towarzystwa. Chyba, że to jest osoba, która nie” wkurza” mnie gadaniem o wszystkim, czyli o niczym.
Morze uspokaja, wciąż mam w pamięci, stąpanie po muszlach św. Jakuba, usłanych na złocistym dywanie z piasku. Niczym gwiazdy na niebie. Maszerowaliśmy kołysani przez muzykę morza ze słońcem pod ramię. Nie chciało nam się gadać. Było to dwa lata temu, w drodze do Composteli, do katedry św. Jakuba… Magiczny czas.
Na wsi, bardzo lubię stąpać po trawie, poczuć jak ziemi, naszej planecie-bije serce. Dotknąć drzewa w lesie, posłuchać orkiestry ptaków. Pobyć wśród wiewiórki, mrówki, motyla, czy też jaszczurki. Jak kot, delektować się błogim lenistwem.  Mieć czas dla sąsiada…. Odkryć na nowo, twarz, ludzi, na których patrzę.
Miasto, ma w sobie bezduszność i różne aspekty kultury. Tylko, czym dziś jest kultura? Wszystko i wszystkich można, chamsko wyśmiać. Prawdziwi artyści, aby się wybić, muszą , robić-co im telewizja powie .Gazety –niczym wyrocznie, lub plotkarskie serwisy.
Lubię kino, duży ekran, czasami uda się zobaczyć dobry film….
Lubię teatr, tam trudno o sztuczność. Aktor, musi wykazać się talentem i improwizacją.
Kocham księgarnie, jedyny sklep, w którym panuje święty spokój. Zwykle cisza, lub spokojna muzyka, otulają, chronią przed hałasem, takie dźwiękoszczelne mury. Ludzie z nosami w książkach, próbują odnaleźć swoje, często, połamane życie. Ostatnio Merton, podnosi mnie  na ducha, a Clarkson, mówi mi; „nie jest z tobą tak źle” Skoro mnie czytasz i nie nienawidzisz”…Jako dziennikarz ma ostre pióro, aczkolwiek jego artykuły często  kończą się  pozytywną puentą, zadumą, lub pytaniem.
Świat -dla wielu, to pasmo problemów j akie mają. Niesamowite jak człowiek kocha popychać innych, jak kocha stać z batem, jak kocha obwiniać, oczywiście –innych.Kto dał mi takie prawo, by za swoje porażki, błędy, czy też zapomnienie oskarżać innych? Przyznanie się do błędu, jest wielkim wyczynem. Zatraciliśmy Ducha Prawdy!!!
Globalne ocieplenie to nic, w porównaniu z plagą -narzekania. Dżuma XX1 wieku. Rozprzestrzenia się z  prędkością światła, skrada się jak złodziej. Wyniszcza organizm, wykrzywia twarz i zastyga ze słowami „mam takiego życia dosyć „ja, z takimi ludźmi nie potrafię rozmawiać. Nie chcę się zarazić… Nie chcę przejąć ich sposobu bycia…. Na wszystko się wkurzają, mają odpowiedź (zwykle taką samą) na wszystkie pytania, lub wzruszają ramionami… Ty im mówisz -ślicznie wyglądasz, oni -ty wiesz ile mam roboty. Słońce, ich nie wzrusza. Tak, jakby, ciągle  byli na Alasce. Epidemia na brak rozumu czai się wszędzie. Rozmowa przypomina, ( w zależności od sytuacji); wściekłego psa, albo głaskanie kota na siłę. Różnica jest taka, ze nie jesteśmy zwierzakami.
Ostatnio groźna burza narobiła szkód na południu Francji. I politycy, zamiast naprawdę zająć się problemem, oskarżają sie nawzajem. Nic, tylko brać przykład. Ryba psuje sie od głowy…..
Świat, z promieniami słońca, blaskiem księżyca, z gwiazdami…Skarby, których nie dostrzegamy. Zadałeś sobie pytanie; dlaczego, brak Ci czasu na wypad pobycia z naturą?

Czy, aby jak twierdzisz „zarabiasz na życie „i dlatego jesteś ciągle zmęczony?. Spacer w słońcu, może zdziałać cuda.. Tyle rzeczy dzieje się niespodziewanie. I tych smutnych, i radosnych. Wiadomo smutne widać szybciej, częściej. A tylko, dlatego ze o nich mówimy, często rozpamiętujemy.Wczoraj koleżanka z pracy miała urodziny, nie pracowała, a jednak przyniosła specjalnie nam ciasto i cola -colę…. Piękny gest. Pochodzi z Bułgarii. Słabo mówi po francusku, ( dodam, że pracuje u nas, tylko od czasu do czasu). Takie gesty, czynią nas lepszymi. Emilia, dała, to, co miała, Niestety reszta personelu, nawet nie pomyśli o takim geście….
Dla mnie świat, jest wciąż nieznany.. Każdego dnia próbuje pokochać Go. Ze wszystkim, co Go otacza. Ze wszystkimi, co Go tworzą. To jest olimpiada życia!!!
Zamiast narzekać zacząć Go tworzyć, w harmonii z drugim człowiekiem.  Szkoda, że za to nie dają Nobla…. Pewnie niewielu ludzi, by Go dostało….
Zadałam sobie pytanie… Czy należę do takiej grupy .??.