Sainte Agnès – miasteczko spokoju

DSC_0673

Ostatnio, moja duchowość łączy się z naturą.. A raczej natura uczy duchowości, prowadzi do…. Średniowieczne miasteczko Sainte Agnès, niedaleko Menton zachwyca widokami…Nosi miano” najwyżej położonego miasteczka nadmorskiego w Europie”, na 780m.n.p.m.
Wybudowane na skale, ma fortyfikacje Lini Magiota, ruiny zamku- twierdzy z XIII wieku, z panoramą bajkowych widoków na Lazurowe Wybrzeże….
Miasteczko jest pełne średniowiecznych uliczek, zatrzymanych w czasie….
Według legendy, włoska księżniczka Agnès, będąc w podroży, podczas burzy, znalazła schronienie w grocie. W podziękowaniu, ufundowała kaplicę o imieniu swojej patronki. Wokół tej kaplicy zamieszkali pierwsi mieszkańcy.
Dzień rozpoczęłam od plaży w Menton.
Mając długą chwilę w oczekiwaniu na busa do Sainte Agnès, zamoczyłam nogi w morzu…. Kolejny upalny dzień rozpoczął swoją pracę.
Moja wycieczka kosztowała mnie 10 euro, plus „piknikowe rarytasy” w towarzystwie bajkowych widoków… Tak, mieszkam w regionie, w którym zwiedzanie nabiera sensu, odkrywanie nowych miejsc staje się bliższe…
Poniedziałek, a więc pusto…Kot pozwalał nam się fotografować, leniwie leżąc, prawie na środku średniowiecznej uliczki…
Cisza, zero komercji… Tutaj mieszkają ludzie, którym nie zależy na zarabianiu i tylko zarabianiu. Chronią swoją prywatność…. Uliczki żyją spokojnie, mają w sobie tajemnicę, którą można usłyszeć… Odkrywaj mnie każdego dnia-szepczą. Wdrapałam się na szczyt miasteczka, gdzie są ruiny zamku – twierdzy….. Przede mną szła rodzinka, i tylko słyszałam:ŁAŁ….
Potrafili wypowiedzieć swoją radość, zachwyt , który i mnie oczarował…. Widoki na Lazurowe Wybrzeże….Także Włochy  można było zobaczyć.Do tego pięknie zrobiony ogródek średniowieczny…. Można było przenieść się do tamtych czasów…. Zobaczyć damy spacerujące po ogrodzie, rycerzy walczących o spokojne życie w miasteczku. Panorama zapiera dech w piersi, otwiera szeroko oczy i mówi: zobacz, jaką mam niespodziankę dla ciebie…..
Niebo, morze i góry – tworzą jedność, którą człowiek tak często odrzuca… Zawrotu głowy można było dostać, od koloru błękitu i zieleni. Kolejna lekcja zachwytu…. Nie miałam mapy, bateria w telefonie , po zrobieniu zdjęć padła, (chociaż tyle) I gdy szukając oznaczenia szlaku, którym chciałam pójść, nie mogłam go znaleźć…. Za to, znalazłam, kolejne cudne widoki, I restaurację z tarasem, z której można było się zapomnieć i, zostać tam cały dzień, podziwiając panoramę…
A za restauracją, rozpoczęcie szlaku, I ku mojemu zdziwieniu szlak św. Jakuba jest także…((Wiedziałam, że gdzieś w okolicach jest)  W pewnym momencie szłam ulicą, i oznaczenia się przestały pojawiać….. Hm, zrezygnowałam wracając do miasteczka….. No cóż wrócę innym razem… Wiele mnie to nauczyło…Bo wracając busem…. Zobaczyłam, że gdybym kontynuowała drogę natknęłabym się na oznaczenia….. No cóż, często rezygnacja zamyka drogę do przygody…..
Dobra lekcja, którą postaram się zapamiętać..
Będąc w Menton postanowiłam przejść do Monaco…. Idąc „Pomenade du Soleil”, samochody mi bardzo przeszkadzały, huk symbolizujący życie w mieście…. Ułatwiają życie, i robią dużo szumu…. W końcu ścieżka wybrzeżem i trochę cienia….Mając w głowie cudne widoki, usiadłam na ławce, a na drugiej starsza pani z panem, ona próbowała rozścielić sobie folię, by móc usiąść na ławce, aczkolwiek wiatr jej przeszkadzał i do swojego męża mówi ostrym głosem; pomóż mi, a on nie zrozumiał, o co jej chodzi i wziął jej torebkę, na co ona: nie o to ci kazałam zrobić…. Nie wiem, co ta pani przeżyła, że stała się zgorzkniała…. Piękno wybrzeża nie wygładziło jej osobowości….Jak często nie dostrzegamy piękna, które mamy przed sobą. Skoncentrowani na negatywnych przeżyciach, nie widzimy wszechobecnego niebieskiego nieba…
I kolejna lekcja, szlak się skończył… Tym razem, były jakieś roboty i trzeba było iść ulicą… Nie uśmiechało mi się wdychać spaliny, a więc postanowiłam wrócić pociągiem…. Jedyny automat, zepsuty…. No i zamiast do Nice, to wsiadam w drugą stronę…. Uśmiałam się, bo w końcu chciałam dotrzeć do Monaco, a więc dotarłam i to  za darmo.
Byłam zmęczona, aczkolwiek pomyślałam sobie, skoro już tu jestem, to zajrzę do księcia Alberta…
A tak na serio, chciałam odnaleźć spokój w katedrze… Bardzo lubię katedrę w Monaco… Jest przytulna, a zarazem majestatyczna. Akurat było pół godz. do mszy, a wiec zostałam… Msza kameralna, ksiądz, którego wcześniej widziałam jadącego na skuterku  w sutannie, trzy osoby i siostra zakonna o anielskim głosie… Jej osobowość harmonizowała z jej głosem (nie przepadam za piszczącymi glosami ) ·Duchowe wsparcie podarował ksiądz Julien, mówił o lęku…. Uśmiechnęłam się do niego, było nas mało, a więc każdemu z nas patrzył w oczy…. Zaimponował mi…. Swoją prostotą… I uśmiechem…. I zrozumiałam, dlaczego miałam tam się znaleźć…. Aby nabrać sił…… Mówiąc kazanie, był z nami, widział nas… Pokazał, co znaczy być…. Mądre słowa nie zawsze wystarczają, za tym musi iść, obecność i konkretna pomoc…. Jeżeli jej nie ma, to swoje wyczytane mądrości możemy schować do kieszeni….
I tak Sainte Agnès przyprowadziła mnie do Stwórcy…
Wróciłam autobusem…… Nogi mnie bolały, jeszcze dwa dni później…. Za to moje serce odpoczęło….
Warto odkrywać nowe miejsca, każde miejsce to lekcja od życia, a czasami odpowiedź na nurtujące problemy czy pytania….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>