Niech wdzięczność zagości na stałe w naszych domach

Bez tytułuBez tytułu

 DSC_0025

Ave Maria Cacinni, było mocnym w emocje momentem…
Piątek 15. 09.2017. Słońce, jak zwykle w Nice, rozdawało swe promienie. Byłam u znajomych francuzów, opowiadałam im o mojej babci, która w skończyła w  tym roku 95 lat. Spontaniczne myśli popłynęły w jej stronę.. Bardzo radosne myśli…. I pomyśleć, że właśnie wtedy Stwórca powołał ją do siebie.
I gdy wracałam od francuzów, miałam godzinę wolnego, przed pracą. I wybór: albo zrobienie zakupów, albo chwila modlitwy w kościele… Nie wiedząc, że babcia umiera, wybrałam chwilę modlitwy. Spontanicznie odmówiłam jedną część różańca.
Była to modlitwa wdzięczności. Szczególne za lekarzy, (jako że dzień wcześniej byłam na wizycie u mojego Anioła Stróża – Marquette, mojego lekarza) ·Niesamowite jest to, gdy babcię próbowali ratować, modliłam się za lekarzy.
Będąc w pracy dostałam wiadomość – babcia nie żyje!!!
Wdzięczność, którą wyniosłam z chwili Ciszy, towarzyszyła mi.Smutek się pojawił, aczkolwiek nie przysłonił wdzięczności.
Pewnie to babcia załatwiła mi tani bilet i  wolne kilka dni, których nie będę  odrabiać.
Warszawa powitała mnie deszczem .Mieliśmy opóźnienie, aczkolwiek udało mi się zdążyć na busa, do mojej rodziny. Niebo płakało za babcią. Na miejscu, rozgwieżdżone niebo mnie przytuliło, zapach krzewów rosnących w ogródku, zakręcił w głowie.
Ciocia zrobiła krokiety, tak pysznych jeszcze nie jadłam.
Próbowaliśmy nie użalać się nad śmiercią babci. Każdy z nas przekroczy tę bramę.
Piękny przeżyty wiek, dużo tragedii i radości.
Chciałam zapamiętać ją, jako radosną osobę,
I taką ją widziałam. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa, jak gotowała moje ulubione potrawy, jak broniła mnie, gdy mama krzyczała, jak piekła chleb i pyszne bułki drożdżowe. Babcia zawsze miała schowane słodycze, idąc do sklepu się przebierała, oczywiście wychodziłam bez pozwolenia, czasem mama zamykała mi drzwi, to pukałam do okna w pokoju do babci, aby mi otworzyła.
I myślę, że moje poszukiwanie Prostoty, zaczerpnęłam od babci. Zwłaszcza Prostoty wiary, zrozumienia, że nie żyję tylko dla siebie, ze inni obok mnie są świadomi lub mniej świadomi… A nie tylko lepsi lub gorsi.
Każdy jej dzień kończył się modlitwą różańcowa. Przykład!!!
Młodzi krzywią się jak trzeba odmawiać różaniec, a ja nie tak dawno odkryłam wielką moc Matki Jezusa.  Babcia nie czytała św. Augustyna, ani nie była na rekolekcjach ignacjanskich. Wystarczyła jej Maryja, aby nie mieć wątpliwości wiary.. Polecając Jej wszystkie troski, chroniła naszą rodzinę.
Czasami nie wiedząc gościmy Aniołów, babcia była gościnna. Przyjmowała, innych, nie po,  aby się pokazać, nie po to, aby się pochwalić.  W szarej codzienności była promykiem słońca.
<Człowiek mający pokój w sobie, nie podejrzewa ciągle innych, nie wypomina im, nie krąży jak sęp, gdy drugi się potknie<..Babcia o pokój serca nieustannie walczyła.
W niedzielę rano, kuzynka przyniosła mi kawę do łóżka .Uroczy gest.
 Ksiądz proboszcz na mszy sw , mówił o mocy przebaczenia. Wszyscy wiemy, ale nieliczni są świadomi, nie tylko w życiu duchowym. Przebaczenie jest dobrowolnym gestem wobec samego siebie. Gdy ciągle zrzucamy winę na barki świata, polityków, rodziny, mamy egoistyczny obraz samego siebie. Zrozumieć drugiego to przebaczyć mu. Nigdy nie jest to łatwe, nasz rozum przechowuje stare żale, których nie trzeba szukać, są jak na zawołanie. Ważne przypomnienie.
Była to  celebracja 15-lecia zespołu ludowego ,,Cmolasianie”,do którego należy ciocia.
Babcia lubiła imprezować.Stwórca wybrał jej termin, powrotu do domu Ojca, świętowanie kultury wsi.
Deszcz kropił, niebo wciąż płakało, i wdzięczność wciąż fruwała w powietrzu.
Poniedziałek, dzień ostatniej drogi babci obfitował w różne niespodzianki. Słońce od samego rana ogrzewało ziemię. Przygotowywało się, na pożegnanie.
W południe, usiadłam na huśtawce i słońce wzięło mnie w swoje ramiona, pozwoliłam mu się porwać.
 Msza pogrzebowa zamieniła się we wzruszenie delikatności Boga. Ksiądz proboszcz, pomógł nam zrozumieć jak Bóg nas kocha.
Mówił o  delikatności Boga, porównując do  matczynej miłości. Czytanie z  księgi Izajasza  przeprowadziło nas z życia na ziemi, do życia wiecznego.. <Ja ,nie zapomnę o Tobie> I W  tym aspekcie przypomniał życie babci. Dla mnie wzruszające było, gdy podziękował jej zwracając się do niej: Mario dziękuję. Przykład, bo to ja mam o ile więcej, za co jej dziękować….
Księże proboszczu dziękuję za przypomnienie, o byciu łagodnym i uważnym w byciu z drugim człowiekiem.
Liturgia pogrzebowa jest dostojna, wzywanie świętych, Aniołów, Matki Bożej, psalmy, które mówią, że jesteśmy pielgrzymami, i abyśmy zakorzenili się w Bogu, a nie w świecie, wzrusza, upomina, zachwyca.
Bramy nieba  otwierają się.
Na uwielbienie, 17 letni młody człowiek zagrał utwór Ave Maria- Cuccini. Dźwięki, które wydobył ze skrzypiec, sprawiły, że wszechświat na chwilę umilkł, a my razem z nim… Babciu ten utwór był dedykowany Tobie, a my mogliśmy nasz słaby słuch, wzrok, smak, węch, dotyk, bardziej wyostrzyć. Aby stanąć w prawdzie przed samym sobą i Bogiem. Wyrzucić strach, przytulić się do kochającego Ojca. Wzniosła chwila!
I gdy zapytałam, jak się nazywa ten utwór gratulując wyboru usłyszałam: dziś rano przyszedł mi ten pomysł do głowy. Zagrał go sercem. Piękno wypuścił z wydanych dźwięków. Człowiek tworzy, Stwórca nim kieruje.
Ten utwór, ma ciekawą historię..
I gdy szliśmy za trumną na cmentarz ,to  prosto w słońce, które delikatnie muskało nasze twarze, szeptało; „nie bój się robaczku, ja ciebie ukochałem, zadbaj o tych, którzy idą obok ciebie”, a  uśmiech babci odbijał się w promieniach słońca.
Babciu zgromadziłaś , trzy pokolenia które szły za tobą, i modliliśmy się twoją ulubioną modlitwą. Wspólnie, i tym sposobem upomniałaś nas i przypomniałaś nam: dbajcie o siebie nawzajem, chronicie spotkania rodzinne, póki macie czas… Bo jutro może nie nastąpić ”
Jak powiedział ks. proboszcz”, Gdy pomyślisz o swojej mamie, pomyśl o miłości Boga. ”
A ja, gdy będę myśleć o tobie, babciu, będę pamiętać o modlitwie różańcowej, o byciu w jedności z rodziną, i tymi, których spotykam na swojej drodze. Słońce, które dziś tak delikatnie ocierało nam łzy, będzie mi przypominać Ciebie. Dzień wcześniej było brzydko, zimno, ponuro, a w dniu, gdy ciebie zegnaliśmy, błękit nieba i słońce przypominały nam o Nadziei!!! O szlachetnym pochodzeniu każdego człowieka. O powołaniu do świętości w codzienności.

Mogliśmy wspólnie celebrować w ubiegłym roku Boże Narodzenie ,było rodzinnie, tak dawno nie udało nam się wspólnie celebrować spotkania .. I Wielkanoc także mogłam być z Toba i w czerwcu widziałyśmy się po raz ostatni na tej ziemi. Stwórca tak zaplanował.
Celebracja wspólnego posiłku, było kontynuacją bycia razem, odkrywanie siebie nawzajem. Moc więzi rodzinnych, niczym pajęczyna złapała nas w swoją sieć. Byśmy tej sieci tak często nie zrywali. Tak łatwo to nam przychodzi.
Piękne spotkania, obce twarze, które stają się bliskie, moc wspominania z radością. Moc najzwyklejszego bycia przy stole. Tak rzadko spędzamy wspólny czas z  wyłączonym telewizorem ,komputerem, odłożonym telefonem. Nie jest łatwo odnaleźć się, zwłaszcza młodym…
Córka kuzynki ma łatwość w wychodzeniu do drugiego człowieka i wzrusza się pięknem(A ma dopiero 17lat.) Seweryn podzielił się swym talentem. I tego się trzymajmy. Niech piękno nigdy nie zniknie z naszej rodziny. Celebrujmy je. Dzielmy się nim. Nie pozwólmy mu odejść.
A na koniec, przeniesienie się na szlak św. Jakuba. To była niezwykła niespodzianka,móc porozmawiać o pielgrzymowaniu, z kimś kto również szuka inspiracji na Szlaku św. Jakuba.
Była przypomnieniem: Jesteś w drodze, trzymaj się prostoty bycia i cieszenia się z tego, co dostajesz, z kim przebywasz, gdziekolwiek  będziesz . O tym aspekcie Drogi dzieliliśmy się. Św. Jakub też był z nami i uśmiechał się . Tak krótki czas, a tyle wydarzeń, tyle pięknych ludzi babcia zgromadziła.
Babciu dziękuję. I do zobaczenia!!!
Z nadzieją, że będziesz mnie pilnować i chronić naszą rodzinę!!!!

 Na lotnisku w Warszawie czekając na samolot, trafiłam na racuchy z jabłkami, które były nowością… Babcia często robiła racuchy, bardzo je lubię… Uśmiechnęłam się, babcia zadbała o takie pyszne śniadanie……
W tym momencie, gdy piszę te słowa, ląduje na lotnisku w Nice.  Lądowanie w Nice jest zawsze spektakularne.  Mając wrażenie ładowania na wodzie.

Nie bój się wypłynąć na głębię, rozbijając się o brzeg szepnęło morze.
Uśmiechnęłam się……. _20170920_205821
„…. Nie domykajmy drzwi, może niebieski motyl wleci
Czekajmy na ten świt, może nadzieja nas oświeci
Nie domykajmy drzwi, zawróćmy porzucone słowa
Nie domykajmy drzwi, może zaczniemy żyć od nowa”…. Niech słowa tej piosenki będą  spotkaniem z  Życiem pełnym zachwytu, prostoty ,dobra, szlachetności.

Wszystko ma sens!!!!!Tylko często nie mamy odwagi tego zobaczyć …..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>