Mówiąca Cisza leczy poranione myśli

Bez tytułuBez tytułu

DSC_0597Muzyka w ciszy
Sierpień dobiega końca, a wciąż upały w Nice…. Plaże pełne, hotelarze, restauratorzy zacierają ręce. Biznes kwitnie….
Czas leniwie się uśmiecha, chociaż ostatnio przewaga chmur, jakby miało popadać…. Ziemia pragnie deszczu….
Wolny dzień postanowiłam spędzić aktywnie… I o mało, a zostałabym u siebie .. Nie jestem rannym ptaszkiem, a miałam wstać o 6.30… Hm, gdy kogut zapiał (mam taki sygnał budzika, stwierdziłam że muszę zmienić, zbyt mocne dźwięki, jak na  taką porę ) No cóż, po otworzeniu jednego oka, stwierdziłam, że nigdzie nie jadę, bo miało padać i przekreciłam się na drugi bok. Po chwili zastanowienia, zdecydowałam wygonić lenia, mocna kawa i w drogę….
Po raz kolejny wypad w góry, Valberg – sympatyczna stacja narciarska. Jako, że to był poniedziałek, to pustki w miasteczku….Specjalny” Rando bus”, świetne rozwiązanie, za 5 euro w obie strony (w sumie straciłam 10 euro na kawę i pyszną bułeczkę w piekarni, prawie domowa )piknik  miałam ze sobą…. Nic tylko robić takie wypady…. I za każdym razem, mówię sobie: masz szczęście, mieszkać w takim regionie, gdzie miasto dba, aby nie siedzieć w domu..W autobusie trzy kokezanki nadawały niczym w radio, i gadały z kierowcą… Niezbyt dobry początek,  gdy zakręty zaczęły się pojawiać, to zamknęły buzie…
Na 9.20  byłam na 1650 m … Kawka, bułeczka i uśmiechające się górskie szczyty… Troszkę pokropiło, i widoczność nie była rewelacyjna, aczkolwiek Cisza mnie wzięła za rękę, i w tak szlachetnym towarzystwie spędziłam dzień….
Znając „ścieżkę planet” , bo tak się nazywa…. (mając w pamięci mój ostatni wypad, gdzie, nie mogłam sobie poradzić z oddechem ) wybrałam najłatwiejszy… Tylko 300m wspinania . I bardzo dobrze mi poszło, bo jak wdrapalam się do Neptuna, to aż się zdziwiłam że to już koniec ścieżki…. Pomysłowo zrobiony szlak, połączenie nauki i przyrody… Gwiazdy układu słonecznego, informacje o nich, świetnie wkomponowane w górskie szczyty…. Nie wiem kto ją stworzył, myślę że był pasjonatem astronomi i kochał góry… Człowiek to kreatywna istota…
Trzy panie z pieskiem mnie prześladowły, a więc postanowiłam je wyprzedzić… W górach wolę towarzystwo Ciszy….
I tak od Marsa, aż po Neptuna. Widoki, troszkę zamazane mgłą, chmury dopiero popołudniu poszły sobie. Na początku, ciężko było mi się wyciszyć, uspokoić rozbiegane myśli, aczkolwiek Cisza sobie ze mną poradziła… Usłyszałam ją, w dialogu ze sobą, starałam się być łagodna….. Każdy krok był wyciszany przez delikatny powiew wiatru, szczyty wzywały do odwagi .. A ja, pełna wdzięczności próbowałam oddychać, pamiętając tylko o stawianych krokach… Takie chwile, przypominają o tym jak bardzo człowiek jest poplątany… Zajęło mi ponad godzinę marszu, zanim wyciszylam myśli, zanim łagodność zaczęła działać i w podziwie stawianych kroków moje oczy zaczęły widzieć…. Piękno natury i przezwyciężenie lenistwa, jak dobrze że tu jestem….Niestety  brak deszczu, wysuszył ziemię, trudno o kawałek miękkiej trawy, a więc położyłam się na złotej trawie, troszkę była ostra.. I krowy, nie za bardzo maja co jeść… A spotkałam ich dużo… I motyle czarno czerwone… Czas przestał istnieć.. Każdy krok był uśmiechem i niebo rozjaśniało swoje oblicze…. Cisza aż skakała z radości, a ja razem z nią…. I minęłam rodzinkę z trójka małych brzdąców… Najmniejszy miał ok trzech lat, i bał się, a tato go uspokajał . Pomyślałam o tych dzieciakach , siedzących przed komputerem… Rodzice nie wiecie ile tracicie, nie zachęcając swoje dzieci do aktywnego spędzania czasu!!! … Mały boi się, ale idzie, bo ma oparcie, czuje się bezpiecznie…. Rodzice mają zapewnić byt dziecku ale i stworzyć warunki, aby z pasją wkroczyli w życie…
Przypomniałam sobie chodzenie po drzewach, złamanie obojczyka na huśtawce (oczywiście to była moja wina, że spadłam ) oj piękne dziecinstwo, ciągle na zielonej trawie,na deszczu, w zaspach….Wolność aż piszczała z radości… Dzieci, które znają przyrodę od małego, mają wiele szczęścia…. Francuzi chętnie z dzieciakami wyruszają, aby im podarować piękny aspekt bycia z naturą w zgodzie…. Pewnie mały brzdac bardziej zachwyci się zabawką, niż krajobrazem…. Aczkolwiek piękne widoki zostaną zapisane w jego malutkim świecie, i jako dorosły człowiek, chętnie będzie robił piesze wycieczki…. Jasne, dzieci nie można zmuszać…. Delikatność tego ojca, który mówił mu, :nie spadniesz, trzymając delikatnie, była sposobem, aby mały przezwyciezyl lęk…..
Będąc na Neptunie, a więc z na ostatniej planecie, posiedzialam długą chwilę, aby nabrać sił. Przewaga chmur i mgła zastrzegły sobie prawa…. Jednak słońce próbowało przebić się, I zrobiło dziurę w szarych chmurach…. Błękit rozjaśnił oblicze nieba, a ja otoczona pięknem gór czyściłam twardy dysk, czyli mózg…..
Schodząc inną ścieżka, spotkałam dzwoniące krowy…. I inny zestaw gór na widoku się pojawiał…
I czekając na busa, usiadłam na ławce pod altanką,napis mówił że jest to miejsce spotkań, nawiązywania znajomości….
I tak, przyszła babcia, z wnuczką. Mała prowadziła biały rower z naklejoną księżniczką (pewnie jest na topie ) No cóż, mała nawet jednej rundki nie zrobiła, babcia intelektualnie próbowała ją zająć…. Widać było brak radości, być może bogactwo przeszkadzało w jeździe na rowerze… Dla mnie ten rower był atrapą….
Drugi obraz, dziadkowie z czterema wnukami, to jest wyzwanie!! Trzy dziewczyny I chłopak…. Najmłodsza miała ok 5lat, najstarsza ok 12…. Była pora podwieczoreku, a więc dzieciaki wcinały słodkości… Najstarsza, miała focha, a więc nie jadła…A ślinka jej ciekła, a jednak uparcie  nie  chciała nic zjeść….. Chłopak, siedział na oparciu ławki a nie jak wszyscy na ławce, ba facet rośnie…. Zajadał się bułeczką z kawałkiem czekolady w środku (taki francuski, dziecięcy przysmak na podwieczorek ) Dziewczyny wcinały ciasteczka-Delicje…. I młody chciał spróbować,i wyraźnie dał do zrozumienia, że mu nie smakuje… Berkkkk, jak coś takiego można jeść….. Tak skomentował… Właściwie to ma rację, sama chemia…. Ba oczywiście rodzeństwo się przekamarzało, a na koniec, gdy wstali, tak zwyczajnie wzięli się za ręce…. Najstarsza przytuliła najmłodszą i reszta rodzeństwa dołączyła się… I tak szli dzielnie w objęciach po  przygodę, którą dziadkowie zafundowali…. Piękny widok…..
Jak bardzo różniły się te dzieciaki od tej dziewczynki z białym rowerem…..
I para usiadła…. Pełna ciszy i spokoju….. Mieli po 80 lat… Udało im się wspólnie wytrwać… Razem….
W busie, panie z pieskiem, nie za bardzo się wyciszyły, bo dyskusja dotyczyła negatywnego komentarza co do kierowców autobusu… Kierowca, włączył się w pasjonujący dialog, zwalając winę na szefostwo.. I była jeszcze jedna pani, które pamiętała jak to trzy lata temu, autobus nie przyjechał, a ona chciała pojechać w góry, bo było słonecznie….. No cóż i tak przez dobre dziesięć minut panie ostro dyskutowały…Można i tak… , Podczas drogi był spokój, górskie drogi, nie służą do gadania….. Słońce przechodziło na drugą stronę półkuli…..Piękne kolory nam machały, stukały do okien autobusu….
Gorges Cianis, tak się nazywa trasa….) Mała rzeczka wypływająca z najwyższego szczytu, tamtego regionu Mont Mounier…(2817 ) . Źródło które, płynie ok 25km…Kontrast geologiczny  jest duży, od skał białych, po czerwone. Od wygładzonych, po ostre… Formy też są różne….. Przebiega przez miasteczko Beuil…Skały wapienne, łączą się, że skałami wulkanicznymi….
Wąwóz wije się spokojnie, ma iglaste lasy, swoje tajemnice, jest majestatyczny , idealnie  wkomponowany, w tamte strony. Jak wszystko w przyrodzie, komponuje się dobrze, tylko człowiek chce wszędzie dołożyć coś od siebie… A raczej zarobić… Na szczęście górskie tereny sobie nie pozwalają, aby człowiek zaczął przerabiac na swoje kopyto….
Odbijające się promienie słońca dodawały odrobiny tajemnicy, wąwóz nigdy nie jest taki sam… Ma małe wodospady, naturalnie rzeźbione, niesamowite jak natura potrafi tworzyć…. Inspiracja, dla wielu artystów….
Wracając… Już planowałam nastęny wypad w góry…
Drugi wolny dzień, pojechałam do Antibes, dawno tam nie byłam… Bardzo gorąco było, a więc zrezygnowałam z planowanej wycieczki… I pospacerowalam po mieście…. Ludzi,jak mrówek, zwłaszcza na plaży, nie było mowy o spacerze brzegiem morza, chyba że skakajac po ludziach… Wieczorem miałam spotkanie z Teresa, po długim czasie, a więc spacerując przeszłam do miejsca naszego spotkania…. Słońce niemiłosiernie grzało…. Widoki rekompensowaly upał… Przez ok 4 km, tyle szłam… Wszędzie na plaży ludzie… (fakt, plaże są bardzo wąskie )I tak dotarłam do Golf Juan, małe miasteczko, w którym rozpoczyna się, La route Napoleon I, zagościł, wracając z pierwszego wygnania na wyspę Elbe….
Port, i jachty, restauracje, agencje nieruchomości na wodzie….. Spokój i bogactwo próbują ze sobą żyć w zgodzie …. W takim klimacie, czekałam na moją towarzyszkę wieczoru. I tak na ławeczce, trzy starsze panie, odpoczywały … I nagle przychodzi pan, który ich wita,:dzień dobry, młode panie, na pas to one :dzień dobry młody człowieku…. Poczucie humoru, ich nie opuszczało, pan wracał z wędkowania…. Dużo radości było w tym niebanalnym towarzystwie….
I ja także miałam niebanalne towarzystwo… Sushi, było ok, aczkolwiek, tam nie wrócę…. Pomysłowo udekorowany stół, małe porcje sushi, cenowo dostosowane do klimatu portu i innych restauracji….. Spotkanie I spokojna rozmowa, czas ważnych przemyśleń… Tych wypowiedzialnych, i tych przemilczanych… Czas Ciszy. Dla mnie, było podzielenie się Ciszą, którą usłyszałam w górach…. Św Charbel przypomniał :Być zawsze I i wszędzie jak Uśmiech i Światło Boga…. Inaczej mówiąc delikatnym i łagodnym…..
Ważne rzeczy nie potrzebują wielu słów…. Żyją swoim życiem, łamią wszelkie systemy komunikowania się…. Bez jakiegokolwiek wysiłku, szukać odpowiednich słów, czy miejsca…. Przemieszczają się razem z człowiekiem…. Tylko człowiek, nauczony wciąż mówić byle co, nie potrafi zobaczyć, jak bardzo oddala się od siebie samego, żyjąc w ciągłym narzekaniau i pretensjach….
A w pociągu, zaraźliwy śmiech Hiszpan, wracających z imprezy, był fenomenalny, tak zakończył się mój dzień….Cisza i spokój z uśmiechem zainstalowała się w moim świecie, i czeka na dalsze spotkania z naturą….I drugim człowiekiem….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>