Słoneczniki, symbolem Bożego Narodzenia

Święta, święta …i po świętach

Wigilia -czas światła, czas pochylenia się nad tajemnicą, jaką jest Człowiek.
Czas pytania: czy wiesz, kim jesteś, chrześcijaninie?
Czuwanie przed pasterką, było rozgwieżdżonym niebem. Duch Święty zaszalał. Jak zwykle, przyszedł podczas modlitwy spontanicznej, nie planowanej, nie będącej w scenariuszu.
I gdy rozdawałam życzenia, na papierze…. Czułam Obecność Anioła Gabriela… Hm …uśmiechał się do nas i rozdawał autografy….. Niewidzialny przyjaciel. Kilka osób, było wzruszonych, zadziwionych. Spotkali Jezusa. I to jest owoc czuwania, owoc bycia w jedności ze Słowem. Owoc naszej współpracy. Nie ma przypadkowych spotkań!!

I gdy patrzyłam na słoneczniki , które kupiłam (malo maja wspólnego ze świętami) pomyślałam, że właśnie o to chodzi…Jesteśmy jak te słoneczniki: piękne, wielkie, zwrócone ku niebu, majestatyczne, a często zachowujemy się jak…..Osły….. Od jednej pani, usłyszałam… Być może, na papierze mi się poszczęści (po wręczeniu jej życzeń), bo w życiu nie mam szczęścia…Na końcu Adaś (chłopak, który był pod wpływem alkoholu) powiedział mi: pani jest dobrym człowiekiem… A gdy zapytałam; dlaczego tak sądzi… Odparł; bo znam się na ludziach. Zatkało mnie, Bóg przyszedł do mnie i przytulił mnie pod postacią Adasia, młodego człowieka, który topi się w alkoholu….Łałlll….Tak jakby Bóg mi powiedział; właśnie po to przyszedłem na świat…Nie zapominaj o tym!! Nie popisuj się!!
I spotkałam Troskę -szlachetnie urodzoną panią. Dzięki wam, przed północną, mogłam delektować się pysznym karpiem, barszczem, kapustą…. Czas łaski… Czas cudów. Moja wigilia była nieco opóźniona.
Adwentowe rekolekcje, były początkiem Radości -przyjaciółki Troski, które przygotowały mnie do Bożego Narodzenia.
Obecność jest największym skarbem, jaki możemy podarować sobie nawzajem. Adaś mi to uświadomił. Być może alkohol sprawił, że był odważny, aczkolwiek, jako jedyny zapytał,: czy w czymś pomóc…… Na mszy u francuzów w Boże Narodzenie,   padły takie słowa; jeśli Cię wzywam, to mnie nie odrzucisz….. I pomyślałam o Adasiu, akurat on, przyszedł mi na myśl. I pomodliłam się za niego. I gdy na Wierzę w Boga, trzeba było uklęknąć.(Ksiądz powiedział wcześniej, kiedy ().. Ludzie, kontynuowali, jak barany… a więc ksiądz ich uciszył… Rutyna, wejdzie wszędzie , i gdzie, tutaj miejsce na tajemnicę wiary….I była mała dziewczynka, która chodziła po kościele, a jej tato,dyskretnie ją pilnował, gdy ona go nie widziała, wołała :tato… i postanowiła , sprawdzić co księża robią przy ołtarzu. Wiedziała, że dalej nie może pójść, i zawołała tatę, otwierając szeroko ramiona….Wyrzekła jedno słowo, zrobiła jeden gest, a tato wziął ją na ręce….i zrobiło się cicho, ciepło i rodzinnie. Stwórca zaprosił mnie na ucztę….
Dzięki za Obecność. W niej kryje się Bóg, który ma poczucie humoru. Wyciąga z utartych schematów.

 

Bez tytułu

„Zanurz się w wir bitwy, a twe serce niech tkwi u stóp Pana” Tak też było podczas tegorocznych  rekolekcji adwentowych.Prowadził je ks Nikodem . Przyjdź i skosztuj jak Dobry jest Pan. Kosztowaliśmy dobroci Boga.Przywoływany w modlitwie Uwielbienia -przyszedł i usiadł z nami. Ojciec, który przytula, który wyjaśnia, którym można się zachwycić. Ojciec, który wymazuje moje błędy. Nikt Cię nie potępia?”… (Czy chcę usłyszeć dalszą część???).. Ksieze Nikodemie,powiedziałeś, że Dobra Nowina to Słowo, Żywe Słowo. Pełne radości, życzliwości, ciepła.Taką stworzyłeś atmosferę. Jak często mówię byle, co, złością wyrażam swe opinie… (Jakby, to cokolwiek zmieniło). Zapalone świece, były wypraniem brudnych emocji, uczuć, słów, transfuzja krwi, operacja bez znieczulenia na otwartym sercu. Operował najlepszy chirurg we wszechświecie.-Jezus  Syn marnotrawny powrócił… Język jedności, towarzyszył nam przez ten krotki czas…. Ks. Pawlukiewicz mówił o katoliku BMW -bierny, mierny, ale wierny. Taki katolik w nas umarł (mam taką nadzieję )Duch wspólnoty powiedział nam,,…- kuku, może wreszcie zauważycie mnie…. Piotrek (przyprowadził nam Chopina) grając jego muzykę, bez słów wpatrywaliśmy się w Oblicze Ojca. Prostota serca, robiła porządki, wyrzucała stare meble. Robiła miejsce na przyjście Zbawiciela. Jego łaska, ogarniała nas. Jezus uzdrawiał. Twoje przygotowanie, księże Nikodemie było  modlitwą pierwszych chrześcijan: „Daj sługom twoim głosić słowo twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię Świętego Sługi twego Jezusa”. Twoje Słowo, stało się Jego Słowem. Czy można przejść obojętnie?? „Niedziela radości” była hymnem Uwielbienia Stwórcy. Nawet dzieci, słuchały…Dorośli próbowali, nie chować głowy w piasek jak struś, tylko stawali w Uwielbieniu, aby przytulić się do Ojca. Wspólne bycie przy stole było wybuchem Nadziei. Księże Nikodemie, dzięki za Obecność, bo ona jest bezcenna, za świeżość, bo w niej jest Duch Święty, za  Słowo w imieniu Stwórcy, który ma dla nas super fajny plan. Dzięki tym ,którzy mieli  odwagę, wyruszyć w nieznane, przygotować pyszności i usiąść przy wspólnym stole, by już nigdy, nie narzekać na nudę…zwłaszcza w kosciele. Po takich rekolekcjach…. hm aż głupio narzekać…. Niech ten czas uświadomi nam ze chrześcijaństwo, nie jest nudnym spotkaniem i zbiorem nakazów. Wiem, o tym.. Byłam z wami…. A wiec” Przyjdź i skosztuj, jak dobry jest Pan”…..i pozwól Mu na zmianę twojego planu… PS Anioły sa wśród nas, tylko nie maja skrzydeł, bo maja alergie na pióra….