Jestem orlem czy kaczka ?

DSC_0087Każdy dzień kryje w sobie tajemnicę, którą, czy chcemy, czy nie to odkrywamy…. Wiadomości.. Obowiązki. Spotkania. Lenistwo. Nauka. Odpoczynek. Radość. Ból.
Każdy dzień, jest kolejną podjętą decyzją, dla siebie, dla innych, za innych..
Ostatnio przeczytałam takie zdanie, „jeżeli chcesz latać z orłami, przestań pływać z kaczkami „.
Orły – patrole niebieskich przestrzeni, szlachetni rycerze, nieustraszeni wodzowie.
Kaczki cenią sobie  spokojnie życie na jeziorze, ciągle proszą o jedzenie, prowadzą żebracze życie i kończą na stole, jako kaczka ze śliwkami…
Orzeł nieustannie się uczy, trenuje, kaczka leniuchuje, opiera się na innych, straszy słowami….
Aby latać z orłami, bez treningu nie da rady…
Pascal – próbuje ratować młodych ludzi przed agresją, jaką rozsiewają wokół siebie, jaką noszą w sobie. Niektórzy powiedzą, kolejny telewizyjny show…. A jednak, wiele dobra się dzieje. Nie pracuje sam, ma ekipę specjalistów, zaprasza ludzi, którzy wyszli z wielkiego bagna agresji…. Jasne, reklama też musi być, emisja kosztuje…..  Patrząc na ilości reklamy w  mediach, bez niej media bankrutują….
Pascal wie, co robi, jest jednym z powietrznych patroli, jeden  z orłów, który nie boi się mądrze podnosić człowieka. Bo nie jest to sztuką  podawać na tacy wszystko, co inni sobie zażyczą…. Sztuką jest pokazać i zostawić, aby druga osoba potrafiła żyć w zgodzie z samym sobą. ·Francuzi, także mają problemy z okazywaniem czułości w rodzinach. Pascal stawia na czułość, królową dobrych relacji z drugim człowiekiem.
Lekarz, Pr Marquette -mój Anioł Stróż, kolejny orzeł ratujący człowieka…. Jego czujne spojrzenie widzi głębiej i w ciemności cierpienia zapala lampę nadziei….
Niedawno w oglądałam odcinek, gdzie  dr House był na odwyku od leków….. (,(Śledzę te postać, aktor nieźle sobie radzi) W ciekawy sposób pokazane było wychodzenie z nałogu…
Odcinek inspirowany książką „  Lot nad kukułczym gniazdem „. Aby odzyskać stracony spokój ducha, potrzeba oparcia, radosnego towarzystwa  szybujących orłów, a nie leniwych kaczek…. Człowiek w swojej samowystarczalności gubi się. Od dziecka wszystko chce robić sam… Może, dlatego wpada w nałogi, szambo, z którego trudno wyjść samemu… W cierpieniu trudno o uśmiech. Dr House, typ nieobliczalny, o mistrzowskiej umiejętności stawiania diagnozy, nawet ta postać ma problem, z którym sobie nie radzi… Idzie sam. I tu tkwi sedno problemu. Odkrywając swoje prawdziwe oblicze, potrzeba czasu…. Podczas pobytu na odwyku, zwija się z bólu, mózg szuka natychmiastowej ulgi w postaci leku. Mocne sceny, pokazujące wijącego się na łóżku aktora, niczym węża walczącego z innym wężem… Jedynie ci, którzy wyszli z nałogu, mogą potwierdzić lub zaprzeczyć takim chwilom… Dotknięcie dna, otwiera przestrzenie nieba…. Spotkanie samego siebie, akceptacja bólu, zadanie, które wymaga dyscypliny, jaką znają orły… I nagle… Budzi się.. Ze spokojem, bez bólu, bez chęci brania leków… Cud… Żelazna ręką dyscypliny zmusiła mózg do zmiany zdania. Nie potrzebuję się truć. Mogę żyć z bólem, który, odczuwam… Organizm zwyciężył nałóg… Taką mamy siłę, rzadko jej jesteśmy wdzięczni. Rzadko jesteśmy dumni z małych kroków, które mają moc do zobaczenia światła w szalejącej pustyni, naszych nałogów…
W książce Pod mocnym Aniołem – Jerzy Pilch, opisuje swoje pijackie życie, dla mnie jedyna książka prawdziwie opisująca bezsilność alkoholika, jego walkę o wyjście z bagna…
Byłam na kolejnych  ćwiczeniach z panem o niebieskich oczach…. Jakby nie chlor, to jak dziecko mogłabym ćwiczyć z nim, przez cały dzień. Spokojny głos i uśmiech dodaje odwagi… I chciało mi się tańczyć…. Za bardzo nie miałam, z kim..
Bardzo poważni ludzie w basenie, pełna koncentracja, to znaczy, że cierpią, że  ból zabrania się śmiać…. Aż zapominają, że uśmiech jest terapią, równie dobrą jak ćwiczenia….. A mnie chciało  się śmiać, właściwie bez powodu…. Dał mi jedno ćwiczenie, które wcale łatwe nie było, i gdy zaczęłam je robić (wiadomo w wodzie trudniej) na głos się roześmiałam…Wszyscy popatrzyli na mnie, jak na wariatkę… Śmiech wzbroniony!!
No cóż, jako że, zakazy są także po to, aby je łamać….
Udało mi się zmusić wszystkich do uśmiechu… Choć raz…. Wszyscy odwzajemniali…. Aż się gorąco zrobiło…. Lżej… Ból zmniejszał się…. Radość nieśmiałe instalowała swoją stronę.. Najnowszy komputer czy telefon nie ma takich funkcji, co Radość…
Trud został wynagrodzony. Udało mi się po raz drugi uciszyć rozum. Zamknąć mu wszelki dopływ negatywnych myśli i gestów. Serce zaczęło mówić…. Rzadkie chwile….
Teraz wiem, co mam robić, gdy rozum ma  napady agresji, czy też jak chomik kręci się, i nie może przestać….
Orzeł o pięknych oczach, tym razem nie zostawił na mnie suchej nitki, ćwiczenia są coraz trudniejsze, (bynajmniej się nie nudzę, i pewnie jego osobowość odgrywa dużą rolę) ·Po wyjściu, troszkę nogi mnie bolały…. A najważniejsze…. Chciałam przytulić cały świat….. Poezja  stała się rzeczywistością. Wszechświat tańczył, a ja z nim…..
Teraz rozumiem, dlaczego francuzi, tak kochają bieganie.. Jest za darmo, w każdym momencie dnia można biegać i ucisza mętlik w głowie…Rodzi się zdrowe, naturalne, zmęczenie…. Takie plewienie agresji…. Może kiedyś polubię biegać, póki, co płuca niekoniecznie preferują, taki rodzaj aktywności. Natomiast ćwiczenia w wodzie, im służą…Wkrótce Szlak św. Jakuba… Kolejny etap Drogi Życzliwości Życia…… Tylko tydzień… Sprawdzenie moich płuc…. Te ćwiczenia przygotowują mnie do drogi… Niesamowite, życie dba bardziej o mnie, niż ja sama o siebie. Jakby nie ból pleców, nie poszłabym do lekarza, i nie odkryłabym aqua  gym… I tego wszystkiego, czego się uczę….·

Orłów nie brakuje, tak jak i kaczek. Ode mnie zależy…. Kto będzie moim przewodnikiem

Na pustyni serca czekaja na ciebie miliardy gwiazd

Jakiś czas temu, moje plecy zdecydowały abym sobie o nich przypomniała. Kilka razy w ciągu dnia wysyłały sygnały…. Bolało, chwilami nie mogłam ani siedzieć, ani schylać się… w końcu, poszłam do lekarza….
Kochana pani doktor miała genialny pomysł, aby zapisać mi 15 seansów w aqua gym, przy czujnym oku fizjoterapeuty…. Takie spa w miniaturce..
Balneoterapia, masaż, ćwiczenia…. Dobra motywacja, aby kontynuować samodzielnie współpracę z moim kręgosłupem, który potrzebuje mojego wsparcia. Nie wahał się mi o tym powiedzieć….
Każdy stan chorobowy świadczy o zaniedbaniu ze strony rozumu… Organizm nas zawsze ostrzega, a my zachowujemy się jakbyśmy byli robotami… I dopiero silny ból zmusza  nas do przyjrzenia się i odwiedzin specjalisty… Nie raz to przerabiałam…. I dalej się zapominam….Większość Francuzów, idzie w drugą stronę i bardzo często zwykła migrena powoduje  panikę i zwolnienia lekarskie…. Skoro państwo płaci, to, dlaczego nie korzystać…. To oznacza, że rzadko słuchamy, co piszczy w naszym  organizmie, za to nie mamy problemu z powtarzaniem plotek, mieszaniem się w nie swoje sprawy… A jeżeli chodzi o wysłuchanie tego, co nasz organizm mówi, to mamy duży problem….. Myślimy, że leki nas uzdrowią, ze wszystkich chorób, lub też w ogóle ich nie bierzemy…. Tak źle i tak niedobrze… Lekarze, nie zawsze mają rację, a my tym bardziej jej nie mamy, bo się nie interesujemy zdrowym trybem życia…
Jest wielki bum na zdrowe odżywianie, jakby nowy kontynent odkryto… I płaci się za to słone pieniądze…. Detox kosztuje, coach kosztuje…..
Człowiek głupieje, musi płacić, aby odkryć, że żyje.!!!!! … ze ma serce, które potrzebuje wsparcia, i inne organy, bez których nie istnieje…. Odkrycie stulecia.
Sama odkryłam siebie, jak moje płuca odmówiły posłuszeństwa, miałam wiele szczęścia, że trafiłam na lekarza, który wskazał mi drogę, i nie chciał ani centa….
Teraz kręgosłup prosi o wsparcie, i znowu trafiam na super ekipę fizjoterapii….
Pierwsze spotkanie z Amirem , sprawdzał stan mojego kręgosłupa, i ustalił plan ćwiczeń. Spokój emanował z niego, ton głosu łączył się z gestami.. Już wtedy wiedziałam, że jestem na odpowiednim miejscu…. Zanim odpowiedziałam na jego pytanie, czego od nich oczekuje, odpowiedział mi….. Jedynie, co mogłam zrobić to odpowiedzieć: właśnie o to mi chodzi….
Jestem leniem, co do ćwiczeń, dla mnie kilka minut tego samego ćwiczenia jest męczarnią. Dlatego kocham wypady w naturę, krajobraz ciągle się zmienia…. Jasne nie zawsze mogę sobie pozwolić…
A więc postaram się skorzystać z aqua gym i wynieść dobre maniery, aby mój kręgosłup  nie miał powodu do denerwowania się…..Jako że recepcjonistka miała przerwę Amir zapisywał mnie, akurat ten tydzień był zapewniony, aczkolwiek mój bohater dnia nie rezygnował. Powiedział kilka razy, że jest optymistą, a więc wierzy, że znajdzie wolny termin. Chwilę mu to zeszło i znalazł…. (Była także recepcjonistka przez chwilę, niezbyt optymistycznie nastawiona, nie wierzyła, że się mu uda ….A jednak….
Jego determinacja, chęć znalezienia, (równie dobrze mógł przełożyć na następny tydzień,) dał  mi przykład, aby tak szybko nie rezygnować…. To była pierwsza lekcja….
Zaczęłam od ćwiczeń w balneo… Taka duża wanna z jacuzzi
Pan o pięknych oczach, i ciepłym uśmiechu powitał nas. Było nas kilka osób, w tym dwóch młodych ludzi (nie czułam się tak staro wśród nich) Na początku było ok, pod koniec troszkę się zmęczyłam. Jako że stawiają na autonomiczność, fizjoterapeuta kilka razy zostawił nas samych (zastanawiam się jak sobie z nami poradzi, stojąc przy basenie)  Usilnie starałam się robić ćwiczenia, jak nam pokazał… Hm..
Jego umiejętność uwagi i skupienie się na każdym z nas mnie zauroczyła… Każdy z nas miał inny problem, i obserwując moich sąsiadów, zdałam sobie sprawę, że jestem najmniej doświadczona bólem kręgosłupa….., Niektórzy mieli problemy podnieść wyżej nogę, widziałam ból w ich oczach. A mnie chciało się tańczyć, jedynie zapach chloru mi przeszkadzał….. Mój, bohater dnia dzisiejszego bacznie mnie obserwował, i świetnie dawał sobie radę zwracając mi uwagę….Miał na oku nas wszystkich. Kolejna lekcja – uważność połączona z cierpliwością….
Na końcu usłyszałam od mojej sąsiadki: czyż to nie jest piękne, mamy za darmo takie ćwiczenia…. Wdzięczność, pokazała swoje rozświetlające oblicze…… I takich ludzi mi potrzeba….
Kilka dni później, masaż z Amirem…. Muzyka idealna, połączenie jazzu i pop….(Nie przepadam za typową muzyką relaksacyjną) Świetnie wkomponowana w świat relaksu i odprężenia…. Próbowałam odnaleźć kontakt z moim organizmem, wsłuchując się w jego rytm…. Amir swoimi rękoma uciszył ból, otworzył przestrzenie pustyni rozumu, który ciągle chce mieć rację….Mój rozum na chwilę zamilkł..Amir ma silną osobowość i urok, skoro udało mu się ,mnie zanurzyć w piasek pustyni, na której widać miliony gwiazd… Odkryłam przestrzenie, których nie znałam..  Na końcu miałam spotkanie z poduszka ciepłego powietrza a pod pykające elektrody
Rozmawiam z moim sercem.
Zostałam sam na sam z szefem organizmu. Byłam u niego na dywaniku…. Bardziej na kawie, w przytulnej knajpie, siedząc na kolorowych poduszkach, piliśmy  naturalne soki…. Z dodatkiem mięty… Zaskoczona, zdumiona, odkrywałam przestrzenie błogiego spokoju…
Serce się uśmiechało, nawet rozum nigdzie nie gonił, plecy mi gratulowały, płuca próbowały odnaleźć swój rytm…
Prawie usnęłam…. Gdy delikatnie drzwi się otworzyły, wcale nie miałam ochoty wychodzić z tego pokoju….
Takie chwile mają głęboki sens. Nawiązałam kontakt z sercem. A to bardzo wiele.
Kolejna lekcja – nie żałuj na czas dla siebie, w mądry sposób go wykorzystuj….. I bądź delikatna dla siebie, a będziesz dla innych… Ostatnio to słowo mnie przytula, zaczepia, prosi o przyjęcie….
Miałam chwilę, aby usiąść w parku, a później w pracy spokój we mnie się instalował…. Co wcale łatwe nie jest…
Do następnego tygodnia, kolejna lekcja w wodzie z panem o łagodnych oczach.

czasami życie pozwala na czerwony dywan, miliardy gwiazd, dziecięcy zachwyt ,zielone przestrzenie oazy na pustyni i nieoczekiwaną rozmowę z własnym sercem.

Czas mamy ograniczony-bądź szczęśliwy

tmp_18120-_20170527_091109-2098306595
Często słyszymy zdziwienie w głosie, gdy mówimy, że jesteśmy chrześcijanami…. Ale jak to w dzisiejszych czasach, chodzić do kościoła, wierzyć w  Boga….
Zdziwienie, sarkazm….
Gdy wiatr delikatnie muska włosy, gdy słońce przytula twarz, nie musisz o tym mówić…. To widać….
Czy potrafię pokazać, co oznacza być chrześcijaninem? Czy emanuję Nadzieją, o której tak często mówi Jezus? – Tak rozpoczął kazanie ks. Grzegorz… Jego ciepły ton głosu, gesty, były jednością…. Tego potrzeba w kościele….Tego potrzeba gdziekolwiek jesteśmy. Jedność nie pamięta…Boga nam nigdy nie zabraknie…
Tymczasem brakuje nam wiary we własne możliwości, może, dlatego tak często katujemy dzieci, aby nie popełniały tym samych błędów, co my.
Koleżanka z pracy  ma super aktywnego syna, który nie chce się uczyć….. Ma trudności z koncentracją….13-Latek ma wiele zdolności, których rodzice nie widzą….. Chcą, aby ich syn był kimś. Tylko młody, im się wymyka, a oni karzą go, mówiąc, że ma się uczyć jak jego siostra, która spełnia oczekiwania rodziców..  Oczywiście, ich metody nie działają, i nigdy nie zadziałają.
Porównywanie, znamy od dzieciństwa, trudno pozbyć się przyklejania etykietek. Pozory często mylą, często moje myśli nie zgadzają się, z tym, co widzę, a jednak uparcie słucham się mojego rozumu.
Czasami, nie chcemy, aby druga osoba się zmieniła, wyzdrowiała, bo wtedy nie będziemy mieli, na co narzekać….Wytykanie błędów, liczenie ich, wypominanie po latach…. Czyż to nie jest głupie? Nasza pamięć przechowuje stare, w dodatku nie swoje błędy, aby je wypominać w razie zaspokojenia urażonej dumy, krzywdy… Inaczej reagujemy, gdy inni nam wypominają .. Wtedy, zawsze mamy przygotowaną mowę obronną, jesteśmy sami dla siebie adwokatami… Gdy jest grubsza sprawa, szukamy świadka…. Za wszelką cenę, próbujemy siebie uniewinnić, nawet jak wiemy, że to nasz błąd…. Czyż nie jest to hipokryzja?…. Wytykamy palcami, a sami szukamy alibi.
Duch jedności jest nam potrzebny, a nie szukanie winnego, czy tez alibi. Ciągle pretensje, żale, go wyparły. Może, dlatego, tak nam do siebie daleko… Może, dlatego odpychamy Nadzieję na: ciepły głos, delikatny uśmiech, mocny uścisk dni, zrobioną kawę, podzieloną czekoladę, pomocną dłoń, wysłuchanie, zostawioną kartkę ze słowami: Życie jest piękne….(spontanicznie zostawiłam szefowej, wraz z innymi informacjami,).. ·W tych wszystkich gestach, i wielu innych jest Jedność.
Tak mało jedności na świecie. Tak rzadko o niej pamiętamy. Zabijamy ja każdym słowem narzekania, chwilami nienawiści, zawiści, odpychamy ja, gdy druga strona chce się pogodzić, a my nie, brakuje nam wiary gdy stajemy na miejscu Boga, broniąc religii. Tak robią terroryści….
Harmonia to śpiew wszechświata, który dąży do jedności. W niej radość śpiewa hymn do codzienności ….Tam są ukryte skarby….Tętni życie,
Nie radujesz się życiem?
Nie cieszy cię, ze możesz powiedzieć: to jestem ja, to jest moja ręka, moja noga, istnieję, naprawdę istnieję, żyję?!
Nie sprawia ci to radości?! – George Orwell

Twoje słowa, gesty, nie są zapominane. Pamiętaj o tym, gdy wypowiadasz siebie…. (taka mysl przyszła do mnie, gdy któregoś ranka jechałam odwiedzić małą Amelkę, której wystarczy raz powiedzieć, aby powtórzyła, to co chcę jej przekazać….Takie spotkania uczą wrażliwości. Mówią :Bądź delikatna….. Co nie oznacza, że nie można być jednocześnie stanowczym. Dzieci mają czujniki i wiedzą kiedy mogą sobie pozwolić na wszystko co sobie wymyślą……. Potrzebują autorytetu połączonego z delikatną obecnością……

Tak niewiele potrzebne jest by się uśmiechnąć

tmp_16126-_20170517_1059511943030097Niebieskie niebo, wraz z podmuchami uśmiechniętego wiatru, zachęcało do wyjścia…. A więc po porannej kawie, wyruszyłam do księstwa Monaco. I w takich momentach uświadamiam sobie gdzie mieszkam….
Pociąg kosztuje 4 euro, 15 min i książę Albert wita (no dobra z ukrycia)… Albo wcale…. Autobus jedzie dłużej, za to tylko 1.50.
Lubię Monaco, z jego bogactwem i turystami, z porządkiem, z dbaniem o naturę. Być może nie dbają tak o człowieka, tego nie wiem…. Nie mieszkam.

Jak wszędzie młodzi się spieszą, starsi mają czas, delektują się słońcem i dniem dzisiejszym. Nie jest łatwo, gdy kredyty gonią, źle podjęte decyzje wciąż się ciągną, gdy samotność, lub jej brak dokucza. Gdy tak wiele nam się wydaje…. Gdy omijamy prawdę i plujemy na bogaczy. Nie jest łatwo, gdy ze złości się czerwienimy, a nie ze wstydu, gdy’’ Ja’’ jest wielkoludem, a inni są karłami…..Nie jest łatwo… Tylko, kto się nad tym zastanawia?? … Przecież to wina szefa, polityka, rodziny, a nawet nieznajomych ludzi….. Dlaczego mam ciągle pod górkę? Dlaczego inni mają, a ja nie mam? Koleżanka z pracy często powtarza, że jest’’ ukarana’’, a tylko, dlatego że ma do zrobienia, to, czego nie lubi, lub jej się nie chce, lub to jest kilka minut przed skończeniem pracy…. Czy wywiązywanie się z obowiązków jest formą ukarania? Nie lubi siebie, ani swojego życia…. Smutne….

W Monaco też są smutni ludzie, mający klapki na oczach…. Czasami, sami sobie zakładamy, czasami zakładamy innym, mówiąc im: to dla twojego dobra….Najgorsze jest to, że nie zawsze żyjemy, zgodnie z tym, co doradzamy. Jesteśmy mili, aż do przesady, przemysł handlowy, w tym jest dobry…
Byłam w Décathlon, o dziwo, było bardzo dużo sprzedawców i nikt nie wkurzał mnie, pytając się co chwilę,: w czym pani pomóc…. Tak można robić zakupy, sprzedawca na wyciągnięcie ręki, bez jakichkolwiek nachalnych gestów i słów. Spędziłam trochę czasu i kupiłam, to, co chciałam…Bez usilnego namawiania…

I gdy spacerowałam, trafiłam na cudny różany ogród księżnej Grace….. Oczarowały mnie róże, chociaż wolę jaśmin i kaczeńce… Jednak swoją tajemniczością, uśmiechały się i pozwalały na sesje zdjęciowe

La Roseraie Princesse Grace -ponad 8000 róż,. Cieszą oczy, że, aż w duszy muzykę słychać. Fontanna, drewniany most i mały staw, w którym mieszkają kaczki…. I to chyba Dior ich ubiera… Piękne kolory ich piór, powodują zatrzymanie się…. Spokój tego miejsca mnie zafascynował. Wokół samochody, a będąc w środku parku, ich nie słychać…. Fontanna wraz z różami zagłuszyła ryk samochodów. Spędziłam trochę czasu, od piękna kręciło mi się w głowie. Wystarczyło wyjść z domu…. By spotkać się z pięknem wszechświata i z harmonią, tworzoną przez kreatywność i pasję człowieka.

Miałam starcie z kaczorem…. Mała kaczka, odważnie do mnie podeszła, i chyba szukała jedzenia, przyglądała mi się uważnie…. I nagle do akcji wkroczył ojciec, bo myślał, że małej chcę krzywdę zrobić…. Zdecydowanie, stanął w obronie swojego  dziecka…. Ojcowski instynkt… No i zeszłam mu z drogi….. A mała, nic sobie z tego nie robiła, dalej z odwagą szła… Odwaga kaczora mnie zawstydziła…. Jak często staje w obronie słabszych, bezbronnych?

Natura jest dobrym psychologiem….. I nie chce ani grosza za swoje terapeutyczne usługi…. Nie musi wynajmować lokalu, nie ma konkurencji, chociaż człowiek robi wszystko abyśmy zapomnieli o niej. Wszelkie atrakcje wewnątrz, hotele z pełnym wyposażeniem, nie trzeba wychodzić….. Wszystko, oprócz przestrzeni, wszystko oprócz wolności….. Nie da się skopiować przestrzeni, w której pustynia i miasto żyją w zgodzie…….. Róże niczym damy, w pięknych sukniach, pachniały , pozwalały na chwileczkę zapomnienia….. Słońce delikatnie muskało policzki, wiatr wachlował, a strażnik w białej koszuli, pilnował, aby nikt jego damom, nie zakłócał balu, na który każdy jest zaproszony…. I nie musi być ani bogaty, ani inteligentny….
Nie miałam ochoty wracać…. Atmosfera ogrodu, spokój jego mieszkańców i błękit nieba, sprawiły, że ciężko mi było, opuścić to miejsce…. Podarunek od życia, kolejny, nieoczekiwany….. I upragniony….Uczę się przyjmować, takie chwile, uczą szacunku, uczą równowagi w trudach życia codziennego…. Niektóre problemy sami sobie tworzymy…. I gdy ciągle sobie wmawiamy, że to jest kara, to zapominamy, że życie nie karze, ono uczy…..
Co jest, takiego specjalnego w róży, jest kwiatem, jedynym z wielu. Być może, jest w niej ukryta tajemnica, która przetrwała wieki, być może, jest to radość, która nieustannie prosi o zatrzymanie się….. Szepnęła Księżna Grace….
Te chwile spędzone, w towarzystwie róż (przypomniał mi się Mały Książę, chociaż na horyzoncie, byli przystojni ogrodnicy)

Szepnął…. Jeżeli kochasz… Sercem patrz…..
W nim jest całe twoje życie…To serce jest twoim najlepszym przyjacielem, bynajmniej chce nim zostać….. Jeżeli kochasz….. To nie możesz przechodzić obojętnie wobec piękna natury, kreatywności, samotności, nie możesz ciągle czuć się karany,….. Serce bije dla ciebie… Gdy nie dbasz o nie, nie jesteś w stanie dbać o najbliższych…..

A serce na to; Nie próbuj mnie oddzielać, od logicznego myślenia….. Nie próbuj mnie ciągle atakować… Nie próbuj kontrolować wszystkiego…. W taki sposób mnie zabijasz….. Jestem twoim przyjacielem… A nie wrogiem, a tak często mnie traktujesz….. Przecież jestem z tobą, 24/24, beze mnie, nie istniejesz…. Nie szukaj winnego we mnie, gdy ukochana osoba cię opuszcza, tylko zastanów się gdzie tkwi problem….Nie oszukujmy się, twój czas jest ograniczony.
Nie można mnie kupić, nie można skopiować, żaden  książę, miliarder tego świata, nie ma tylu pieniędzy.
Tak, jestem szlachetnie urodzony, skoro ja to i ty, człowieku!!!

Moją  lekturą była książka „Lot nad kukułczym gniazdem”, która mało miała wspólnego, z tym, czego doświadczyłam…. A jednak, lektura i rzeczywiste piękno, którym zachwycałam się, wraz z innymi ludźmi, połączyły się….. Kesey miał rację, jeżeli człowiek przestaje się śmiać, przestaje widzieć piękno, którym jesteśmy otoczeni, które jest w nas. Rezygnacja pożera Odwagę.  Jesteśmy zdani na psychotropy i szpital psychiatryczny, a tam czasami testowanie leków, jest ważniejsze, podobno dla dobra człowieka….. Tragizm miesza się z sarkazmem…. I pojawia się pytanie… Czy i ja nie zabraniam innym się śmiać, bo sama już dawno przestałam?
Kaczor w ogrodzie róż, pokazał mi swoją postawą: Bądź odważna, bądź stanowcza, nie bój się konfrontacji, spojrzenia w oczy problemowi…. Czasami, okaże się, że to tylko złudzenie….

A piękno różanego ogrodu postawiło mnie przed faktem

Człowiek jest kreatywny …..

Bez tytułu

tmp_32583-_20170511_2008141777067213

Na człowieku stoi  zadanie, które jedynie on sam  może wykonać : odkryć swoją pasję…. I rzucić się w wir pracy, aby sukcesy rosły jak grzyby po deszczu.
‘’80% Ograniczeń pochodzi z wewnątrz człowieka’’, są to braki: dyscypliny, organizacji, pewności siebie- tak twierdzi Brain Tracy w książce” Zjedz tę żabę”. Świadomość, co sprawia mi radość w wykonywanym zawodzie jest pierwszym krokiem, by osiągnąć dobre rezultaty, które pomogą iść do przodu. Ważne jest, by każdego dnia planować to, co mamy zrobić, bez zwlekania do jutra i jutra….. Potrzebna jest chwila ciszy, która pomaga zobaczyć rzeczy ważne, od mniej ważnych. Nikt nie jest w stanie zrobić wszystkiego, co zaplanował. A więc dlatego warto, abyśmy robili najlepiej jak potrafimy, bez wściekania się na siebie, czy tez innych….. Łatwo powiedzieć…Trafić na szefa, który widzi w nas potencjał, być szefem, który widzi potencjał i pomaga wspinać się po szczeblach kariery, jest marzeniem każdego z nas…
Obserwując szczeble pracy w hotelarstwie, od dyrekcji po pokojówki, jest to praca w ekipie….. Jak w rodzinie, brak komunikacji hamuje rozwój osobisty…. Brak chęci, motywacji, wymigiwanie się w swoich obowiązkach, nie mówiąc o pomocy innym…. Ostatnio dwa dni prosiłam technika, aby zrobił coś z przeciekiem z rury, (wiaderko było postawione, i przeszkadzało) ” mistrz, wszystko wiem „, wymówkami próbował mnie zbyć…. I w końcu, zajęło mu to 5 min…. Milczeniem skomentowałam jego usługę…. Tak jakby zrobił mi łaskę….. Już nie udało mi się , aby zrobił inną rzecz… I gdy na drugi dzień poprosiłam innego technika, zostało to zrobione w ciągu godziny. Dwa rodzaje ludzi…. Dużo mówię, mało robię, mało mówię, dużo robię..
Narzekanie hamuje motywacje, jest czarną owcą w naszym rozumowaniu. A tak łatwo to nam przychodzi, nawet nie musimy się zastanawiać, a od razu przychodzą nam na myśl, to, co inni nie zrobili, a mieli zrobić…. Gdy zaczęłam „widzieć” te moje wypowiadane słowa, które nic dobrego nie wnosiły (zadałam sobie pytanie, czy chcesz,: aby o tobie też tak mówili..?. A pewnie mówią….) Jasne, jeżeli ktoś ewidentnie nie wykonuje swojej pracy, trzeba zwrócić mu uwagę natomiast, co innego jest, gdy ciągle narzekamy na innych, jakbyśmy byli doskonali, a nie jesteśmy…. Być może wynika to z niskiej samooceny. „Reputacja samego siebie”, jest bardzo wrażliwa, albo jej pomagasz, albo jej szkodzisz wynikami swojego działania. Tracy w swoich przemyśleniach, nie zapomina o kontemplacji, tego, co robimy, o radości z tego, co robimy, o pozytywnych stronach inwestowania w samego siebie. Dyscypliny potrzebujemy każdego dnia, inaczej nasze cele nie ujrzą światła dziennego. Tu nie chodzi, o robienie wszystkiego, co nam się podoba, lub nam się wydaje, że nam się podoba…. Chodzi o ustalenie z rozumem, czego tak naprawdę pragniemy, i stanięcie w prawdzie, czy w ogóle mamy predyspozycje, aby dany zawód wykonywać. Często słyszę: nie mam wyjścia…. I tak obserwując siebie, coraz częściej się przekonuję, że jednak, zawsze jest jakieś wyjście…. Życie, i spotykani ludzie wyraźnie mi to pokazują…
Samodyscyplina jest dobrym kompanem, pomaga w chwilach zniechęcenia. Najlepszym przyjacielem, jesteś ty sam… I najlepszym sposobem na poznanie siebie samego jest Cisza. Płacimy duże pieniądze za warsztaty,formacje, które i tak w życiu codziennym nie zawsze działają. Szybko zapominamy, co jakiś czas trzeba wracać, przypominać sobie…. Tracy przypomniał mi o samodyscyplinie, przynajmniej jest za darmo, każdy ja może sobie wypracować. Dostajemy ją w pakiecie od życia, a więcej czasu spędzamy na telefonie i narzekaniu…
Ludzie dający przykład, mają ogromne pokłady wdzięczności w sobie. Tak jak mój lekarz – Anioł Stróż…. Jak myślę o moich płucach, to pamiętam o nim, jedynie słowo, jakie mi przychodzi do głowy, to wdzięczność. I gdy, nie radzę sobie ze sobą, to wdzięczność ratuje mnie….
„Zjedz tę żabę”-książka pełna dążenia do samodyscypliny, polecam, wszystkim tym, którzy czują się wypaleni, którzy chcą wyruszyć w głąb samego siebie. Chociaż książka jest dla menadżerów, można z niej wiele wyciągnąć, aby życie codzienne stało się bardziej świadome, takie, jakie jest, a nie takie, o jakim marzymy, a nic nie robimy w tym kierunku.
Ta książka przyszła w odpowiednim momencie, jak wiele innych sytuacji, ludzi…
Przyszła ze słowami: Życie jest piękne….. Księże Michale, dzięki za wsparcie, za równowagę ducha i umysłu. Jedno bez drugiego tworzy fałsz.
‘’Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada’’- podpowiada św. Augustyn….
Jezus nie zaprzeczał nauce. Nauczając nie krzyczał….. I to jest zaleta, którą warto sobie przyswoić. Zadbać o wewnętrzny spokojny ton głosu, nie ten wyuczony, aktorski, udawany…. Ten, prawdziwy, bez toksycznego krzyku…Wtedy twarz promienieje blaskiem Dobra…..
I zamiast ropuchy pojawia się biedronka….. lubię biedronki…. Ostatnio znalazłam jedną w kuchni….. Pomoglam jej się wydostać na zewnątrz,jej malutkie skrzydełka uniosły ją z wiatrem… Bez mojej pomocy nie wydostałaby się….

Tak, jak z naszymi planami,problemami trzeba im pomóc, aby stać się lekkim, jak biedronka…nie zawsze jest to możliwe…. Aczkolwiek zawsze można próbować……