Nie ma większego skarbu nad wartość dnia

DSC_0025Nie ma większego skarbu nad wartość dnia” – Goethe
La Tête de Chien jest wapiennym cyplem, który dominuje w Księstwie Monako i Cap d’Ail, na wysokości 550 metrów.
Odgrywał strategiczną rolę militarną w XVIII wieku.
Na szczycie, Fort Massena został zbudowany w latach 1879. Jedynie wyobraźnia może pomóc, aby dostrzec(Głowę Psa) Taki francuski homonim…
Kolejny piękny dzień, na odkrywanie regionu.
Poranki ostatnio mam ciężkie do wstawania, aczkolwiek otwierając jedno oko, gdy budzik śpiewa hymn poranka, motywuję sama siebie: będziesz żałowała, że spędziłaś wolny dzień nic nie robiąc….
Zwłaszcza, że zbliżają się ponure dni, wtedy można z książką pod ciepłym kocykiem i gorącą czekoladą lub herbatą jaśminową, odpoczywać.
Póki, co słońce uśmiecha się i nie pozwala siedzieć w domu. Mocna kawa i na dworzec, dyrekcja – Cap d Ail.
Niedawno oczarowała mnie ścieżka nadmorska, teraz pora na wdrapanie się na 550 m. na Głowę Psa, na którą można wejść z kilku stron, obejść dokoła, zachwycić się harmonią kolorów i bliskością dialogu, jaki odwieczne prowadzi Niebo i Ziemia.
Czas kapał.
Słoneczne promyki tańczyły i odbijały się w obiektywie aparatu. Nawet kamienie piszczały z radości.
Region Lazurowego Wybrzeża, zmusza do powiedzenia Łaaaał).
Widoki są dla mnie!!!
Za darmo!!
Pociąg opóźniony, aby tradycji stało się zadość, wstąpiłam do kiosku, kupić książkę… Nie bardzo wiedząc, czego szukam trafiłam na…..”Ta deuxième vie commence quand tu comprends que tu n’en as qu’une ”
I to był strzał w dziesiątkę!!!!
Hymn do Życia…… bynajmniej dobrze się zaczyna …
Słońce zaprosiło do tanga, a każdy krok był zachwycającym momentem tej drogi. Kilka razy byłam tam, samochodem, jednak panorama  jaka widziałam była  tylko jednym aspektem zachwytu, tego, co daje nam w prezencie  Natura.
Tak jest w życiu, czepiamy się kurczowo jednej metody, osądu, ścieżki i dopiero, gdy wyruszymy w drogę, widzimy jak bardzo głupie było nasze zachowanie, jak mało widzieliśmy. Droga zmienia się pod wpływem kroków idącego, to my nadajemy kierunek.
Co chwilę się zatrzymywałam, aby złapać oddech, a nade wszystko, aby zapisać wszechobecne piękno w każdej komórce krwi, w każdej kości, w każdym oddechu.
Łapałam szczęście. Podobno jest nieuchwytne, a jednak udało mi się  zapisać je w sercu.
Niespodzianka dnia.
Ostatnio widoczność jest kiepska, krople mgły w powietrzu zagradzają się, niczym człowiek swoje posiadłości. I tak warto było się wdrapać, by zjeść obiad w towarzystwie potężnej góry, która dodaje odwagi, uczy uważności, zachwytu, pielęgnowania radości, dbania o kondycję. Koncert ptaków umiał mi czas, słońce kąpało się w morzu, zabawy ich nie miały końca, rozpryskiwane promienie tworzyły kolory łagodności.
Obiad zjadłam podziwiając skałę, majestat natury. W pewnym momencie weszłam na szlak oznaczony na niebiesko. Ciekawa, wdrapałam się po schodach, świetny odcinek, z jednej strony oparcie w skale, a z drugiej przestrzeń. Jeden nieuważny krok i…..
Wielkie kamienie amortyzowały drogę. Fascynująca dróżka.
Czasami  w życiu tak bywa, zbyt mało uwagi poświęcamy na bycie uważnym. Widzimy tylko swój czubek nosa.
Spodnie dwa rozmiary większe nie wyglądają dobrze, dwa rozmiary mniejsze jeszcze gorzej się prezentują…
Księstwo Monaco z góry wygląda takie malutkie, nie widać bogactwa, tylko piękno miejsca. Zamek i Stare miasto, jakby wrośnięte w morze….
Przy dobrej widoczności widać Saint Tropez, jednak nie tym razem. Kolejne miejsce, do którego mogę wrócić. Tak blisko Nice, aż sobie niedowierzam, że mogę odpoczywać w tak szlachetnym towarzystwie.
Ciepły wiatr rozsiewał Radość Chwili.
Chwilo trwaj!!!
Jedynym minusem, to, że słychać było ryk samochodów, zbyt nisko na Ciszę. Były chwile, gdy Cisza królowała, jednak przewaga huku cywilizacji była bliżej. Szarpała się z wszechobecną Ciszą.
Podobnie serce szarpie się z rozumem. Dialog z umiejętnością słuchania. Troska z egocentryzmem. Radość z samotnością.
Kto ma rację?
A może warto by było zaprosić siebie do dialogu…. Najpierw z samym sobą, później z drugim człowiekiem, aby oddać wszystko Stwórcy, jakikolwiek go pojmujemy, Życiu, na jakimkolwiek etapie jesteśmy…
Od stron Monaco, niekończące się remonty, a więc młoty, koparki, intensywne zakłócały przepływ informacji od Natury. Pomyślałam sobie ze warto mieć ze sobą słuchawki. Muzyka klasyczna idealnie pasowałby do tętniących życiem widoków.
Chwila pisała Odę do Wdzięczności.
Nawet eozynofile się uspokoiły, z lekkim oddechem wchodziłam na górę.
Trening czyni mistrza.
Wiem, że mój oddech wymaga ćwiczeń, zwłaszcza w górach. W towarzystwie tak wybitnym,  wykonuję ćwiczenia bez żadnego problemu.( A nie cierpię ćwiczeń).
Jest mało ludzi umiejących motywować, bez słów. Patrząc na głupoty w książkach a-propos motywacji, tak zwanego coachingu, to aż dziw bierze, że człowiek jest tak durny, a uważa się za pana tego  świata. Słusznie ktoś zauważył: coraz więcej ludzi wykształconych, coraz mniej mądrych.
Dzień pełen szlachetnych chwil, pełen dobroczynnego wpływu. Wydałam tylko 5 euro na bilety, no i książka….
Żyjemy na kredyt.
Życie udziela nam go bez problemu.
Bankiem jest Natura, główny bohater Ziemi.
Bez owoców, warzyw, ziół, naturalnych składników odżywczych, pozostaje jedynie chemia i łykanie tak zwanych witamin. I tak biznes farmaceutyczny rośnie w siłę, coraz więcej witamin – cud, bez recepty….
A organizm wie swoje, często nie wiedząc, dlaczego mamy ochotę na pomidory, paprykę, owoce kaki…. I okazuje się, że nieświadomie jemy witaminy, których organizm, w danym momencie potrzebuje. Sam się dopomina.
Natura leczy także zmęczonego ducha, pokazuje rzeczy ważne, wyciąga na wierzch brudy, które człowiek kłótniami, lub złowrogim milczeniem próbuje rozwiązać.
Te moje jednodniowe wycieczki są jak czyszczenie dywanu (mama często wynosiła dywan na dwór, i szczotka szła w ruch, woda była brudna) tak też panorama regionu Côte d’Azur, wypełnia takie zadanie. Gdy wracam wieczorem, zwykle nie mam siły na nic, zamykam oczy i uśmiecham się do piękna, które przez cały dzień pokazywało mi swoje wdzięki.
Zmęczone nogi, to troski, które zrzuciłam z góry.
Czuję się odrobinę lżejsza, bardziej odważna….
” Im bliżej jesteśmy natury, tym więcej czujemy w sobie Boga” napisał Goethe….
Sushi ukoronowało dzień na Tête de Chien………
Do następnego…DSC_0935

Saint Jeannet-miasteczko szlachetnej prostoty

Saint Jeannet-miasteczko u podnóża masywu skalistego Baou Saint Jeannet (Baou lub bau to wzgórze, urwisko lub stok, które często mają płaski wierzchołek) U jego stóp płynie Cagne. Idealna górka do wspinaczki. 800 metrów  potęgi natury.
Kilka szlaków, które otwierają oczy z zachwytu, a  cisza szaleje z radości. Można zobaczyć ruiny le Castellet, obronnej owczarni, domki pasterzy, w kształcie igloo (wyglądają jak kupa kamieni) Niesamowite, że tam mieszkali kiedyś ludzie.. A dziś tak narzekamy, budujemy domy, w których nie mamy czasu mieszkać, tak bardzo łapczywie, bezmyślnie kupujemy przedmioty, których ani nie używamy, ani się nimi nie cieszymy.
Na szczycie Baou, jest ławka i stół orientacyjny, uświadamia nas, co możemy dookoła dostrzec, co jest całkowicie za darmo, co nas dopinguje, aby nie stać w miejscu. Panorama prezentuje się  niesamowicie, alpejskie szczyty parku Mercantour, doliny nicejskie, aż po Antibes, można dotknąć wysepki Lérins, i masywu Estérel, przy dobrej widoczności i Korsykę.
Miasteczko jest pełne uroku, pełne autentyczności. Kręte uliczki, często pochylone („kalady”), złamane przez schody, aby wyeliminować skutki podrywania przez deszcz, zadziwiają. Jest to charakterystyka ścieżek prowansalskich. Czasami te uliczki prowadzą  do kościoła parafialnego.
Kolejne szarmancie miejsce odkryte.
Historia Saint-Jeannet pozostaje niepewna, ale oficjalne dokumenty świadczą o kilku wioskach Sancti Johannis u stóp Baou i Alagody, od XI wieku. Dziś można zobaczyć, domy tworzące średniowieczną obudowę, która milczeniem mówi o byciu odważnym I pełnym pomysłów. Piękno góry, mówi samo za siebie. Wcale się nie dziwię, że tam postanowili zbudować miasteczko. Ciekawostką jest, że wiele domów było budowanych od strony południowej, aby słońce ogrzewało jeszcze mocniej, a Baou chroniła od silnych wiatrów. Wszystko jest po coś. Człowiek jest twórczy, tylko czasami leniwy…
Mam wrażenie, że czas zatrzymał się na początku września. Jest tak przyjemnie, słońce nie parzy, tylko ogrzewa, przytula.
Wzięłam ze sobą ciepłego polara, którego nie potrzebowałam. Tym razem nie straciłam ani centa. Miasteczko jest 20 km od Nice. Ostatnie przystanki jechałam sama. Kierowca zatrzymał się i poszedł sobie kupić coś do jedzenia. Oczywiście zapytał mnie.
9.30 i szlachetna cisza pije poranną kawę, koty leniwe się wylegują. Spokój – szlachetnie urodzony rycerz człowieka. Szlacheckie towarzystwo miałam.
Gdy znalazłam oznaczenie szlaku, (nawet dobrze mi poszło) cisza od razu wzięła mnie pod ramię, pokazywała swoje włości. Kufer ze skarbami, jest niczym w porównaniu, z przestrzenią górskich szczytów.
Kilku biegaczy mnie wyprzedziło, a ja miałam trudności z wchodzeniem. No cóż, eozynofile w akcji, nie lubią wysiłku fizycznego, a więc się wkurzają, a ja im robię na przekór i tak sobie odbijamy piłeczkę. Póki, co daję rady.
Górka malutka, aczkolwiek skalista, pełna treści, jakich żaden człowiek jeszcze nie napisał I nie napisze.
Natura jest najlepszym pisarzem. Ona też powinna dostać Nobla.
Jesieni za bardzo nie widać, niektóre partie drzew pozłocone, gdzie nigdzie troszkę czerwieni. Niestety mała ilość deszczu wysusza ziemię. Drzewa usychają z pragnienia.
Baou intryguje. Jest prosta, stanowcza, widać, że nie lubi kompromisów. Lubi ludzi odważnych, lubi ludzi z pasją i takich przyciąga. Wszystkich jednakowo traktuje. Pokazuje panoramę wszystkiego, co posiada.
Jest motywująca, wielkie kamienie, po których trzeba się dostać na szczyt, są jak trudne dni, które mijają. I nagle pojawia się cudny widok nieustannej współpracy morza, nieba i gór.
Baou mówi: Bądź uważny, na to, co każdy dzień Ci ofiaruje. To czym się tak zachwycasz jest darem. Ławeczka w kamieniach, słońce rozgrzewające, cisza u boku i panorama zapierająca dech w piersiach. I pan, który usiadł sobie na ławce. Zaczęliśmy rozmawiać, okazało się, że jest przewodnikiem górskim, na emeryturze.
Rozmawialiśmy o górach, o tym, co dla nas ważne, ku mojemu zaskoczeniu, przez chwilę towarzyszył mi. Uciekliśmy ze szczytu, bo pojawiło się dużo ludzi i zaczęło być głośno. Polecił mi ścieżkę, pokazał dobrze zachowany domek pasterzy. Wybrał mi ścieżkę ze słońcem. Sympatyczne spotkanie. Po drodze spotkałam wielu ojców z dzieciakami. Dzieci uczą się odwagi, u boku troskliwego ojca. I to jest cudne. Słuchawki i telefon tego nie zapewni. Młodzi, nie potrafią, bez słuchawek w uszach egzystować. Przyklejeni  do zimnego ekranu telefonu… Kiedyś to przytulanie się, chodzenie po drzewach było potrzebą… Obdarte kolana, chleb z masłem i na dwór.  Młodzi wciąż się spotykają, tylko każdy z telefonem, wirtualnym życiem. Gry. Zmora rodziców.
Codziennie w Nice spotykam młodych siedzących na ławce i grających.. I  spotkałam młodą mamę z maleństwem w siodełku, tez potrzebuje oparcia w ciszy.
Obiad jadłam w towarzystwie motyli ,słońca i delikatnego wiatru. Cóż za towarzystwo! Domek pasterzy, przypominał o prostocie życia.
Można było usłyszeć jak natura oddycha. Wiatr delikatne kołysał, jadł obiad ze słońcem. Podzielili się ze mną.
Brak ludzi czasami jest potrzebne dla równowagi ducha i umysłu.
Toksyczne myśli sypały się jak łupież, wiatr pomagał i rozsiewał je po górach.
I w pewnym momencie zgubiłam szlak (a pan przewodnik mówił, aby nie skręcać ani w prawo ani w lewo) no cóż, taki mój urok. Troszkę sobie poodzierałam nogi, szukając ścieżki, tym sposobem przypomniałam sobie dzieciństwo. W końcu odnalazłam i  spotkałam wiewiórkę, szybko uciekła.
Nie miałam żadnego planu w głowie, a więc wybrałam szlak z drugiej strony Baou la Gaude. Kamienie się uśmiechały, niebo odwzajemniało radość, cisza nie opuszczała mnie ani na chwilę. Kolory jesieni leniwie się instalują, brak deszczu spowalnia proces. Dla mnie dobrze, bo mogę nabierać sił, u boku „szlachty wszechświata „-natury, w słońcu.
Natura łączy, co człowiek rozdziela. Nie potrzeba chemicznych dodatków, nie trzeba wydawać pieniędzy na siłownię. Wystarczą dobre buty i ruszenie się  z domu.
Cisza sama  łasi  jak kot, każdy krok to liczenie sukcesów ,to amnezja starych ran, pretensji, strat. Oglądanie się za siebie traci sens. Zmęczenie rodzi radość.
Pewnie tam wrócę, potrzebuję górskich szczytów, potrzebuję przestrzeni nieba, potrzebuję zdrowego powietrza. Łagodność powraca, skrzywiona mina się prostuje, eozynofile cicho siedzą. Wszystko wraca na swoje miejsce. I to ma sens. Jest naturalnym procesem zdrowienia.

Niebanalne Zycie nie kosztuje zbyt wiele

Niebanalne słowa. Niebanalne życie. Każdy z nas chciałby żyć, realizując wszystkie swoje plany, marzenia. Często lenistwo i rady innych odciągają  nas od ich realizacji.
Jak żyć, aby cieszyć się codziennością?
Jak mieć czas dla siebie, gdy wszyscy tylko  wymagają?
Jak pokochać I przytulić swoje życie?
Gdzie szukać pomocy, gdy smutek zalewa, jak sąsiad z góry?
Codziennie wybieramy. Uśmiech lub smutek. Lenistwo lub pracowitość. Podnosimy żaluzje lub je opuszczamy. Codziennie spotykamy siebie w lustrze. Adorujemy lub nienawidzimy. Obwiniamy lub próbujemy zrozumieć. Każdego dnia mamy wybór, jednak często go nie dostrzegamy.
Niebanalne życie jest w każdym z nas. Jedynie, czego od nas wymaga, to czas. A my wszystko mamy wyliczone, błąd nie wchodzi w rachubę. Tylko czas nam się wymyka, nie możemy go nadrobić, ani kupić. Nie możemy go cofnąć. Jak często udajemy, że chronimy swoją rodzinę, pracowników, znajomych.
Nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć za sekundę.
Mieszkając na południu Francji, w Nice, wiem coś na ten temat..
Byłam na Promenade des Anglais, gdy ciężarówka wjechała w tłum…. Pozostała refleksja:, Dokąd zmierza człowiek?? W którym momencie zgubił dumę człowieczeństwa?
Na początku 2016 moje płuca odmówiły posłuszeństwa, diagnoza, która zatrzymała na chwilę mój świat. Przewróciła do góry nogami. Przez moment groźba śmierci w najbliższych latach bezczelnie wtargnęła w moje życie.
Nigdy nie wiesz-szepnęła.
Na szczęście dostałam Anioła Stróża – profesor Marquette, szef pulmonologii   szpitala Pasteur w Nice. Stwórca zesłał pomoc. I tak życie wróciło. Będąc pod jego opieką próbuję życie opierać na Zaufaniu i Nadziei.
Codzienność jest borykaniem się z brakiem sił i odważnym kroczeniem  pod prąd.
Nagle mam czas dla siebie, nagle potrafię wolniej pracować, nagle widzę, to, czego nie widziałam wcześniej.  Pośpiech zamykał oczy na najważniejsze: mądre dbanie o siebie.
Wciąż się uczę, natura mi w tym pomaga.
Odkrywam region Côte d’Azur, który kryje w sobie masę tajemnic. Każda wycieczka to kolejna lekcja łagodności wobec siebie, za czym idzie, wobec drugiego człowieka.
Okolice Nice, stworzone do odkrywania przestrzeni naturalnego środowiska, chronionego przez człowieka. Nadmorskie ścieżki sąsiadują z górskimi szczytami. Wszystko dla człowieka. Wystarczy wyjść z domu.
Wyjdź!
Cudne widoki czekają na ciebie!-Szepcze wiatr.
Francuzi lubią góry, dużo rodzin można spotkać na szlakach. Dobry znak, dzieciaki uczą się dotykania gwiazd, zmęczenia z radości.

Niebanalne życie, nie jest zbyt drogie. Nie wymaga miliona na koncie, nie chce wystawnych kolacji, gdy cię na to nie stać, nie bierze łapówek, i ich nie daje. Żyje uczciwie, w zgodzie z samym sobą. Żyje z ciekawością dziecka, z pasją odkrywania.

Nade wszystko uczy, jak żyć, aby nie deptać swoich planów, marzeń, aby innym mówić: Dasz radę!
Niebanalne życie.
Jest w Tobie!. ·Odkryj je! ·Zachwyć się Nim!
Niech twoje życie będzie inspiracją dla innych.
Gdy będziesz autentyczny, tak się stanie.
Zapraszam cię w podróż do autentyczności.
Chcę z Tobą  podzielić się swoimi spostrzeżeniami, tym jak widzę moje życie, życie innych. Tym, co jest dla mnie ważne, tym, co mnie boli, tym, co już odkryłam, i tym, co przede mną.
Zdziwienie I zachwyt są moimi przyjaciółmi.
Mój ziemski Anioł Stróż kończąc napisałby :Sensible  à votre attention.
Póki, co, jest moja  główną inspiracją…
A więc mogę i ja napisać
Wrażliwa na wasze uwagi…..

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)

Zaśmiecanie samego siebie

Zadziwiające jest jak wiele czasu poświęcamy mówiąc o innych. Co ktoś zrobił, lub nie zrobił. Na pytanie co u Ciebie?? Słyszę westchnienie,zmęczenie, znudzenie…. Albo idzie w drugą stronę:permamentny uśmiech. , wszystko gra. I jak z taką osobą porozmawiać i o czym?.Dla mnie to męczarnia, ciągle gadanie o pogodzie, o innych. Czasami bezdomni mają ciekawsze historie.
Mijamy się z samym sobą i wydaje nam się ze dbamy o siebie.Odkrycie własnej drogi jest o wiele ciekawsze.
Jakiś czas temu obserwujac swój organizm zobaczyłam ile śmieci w niego wpycham. To cud ze jeszcze żyję.!!Powoli, swoim tempem, bez żadnych cud-diet i męczenia organizmu nieludzkimi ćwiczeniami zaczynam łapać oddech i czuć bicie swego serca. Wszędzie jest chemia a codziennie trzeba jeść. Ciekawe jest to, ze kiedyś lubiłam chemicznie gazowane napoje i kiedy przestałam pić (jedynie coca -cola, mam do niej sentyment )to teraz organizm mówi stanowczno -NIE , gdy się napiję…Naturalne odtrucie organizmu i samoistne uzdrawianie.Oczywiście na to potrzeba czasu i segregacji śmieci. I tak wszystkich nie jesteśmy w stanie segregować bo tak dużo tego jest. Toniemy w śmieciach i pocieszamy się sklepami bio… Powiedzmy że tam chemii nie ma….
Podobno 80%nowotworów da się wyleczyć i są spowodowane chronicznym stresem. Patrząc jak żyjemy, nie dziwne że rak zbiera żniwo i to wielkie.Żyjemy w chronicznym kłamstwie, tylko o tym rzadko kto mówi. Bardzo lubię Thomasa Mertona który w swych książkach pokazuje głupotę człowieka. Jest też polityk z Wielkiej Brytani ,który nie boi się mówić ze kryzys ekonomiczny zawdzięczamy głupim decyzjom polityków, bankierów. Ciągle nowe ustawy, które nic nie wnoszą do życia codziennego. Iluzja zmiany, ciekawe czy ci na tak zwanych stanowiskach wierzą w to co mówią??
Miałam kilka spotkań z ludźmi z konsulatu polskiego we Francji dotyczyły pomocy stowarzyszeniu które ma na celu bycie z bezdomnymi, próbę wyciągniecia z ulicy. I za kazdym razem stawiałam sobie pytanie Czy państwo polskie w ogóle bierze pod uwagę tych którzy wyjechali i sobie nie poradzili? Bawi mnie stwierdzenie” A co my możemy”i to od osób mających chronić polakow poza granicami kraju ..
W takim razie kto moze pomóc??
Może gdybyśmy przestali mówić o innych i zwracali więcej uwagi na potrzeby innych świat stałby się ciut lepszy, radośniejszy.Cierpimy na chroniczny brak mądrego pomagania. A tak niewiele czasami potrzeba…. A podobno potrafimy wybierać, w to zaczynam wątpić ??

zachwyt nad kolorami nieba

Dziś kolory nieba zapraszają do refleksji nad Spokojem. Przez dlugą chwilę obserwowałam z tarasu zmieniające się kolory wszechświata.Harmonijna przestrzeń nieba wody i ziemi zachwyca. Na piątym piętrze ma się wrażenie jakby morze było bardzo blisko .Tak na wyciągnięcie ręki. Morze w uścisku z niebem maluje obrazy kolorami ciepła. Dziś to błękit i róż. Przez chwilę był to tylko róż. Bardzo powoli, spokojnymi ruchami zmieniały sie odcienie kolorów. Magiczna chwila, zmrok zaczął tańczyć swój taniec, słońce swe ciepło przeniośło na drugi koniec świata. W Spokoju przestrzeni wszechswiata słyszałam bicie serca -znak Życia. Złączona w uścisku wolności rodziła się więź, niewidoczna ,przynosząca Pokój i Zgodę by powiedzieć Życiu -Tak…..
Uśmiechnęłam się do siebie. Wielkie rzeczy dzieją się w samotności i w wyrażeniu zgody by się wydarzyły. Noc okryła niebo aksamitną pościelą pokrytą gwiazdami …

Życie ma dla Ciebie mnóstwo niespodzianek -Nie przegap ich…

cisza-szlachetna pani

..JEZELI BYŁBYM LEKARZEM TO NA KAŻDEJ RECEPCIE PRZEPISYWAŁBYM CISZĘ…
Nieustannie wypowiadamy
słowa których nie rozumiemy.Zakochani we własnym mówieniu omijamy Milczenie szerokim łukiem,odpychając Go od siebie tracimy zmysł słuchania.Nawet nasza modlitwa to ciągłe gadanie.Brakuje Ciszy ,takiej czystej,kryształowej,która uspokaja wzburzone myśli,otwiera bariery stworzone przez głupotę i egoizm.
Przerażające jest to,że szukamy szczęścia u wróżek,stawiamy tarota,chodzimy bezmyślnie do niekompetentnych ludzi pozwalając im by mówili nam kim jesteśmy.Straszny obraz człowieka ,ktory nie wie jak żyć,a chełpi się inteligencją Krzykiem i groźną miną chce pokonać swe demony.Siedzi w ciągłym smutku,ciągle kąsa innych aby na chwilę poprawić sobie nastrój,by na chwilę poczuć się dobrze.
Sami tworzymy piekło , obwiniamy wszystkich i wszystko dookoła.Słowem nienawiści odbieramy sobie życie.-Ilekroć rzucasz kamieniem nienawiści tylekroć demony są przy tobie by cie zniszczyć-….Efekfem są depresje,zamykanie się w sobie ,lub też poddanie się całkowicie innym.Dziś byłam w sklepie i dwie kasjerki obsługując mnie..(..się kłóciły wyrzucając jedna drugiej że ma problem)… hm brak integracji w pracy rodzi stres i w końcu wybuch gwarantowany nawet w obecności klientów. Dokąd zmierza współczesny człowiek?
Nie jest łatwo usłyszeć Ciszę, aczkolwiek bez Niej tylko zamęt i chaos. Bardzo lubię patrzeć na starszych ludzi trzymających się za ręce i spokojnie spacerujących. Oni zdobyli dyplom.Najważniejszy papierek-Milczenie, które łączy i jest oparciem…. Tego w szkołach nie uczą.Od nas zależy czy pozwolimy Ciszy wejść do naszego serca…. A wtedy….Sam odkryj…..

 

wyśpiewać marzenia

Marzenia -czym one są?
Bez jest bezbarwne. Nawet jak się spełniają to dodają kolorów w codziennym życiu. Jedni żyją serialami, w których nie ma rzeczywistości, inni robią wszystko by marzenia realizować. Marzenia mogą oderwać od codziennosci, często szarej i smutnej. W marzeniach najważniejsze jest, by nie płakać gdy się nie spełniają, tylko tworzyć nowe . Nie zawsze wiemy co jest dla nas dobre, może dlatego marzenia się nie spełniają. Chcemy być kimś, kim nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. One są po ty by odnaleźć swą Drogę i nie bać się nią kroczyć. Wbrew wszystkim i wszystkiemu, nie deptając innych,mieć odwagę być sobą. Często mam słuchawki na uszach gdy idę ulicą. Ryk samochodów jest straszny, i słuchając muzyki uśmiecham się do siebie, lub sobie podśpiewuję. I hm ludzie dziwnie na mnie patrzą.. Czasami mam ochotę potańczyć na ulicy…..W taki sposób sprawdzam ile zostało ze z -radosnego, roztanczonego.. W świecie dorosłych taka postawa jest niezbyt dobrze widziana. (A szkoda, bylibyśmy mniej sztywni i upierdliwi). Lubię swoją pracę, aczkolwiek po 8 godzinach przebywania wśród ludzi zestresowanych i tak doroslych że aż nudnych ( i tak każdego dnia )mam ochotę całą ekipę wysłać na terapię, na której na nowo odkrją siebie i zaczą uśmiechać się bez żadnego powodu.Życie i tak jest trudne, ciągle musimy wybierać, być do dyspozycji, na pełnych obrotach.I jeżeli nie ma w nim chwil na marzenia, na oderwanie się od ziemi, to smutek może zjeść naszą Duszę, a ciągłe niezadowolenie może doprowadzić do depresji. O wielkiej mocy uśmiechu przekonał mnie bezdomny francuz siedząc w paryskim metrze, prosił o pieniądze.Nie miałam by mu dać,i tak zwyczanie się do niego uśmiechnęłam, na to on mi odpowiedział -”jeżeli ludzie uśmiechali by się tak jak ty, Życie byłoby bardziej znośniejsze „.To było kilka lat temu i pamiętam jego słowa do dziś. Bo tak naprawdę nigdy nie wiemy kto będzie naszym nauczycielem, być może marzenia mogą nam pomóc by spotkać siebie, by odryć
swe zakopane talenty, by uśmiech uczynić świętem każdego dnia.
Może warto wyśpiewać swe marzenia, na chwilę jak dziecko stając na palcach chcieć dotknąć nieba i mieć gdzieś że nazwą nas głupcem. Może wtedy marzenia zaczą się spełniać, kto wie….
Może wtedy będziemy gotowi by je przyjąć. Wyśpiewać hymn Życiu i tworzyć jeszcze większe marzenia gdy nie chcą się spełnić…. Może wtedy przestaniemy żyć serialami, prasą brukową, czy też plotkami.. Może warto wyśpiewać.. spróbuj, to nic nie kosztuje.

list do Ciebie

To ja, twój przyjaciel Anioł Stróż. Dawno się nie widzieliśmy. Jestem obok Ciebie. Czujesz? Budzę Cię rano, idę z Tobą do pracy, na uczelnię, do znajomych, kładę się z Tobą spać. Kieruję twymi krokami, abyś za bardzo nie błądził. Tylko że Ty, często nie sluchasz mnie. Często wiesz co dla Ciebie najlepsze. A czy tak jest? Czy zawsze masz rację ?
Jestem obok Ciebie! Zobacz!
Gdy uśmiecha się do Ciebie człowiek ,ja- tam jestem, gdy ktoś podaje Ci dłoń ,ja -tam jestem, gdy ktoś spożywa z Tobą obiad ,ja -tam jestem .O każdej porze możesz mnie wezwać. Darmowe pogotowie 24/24. Wiem o Tobie więcej niż myślisz, to co tak bardzo ukrywasz przed sobą, to czego się boisz, co dla Ciebie trudne. Mam dla Ciebie „biznes plan”.Chcesz go usłyszeć? Zatrzymaj się na chwilę. Pozwól mi o nim opowiedzieć. To nic nie kosztuje.Wystarczy abyś usiadł, wyłączył telefon,komputer.Możesz wybrać sobie miejsce, twój pokoj, brzeg morza, kościół, las. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz. Posluchaj mnie! Nie bój się! Przeprowadzę Cię z beznadziei do Nadziei, ze smutku do Radości
Otwórz serce! Zechciej mnie dostrzec. Nie bój się Mnie. Popatrz oczami serca, przypomnij sobie, jako dziecko wierzyłeś we Mnie .A teraz jako dorosły wstydzisz się Mnie. Tak bardzo dbasz o swój wizerunek, że Cię wyśmieją. Zbierasz ochłapy,tego że ktoś Cię pogłaska.Pomaga tylko na chwilę. I znowu musisz tańczyć jak Ci zagrają. Co się stało z Twoją dziecięcą wiarą i prostotą? Wkurzasz mnie taką „dorosłością „,dlatego czasami dostajesz kopniaka. Niby wierzysz w moje istnienie a nie pozwalasz na moje działanie. Letność jest najgorsza. Od Ciebie zależy czy staniesz się odpowiedzialnym za swe Życie, Wiarę, i Ludzi których Ci podsyłam. Wiesz dobrze Bóg do niczego Cię nie zmusza. Kocha Ciebie w wolności. Nie czekaj do jutra! Bo nie wiesz co może Ciebie spotkać. Uszanuję każdą twoją odpowiedź. Daj mi szansę a zobaczysz Światło, które nie oślepia, Ono wskaże Ci drogę.
Twój Anioł.
Ps. Bądź sobą! Mam na Ciebie oko.

Spotkanie ciepła w szpitalu

Istnieją momenty Ciszy które są muzyką. Jej delikatność to muśnięcie wiatru.Ciepło jakie ze sobą niesie topi największe bryły lodu. Jak wspominałam odwiedzałam w szpitalu ciocię kolegi, która dostała wylewu.Poznałyśmy się w szpitalu, tylko raz rozmawiałyśmy. Z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Konsekwencje wylewu, paraliż, śpiączka, płuca łapiące bakterie bardzo szybko. Za bardzo nie wiedziałam co jej powiedzieć ,a więc milczałam razem z Nią.Pomimo szpitalnych zapachów i ciągłej muzyki aparatów ratującej Życie,była i Cisza a w niej (Niech się dzieje wola nieba ).I tak z każdą wizytą coraz bardziej poznawałam panią Emilię. Trzymając ją za rękę słuchałyśmy muzyki Ciszy. Jedynie co mogłam zrobić, to być obok. Słowa były zbędne. Niiezwykłe spotkanie, jakie było mi dane przeżyć. Widziałam osobę pełną Życia i kochającą ludzi. W tej śpiącej kobiecie,podłączonej kabelkami było Życie.
W szpitalnych warunkach odkryłam na nowo Ciszę. Swym blaskiem oświetlała próbę zrozumienia cierpienia i tego że Życie na każdym kroku nas zaskakuje.
Tam gdzie jest ból, cierpienie, zagrożenie życia możemy zobaczyć zgodę na wszystko, spokój, i walkę o przetrwanie. I właśnie to przekazała mi pani Emilia. Nie znając jej bardzo ją polubiłam. Pachniało lawędą.Tego czasu spędzonego u jej boku nie zamieniłabym na żaden inny. Cały pobyt w szpitalu była na reanimacji. Na początku te wszystkie aparaty przerażały mnie. I pani Emilia dodawała mi odwagi. Gdy była przytomna patrzyła na mnie, trzymając ją za rękę czułam wdzięczność. Odwzajemnienie uścisku było delikatne jak puch.Były chwile gdy nie chciała wypuścić swej ręki z mojej. I tak milcząc moje serce szlachetniało u boku nieznajomej a tak bliskiej osoby. Jednak niebo zadecydowało inaczej, w niedzielę, po pożegnaniu się z najbliższą rodziną zmarła. A ja wciąż widzę ją radosną, pełną Życia.
Przekazała mi Milczenie miłości, piękną Ciszę, radość Życia, ciepło uścisku. Obecność, która burzy egoizm a rodzi wdzięczność.
Dziękuję pani Emilio. Do zobaczenia. Bo wszyscy wpadniemy w szpony śmierci.
Wiem gdzie pani szukać….
Takie znajomości są nam bardzo potrzebne, bo przypominają o tym że dni na ziemi są policzone.I o tym że nie zmamy dnia ani godziny …