MILOSC OTWIERA SWE RAMIONA

Ślub kuzynki był okazją, aby odwiedzić stolicę …-Paris. Po raz kolejny same niespodzianki…
Pobudka o 4- rano…Samolot był na czas. Nawet nie wiem, kiedy a lądowaliśmy. Spałam. Paris powitał mnie słońcem. Jak zawsze w domu u M & J ,przyjęli mnie jak  księżniczkę. Marysia wyszła, aby mnie powitać…Z kwiatuszkiem i piórkiem…Pewnie sobie wyrwała..l(ma anielskie geny)

Czas spotkań, które mają w sobie otwartość i radość. Odkrywanie dialogu, który jest tak potrzebny.  Godzina spędzona w chmurach, w żelaznym ptaku. I ponad 900 km pokonane….. Ludzie w metrze się uśmiechali. Niczym archeolog, odgrzebywałam uśmiechy ,i o dziwo udawało mi się .
Śniadanie w gronie- Vipów…Marysia gościła muzyka-Bogusława.  Niestety mój, krotki pobyt nie pozwolił mi na posłuchanie jego koncertu…Natomiast mogliśmy, tak zwyczajnie pobyć razem…. Podzielić się tym, co dla nas ważne… Co nas smuci, a co daje radość.  Rzadkość w dzisiejszym świecie… Zatrzymać się… Usiąść… Pomilczeć…. Docenić, co drugi mówi… Zobaczyć Słowa, które mają jedyny cel; dzielenie się, bez jakiejkolwiek ingerencji w życie rozmówcy… Udało nam się! Była wzajemność -szlachetnie urodzona pani…. Dialog  był możliwy, dom pachnący życzliwością (zostawiony do naszej dyspozycji,) tworzył atmosferę ciepła i spokoju. Nastrajał do śmiechu. Budził  same pozytywne emocje. W spokoju płynie muzyka… Po raz kolejny się przekonuję, że jedynie, pasja może nas uchronić od zardzewienia. Mój rozmówca, muzyk, zdający sobie sprawę, ze sama  teoria wykładana studentom, nie przekaże im istoty muzyki, jej głębi i piękna. A wiec szuka jej w sobie, wokół siebie…. Nie pozwala toksycznym ludziom zabrać pasję…. Co wcale ,nie jest łatwe.

Coraz mniej muzyków, a coraz więcej komercji… Gwiazdeczki potrzebują playback, aby zaśpiewać. Tancerze prawie nadzy, ich kroki taneczne mało mają wspólnego z tańcem…. Profanacja muzyki, której słucha wielu ludzi. Publika coraz mniej wymagająca. A muzyka jest jak natura, pełna kolorów…. Mam szczęście poznawać ludzi, którzy muzykę mają we krwi… Za czym idzie troska… Radość… Ciepły głos..I spontaniczność  (nie wszyscy muzycy stawiają na pasje ). Są tacy, którzy bez nut, nie są w stanie nic zagrać. Jak byłam w Amsterdamie, to w kościele polskim, student akademii muzycznej, w niedzielę grał swoje utwory.  Czuć było harmonię, między nim a muzyką. Dźwięki wirowały w powietrzu, a my przez chwilę zatrzymywaliśmy się, ponad, tym wszystkim, co musimy zrobić…. Sprawdzian, tego, co naprawdę jest dla nas ważne….. Muzyka oczyszcza-tak powiedział Bogusław….( Cos tam wie o muzyce) skoro ma doktorat i próbuje studentom przekazać, swoja pasje.

Jedynym zadaniem muzyka, jest oczarowanie publiczności. Pokazanie muzyki, jako przyjaciela. Każdy instrument ma swojego ducha. Każdy muzyk, (jeżeli nie jest zepsuty przez bycie celebrytą, lub za wszelką cenę nie próbuje podbić świata ) może uratować słuchających od smutku, negatywnych emocji…Ma moc zanurzenia , w pięknie bycia na naszej ziemi….
Fantastyczną rzecz zrobił… Zapytał Marysi, co ma jej przywieźć…Zażyczyła sobie ciasteczka katarzynki… I dostała w nadmiarze…. Bo całe pudełko…. Dawno nie spotkałam się z taką hojnością, z wielką dozą poczucia humoru… Tacy ludzie, ratują ludzkość przed życiem tylko dla siebie…. Mały gest, który wiele mówi…. Istota bycia na tej ziemi…. Z małych gestów jest tkane nasze życie . W nich jest odpowiedź na pytanie Czy hojność ma sens???Antidotum na egoizm, narcyzm, dbanie tylko o tych, których kochamy, lubimy…. Jezus przestrzega przed takim nastawieniem. Dbanie o najbliższych jest radością, samą w sobie….. Wyjście do nieznajomego, podanie ręki bezdomnemu, pobycie z tym, który stracił wszelką nadzieję. To jest wyzwanie….
I popołudniu spotkałam się z wielką wagą wybaczenia. Bóg, który przychodzi przez sakramenty…. Bóg, który przytula przez słowa swojego kapłana  .Niszczy wirusy, zabiera lęk, otwiera przestrzenie wolności… Przygotowuje na spotkanie z drugim człowiekiem… Często zagubionym, agresywnym, walczącym o przetrwanie. Odkrycie, że Stwórca za darmo rozdaje dary. Dar zachwytu, dar zrozumienia…. Dar świadomości.  Bóg posługuje się ludźmi. Często tak robi…. Jasne, nie można wszystkiego łykać… nie można bezmyślnie iść za każdym, kto w Imię Boga uzdrawia..
Gdy Bóg przychodzi, nie ma mowy o agresji….Z Nim radość nabiera innego  znaczenia. Spotkanie w sakramencie spowiedzi.. Spotkanie w krótkiej modlitwie….Relacja to wejście w dialog. Nie ma nic wspólnego z zaspokajaniem zachcianek innych. Logika Boga jest prosta, tylko człowiek chce Go zamknąć w pudełku praw .Do tej pory nikomu się to nie udało.. Wielu księży wraca do modlitwy pierwszych chrześcijan. Modlitwy serca, Uwielbienia, wstawiania sie…..łagodzenia konfliktu z samym sobą.  Takich kapłanów potrzebuje dzisiejszy katolik. Jednego z nich spotkałam i jestem wdzięczna Bogu za Niego…. Czas bezcenny.
I w końcu ważny dzień dla Ani i Jean Charles… Ich dzień, pieczęć ich miłości. Ceremonia zaślubin…
Najpierw formalności, czyli ślub cywilny… Otoczeni, rodziną, przyjaciółmi, powiedzieli- Tak…. Pani dająca ślub zacytowała poetę, który powiedział: tak naprawdę nie ma siedmiu cudów świata, jest jeden- Miłość……
Przyroda śpiewała hymn radości, łączyła się z nami….
Msza była po francusku….Ksiądz, który celebrował, w chwili ciszy podczas przysięgi, modlił się nad młodymi…Prosił Stwórcę, aby dał im siłę…Anioły zaniosły modlitwę…Sakrament małżeństwa ma moc….Pierwszy raz doświadczyłam wagi związku małżeńskiego. To nie są żarty. Bóg na poważnie bierze zaangażowanie dwojga ludzi. I nieustannie błogosławi.
Cud w Kanie był na weselu…. Przypadek, czy też wsparcie Jezusa dla małżonków?? Być może Jezus chciał powiedzieć: Jestem z Wami….Przyjmuję waszą przysięgę. I wy przyjmujcie, siebie nawzajem. W prawdzie i dialogu… Spontaniczne gesty każdego dnia niech wam towarzyszą…. I nade wszystko wybaczajcie sobie nawzajem……
Nie marnujcie łaski sakramentu małżeństwa. Bądźcie świadomi złożonej przysięgi….
Chwila ciszy, podczas przysięgi zanurzyła nas i przypomniała o tym, gdzie mamy szukać wytchnienia…. w Ciszy, a nie w słownej agresji….. Cisza jest muzyką ,tworzoną  przez Stwórcę, jakkolwiek go pojmujemy….Gdy Go szukamy, pozwala nam się znaleźć…..
Dalszą część celebrowania radości, spędziliśmy wraz z naturą, w  restauracji, położonej  nad jeziorem. Słońce nie żałowało swoich promieni, zieleń w tle, łagodziła konflikty. Mogliśmy przyglądnąć się swojemu obliczu w jeziorze… Kto w nim jest???? Czy potrafię się do siebie uśmiechnąć? Mała Marysia pozwoliła wziąć się na ręce, przytulić się…. (Dzieci mają szósty zmysł.. Nie każdego łaskawie traktują) Pomyślałam sobie, skoro dzieci widzą we mnie przyjaciela… Nie jest tak ze mną źle.
Spotkanie z dawno niewidzianą rodziną było odnowieniem więzi między nami….. Żadna rozmowa telefoniczna nie zastąpi spotkania. Wtedy jest cieplej, bliżej… Można popatrzeć, dotknąć, przytulić…. Można zachwycić się, okazać wzruszenie. Nade wszystko przyjąć drugiego, takim, jaki jest…. Wtedy robi się jaśniej, kajdany konfliktów się kruszą i przychodzi świadomość… Być może po raz ostatni się widzimy. Czy warto rzucać się kamieniami złości, milczącej agresji???
Bliskość chce być dzielona w prawdzie… Bliskość chce łagodności. Bliskość chce (kręcenia loczków, Przytulanek, chce spontanicznych gestów  )
Dzieci o tym wiedzą. I nieustannie nam o tym przypominają. Składają reklamacje, i mają rację…. Najlepsza terapia nazywa się : Obecność. W niej nie ma miejsca na udawanie, co więcej każdy udawany gest jest usuwany…..
Gdy cenisz swojego rozmówcę, nie przeceniając go, potrafisz Być…… I wtedy wszechświat leży u twoich stóp….
Miłość jest cudem, gdy codziennie potrafimy zadbać o Słowa pełne ciepła, gdy złość przesłania nam ukochaną osobę, a my nie trwamy w niej i szybko zapominamy  , gdy próbuje wejść w dialog…. Miłość nie próbuje rządzić drugim, tylko pomaga być sobą.  Uczy dzielić  się pięknem i unikalnością każdego z nas…

Bez tytułu

Płuca nareszcie zaczynają pracować. I wciąż szukam odpowiedzi na pytanie: gdzie tkwi sekret mojego profesora??
Jak do tej pory niczym, prorok, ratuje mnie, przed zwątpieniem w siebie….w życie……
Podczas niedzielnej mszy, na kazaniu ks.  Grześka Skickiego (prowadził mszę św… jest Oblatem i szefem stowarzyszenia Toit pour toi- Dach dla ciebie) Wiele dobra się dzieje, wielu młodych ludzi ratuje przed ulicą….)Bardzo poruszyły mnie słowa,które powiedział.Jezus  wierzył w  człowieka, dlatego udawało mu się wyciągać ludzi z błota nienawiści. W ich domu, była przez jakiś czas młoda dziewczyna  z bagażem bardzo złych doświadczeń. Dwa razy podcinała sobie żyły, wiele razy była w szpitalu psychiatrycznym.. I postanowiła żyć na swój rachunek. Odeszła… Zostawiając list. Dziękowała za życzliwość, ciepło, za to ze nauczyła się jeść posiłki nie włączając telewizora… A najważniejsze, nabrała wiary w siebie, bo w tym domu wierzyli w nią…   Mocne świadectwo!. Uwierzyć w człowieka!
Mój profesor wierzył we mnie… I dlatego  mogłam mu zaufać. Stworzył warunki… i udało mu się!! Doceniam każdy dzień.
Jak często potępiamy, nie znając sytuacji? Jak często stawiamy się w rolach oskarżyciela?.. A gdzie wiara w człowieka? W jego talenty, kompetencje, w jego sukcesy??
Moja była szefową, jest przykładem, że nie warto oskarżać…. Spokój wrócił. Dyrekcja ją wyrzuciła. Zapłaciła cenę za swoje postępowanie.
Dzieci  często proszą rodziców, aby patrzyli na nich…. A dorośli nie mają czasu…. Młody Nicolas… Wie, że dziewczyny puszcza się przodem…. I gdy poprosiłam go, aby odniósł talerz do kuchni….. Drugi talerzyk odniósł sam… Nie musiałam mu przypominać. I za każdym razem jak mu mówię, że coś robi super… I że jest dużym chłopcem… to tak jakby nagle urósł… Jest dumny….. Uśmiecha się, a w  tym uśmiechu przyznaje mi rację…. Dzieci nie muszą nikogo udawać… Chyba, że mają głupich rodziców, którzy konieczne chcą realizacji swoich niespełnionych marzeń, planów… To zwykle nie działa..
Uwierz we mnie!!!
Usłysz mnie!!
Spojrzyj na mnie!!
Przytul mnie!!
Zachwyć się mną!!!
Odkrywaj mnie!!
Pokochaj mnie, a nie twoje wyobrażenie o mnie!!

Kiedy ostatni raz doświadczyliście takiego spotkania, w którym obecne były, te wszystkie uczucia powyżej napisane…????
A kiedy ostatni raz, podarowaliście taką Obecność drugiemu człowiekowi????
Dzieci mają rację… gdy chcą, aby na nich patrzono. Aby dbać o innych… Trzeba umieć zadbać o siebie. Inaczej depresja wypalenia się kłania do pasa.
Dawanie i branie mają ze sobą współpracować.
To nie chodzi o puste slogany Uwierz w siebie!! Tylko o świadomość. Dzieci uczą się przez obserwację… Jedynie co możemy w chwilach trudnych… Usiąść. I obserwować. Najlepsza metoda na polubienie siebie..albo poddamy się losowi,albo staniemy się silniejsi. . A wtedy być może uda mi się kiedyś choć raz zrobić coś dobrego…..
Wierzę w Ciebie… Moc tych słów ratuje przed  mniemaniem….  jestem biedny… I nikt mnie nie kocha…. I życie jest do niczego….. Jestem do niczego…. Lub wszystko wiem lepiej… Nie potrzebuję nikogo….. Sam sobie poradzę.
Wszystkie te stwierdzenia są fałszywe. I najgorsze jest ze wiemy o tym, a jednak zapominamy ze ten dzień się już nie powtórzy ,ze nie dwóch takich samych ludzi, ze ptaki śpiewają za darmo,ze uśmiech nic nie kosztuje, ze nasz czas na ziemi jest ograniczony…..

Po mszy była wenta dla stowarzyszenia. Kupiłam konfitury od pana, a dostałam słowo radości; masz piękny uśmiech. Pomyślałam sobie…dzięki chorobie i mojemu Aniołowi profesorowi Marquette,który przekazał mi wiarę w MOC  ŻYCIA ….i WIELU Z WAS….Jestem wdzięczna za dar,jakim dla mnie jesteście …..