Świętowanie Wielkiej Nocy – czas jedności

Bez tytułuBez tytułu

Chce usłyszeć, Panie, jak mowisz że jesteś Dobry, że twoja milość trwa na wieki.

Tegoroczne święta spędziłam z rodziną w Polsce. Odgrzebując wspomnienia dzieciństwa, uczę się kochać moje życie. I ten, pobyt, był lekcją szacunku wobec życia.

Święty Czwartek, tak nazywają francuzi, rozpoczęcie Tridium Paschalnego, czas szczegolnej Łaski….Czas, pogłębienia wiary,umocnienia świadomości Boga, który oświetla wątpliwości, łagodzi ból, otwiera oczy…

Ustanowienie Eucharystii, święto kapłanów. Wieczernik  uzdrawia z  trądu, wszelkich złych duchów  przyczepionych do człowieka..
Ostatnio, ważną rzecz usłyszałam” Jeżeli chcesz, aby Bóg Cię uzdrowił, wyznaj akt wiary,bo karty Ewangelii, o tym mówią….zwykle poprzedzały uzdrowienie .Jezus chce, byś przyjął z całą swoją świadomością, to co chce, tobie ofiarować…”
Święty Czwartek, jest przyjacielskim spotkaniem Boga i człowieka.
Słonce ,jakoś nie mogło się zdecydować, deszcz korzystał i z wiatrem szalał…Gdy rozpoczęła się  liturgia, została wniesiona, Wielka księga Ewangelii. Słońce przebijało się przez witraż, jakby chciało podkreślić Obecność Księcia Światłości. I tak, uśmiechało się, aż do przeczytania Ewangelii… 
W usta dzieci ,zostały włożone życzenia dorosłych, dla kapłanów. Ich dźwięczne głosy, otwierały przestrzenie wiary, aby nie uronić, ani jednego Słowa z Liturgii. Bóg przypomina, o sobie! Chroni człowieka przed nim samym. Nagle  umilkły organy i dzwony.
Cisza zaczęła koncertować i tak potrwa do Świętej Soboty… Karty Ewangelii śpiewały hymn Uwielbienia. Golgota, była coraz bliżej…. 

Sakrament kapłaństwa, jest niesieniem zachwytu,  nad Stwórcą i jego stworzeniem, pisaniem dalszej części Ewangelii.  Jak często, zapominamy, o traktowaniu kapłanów z szacunkiem, jak braci. Wymagamy od nich, odpowiedzi na nasze duchowe załamania, chcemy natychmiastowego uzdrowienia. A Jezus wskazuje na krzyż. W Wieczerniku, daje wykład, jak spędzać razem czas. Jak radzić sobie z cierpieniem. Jak pokusę zwątpienia wyrzucić z serca…

W Święty Piątek, Bóg milczy.Daje przykład. Liturgia przesycona jest cierpieniem. Jezus zawieszony między niebem a ziemią, próbuje uratować człowieka. Letniość wiary, nie służy rozwojowi duchowemu. Śmierć, jest włączona w życie człowieka. Trzeba się modlić o dobrą śmierć, aby zobaczyć w niej wieczność, do której zmierzamy.
Nie żyjesz, tylko dla samego siebie. Bóg z miłości do ciebie, przygotowuje cię do spotkania z Nim. Piękno jest wpisane, w twoje życie.  On, obarczył się cierpieniem abyś, Ty, wiedział, jak radzić sobie z cierpieniem.
Chroń słabszych, krzyknął – Jezus z krzyża…!!!
Śmierć zawsze boli. Żyj, tak abyś nie bał się spotkania z Bogiem. On zawsze przebacza, i pragnie, abyś sam sobie przebaczył.
Adoracja krzyża, zmusza do zatrzymania się, nad każdą chwilą naszego życia. Jezus obejmuje krzyż, przyjmuje go. Śmierć jest początkiem. Bóg klęka przed człowiekiem.
 Święta  Sobota, piękny zwyczaj święcenia pokarmów, a wieczorem, liturgia światła, w  Wigilię  Wielkiej Nocy, kościół czuwa, bo wie,  co się wydarzyło…. Piotr uciekł, tylko Jan został. Maryja, dzielnie znosiła cierpienie swojego Syna. W tę noc,  ludzie dorośli  na całym świecie, przyjmują chrzest. Sakrament, przytulenia, przez Boga. Świadomy wybór, bycia chrześcijaninem. Duch św. raduje się razem z nami. I gdy szłam na liturgię, miałam w pamięci ceremonię chrztu w kościele studenckim w Nicei (młodzi ludzie byli całkowicie zanurzeni w wodzie)  Niezwykłe wydarzenie, niezwykły sposób przyjęcia, Boga do swego życia. (zastanawiam się i czy i ta liturgia będzie, obfitowac w chrzty ) I gdy ksiądz, udzielał chrztu, w tę Świętą Noc, uśmiechnęłam się…. W łączności z całym światem, kolejny chrześcijanin ,pojawił się na świecie. Litania do wszystkich świętych, była wezwaniem całego nieba, ucztą niebieskich przestworzy. Radosne Alleluja!!!, popłynęło w każdy zakamarek wszechświata. Kadzidło i hymn uwielbienia ,były nam pomocą wyrażenia radości.  Liturgia śpiewała” Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa”.Pokój i jedność, niech goszczą w naszych sercach, niech Jezus przeprowadzi nas bezpiecznie na drugi brzeg. Niech Radość spotkania z Jezusem, będzie naszą siłą i mocą, w przeżywaniu codzienności-uslyszeliśmy w życzeniach.
Bóg, jak zwykle, siedział z nami, i chronił, każdego z nas.
Przeprowadził nas, przez morze czerwone, suchą ścieżką. Kantyk Mojżesza prowadził nas
.Śpiewajcie Panu
bo wielka Jego moc i chwała
On z niewoli zła
swój lud ocalił…
I poranek Wielkanocny, śniadanie, i dzielenie się radością i spotkaniem, razem z Marią Magdaleną… Zmartwychwstał Pan!!!!   Coraz większe zdumienie nad tajemnicą życia. Banki proponują kredyt na święta, jakby uginający się stół, od jedzenia, był najważniejszy. Dokąd zmierzasz człowieku – zapytał Jezus…
Niestety słońce zdecydowało świętować u siebie, wysłało zimne powietrze a nawet śnieg. Nie chciało się na dwór wychodzić. Atmosfera pełna radości miała wystarczyć. Ciepło życzliwości, chroniło przed niepotrzebnymi słowami… Alleluja!!!
Jezus wyszeptał :Pokochaj swoje życie…. Pomogę Ci, w tym wyzwaniu… Przecież obiecałem, że będę z tobą aż do skończenia świata.
Sekwencja Wielkiej Nocy, potwierdziła słowa Jezusa.
Maria Magdalena zaprowadziła nas, do pustego grobu. Celebrowanie wspólnie czasu, rozpoczęte…. Rodzinna atmosfera kruszy łatwo palne emocje złości.. Byliśmy razem. I tylko to, się liczyło. Uwięzieni w domu, ze względu na pogodę, próbowaliśmy odnaleźć siebie nawzajem. Pokój i jedność zasiadła z nami do stołu. Bez nich trudno wytrwać w trudnej sztuce harmonii, każdego dnia. . Wspólny stół może łączyć, ale może i dzielić. Co wybieram??
Poniedziałek Wielkanocny, słońce chwilami ogrzewało zmarznięte nosy. Msza św., w rodzinnej wiosce. Znajomy kościół i ludzie, i schola, która nieźle sobie radzi. Znane mi wielkanocne piosenki, były miłą niespodzianką. Starsi ludzie ich nie znają, chociaż schola, wybrała, krótkie powtarzające się wersy…Młodzi Uwielbiają Boga. I to jest piękneI

Odwiedziny, czas, który jest najczystszą formą szacunku do drugiego człowieka…. Spróbujmy, zachwycić się spotkaniem, jakbyśmy po raz ostatni widzieli., osobę, z którą się spotykamy .. Wtedy bliżej do siebie…. Śmierć przychodzi bez zaproszenia…

A na koniec pobytu, spotkanie w restauracji w Krakowie „Pod Wawelem” (polecam, placek po zbójnicku ) pyszny i duża porcja. Swojskie klimaty, Wawel  pod nosem. Niestety, śnieg pomylił miesiące i padał…. Pogoda nie pozwoliła nam nacieszyć się,  urokiem Krakowa…Taka niespodzianka, czas dzielenia się słowem i uśmiechem…. To ludzie tworzą klimat, to człowiek ma moc tworzenia atmosfery wdzięczności, która jest podstawowym składnikiem- Dobrych chwil, gdzie śmiech do łez, ma sens. Bez śmiania się, życie staje się nudne i puste. Z pesymistą, trudno wytrzymać. Poczucie humoru, jest oznaką zdrowia psychicznego. Witaminą jest także i śmiech… Śmiej się do siebie!! Śmiej się z siebie!!! A otworzysz bramy nieba, a tam czeka…. Miłość na ciebie….

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
a miejscem spotkania będzie Galilea.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>