Na Ziemi jesteśmy tylko na chwilę

DSC_047214 lipiec 20016 w Nice nie zakończył się dobrze…
Rok później, uroczystości z wielką pompą…..
Macron, Hollande, Sarkozy, powitani przez Estrosi, szefa miasta Nice. Wielka scena, koncerty, defilada samolotów. I najważniejsze, rodziny zmarłych…. Bo to dla nich te uroczystości miały miejsce.
Rano, obudziłam się z obrazem, ciężarówki, która wjeżdża w tłum…. Ten obraz wrócił, jak bumerang… Panika I szokujące wieści, 86 osób zginęło…Żyjemy w stanie wojny…. Europa, wcale nie jest od niej uwolniona. Nie jesteśmy bezpieczni. Jednak nie możemy panice pozwolić na instalację. Żyć, pomimo wszystko!
Policja, wojsko, barykady, bariery, kamery-tak wyglądała sceneria 14 lipca 20017 w Nice…. Wcale nie czułam się bezpiecznie, świadomość, że jesteśmy osaczeni przez terrorystów, którzy w każdej chwili mogą uderzyć…. Oni nie boją się niczego…
Przemówienia, łzy, czytane Imiona, tych, którzy stracili życie….
Czy szefowie państw, są w stanie zapewnić bezpieczeństwo? Nie jestem, tego taka pewna….Być może zaprzestanie strzelania do siebie nawzajem oskarżeń, mogłoby by pomóc, w stworzeniu dialogu…
Męczące są słowa bez pokrycia, a człowiek ich zbyt wiele wypowiada….
Bądźmy razem. Bez tłumaczenia, osadzania, wytykania, kto jest nieodpowiedzialny, a jeżeli już, to nieśmy konkretną pomoc….
Wieczorem koncert orkiestry Filharmonii z Nice, z chórem Opery…. Ok 80 śpiewaków I muzyków….. Zaproszony Giuseppe Verdi słuchał z nami…Wraz z Jean-Sébastien Bach, Astor Piazzolla, Carl Orff et Giacomo Puccini.
Nabucco-słynna opera, I słowa pełne wiary….’’ Tragedio , nieś dźwięk gorzkiego żalu, lub naucz się od Pana zgody ! By znaleźć siłę w cierpieniu.’’
Niezwykle połączenie akordeonu i orkiestry, trąbki miały swoje pięć minut…. Otuleni muzyką, byliśmy bezpieczni. Niestety człowiek, nie potrafi zamknąć ust… Niby  taki dorosły, a podczas koncertu, musi mówić…. Boi się swoich emocji…
Próbowałam zamknąć oczy, przytulić się do roztańczonych nut, zachwycić się utworami .Wszystkie mówiły o wolności i szacunku…Idealnie dobrane ,drzewo życia na scenie…
Minuta ciszy, o godzinie ataku, była mocnym przekazem. Ludzie wreszcie przestali mówić. Nice wstrzymała oddech.. Wpatrzeni w niebo, prosiliśmy o Pokój…..
Duże ekrany, z bliska pokazywały muzyków, a na koniec Zatokę Aniołów… I to było wzruszające…. Ja tutaj mieszkam…. Poczułam się częścią tego miasta…Współczucie I wdzięczność mieszała się ze sobą…
Najbardziej wzruszająca, była piosenka Calogero,, francuskiego muzyka, który napisał piosenkę: „  Sztuczne Ognie „.
Bardzo osobista piosenka. Przekaz klarowny. To nie przypadek, że to właśnie On zaśpiewał…Wielu muzyków napisało teksty po zamachach…. Miał być Calogero. Czarne pianino i jego osobowość harmonizowały ze sobą….W takich chwilach czas przestaje istnieć…. Nie ma miejsca na udawanie, jego wrażliwe serce chciało się podzielić. Zaśpiewał po mistrzowsku, Verdi wprowadził nas w klimat Życia i Cierpienia, a  Calogero uwrazliwił nasze serca,  przeniósł nas  na łąki  ziemi po której stąpamy  Tu i teraz! Ofiarujmy innym światło !! Jesteśmy tylko na chwilę. Jesteśmy jak te sztuczne ognie,  odbijające się w oczach drugiego człowieka…. Bądźmy światłem… Bądźmy dobrzy..
I gdy na koniec chciał powtórzyć ” Nous sommes comme les feux d’artifice.” … Łzy mu poleciały, wzruszenie osiągnęło zenitu, płakał I nie dokończył..Opuścił scenę () mnie przeszły ciarki, dawno nie zostałam dotknieta tak cudną chwilą)) … Orkiestra  zakończyła….W ułamku sekundy, piękno przemówiło. Wszystkie słowa musiały umilknać… Nie mogliśmy przejść obojętnie,obok tak autentycznego zachowania…Spontaniczna reakcja oklasków,była wybuchem wdzięczności… Tak bardzo potrzebujemy takich emocji…. Potrzebujemy autentyczności przekazu.   86 białych balonów z lampionikami w środku, poleciały w stronę Promenade de Anglais. I ok 300 balonów od ludzi. Niesamowity moment, połączenia współczucia i wdzięczności. Calogero nam w tym pomógł, wraz z orkiestrą połączył niebo i ziemię. Ucałował Życie, a my razem z nim… Wycisnał z nas odżywcze soki Piękna i Zachwytu. W  tym samym czasie zapaliło się 86 wiązek światła na Promenade…..Wolność I Braterstwo mocno zabrzmiały…. Nie było obcych, Wzruszenie, łzy, wdzięczność…
A na koniec  zabrzmiał Canon Pachalbela  (mój ulubiony utwór)) Towarzyszy mi w ważnych chwilach, a ta była ważna, była pięknem samym w sobie… Trudnym do zrozumienia, refleksyjnym pięknem…
Rzadkie chwile.
Wracałam do siebie pełna Pokoju, Refleksji i Wdzięczności…….
Bo  jak śpiewa Calogero
Nous sommes comme les feux d’artifice
Vu qu’on est là pour pas longtemps
Faisons en sorte, tant qu’on existe,
De briller dans les yeux des gens
De leur offrir de la lumière
Comme un météore en passant
Car, même si tout est éphémère,
On s’en souvient pendant longtemps….

Zatoka Aniołów nabrała nowego znaczenia… Stąpajac po Promenade de Anglais, nie sposób spojrzeć w niebo…..

Zadbaj o swoje samopoczucie z lagodnoscia u boku

DSC_0134„Gdy będziesz dla siebie łagodna odkryjesz najczystsze dobro w sobie…A wtedy na twojej drodze zaczną pojawiać się łagodni ludzie”…. I pomyśleć, że kiedyś te słowa napisałam. I tak się dzieje.. Jedno z drugim się spotyka…Łagodność jest świetną motywacją. Łagodność nie jest ucieczką, czy też tchórzostwem.
Zostało mi trzy seanse w Aqua Physia.. Kolejna trakcja kręgosłupa i Obecność Marca…. Będzie mi ich brakować….
(To znaczy chłopaków szczególnie)
Nie zdawałam sobie sprawy jak mój kręgosłup się skurczył. Kręgi stasowane jak złożona harmonia…. No i jak ma oddychać. Czuję się lżejsza, krew lepiej krąży…. W końcu kręgosłup to filar człowieka…. No cóż moja postawa chodzenia, siedzenia, schylania się też daje wiele do życzenia, wymaga korekty. Podobno potrzeba 66 dni, aby wyrobić nowy, dobry nawyk…Inni twierdzą, że 21 dni, (w co nie wierzę, zbyt krótki okres) Jeszcze inni, że 30 dni. Spróbuje sprawdzić….Jak dla mnie to 66 dni, systematyczność nigdy nie była moim przyjacielem…. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o ćwiczenia, czy też postawę odciążającą kręgosłup… A zaczyna się odzywać, delikatnie przypomina, abym go nie zaniedbywała… Ważne jest znaleźć kompetentnych fizjoterapeutów, którzy nauczą jak dbać o zdrowe „odżywianie” kręgosłupa….
Szkoda, że nie mogę zobaczyć jak się rozciąga, natomiast czuję , jak krew swobodnie przepływa…. W moim przypadku, trakcja jest potrzebna…, Marc czuwa nad przebiegiem, i spokojem przytula, czuwa także nad balneoterapią… I jest w tym świetny… Ostatnio miałam okazję zobaczyć jego sposób pracy…. Była starsza pani, która bała się przewrócić i nie chciała sama wejść do wody… Miała do pokonania mały odcinek, dla niej wydawał się nie do pokonania… My, chcieliśmy jej pomóc, natomiast czujny wzrok i uroczy głos Marca, powstrzymał nas…. I miał rację, on tutaj rządzi….  Udało mu się, ( w końcu zna się na swojej pracy)….Marudząc, aczkolwiek, pokonała siebie i zrobiła kilka ćwiczeń….. Dał jej narzędzia, uspokoił ja, dodał odwagi….. Tak się motywuje…. Super przykład!. Istota motywacji!
Nie pozwolił nam jej pomóc, bo wiedział, że da rady, wyrzucił z niej negatywne słowa: przewrócę się…. I tym sposobem uchronił ją przed: nie dam rady, nie warto próbować…..
Kwintesencja mądrego uczenia. Nie rób, za innych, to, co sami mogą zrobić….A więc, nie mogę, go nie kochać…..
I kolejny seans, ćwiczenia wzmacniające kręgosłup. Tym razem, dziewczyny dawały mi rady i czuwały nade mną…. Każdy ma swój styl, nie wykluczają się, nie przeszkadzają sobie nawzajem. Dobra atmosfera, w ich ekipie panuje…..
Obie, pokazały mi kilka ćwiczeń, które mogę wykonywać w domu…. I też poczułam całym ciałem, jak bardzo ćwiczenia są potrzebne….. Nie takie z Internetu, czy telewizji…. Ćwiczenia odpowiednio dobrane, przez fizjoterapeutę. (Próbowałam fitness z różnymi paniami) aczkolwiek szybko te ćwiczenia mnie i nudziły i męczyły)
Teraz wiem, że fitness nie zawsze pomaga…. Zdecydowanie wolę rady dziewczyn, które zadbały o mnie bardzo ciepło… Bo tu nie chodzi o linię osy, ale bym mogła w pełni cieszyć się życiem, nie narzekając, że mój kręgosłup strajkuje…. Gdy nic nie dolega, można ćwiczyć ile się chce…….
Dobrze mi z nimi…..
Rozmawiałam z jedną panią, że jest czysto, wiele takich ośrodków odwiedziła, i z niektórych, to chciała szybko uciekać… Ja dodałam, że ekipa jest super, a druga pani, że mam rację, w szczególności Amir…..Marc też jest uroczy….
Także, takie plotkowanie w basenie….Robiąc ćwiczenia, jednak trzeba być skoncentrowanym… No cóż mnie to jakoś ciężko idzie….. I także widzę potrzebę wzmocnienia mięśni po moim romansie z lekami….
Nicolas i Amelka umiliły mi dzień…. Jak dzieci, mają dużo energii, mała we wszystkim naśladuje starszego brata. Młody ściąga jak radar, wszystkie nasze emocje i słowa…. Trzeba być bardzo oszczędnym w słowach, przy dzieciach… Aby później nie dziwić się, że pyskują….. Dobry dzień, a wieczór, spotkanie z Teresa i Robertem… Jak zwykle życzliwość śmiała się do łez, lody, Desperados,  morze i my…. I prezenty….. Niebanalne miejsce i czas, niebanalne spotkanie. A jednocześnie bardzo spokojne. Dużo ludzi, wakacje w pełni, słowa pełne ciepła, wspomniane urlopowych spotkań. Chwile, jakich mało, bez udawanych mądrości, bez popisywania się. Czysta przyjemność bycia razem, kołysani przez muzykę morskich fal, odkrywaliśmy siebie nawzajem, a  łagodność chroniła nas…..

Łagodność nie żąda, i to jest  największy atut. Ona wymaga. Z mądrością i poczuciem humoru tworzy muzykę wszechświata. A ty jesteś jedna z jej nut. Nie zapominaj o tym!!! Nigdy!

Bez innych nigdy nie jesteśmy w pełni kompetentni

DSC_0347Czasami, udaje się w prasie przeczytać o Wielkich ludziach, bez wynoszenia ich do rangi bożka….
Michel Lazdunski-emerytowany profesor biochemii, założyciel Instytutu farmakologii molekularnej i komórkowej, w Nice, światowy specjalista farmakologii kanałów jonowych. Jest członkiem Francuskiej Akademii Nauk. Dostał wiele nagród. Niedawno odebrał Order Legii Honorowej.
„Kanały jonowe mają wielką rolę w przewodzeniu impulsów nerwowych i mięśniowych, a także w przekazie informacji chemicznej z komórki do komórki i wewnątrz komórek. Zaburzenia są wszędzie, także i w przewodzeniu impulsów nerwowych. Kanałopatie mogą być wrodzone (wynikające z mutacji genu lub genów) lub nabyte (często wynikające z autoagresji ataku na kanał jonowy).”Tak twierdzą naukowcy…
Pr Lazdunski wniósł wielki wkład w zrozumienie stanów chorobowych, padaczki, zaburzenia rytmu serca, udaru, niedokrwienia siatkówki i kręgosłupa, depresji, mechanizmu percepcji bólu, gazowych środkach znieczulających.. Bogaty dorobek naukowy. I ten, człowiek, pozostał sobą…. Przy odbiorze Orderu powiedział „… Bez innych, jesteśmy nikim…. Tak podsumował swoją drogę, wiarę w ludzi,  w zespoły, które tworzył, którymi przewodził. Złożył hołd swojej ekipie, ( pewnie nie jednej)… Zaimponował mi! Wielki człowiek.!
Słuchałam jego konferencji (była skierowana do wszystkich, a więc prawie wszystko zrozumiałam) ·Mówił, o farmakologicznych wzlotach i upadkach. O kosztownych badaniach nad lekami, biurokracją, brakiem otwartości  na współpracę z medycyną wschodu, leczeniem bezinwazyjnym… Jako naukowiec, jest prawdziwy, nie mydli oczu, że wynalezione leki, będą pomagać…. Dał przykład, badań nad lekami antydepresyjnymi, które nie zawsze działają. I często badania, nie są do końca na 100% pewne… A w aptece, każdy lek działa… A tymczasem nauka nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego są remisje  depresji…. W ciekawy sposób opowiadał o historii powstawaniu różnych leków, które  wynaleziono przypadkiem.
Rozwój technologii, nie może zastąpić inteligencji człowieka…. Może szybciej postawić diagnozę, aczkolwiek człowiek jest głównym twórcą…. Co chwilę, słyszymy o wynalezionych lekach, niestety to jeszcze nic nie oznacza…. Aby weszły do obiegu, potrzeba, wielu badań i dużo pieniędzy…. Skromność patrzyła mu z oczu, a wypowiadane słowa błyszczały słońcem Nadziei, na odkrywanie leków, które będą ratować człowieka…
I ma rację, biznes farmakologii rośnie, a stworzone leki nie działają… (Dla człowieka chorego informacja, o wynalezionym leku, jest złudną nadzieją, bo niewiadomo , kiedy i czy kiedykolwiek wejdzie ten lek w użycie) Naukowcy powinni bardziej uważnie podawać informacje, media bardziej sprawdzać, to, co przekazują…
Tylko, takich profesorów jak Lazdunski, czy mój lekarz Marquette jest coraz mniej….Pełna harmonia inteligencji i serca .
Oni walczą o człowieka, widzą go, jako całość. Opowiadają a nie tylko czytają z kartki, tworzą historię… I kolejny współczesny mój bohater…..
Nauka to tylko teoria, jeżeli nie idzie z dbaniem o istnienie, to czy ma sens??

Tacy ludzie, są potrzebni światu, naszej Ziemi, zagubionemu człowiekowi, który pomimo rozwoju medycyny wciąż choruje,jest bezsilny wobec cierpienia….

POWIETRZE -BEZCENNE DLA ISTNIENIA , ABY SIE ZACHWYCAC

Lipiec – turyści, słońce, tłok na plaży, w restauracji, norma w Nice…
Lato. Wakacje. Czas zapomnienia o codziennych obowiązkach.
Ceny wzrastają, praktycznie wszędzie. Wszyscy chcą zarobić. Często przesadzają… Jak się nie zna miasta, a chce się pić…. No cóż, na pragnienie nie ma  rady…
Ostatnio zaczęłam marudzić (sama do siebie)… I któregoś dnia, pomogłam nowej dziewczynie w pracy…. Bardzo przypomina mi Chantal…. Ma spokojną osobowość….  Opowiedziała mi swoją historię, jaką obecnie przeżywa…Przestalam  narzekać…
Z pochodzenia jest portugalką. Mąż w styczniu ją zostawił z 4 dzieciaków…. Poszedł do młodszej…. (Co tak naprawdę było powodem, on sam jeden wie) I niedawno wrócił…..
Zupełnie tego po niej nie widać…. Uśmiechem maskuje cierpienie….Walka o chleb, o dzieci, nie pozwoliła jej się załamać. Pomyślałam o tych wszystkich bogatych paniach, które mają depresję…O tych, którzy narzekają bez powodu….
Nie przestała dbać o siebie, wygląda pięknie..
Walczy dzielnie… I niebo zsyła jej podpowiedzi, jak sobie poradzić….. Dobrze jest z takimi ludźmi pobyć, przypominają, o tym, że cierpienie jest częścią życia, że inni cierpią także…  Nie stała się narzekającą, plującą jadem złości, skierowanej do wszystkiego, co spotka. Idzie w stronę światła.
Jeżeli nie wpuścisz światła, już przegrałeś!!!  Dewiza mojego Anioła Stróża.
Wiem coś na ten temat, a Véronique potwierdza moje spojrzenie…
I wizyta u lekarza…. Anioł Stróż, na posterunku… Wciąż promienieje, wciąż wyrywa śmierci swoich pacjentów. Daje życiodajną Nadzieję. I wciąż jestem przy nim onieśmielona.
Był nieźle spóźniony, na przeprosiny usłyszałam „I kolejna osoba uratowana ” (był przy pacjentce, z którą sobie inni lekarze nie mogli poradzić) I jak go nie kochać….Pielęgniarka powiedziała, że, ten lekarz chce być wszędzie… no cóż typowy Anioł Stróż.
Jak zwykle, miał studenta i tłumaczył mój stan zdrowia… I Jak zawsze, z wielką uważnością, słuchał mnie, a ja jego. Narodził się dialog, miałam wrażenie bycia z przyjacielem, a nie z  lekarzem.
„Milcz, jeśli to, co robisz, nie buduje.
Mów tylko wtedy, gdy twoje słowa są głębsze i mądrzejsze niż twoje milczenie” przypomniał św. Charbel…. Marquette robi wszystko, aby odroczyć śmierć. Tworzy nowy system obronny organizmu. Wskazuje, co do milimetra, gdzie jest stan zapalny…. Nawet jak nie może znaleźć przyczyny, idzie na intuicję (w moim przypadku nie wiadomo, dlaczego płuca tworzą blokadę) a jednak udało mu się przejść przez dżunglę eozynofilii, wybić je, I tym sposobem zmniejszyć ogniska fibroblastyczne , które tylko z  sobie znanych powodów się tworzą.
„Nie istnieją specyficzne metody leczenia eozynofilii. Z reguły ulega ona samoistnemu cofnięciu wraz z poprawą stanu chorego..” Tak twierdzi nauka…
I tak właśnie się dzieje, no cóż będę musiała przyzwyczaić się do kroku ślimaka w górach, i podczas wysiłku fizycznego…. Zalecił mi długie spacery… A więc to, co lubię…Natura najlepszym lekiem….
Dopiero do mnie dotarło, że ok 40% powietrza nie dociera  do moich płuc.


Nadzieja, którą przekazał mi lekarz, sprawiła, że, nie pozwoliłam sobie na siedzenie w domu…(. I nie zamierzam, wkrótce wypad w góry…)
Moc pozytywnego wizerunku moich eozynofilii, zmniejszyła we mnie lęk przed wyruszeniem w drogę…. Chyba, zaczynam je lubić, są częścią mnie, nawet jak robią bałagan w płucach, są częścią mnie… Może kiedyś dowiem się, dlaczego… Może kiedyś mi powiedzą…
Póki, co organizm zmęczony lekami, w końcu odpocznie… Upały w tym nie pomagają… Postaram się traktować siebie, tak jak przypomniał Anioł Stróż…. Z łagodnością.
Tyle durnych nawyków, kaleczących ciało I ducha… Zaczynam je widzieć, zaczynam je zmieniać… Co nie jest takie łatwe, aczkolwiek możliwe i bardzo potrzebne mojemu organizmowi….
No cóż, jakiekolwiek ćwiczenia wysiłkowe odpadają, a więc pozostaje mi romans z naturalnym środowiskiem, parkami, plażą…. Bynajmniej za darmo, a tyle chwil szczęścia….
Jak do tej pory, za te wszystkie lekcje, nie zapłaciłam ani centa… Ok, mam prawo do bezpłatnej opieki, (i muszę przyznać, że czuję się jak księżniczka) Jasne, wolałbym mieć zdrowe płuca…aczkolwiek ni się nie dzieje bez przyczyny…

Marquette zaszczepił mnie przeciw ( bezpodstawnemu  mniemaniu, że nic dobrego nie dzieje się w moim życiu)… Dał mi lustro, a każda wizyta to zobaczenie prawdziwego mojego życia….. Nieliczni lekarze, mają taką moc…. I wciąż jest pasjonatem Życia….
Po raz pierwszy zgadzam się z kimś, w 100 procentach….. (Zwykle mam swoje teorie) tym razem, zgodnie postawiliśmy diagnozę dalszego rozwoju….( Nie miałam się, do czego przyczepić)…. Wychodząc, z gabinetu, zastanawiałam się czy aby nie śnię… byliśmy zgodni i autentyczni, może dlatego dialog był możliwy…..taka Obecność jest bezcennym skarbem.
40% bezcennego powietrza nie może się przebić….Odczuwam te procenty….. A jednocześnie, bardziej doceniam i dbam o zdrowy styl życia…. Oczywiście, stare nawyki wracają, jak bumerang….
Nie chcę, aby była to kolejna wyuczona technika….
Właśnie się dowiedziałam, że pr. Marquette jest między innymi twórcą  projektu „Air, który ma na celu wczesne wykrywanie raka płuc….
” Według naukowców z francuskiego Państwowego Instytutu Zdrowia i Poszukiwań Medycznych, Uniwersyteckiego Centrum Szpitalnego w Nicei i Uniwersytetu Nicea-Sophia-Antipolis, Francuscy naukowcy opracowali metodę bardzo wczesnego wykrywania raka płuc – nawet kilka lat wcześniej, zanim nowotwór będzie widoczny na zdjęciach rentgenowskich. Wszystko dzięki prostemu badaniu krwi! Pacjent dostaje ich rezultat w ciągu kilku minut-taką informację znalazłam na stronie polskiej…
Czy uda się ekipie z Nice udowodnić swoje odkrycie?  Myślę, że z pr. Marquette i  jego umiejętnością dbania o swoich pacjentów, dadzą rady… Teraz rozumiem, dlaczego tak biega, a nie jest zmęczony…. Zanurzony całkowicie w rzeczywistości, spełnia marzenia chorych na raka…. Służy ludzkości, przekraczając bramy śmierci…. Powiedział, że „rak płuc może być wykryty już na rok przed wykryciem przez tomograf… Zwykle pobranie krwi dla pacjenta, natomiast dużo pracy w laboratorium…. Nad jednym pacjentem, aby znaleźć komórki rakowe, trzeba spędzić ok 30 min, i mieć bardzo dobre oko, aby oddzielić, miliardy zdrowych od chorych….I się nie pomylić. A tych chorych komórek jest garstka.. I takie badanie kosztuje….We Francji 75%zdiagnozowanego raka płuc , nie jest możliwa operacja….
Dlatego projekt potrwa 3 lata,  w 21  uczelniach medycznych we Francji, badanych jest 600 osób, którzy zaprzestali palenie….
Niesamowite, że mogę znać Marquette, śledzić odkrycia naukowców z Nice….
Taki prezent od Życia….

Bez tytułu

DSC_0309Thomas Pesquet-francuski astronauta, był na misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej… Po  powrocie, powiedział ważną rzecz: „jestem człowiekiem, jednym z wielu, w podróży. I jak każda podróż, prowadzi nas do odkrywania samego siebie, bardziej niż cokolwiek innego…Tutaj, w kosmosie, jest trudno zrozumieć, mury, granice, nienawiść… Wracam z wyostrzoną świadomością kruchości Ziemi”. Został zaproszony na kolacje z ministrami…. Pierwsze spotkanie rządu, rozpoczęte od wypicia lampki wina….Wspólny stół. Dobry początek, każdej znajomości. Bynajmniej, ma łączyć…
Nie dbamy o Ziemię. Wymagamy, rozkazujemy, ale  nie dbamy. Tony śmieci, marnowane jedzenie, wyrzucanie nowe rzeczy. Codzienność, zwłaszcza w bogatych dzielnicach. Kupujemy, zbieramy, wyrzucamy.
Ekologia leży, większość produktów” bio ” zawiera chemiczne związki… Taniej w produkcji…. Ile cukru w cukrze, staje się prawdziwe. Co jest zdrowe? Nie wiadomo. Wszystkie sklepy mają etykiety ze zdrową żywnością. Szampony, środki czystości bez toksycznych związków…. To skąd tyle otyłych ludzi, alergii, chorób układu pokarmowego, oddechowego…..? Diety cud, oczywiście kosztują…. Człowiek niby „Pan świata”, a nie jest w stanie utrzymać samego siebie w zdrowym trybie życia…. Idziemy na łatwiznę, i dalej brakuje nam czasu dla siebie…
Śmiejemy się z Azjatów pstrykających zdjęcia, a robimy to samo….. Thomas ma rację…. Potrzebujemy ostrzejszej świadomości społecznej….. A nie reklam, jak usunąć cellulit, który hotel jest lepszy, czy też, w którym sklepie jest więcej promocji….. A i jeszcze wszelkie rodzaju leki, witaminy bez recepty, sprawią, że będziemy „fruwać ze szczęścia „…
Przestaliśmy być w ruchu, i trudno nam jest odnaleźć się na długim spacerze… A ciągłe narzekanie zabija nasze marzenia..
Niesamowite jest jak bardzo uciekamy od wyrażania siebie uśmiechniętym tonem autentyczności…. Mamy ostrą świadomość błędów innych….. Wypełnianie uczciwie obowiązków, jest ciężkim kamieniem…. Im lepszy szef, tym więcej pretensji….. Syndrom głupoty, nieświadomości. Napędzamy negatywne emocje, i dziwimy się, że szef nam nie ufa. Wypalenie, złość, wytykanie błędów. I jak odnaleźć dobra stronę w codziennych obowiązkach…. Bez równowagi wpadamy w depresję, albo fałszywą religijność… Ciągle uciekamy….
W pracy mamy kalendarz, w którym na ostatniej stronie były zapisane nasze  daty urodzin, aby poświętować razem ,pobyć razem. I ktoś wydarł kartkę….. Komuś nie pasowało nasze bycie razem, ktoś nie chce świętować…Smutne, że tego nie powiedział…. No cóż I tak będziemy świętować….
Czerwiec zakończył swoją karierę…Szybko minął. 16 dni wolnego, spotkania z rodziną, bliskimi ludźmi, spotkanie z trudem wyruszenia w drogę na Szlak św. Jakuba, odnalezienie zagubionego skarbu, pomimo gorączki, a po powrocie, „romansu z antybiotykiem”, nic przyjemnego….Czas wypełniony po brzegi świadomością…. Jak Thomas w kosmosie, tak ja na szlaku….
Stawiane kroki wśród piękna zielonych łąk Kantabrii, śpiew ptaków w Nice, lazur nieba, przypominają mi o wszechobecnym cudzie stworzenia… Chociaż pretensje ludzi z pracy biorą górę…. Próbuję nie dać się zwariować i nie walczyć złością….. Nie jest łatwo….. I kurczowo trzymam się moich bohaterów…. Dziś Marc był obok mnie, gdy maszyna robiła mi trakcje kręgosłupa….. Jego delikatność przegoniła złość…. Tak niewiele potrzeba….Zamiast narzekać pasje uczynił swoim priorytetem. To widać….Jak dobrze jest być obok takiego człowieka. Ma wyostrzoną świadomość piękna i kruchości człowieka….