CUDA SA TAK WRAZLIWE

Bez tytułuBez tytułu

DSC_0502Gdy leciałam do Polski na pogrzeb babci, na lotnisku wpadła mi w ręce książka” L ‚Homme – joie”.

Niezwykle jest to, że miałam ją na liście do mojej biblioteczki. Napisał ją Christian Bobin. Nie musiałam jej szukać. Babcia mi ją podrzuciła, abym się za bardzo nie smuciła jej odejściem z tego świata.Oczywiście książkę kupiłam, sam tytuł zmusza do uśmiechu.

Człowiek – radość, interesujący tytuł i treść książki bardzo bogata.

Bobin otrzymał nagrodę z Akademii 2016, a w 1993, Prix des Deux Magots za książkę religijną Le Très-Bas (w wyd. polskim Najniższy) o św. Franciszku z Asyżu. Za tę samą powieść otrzymał w tym samym roku Grand Prix Catholique de Littérature.
‘’Życie nie kończy się, rzadko jesteśmy na szczycie naszego życia-te słowa przeczytałam dotykając chmur. Niesamowite, że właśnie ta książka mnie zaczepiła, wprowadziła w życie a nie śmierć. A przecież leciałam na ostatnie pożegnanie babci.
‘’To, co widzimy nas przemienia. To, co widzimy, daje nam prawdziwe imię’’ – pisze Bobin.
‘’Sama świadomość nie oświetla nam drogi, tylko prawdziwe światło płynące z głębi naszych serc. Najpiękniejsze jest odkrywanie’’- dodaje.
O miłości i śmierci pisze tak – ‘’miłość przychodzi, gdy ktoś obok ciebie jest jak rzeka, jak gwiazda, jak kwiat wiciokrzewu, który upija swoim zapachem. I ta, która jest pod ziemią, nie, nie jest pod ziemią, jest przy Aniołach, i pewnie zna ich imiona……Ona jest przy tobie. W szafie błękitnego nieba, biała suknia. Wyciąga proszek śmierci. Wieczność suszy’’….

 I pyta siebie czy jest normalny. Odpowiedź brzmi: nie. I wcale się tym nie martwię-sam sobie odpowiada.’’ To, co się liczy to siła radości, która odbija się w szkłach naszych oczu. Jedno objawienie i wszystko jest uratowane’’. Zgadzam się z nim.
Większość ludzi zamyka oczy na cuda. Brak prawdy jest gorszy niż koniec świata-dodaje.
Wzruszyły mnie jego przemyślenia, po raz kolejny niebo podsunęło mi dobrą lekturę. Słowa przesiąknięte życiem.
Bóg nie umarł!!! A więc skąd ten płacz. Skoro Bóg nie umarł, to i babcia żyje i moi rodzice, pomimo że nie widzę ich uśmiechu, oni żyją, w każdym wspomnieniu. I właśnie  taka książka  przyszła do mnie i otarła mój smutek. Przypomniałam sobie jak leciałam na pogrzeb taty, na lotnisku, mały chłopczyk podszedł do mnie i wziął mnie za rękę, nie pamiętam, co mówił, zapamiętałam jego imię: Mathieu, pokazał mi swoją mamę i przez chwilę był moim Aniołem. Otarł moje łzy. Niezwykle spotkanie. Kilka miesięcy przed śmiercią mama powitała mnie oczami pełnymi miłości… Było to ostatnie nasze spojrzenie na tej ziemi.( Gdy  piszę te słowa, łzy spływają po policzkach. Łzy zgody, łzy wzruszenia, łzy spokoju)
Anioły istnieją  i nas kierują, do bezpiecznego portu. Bobin, mi o tym przypomniał.
Życie łączy się ze śmiercią. A śmierć łączy się z życiem.
‘’Cisza jest prezentem od Aniołów, którego nie chcemy otworzyć’’-pisze.
I ma rację, nawet w kościele człowiek nie potrafi ciszą modlić się .
Łatwo jest nic nie mówić, trudniej uciszyć myśli. Trudniej żyć Prawdą. Trudniej wyrazić siebie, gdy inni ludzie nie patrzą na ciebie. Widzą tylko ekonomiczny zysk lub stratę…
Niedawno byłam w towarzystwie, gdzie jedna osoba, którą znam, nawet nie spojrzała na mnie, nie skierowała ani jednego słowa, a siedzieliśmy przy jednym stole. Dla tej osoby byłam niewidzialna. Smutno mi się zrobiło, zwłaszcza, że rzadko się widujemy. Próbowałam sobie przypomnieć, czym mogłam ja urazić, być może ktoś przykleił mi etykietkę. Moja obecność jej przeszkadzała. Próbowałam zagadać, mur rósł jeszcze większy.  Zaskoczona sytuacją, dostałam lekcję, aby nie zachowywać się w taki sposób, szczególnie gdy nie znam osoby.Uczę się w takich sytuacjach, życzyć  dobra. Nie zmienię jej etykiety, jaką ma na mój temat, jednak toksyczne emocje zanurzam w źródlanej wodzie życzliwości. I szybko zapominam. I staram się nie wracać. Syzyfowa praca.
Na koniec Bobin opowiada o spotkaniu z filozofem i kwiatami.
‘’ Być może to radość być tylko pyłem. Kwiaty śmiały się wszelkimi kolorami… Słowa filozofa były pełne pokoju i promieni światła, były dobrem, były czyste, a jednak śmiech był większy, lepszy…. Pochodził z głębin gwiazd.. Kwiaty szeptały: popatrz, nie ma drzwi, istnieje tylko nasz zapach, kolory, nasz śmiech. Dlaczego szukać czegoś, gdzie indziej.

Spoglądam w Niebo. Nie ma drzwi, albo drzwi są od zawsze otwarte. Spoglądam i słyszę śmiech, śmiech kwiatów, którymi nie można się nie podzielić”….Tak jak Życiem, nie można się nim nie dzielić. Zresztą nie da się inaczej…. Dlatego tak wielu cierpi na depresję..
To, czego będzie mi brakować w wieczności to książki i listy. Reszta będzie rozkoszami, które dziś są tak wrażliwe…
Zycie jest tak wrażliwe, tak kruche, tak niezwykłe….
Zwykle odpowiada na moje prośby. Tylko ja często jestem gdzie indziej i twierdzę, że nie mam czasu.
Bobin jest poetą, który łączy Wieczność z Życiem na Ziemi, naszej niebieskiej planecie.
Niezwykle spotkanie, książka pełna Nadziei. Słowa żyją swoim życiem, raczej się spodziewałam filozoficznego opisu Radości, a tutaj zaskoczenie (książki zwykle intuicyjnie wybieram, tym razem tytuł do mnie przemówił)
To zmarli zapalają lampy Życia …..
Ciekawe, jakie prezenty od babci jeszcze dostanę….
I przypomniało mi się, jak dostałam od mojego profesora pullmologa  pierwszy list, (czyli najzwyklejszy opis, który był skierowany także do mojego lekarza rodzinnego) i na końcu podpisał się:

Sensible  à votre attention….I tu mnie oczarował..Zwykle na końcu pisze się z poważaniem… A tu…
Wrażliwy na waszą uwagę…
I życie zaczęło powoli wracać….
Jak pisze Bobin
Cuda są tak wrażliwe…
A co dla ciebie jest dziś cudem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>