Nieoczekiwane spotkanie ze światłem wiary

La Résurrection du Christ, wersji orginalnej Risen  -film, który w Nice był tylko w jednym kinie..Piękny film, o poszukiwaniu sensu życia, spokoju, bezpieczeństwa. Film stawia pytanie…..
Pomimo walki, pomimo krzyża, jest dużo pokoju w grze aktorów. Film zostawia z pytaniem, dla wierzącego i wątpiącego. Nie jest łatwo zrobić film o Jezusie. Uchwycić Słowo Boga, Żywe Słowo…..Zobaczyć siebie w Nim, zobaczyć Boga, który swym światłem nie oślepia.
Początek zrobił na mnie wrażenie.( Jedynie tytuł )i blask tajemniczego światła…..Nie było nazwisk aktorów… Trzeba dużo odwagi, spojrzenia w siebie, by zmierzyć sie z Jezusem…By odkrywając Jego Osobę….Pamiętać o tajemnicy wiary. Aby krzyż pokazać, jako zwycięstwo nad śmiercią, a Jego życie na ziemi, jak Zycie…. Każdego z nas….Aby cukierkowy Jezusek….Ustąpił Jezusowi, który istniał, który żył na ziemi.  Hollywood było na to stać. Film, który Claviusa prowadzi(główny aktor ) do odkrywania swej drogi. Do wyjścia z dbania tylko o siebie (w imię idei można zabijać.)… Pokazuje apostołów, którzy uciekli, którzy się boją i także nie wiedzą, co mają myśleć….. Pokazuje Jezusa, który…. nie razi swoją Obecnością, nie wypomina zdrady, nie pyta gdzie byłeś….. Tylko przytula. Jest piękna scena; Tomasz, który wpada w ramiona Jezusa. Obecność, która przebacza, która przygotowuje do…. no właśnie….Do czego? Uczy Tylko…. Czego uczy???
Niezwykła scena, Clavius rozmawia z Jezusem…. jego wątpliwości mieszają się z tym, czego doświadczył, co widział na własne oczy. Nie wiedząc, co go czeka… Poszedł za głosem serca. Poszedł, szukając odpowiedzi. A znalazł Osobę, która okazała się odpowiedzią, pełną harmonią głoszonego Słowa  i Życia….. Film stawia pytanie Czy ufasz mi? Czy masz odwagę wyruszyć w drogę..?… Odpowiedź Claviusa….. Jest być może odpowiedzią nie jednego z nas….. Na którym  miejscu w moim życiu jest wiara??? I co dziś powiedziałbym Jezusowi? Końcówka filmu mnie zaskoczyła.
Po  filmie, zapamiętałam:   światło i Obecność.Realna Obecność….
Blask światła płynący od Zmartwychwstałego łączył się z realną Obecnością Boga -człowieka.
Powrót do źródła. Film przepełniony światłem.  Hollywood odważył się  pokazać wartość wiary, a nie golizny, pięknych samochodów i bogactwa. Pokazał człowieka, który szuka i wątpi…. Każdy się boi, tylko tego nikt nie pokazuje. W tym filmie nie ma skrajności, które tak często rażą…  (Albo bogactwo, albo bieda)…. Jest próba pokazania życia, każdego z nas….. i Jezusa, który ma dla ciebie wiadomość…. Jaką? Zapytaj Jego…..Zrób miejsce na tajemnicę wiary, na tajemnicę twojego życia…. Poszukiwania Claviusa, stały się moimi. Jak daleko mi do wiary pełnej zaufania?… ·Wychodząc z kina, uśmiechnęłam się…Pozwoliłam jak Tomasz w filmie przytulić się Jezusowi…. Nie wyrzekł ani słowa…. jak Clavius usiadłam obok Jezusa i… Już nic nie jest takie samo….. On Żyje.!!….Jest kilka scen, które mają w sobie Oblicze Niewypowiedzianego….Gesty zamiast słów…..Uzdrowienie trędowatego….Tomasz wpadający w ramiona  Jezusa…. i Clavius który, z Nim rozmawia, ilość słów jest ograniczona….Decyzja Claviusa i Spotkanie….
I pomyślałam o moich wątpliwościach, stając w prawdzie…. Słowo „Nawrócony”, czyli wierzący, nabrało innego brzmienia. Zadałam sobie pytanie Czy wierzę?
I w kinie był znajomy francuz, Filip, którego spotkałam po filmie. Mogliśmy pobyć razem, podzielić się emocjami…. Podzielić się sobą….. Do domu wróciłam o 23.30…a seans skończył się o 17…..Dobrze nam było razem….. Filip niedawno przyjął chrzest…. Cóż za spotkanie. Nieoczekiwane….i takie jest życie pełne nieoczekiwanych Spotkań….

Cisza- odpoczynek dla ducha

Jak ważne jest każdego dnia znaleźć czas tylko dla siebie.. 10 Min spaceru, ciszy-czynią cuda. Moc, która, jest  za darmo, wystarczy tylko się zmobilizować, zorganizować. Odpoczynek murowany. Codzienny prysznic ducha. Nerwowość, to nic innego, jak brak czasu dla ducha. Możemy denerwować się na innych, i robić jak oni…. I na co  się tak  „wkurzamy”?…. Od stycznia próbuję być dobrą dla samej siebie.  Próbuję być wdzięczną, za każdy dzień,za każdego człowieka.  Wciąż, próbuję…. Każdy dzień, to walka o patrzenie oczami miłości. Tu nie chodzi o dawanie starych ubrań, jednego euro, „a nuż mi się ten człowiek przyda, to mu pomogę”, uśmiechanie się z zaciśniętą pięścią, szantaż emocjonalny ubrany w: ja wiem lepiej…  Tam miłości nie ma.. Bez codziennej chwili ciszy, nie usłyszę, że, tak często postępuję…. Łatwo się mówi, gorzej, gdy: szef krzyczy, gdy bezdomny woła, gdy przyjaciel zdradza, gdy…. Choroba, wypadek, śmierć, puka do mojego życia….  Wtedy oczy miłości…..Nie chcą pamiętać. Łatwiej obrazić, zamknąć się w czterech ścianach, by nie pamiętać…. Jak wytrwać??? Znalazłam sposób, mnie pomaga, aby nie zwariować z negatywnymi emocjami. Od stycznia walczę z płucami, od stycznia mam obok Anioła Stróża. Poznaję siebie… Nazywając emocje, uczucia po imieniu. Jak mało wiem o sobie?..Jesteśmy otwartą księgą, której nie czytamy, a jak często chcemy poprawiać innych… Czy dyplom nauczyciela, czy też jako rodzic, przyjaciel, ksiądz wie zawsze, co nam może pomóc…. Uciekam od takich, którzy mają zawsze dobre rady… Którzy lubią poprawiać innych, lub też wszędzie widzą problem .. ·Czytając, wciąż trafiam na wielką wagę trwania w ciszy… Ale takiej, podczas której myśli płyną, gdzie błogosławieństwo jest jedyną myślą… Nie jest to łatwe….Nie mówić nic i trwać w ciszy tętniącego życia. Dobre ćwiczenia dla ducha i ciała. Pomaga, gdy niechęć próbuje zniewolić. Gdy aktywizm szaleje, i wmawia, że tylko tak powinno się żyć… Bez zatrzymania się ,organizm przeradza się w mechanizm maszyny….Duch umiera zza życia…. Wiele miesięcy nie potrafiłam  się skupić, usiedzieć przez chwilę w milczeniu. i przyszła diagnoza…. I było jeszcze gorzej. A że profesor nie dał mi ryby, tylko wędkę, to zaczęłam łowić w sobie….Toksyny i dobre emocje… I zaczełam siedzieć w ciszy, najpierw było to pięć minut…. później dziesięć.. a teraz  dwadzieścia minut…. Staram się każdego wieczora, zapalić świeczkę i patrząc w płomień, nie zatrzymywać  myśli i ludzi, którzy się pojawiają, trwać w ciszy…. (nastawiam budzik )i o dziwo, gdy dzwoni, jest tak spokojnie, że jeszcze chwilę trwam…. Zanurzona po uszy w….. Ramionach Miłości… To działa. I to nie jest żadna filozofia.., zamiast komputera, telewizji, telefonu, czy też słów. Usiąść i nie mówić nic. Odciąć prąd i spojrzeć samemu sobie w oczy. Nie obwiniając się, nie wychwalając się. Być. Negatywne uczucia, nie mają szans, aby się przebić. Ochrona przed głupotą, zwątpieniem, narzekaniem. I drugi sposób, to spacer, wyciszenie myśli. No tak, jak znaleźć na to czas? Wyłączyć komputer, telewizor , telefon…. Odłożyć plotki, narzekanie…. W książce „trois amis en quête de sagesse „(psychiatra, mnich buddyjski, filozof ,rozmawiają o pięknie mądrości )I mnich buddyjski mówi tak; pracujesz ok 8 godz… i śpisz ok 8 godz .Zostaje ci jeszcze wiele czasu….a więc odpoczywasz, myjesz się, wykonujesz domowe obowiązki, ale jeżeli mi powiesz, że nie możesz znalezć 15 min na ciszę, medytację, modlitwę.. będę miał trudności, aby ci uwierzyć… Zastanawiałeś się, dlaczego życie duchowe stało się prawie luksusem, gdy tak naprawdę, nie ma nic ważniejszego na świecie?? Dzięki mojemu braku sił fizycznych, poznaję jakim cudem jest organizm. W nim wszystko jest perfekcyjne, jeden organ bez drugiego ,nie może istnieć, szaleje z tęsknoty. Taki stan depresyjny….i robi się stan chorobowy… A gdy, ciągle ignorujemy nasz organizm, skutki są katastroficzne…zobaczyłam…. po  postawionej diagnozie ..I najgorsze jest, że to wszystko wiemy… a jednak wciąż nakładamy na siebie ciężkie kamienie, często nie swoich obowiązków…..A cisza ma mnóstwo pomysłów na  odkrycie piękna w sobie, i  w drugim człowieku….

Życie zasługuje na szacunek

„Adpote un veuf.”… Piękny film o samotności. O przyjaźni, życzliwości. Komiczne sytuacje dodają świeżości filmowi. Dobrzy aktorzy. Film zaczyna się od samotnego wdowca, który od śmierci swej zony, nie wie jak żyć. Nie mogli mieć dzieci, był lekarzem…. I nagle jego  świat się rozbił na drobne kawałki. Nie jest łatwo przyjąć śmierć, najbliższych. A wiec żyje, bo musi…. I pani z piekarni zachęca go, aby wziął ogłoszenie (szukał pani do sprzątania)…I tutaj wkracza do akcji….. Pomyłka, która przemieni się w masę sytuacji bardzo śmiesznych, pełnych w emocje…. Jeżeli będziecie mieli okazję, aby zobaczyć film, polecam!! Film wywołał we mnie burzę emocji związanych z samotnością. W Nice jest wiele osób starszych, często samotnych. Widać, w ich smutnych oczach brak sił, aby wyjść do drugiego człowieka.. Wzruszające sceny młodego pokolenia, które ma moc wskrzesić w starszym człowieku życie. I to się dzieje w filmie. Wszyscy potrzebujemy miłości, opartej na prawdzie. Tylko wtedy ma sens. Wczoraj siedząc na ławce, zagadał mnie starszy pan, (widać było, że mnie podrywa), ale w jego glosie, w jego oczach zobaczyłam lęk przed samotnością i starością.Powiedział, że nie jesteśmy stworzeni, aby być sami… I tu miał rację. Jednak, różnica wieku i I jego sposobu życia, krzyczała: ja nie chcę dorosnąć, nie chcę wziąć odpowiedzialności za swoje życie…. Możemy całe życie skakać z kwiatka na kwiatka….i. Być ciągle nieszczęśliwym…. Film pokazuje wielką moc przyjaźni, szacunku w różnicy pokoleniowej. Trudne sytuacje sprawiają, ze szukamy oparcia …… Jedynie razem śmiech ma sens. Pomimo różnic, nawyków, egoizmu. Radość musi być dzielona, inaczej samotność ją może pożreć. Pozytywne wibracje tego filmu zaskoczyły mnie. Pozwoliłam im się we mnie zadomowić. Może ten świat wcale nie jest taki zły. Może kino zaczyna rozumieć, że samotność jest dużym problemem, i warto o niej mówić na dużym ekranie. Są ludzie, którzy mają dosyć reklam z rozebranymi kobietami reklamującymi leki,jedzenie.buty …Marketing oparty na okłamywaniu ..Kup mnie, a twoje  życie się zmieni,, będziesz zdrowy, piękny…..Tylko to sie liczy… A tak naprawdę….Zyjemyy, aby umrzeć..

Co ja robię na tym świecie??Co dla mnie sie liczy? Wiara w reklamy, czy tez w drugiego człowieka..

Nigdy nie wiesz kogo spotkasz

A niektórzy nie wiedząc dali gościnę Aniołom….. lub zostali ugoszczeni przez Anioły….  Czasami wsrod obcych ludzi pojawiają się Anioły w ludzkiej skórze.. Są, bo ich spotykam… Może nie codziennie.. aczkolwiek istnieją. Przykladem jest mój lekarz, który budzi mnie do życia. Do zobaczenia piękna w moim braku sił.  Zatrzymać się to pobłogosławić swoje życie. Przytulić je! Zachwycić się nim! Spojrzeć życiu głęboko w oczy i nauczyć się żyć w prawdzie. Bez udawania. Bez chęci wywyższania się. Być może wtedy życie byłoby prostsze. Łagodniejsze. Zacząć oddychać miłością, życzliwością. Kuzynka poprosiła mnie abym jej koleżance udzieliła kilku rad, bo zamierzała ze swoją siostrą przyjechać na dwa dni do Nice. Akurat miałam dzień wolny i tak zamierzałam wyruszyć na pieszą wycieczkę… a więc jeden dzień spedziłam z dziewczynami. Telefoniczna rozmowa z Edytą, była bardzo pozytywna. Czułam radość w głosie. Zabieganie łączyło się z prawdziwością życia. Dobrze nam się rozmawiało. Chciało nam się rozmawiać. I tak dziewczyny przyleciały do Nice, na bardzo krótki pobyt. Słońce łaskawie ich powitało, chociaż wieczorem deszczowi zachciało się płakać. Wypiłyśmy kawę i pojechałyśmy do Monaco. A co, swój do swojego ciągnie… Czyli księżniczki do księstwa… U księcia była zmiana warty, nie zaprosił nas na obiad, a więc w parku w towarzystwie śpiewaków -ptaków, w obecności zieleni, błękitu nieba i morza zjadłyśmy… kanapki… Lucyna ze swoim kumplem aparatem, robiła mnóstwo zdjęć. Miała czas dla siebie, dla piękna natury, krajobrazu malowanego przez Stwórcę… Edyta z predkością światła chciała zwiedzać..Nawyki paryskiego życia.Książę nie wyszedł, za to słońce się z nami piło kawę. Stare miasto, katedra, port Herkulesa i kasyno….. Morze mruczało kołysanki, „biedni „ludzie na jachtach się bawili. A my oddychaliśmy radością spotkania. Nie oczekując niczego od siebie, traktowałyśmy się z życzliwością. Bez trudnych pytań, bez foch. Piękny dzień. Dobro szczerzyło do nas zęby. Spotkaniem nieznajomych osób, które nie szukają, nic poza odpoczynkiem od codzienności. I to się nam udało. Pozytywne emocje nam towarzyszyły.Harmonia gór i morza pomogły nam w szlachetnej postawie serc. Jak często o tym zapominam. Dziewczyny przypomniały mi ważną rzecz… nigdy nie wiesz komu poświęcasz czas. On jedynie jest bezcenny. Obecności nic nie zastąpi. Powrót był dłuższy, bo autobusem. Wiatr zaczął tanczyc i deszcz się skradał. Morze się rozszalało,rozbijało się o brzeg coraz mocniej.. Zakończyłyśmy dzień na ogromnej pizzy w restauracji L ecurie ,czas dzielenia się, czas radosnych słów, czas który ma sens. Jak często tracimy czas na kłótnie, pretensje, a przecież stół służy do celebracjj tego co mamy, a nie tego co nam zbywa, czy też to, co chcemy dostać. Dawno nie spotkałam się ze zwyczajną życzliwością, która nie traci czasu na głupoty. Ja tylko byłam przewodnikiem,miałyśmy mało czasu, a zostałam obdarowana cieplem i spokojem dialogu. Harmonia bycia z drugim człowiekiem.Kolejny nieoczekiwany przykład że są ludzie ,którzy mają anielskie geny w sobie.Jakby byli podsyłani przez Stwórcę.Bardzo lubię list ,który napisał ojciec do syna, cytuję tylko kilka wersów.Jest dużo mądrości w nim….. ….”Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,  nadając wartość każdej przemijającej chwili; Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej  i co – najważniejsze – synu mój – będziesz Człowiekiem”-Kipling Edyta, Lucyna -dzięki za wspólnie spędzony czas. Za radość i harmonię którą przywiozłyście ze sobą.Nieźle komponowała się z krajobrazem. Nadałyśmy wartość każdej przemijającej chwili…. Bo ziemia jest nasza, jest godna podziwu i szacunku, jak i jej mieszkańy… Nigdy nie wiesz, kto stanie na twojej drodze…..