PRZYJAZN MOZE OTWORZYC NIEBO

Filip II,  napisał do Sparty taki list (wg Plutarcha): „Doradzam Wam podporządkować się [temu co piszę] natychmiast, ponieważ jeśli wyślę swoją armię na waszą ziemię, to zniszczę wasze gospodarstwa, wyrżnę ludność i unicestwię wasze miasto!”
Spartanie – „JEŚLI”

Niezła odpowiedź….( Ale w tamtym czasie to były już tylko czcze słowa. Sparta była cieniem dawnej potęgi u schyłku swojej niezależności po sromotnych porażkach w bitwach pod Mantineją i Leuktrami.)
Spartanie byli znani z lakonicznych odpowiedzi…. Trzeba mieć sporo sprytu i odwagi.
A jak jest dziś. Czy odwaga ma znaczenie?
Mieć odwagę spojrzeć sobie w oczy. Pokochać życiowe wzloty i upadki. Jednakowo je potraktować. Zachwycić się lotem ptaka. Mieć odwagę poszybować razem z marzeniami .Uczynić niemożliwe możliwym.
Jak często oddajemy… Jak często pławimy się w błocie uraz, starych ran… Nie pozwalamy przebaczeniu poradzić sobie z gniewem…. Podajemy się słysząc; jesteś głupi, nic nie potrafisz dobrze zrobić, gramy w głuchy telefon. Powtarzamy nieprawdziwe historie. Najgorsze jest że w nie wierzymy. Z niedomówień robią się problemy. A problem próbujemy na” żywca „zabić. Nie chcemy cierpieć, nawet jak wiemy, że to nasz błąd…. Koniecznie musimy wyjść z podniesioną głową…. Nie zastanawiamy się nad odczuciami innych.. A często… Ten drugi nie pojęcia dlaczego jesteśmy wściekli…… Przestaliśmy pytać. Przestaliśmy kochać. Kochać człowieka, a nie wyobrażenie innych….Często zniekształcone, powykręcane od reumatyzmu :błędnych opinii, chamstwa, złości, milczenia ..Gorsze od raka. Choroba chroniczna, która może przez całe życie nie pozwolić, na spojrzenie pełne przebaczenia, miłości…
Byc uważnym, delikatnym w sądzeniu. A może przestać sądzić…. I zacząć wsłuchiwać się w drugiego…. A może zacząć pytać…. Licząc się z tym, ze nazwą mnie głupcem… Otworzyć ramiona Życiu..

Byc jak Spartanie, odpowiedzieć ;A jeśli tak jest… To co…. Być sprytnym, nie oznacza być złym…. W byciu odważnym potrzeba jest wielka doza sprytu i spontaniczności. W niej styka się czystość intencji i ryzyko porażki…. Nie zawsze porażka jest niepotrzebna.
Każdego dnia wypowiadam potok słów…. Każdego dnia rodzi się i umiera człowiek. Każdego dnia mój  organizm próbuje ze mną wytrzymać…. Każdego dnia ktoś mnie ocenia.
Każdego dnia moje słowo może zranić. A może też otworzyć drzwi nieba….

Na kazaniu usłyszałam :przyjaciele otwierają nam niebo…. Ze złością jeszcze nikt dobrze nie wyszedł…. możemy nawet się rozchorować, i to poważnie….
Otwierając rano oczy, spójrz w lustro i zachwyć się sobą. Zachwyć się tym dniem, który ma tobie wiele do opowiedzenia. Pisząc historię swojego życia, pamiętaj, aby nie deptać marzeń, planów innych. Bądź szlachetny, sprytny…. Każdy poranek mi o tym przypomina…. Bądź szlachetny, wbrew oczekiwaniom innych… Wbrew obwinianiu ciebie… Wbrew głupocie tego świata…. Jej nie brakuje… Odpowiedz jej jak Spartanie…. Jeśli ci się uda mnie zniszczyć….. Nawet jak jesteś bogatszy, silniejszy… Nie chce odpowiadać ci złością, ani nienawiścią…… Bo nie widzę w niej sensu, ani  racji bytu. Od tego będę się bronić….

jeśli…….

 

Bez tytułu

Prowansja. Grota i bazylika św. Marii- Magdaleny. Miasteczko- Sainte Maximin -Sainte Baume. W poniedziałek z Magda i Rafałem wyruszyliśmy na podbój Prowansji. W godzinach przedpołudniowych lenistwo na ulicach. Sklepy pozamykane… Oprócz turystów, pusto. Szarmanckie miasteczko z majestatyczną bazyliką…. Lubię to miejsce. Z wielką radością do niego wracam. Bazylika ma w sobie wiele ciszy i pokoju… Być może była budowana z wdzięcznością i radością. Jest potężna a zarazem ciepła…. Wypełniona mistyka.
Usiedliśmy, aby delektować się porankiem spokoju… Niezwykle uroczy pan, podał nam pyszną kawę…. Powiedziałam mu, ze jest pozytywną osobą. Uśmiechnął się. Powiedział, że wieczorem robi pizzę… Niestety nie zostawiliśmy….
A szkoda….
Po raz drugi wchodzę do bazyliki z bijącym sercem, a po raz trzeci do groty…. Bazylika nigdy nie została ukończona z powodu plagi Czarnej Zarazy. Dlatego wejście do bazyliki ma niewykończony front. Robi wrażenie! Przypomina o nieprzewidzianych wypadkach, chorobach, życiowych porażkach.  Przypomina, ze człowiek jest niedokończonym dziełem Boga. Piszemy własne historie. Piszemy niewidzialnym piórem Stwórcy. Majestat tej bazyliki otwiera przestrzenie modlitwy, Ciszy, która chroni przed zwątpieniem. Relikwie św. Marii Magdaleny szepczą o tym ze Jezus zwyciężył śmierć.. Jest obok. Miałam nieodparte wrażenie… Ze pokazuje mi jedna ze swoich posiadłości . Zaprasza na zanurzenie się w duchowych przestrzeniach, jakże innych od bogactwa tego świata. Spokój. Refleksja. Modlitwa. Czas stoi w miejscu. Wszystko staje się takie proste. Takie piękne…. Maria Magdalena z Jezusem… Uśmiechają się i szepczą: Uwierz! Zaufaj! Cóż może ci zrobić człowiek, gdy masz obok nieogarnionego, niezwykłego Stwórcę?….
Może, dlatego, tak bardzo lubię tam wracać.. Aby usłyszeć Boga… Trzeba być bardzo cicho, a to miejsce zmusza do milczenia, które po chwili staje się powietrzem, potrzebnym, aby żyć. Ekologia na całego. Najczystsze powietrze. W Ciszy siła. Moc, o której tak rzadko pamiętamy. Podobno brak czasu….Czy aby …??

Miasteczko chyba tą ciszą żyje… Pustki na ulicach. Znalezienie sklepu nie było łatwe… Za to kawa zrobiona i przyniesiona z życzliwością.( Oj w Nice to rzadkość..).. Prowansja górą. Urocze winnice z krętymi drogami zachęcały do wypicia wina, zjedzenia bagietki z serem….Zatrzymania się, by zagubić się w Prowansji…. Pachniało oliwkami.. Słońce nie szczędziło swoich promieni. I pojechaliśmy do groty Marii -Magdaleny.
Wiedzie do niej Królewska Droga” przez Święty Las. Przez wieki do tego miejsca przybyło tysiące pielgrzymów ,włącznie z ośmioma papieżami i osiemnastu królami (stąd nazwa Chemin des Roys  ,czyli Królewska Droga). Po raz trzeci odwiedziłam grotę. Tym razem ptaki były na urlopie. Za to wszechobecna cisza trzymała nas za rękę…. Las ze słońcem chronił tajemnicę groty…. Tam nie można nie zadać sobie pytania: A może jednak Bóg Jest……
Skromność groty w towarzystwie lasu i szczytów górskich Prowansji ładują „baterie wzrokowe”. Nasze problemy gubią się w obliczu piękna natury. Cisza szepcze. Uśmiecha się. Zimno groty przypomina o chwilach lęku, zboczenia z drogi Dobra…. Jest orzeźwieniem. Refleksją nad samym sobą. Jeden pan modlił się z zamkniętymi oczami. Czułam jak zjednoczony z tym miejscem, odkrywa Boga. Były w nim promyki słońca. Przypomniałam sobie Niedzielę Wielkiej Nocy spędzoną właśnie w grocie….. Było bardzo zimno, młodzi pięknie animowali liturgię..Moment, jakich mało…. Niebo otwarte….
Maria Magdalena dodała nam odwagi… Widziałam Pana…
Idź i powiedz swoim braciom….
Wracając do Nice, w spontanicznym geście znaleźliśmy się w Cotignac -kolejne duchowe wsparcie…. Miejsce objawień św. Józefa i sanktuarium Matki Bożej Łaskawej… Jadąc wśród winnic,oliwkowych gajów , miałam wrażenie, że oglądam film o Prowansji….. jakże różni się od lazurowego wybrzeża. Natura nigdzie nie jest taka sama. Nie ma takiego samego człowieka. Nawet bliźniaki się różnią…. Tylko człowiek chce, aby inni robili tak jak on sobie życzy….. Czasami w taki sposób zabiera indywidualność każdego z nas.

W końcu znaleźliśmy sklep i w lesie piknikowaliśmy. Otoczeni, mrówkami i innymi mieszkańcami delektowaliśmy się spokojem…Malownicza kraina ze szlachetna cisza, wciąż trzymała nas pod ramię.. Dawała prezenty…. W Sanktuarium było wystawienie Najświętszego Sakramentu…. Pobyliśmy w ciszy, pomarudziliśmy Stwórcy, podziękowaliśmy za dar każdego dnia.
Nieplanowana spowiedź dla mnie była największym prezentem, tego dnia…. Sanktuarium opiekuje się wspólnota św. Jana. Mają koty….. I jeden z nich, towarzyszył księdzu w pomieszczeniu, w którym się spowiadałam. Ksiądz uśmiechał się i patrzył uważnie na mnie. Kot wlazł mi na kolana, przywitał się…. Bóg ma poczucie humoru….. Szepnął: naucz się zaskakiwać… Uczyń życie ludzi, których spotykasz radośniejszym, wiele nie potrzeba… Nie czekaj na jutro…..Chciałem abyś dziś tutaj była…..
Gdy wracaliśmy do Nice, niebo się rozpłakało… Deszcz orzeźwiał ziemię. A my orzeźwieni przez niespodzianki naszego pobytu w Prowansji, stwierdziliśmy, że nasza ziemia, nasz niebieski dom jest piękny…..

BYC PROROKIEM SZCZEROSCI

Człowiek kłamie 18 razy na godzinę….. Tak obliczyli amerykańscy psychologowie…. Trochę dużo… A może nie dużo…. Każde kłamstwo potrafimy sobie wytłumaczyć. Boimy się się porażki, kary, czy też najzwyklejszego upomnienia… Nikt nie jest doskonały. Mamy prawo zapomnieć, być niedyspozycyjnym, mieć tak zwanego lenia. Oczywiście, chwilowo…
Jednak człowiek nie cierpi być upominany…. Widzę to w pracy… Tak jakby człowiek sam sobie zabierał wolność…. Mam prawo do…..i rzadko, kiedy wyciągamy wnioski z popełnionych błędów… Człowiek wymaga szacunku.. A sam popełnia kardynalne błędy…. Każde kłamstwo to cegiełka do znienawidzenia swojego życia….
Niestety człowiek coraz więcej konsumuje… I firmy, fabryki, chcą pracownika „robota”…Coraz więcej samobójstw, wizyt u psychiatry, lekarza….Człowiek nie wyrabia…. Nawet sklepy w niedziele coraz dłużej otwarte… Konkurencja, czy głupota? Kto kogo chce namówić?…Coraz dłużej pracujemy, a wiec na zakupy pozostaje niedziela. A gdzie czas na prawdziwe nic nie robienie…. Pozostanie w kontakcie z naturą, a nie substytutami. Kolorowe pudełka, gry, seriale… O życiu gwiazd, możemy dużo mówić… A o życiu, najbliższych, często nic nie wiemy. Rozmawiamy o pogodzie, i kto ma gorzej…. Zapominamy o kroplach radości… O łzach roześmianego serca… Nie akceptujemy swojego życia. Czasami nic o nim nie chcemy się dowiedzieć się. I rzucamy obelgami na innych, gdy nam się nie powodzi… Zamiast zastanowić się nad tym, co mogę zrobić, by poprawić moją sytuację…. Plujemy jadem złości, nienawiści. Tylko nasze problemy są najważniejsze. O nich potrafimy opowiadać.

Wczoraj siedząc na ławce, podeszła do mnie pani… Powiedziała mi ze muszę czuć się dobrze… Ze mam dobry uśmiech..Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć…. Tak jakby chciała się upewnić… Że ktoś z nią jest. Czułam samotność. Powiedziała, że ludzie nie są tacy jak kiedyś…..i ze dobre samopoczucie jest ważne. Na koniec pożegnała mnie; Niech Bóg ci błogosławi…. Zaskoczona tym spotkaniem, uśmiechnęłam się  do siebie….. To, czego  najbardziej potrzebujemy, to Obecności. Ta pani nie zamknęła się w czterech ścianach… Pomimo bólu samotności i niezrozumienia, potrafi wyjść do drugiego człowieka…. Jak ważne jest mówić innym, nie tyle o problemach, co o pozytywnych emocjach, które są w nas głęboko schowane?  Miała odwagę się przy mnie zatrzymać.. I opowiedzieć mi, to, co zauważyła…

a może zamiast kłamstwa,warto zainwestować w szczerość;;;;;

kolejna lekcja …

Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz na ulicy, kto będzie dla ciebie nauczycielem.

Dlaczego tak trudno ich zauważyć?

Niczym Anioły ….

A może to są właśnie Anioły, przypominające o sobie

Gdy za daleko od nich odchodzimy……