Czas istnieje, gdy coś robimy

DSC_0106Dziś dyrekcja – Saint Jeannet.
Po raz drugi wdrapałam się na Baou, tym razem Baou la Gaude . Tam rośnie dąb, który jest staruszkiem datowanym na  400-600 lat..
Nie ma imienia, jest to Duży Dąb.
Myślę, że może być kobietą. Silną, odważną. Ani piorun, ani szkodniki, ani umarłe gałęzie, nie mają wpływu na jej panowanie. Jej korzenie są jakby przykryte szatą, na której można się położyć. Ma ukryte piękno w sobie, tak jak każdy człowiek. Niestety rzadko to piękno widzimy. Jak często wygląd, ma dla nas większe znaczenie, niż ukryte dobro?
Ostatnio mało entuzjazmu we mnie, jesienny spadek dobrego nastawienia.
Góry są idealne do nabrania sił.
W moim przypadku, są błogosławieństwem.
Baou la Gaude, malutka górka, która kryje w sobie wiele tajemnic.
I tak za rękę ze słońcem, powoli wdrapywałam się w zacisze zielonych drzew, a właściwie spalonych słońcem.
Nieliczne drzewa maja kolory jesieni.
I nagle pojawiła się dziewczyna, a więc Bonjour i poszłam dalej…
Jednak miałyśmy się poznać. Niezwykła znajomość, okazało się, że jest polką…
Widocznie dobrze nam było, skoro zaczęło się robić ciemno, gdy schodziłyśmy z górki…Księżyc uśmiechnął się do nas.
Czas płynął, a my  tyle miałyśmy sobie do powiedzenia…
Ciekawe jest to, że niedawno koleżanka z pracy, stwierdziła, że ostatnio jestem milcząca… (Jakoś wolę milczącą postawę, niż słowa, które są pustką) Wtedy nie miałam nic do powiedzenia.
A dziś nie mogłybyśmy się nagadać…
Tak bez żadnych oporów, dawania rad, czy też napinania się, pokazywania się od jak najlepszej strony. I to było fajne.
Iza jest artystką, bardzo radosną i kolorową.
Nie boi się życia.
Tworzy siebie poprzez swoje dzieła. Szkło nie ma dla niej tajemnic, góry także.
Okazało się, że wiele rzeczy w górach ignoruje, bo ich nie  widzę.
Dobrze jest iść z kimś, kto widzi inne rzeczy, ktoś, kto pokazuje je, dzieli się nimi, a nie popisuje się, że wie lepiej i więcej.
Z takimi trudno wytrzymać.
Może, dlatego tak nam się dobrze rozmawiało, Iza dzieliła się ze mną, tym, co dla niej ważne, swoimi marzeniami, przeżyciami.
Zbierałam z nią owoce róży, jałowca, oregano.  A nawet mała sarenka nam zrobiła kuku… Druga się dobrze ukryła.
Niespodzianka od życia.
Otworzyłyśmy ten prezent maszerując razem, była moim przewodnikiem.
Mogłyśmy tylko powiedzieć  sobie Bonjour  i pójść dalej…
A jednak… Ten czas, ta osoba.
Myślę, że potrzebowałam takiej osoby, pełnej kolorów Życia. Pięknych kolorów, pełnych radości, nadziei, odwagi.
Iza miała wejść tylko na chwilę, a ja też nie przewidziałam, że wrócę ostatnim autobusem.
Padło dużo dobrych słów, których tak mało w naszym życiu, dużo śmiesznych historii, trochę życiowych trudności.
Te trudności były wyzwaniem, a nie tylko narzekaniem.
Życie jest większe od śmierci. Piękno jest w człowieku, w jego przeżywaniu  życia. W dzieleniu się, swoimi historiami, a nie tylko wyczytanymi, usłyszanymi…
Mieszkała w Izraelu, w Jordani.Tam śmierć jest bardziej widoczna niż w  Europie. Każdy poranek to informacje, ile osób zginęło.
I pomimo wszystko, ludzie tańczą nawet czekając na autobus. Życie ma zupełnie inny wymiar.
Żyją bardziej intensywnie, a ja narzekam..
Właściwie, na co???
Takie opowieści, z pierwszej ręki, dają do myślenia.
Śmierć nie ma żadnej władzy, dopóki człowiek potrafi cieszyć się każdą sekundą, z wszystkiego, co ma, co mu dzień podaruje.
Europa umiera, bo ma dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne, aby godnie żyć!!
Paradoks!! ·A tam gdzie jest wojna, ludzie Żyją i cieszą się, bo wiedzą, że jutro może nie nadejść!!
Brakuje nam świadomości i autentycznych ludzi.
„… Tylko ludzie szczęśliwi mogą być wielkoduszni i otwarci na świat. Dążenie do szczęścia wydaje mi się, więc podstawowym warunkiem udanej egzystencji dla siebie i dla innych”- twierdzi Christophe André, psychiatra.
Ma rację, dzisiejsze spotkanie było wybuchem radości…
Iza otworzyła mi także swój dom, dała to, co ma najlepszego..
Gościnność jest otwartością serca, a wielkoduszność atrybutem ludzi ufających, że wszystko, co nas spotyka ma sens.
Raz na jakiś czas, wyłącz telefon, by sprawdzić czy żyjesz!!!!

Czas istnieje wtedy gdy go przezywamy, celebrujemy, odkrywamy.

Powietrze zaprasza do dialogu

1508319922557Jest takie powietrze, które zaprasza do dialogu.
Twoje drugie życie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że masz tylko jedno – tytuł książki, który zwrócił moja uwagę. Powieść z humorem i refleksjami o tym, co mamy, kim jesteśmy,o naszych ukrytych  marzeniach , talentach.
Kolejny piękny tydzień za mną. Kolejne wolne dwa dni. Tym razem w Nice.
Jeden z moich przyjaciół miał urodziny. Mieliśmy się spotkać na kolacji. Wieczór przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania…
Zastanawiając się nad drobnym prezentem, kupiłam kubek z napisem: wydaje się, że jesteś idealnym facetem…
I kartkę, z napisem: wolność, to nie przychodzić na czas.. (A zdarza mu się) Wiedząc, że się na mnie nie obrazi, pozwoliłam sobie na kreatywne upominki.
Cóż za radość, szukać pomysłowych, niebanalnych prezentów.
Jako że miesiąc różańcowy, spotkaliśmy się w kaplicy na Garibaldi (bardzo lubię kaplicę) modlitwa umocniła nas. Dzieciaki z przejęciem mówiły Zdrowaś Mario, ich serca śpiewały. Stwórca uwrażliwiał nas, na jakość ”rozmowy” z Nim.
Msza św. ukoronowała pierwszą część spotkania.
Masz jedno życie – gdy obraz samego siebie jest dobry, to i świat wokół nas jest piękniejszy.
Oddychaliśmy życzliwością.
Arystoteles napisał, że czynienie  dobra innym, to oświecony egoizm. Najgorzej uważać się za idealnego we wszystkich dziedzinach…
Oczekiwanie na stolik było długie, a więc poszliśmy gdzie indziej. Nie był to dobry pomysł… No cóż urodzinowa atmosfera rozgrzewała nas.
Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność, a daje tyle samo światła. Energia ekologiczna, którą można wykorzystać wszędzie.
Masz tylko jedno życie – jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za swoje życie i szczęście.
Zwykle zdjęcia robimy, gdy nas coś zachwyca, gdy chcemy zapamiętać osobę, miejsce, a my robiliśmy  zdjęcia w wyobraźni z pozytywnymi chwilami tego wieczoru…..Dobre ćwiczenie, aby nie zasypiać z samymi negatywami.
Na koniec poszliśmy na plażę, aby świętować z morskimi falami. Świeczka i symboliczna bułeczka z jabłkami (ulubione jubilata ) ukoronowała wieczór.
Morze koncertowało, radość odbijała się w gwiazdach, a my trwaliśmy wzruszeni chwilą, która nas przytulała.
Tak niewiele potrzeba, aby szczęście zapaliło światło Spontaniczności….
Życie jest tylko jedno – zamiast liczyć barany gdy nie możemy usnąć… Pomyślmy o trzech sympatycznych rzeczach, które wydarzyły się danego dnia, o tym, co dzień nam podarował. Bez wchodzenia z dialog z rozumem. Niech emocje przemówią.
By usnąć z uśmiechem….

Ciasnota umysłu służy samotności

DSC_0675W kościele Saint Pierre d Arène w Nice, jest dominikanin, który, ma dar przekazywania Ewangelii.. Nie boi się łagodności połączonej z  mocnym uderzeniem perkusji… Czyli słów: Obudź się chrześcijaninie!!!!!
Dziś, mówił o przyjaźni Jezusa z człowiekiem… Chrześcijaństwo to nie kumplowanie się z Jezusem, jak czasami w kościele ma miejsce… To prawdziwa przyjaźń. Jezus pozostaje Bogiem. Chrześcijan nie boi się prawdy, pozostaje nim, w odpowiedzialności i całej swojej godności. Czy to ma miejsce??? Bóg chce współpracy….
I zadał pytanie Jezusa:, Co chcesz, abym Ci uczynił???  Wprowadzając nas w dialog z Jezusem, dodał: A co chciałbyś ze mną robić???
Przypomniał o współpracy Boga i człowieka, a nie tylko człowieka z człowiekiem….W Ewangelii Jezus spełniał prośby, nie według zasług, tylko według naszych pragnień… Jezus sprawdzał pragnienia człowieka, czasami był ostry, i gdy prośby nie ustawały, uzdrawiał.. Według ich próśb…..Ich wiary…
Czy pragniesz uzdrowienia, by współpracować ze swoim Stwórcą? ·
Pomóż mi żyć w prawdzie – modlitwa, która może skruszyć lęk, fałszywy obraz Boga…..
Co robisz, gdy wchodzisz do kościoła?
Klękasz, modlisz się, a pomyślałeś, aby uśmiechnąć się…..???
Zamiast robić szum wokół siebie, jakim to nie jesteś katolikiem, bo chodzisz w niedzielę do kościoła-wyjdź do drugiego człowieka, Nie mów o miłosierdziu – jeżeli nie możesz patrzeć na sąsiada, lub kolegę z pracy,
Nie mów, że ktoś jest egoistą-, gdy ty nie robisz nic dla innych, siedząc w domu i narzekając jak ci jest ciężko….
Inni też cierpią…
Mocne słowa, zaskoczyły mnie…. W wakacje jakoś, ten ksiądz mówił wakacyjnie…. Mało przekonujący był dla mnie….
A ta niedziela mną wstrząsnęła, relikwie św. Charbela , które są w tym kościele, przemówiły…..
„Chrześcijaństwo to nie religia czy świątynia, to nie księga ani miejsce czy sposób uwielbienia. Chrześcijaństwo to sama osoba Jezusa Chrystusa. Lustro, które odbija światło, samo nie jest światłem. Odróżniaj światło i jego odbicia”…..
Pragnienia człowieka, wiele o nim mówią….. Czego dziś pragnę??? Co dla mnie dziś jest ważne? Kto może mi pomóc w odnalezieniu siebie? A jeżeli jestem szczęśliwy, to czy inni odczuwają i mówią mi o tym??? Bo to inni są weryfikacją, czy naprawdę kipię Radością, czy też udaję????
A co dziś sprawiło mi Radość??
Chcesz zrobić dla świata przysługę…
Uśmiechnij się!!…. Od uśmiechu Dobro ma ułatwiony wstęp….
A gdy usłyszysz:, z czego, tak się cieszysz?·Odpowiedz:, że, ciebie widzę….
Każde spotkanie ma przekaz..
Czasami tragedia może stać się błogosławieństwem otworzenia się na duchowość a nie tylko religijną wrogość…..
Przyjaźń jest wtedy, gdy milczenie drugiego rozumiesz, jak  nikt  inny… Gdy jesteś w stanie rozszyfrować, jego stan i przytulić, albo zostawić go w spokoju, dopóki burza nie minie….
Jezus właśnie, ze mną to robi…. Daje mi wolność.

Logiczne myślenie z refleksją zawsze się łączy.

Profesor do uczniów,
„Dwóch kominiarzy wychodzi z komina. Jeden jest czysty, drugi brudny. Który z nich weźmie kąpiel?
- Ten brudny, oczywiście – odparł jeden ze studentów. Profesor zauważył:
- Pamiętajcie, ten czysty widzi, jak brudny jest ten drugi i na odwrót. No to, który się wykąpie?
- Już rozumiem – odpowiedział inny student. – Czysty widzi brudnego i dochodzi do wniosku, że sam jest brudny, więc idzie się wykąpać. Dobrze mówię?
- Źle. Całkiem źle – odparł profesor. -  Skoro dwóch kominiarzy weszło do komina, to jak jeden mógł wyjść czysty, a drugi brudny.
Wypracuj sobie swój sposób myślenia, będąc otwartym na nowe możliwości….Nie wszystko, co inni mówią, jest prawdziwe…Odkrywając siebie, odkryjesz pokłady uśpionego talentu, danego tylko tobie, odkryjesz duchowość, która pozwoli ci na bycie wolnym , w więzieniu ciasnoty umysłu

Niebanalne spotkanie z przyjaznia

2017 005Czekam na moich gości.. Te wakacje obfitują w ponowne odkrycie szlachetnych przyjaźni…… I pan na pianinie gra harmonijną muzykę… Świetny pomysł z pianinami na dworcach….. Ludzie mogą się wypowiedzieć przez wydawane dźwięki muzyki….. Pozna godzina, to i muzyka spokojniejsza… Ok zależy od wieku…. Trochę jazzowy rytm… Sympatyczne oczekiwanie na VIP. Ważne osobistości zaszczycą Nice i mnie…. A więc czekam z niecierpliwością…. Aby nacieszyć się sobą, w słonecznym klimacie palm, naładować baterie zwykłą życzliwością. Ostatnio życzliwość depta mi po piętach, wchodzi  na kolana, bierze za rękę….. Ludzie są dobrzy. Takich spotykam.
Tak wiec, przyjaciele z Paris zaszczycili Nice… Radosny czas, opowieści przy świecach, przy szumie morza..Mojito w La Havane .. I wypad w góry. Niespodziewany…. Z małymi zmianami godziny i kierunku wyprawy… Lac Boron w Saint Martin de Vesubie okazał się bardzo mały…. Hm no to spokojnie książkę już poczytałyśmy… (taki był plan) Jak to z planami bywa, nie zawsze się spełniają. Zapytaliśmy o krótkie szlaki i do mnie przemówił Lac Trecolpas  (nie miałam pojęcia, w co się pakujemy , czy szlak będzie łatwy i przyjemny, zaufałam intuicji), Aby dziewczyny się nie rozmyśliły, szybko podjęłam decyzję … Na szczęście nie miały nic przeciwko… Póki, co…. Pierwsze kroki były w towarzystwie ulicy…. Kilka kilometrów…..
W końcu,l w radosnej atmosferze wkroczyłyśmy na szlak. Drzewa dawały nam cień i siłę do zdobywania szczytów… Nie wiedząc, co nas czeka, zaufałyśmy drodze, bez żadnych pytań, sprawdzania, panikowania… A nuż będzie ciężko i nie zdążymy na autobus…. Szlak nas prowadził. Pozwoliłyśmy sobie na luksus bez planu…. I okazał się fantastyczny. Pomijając trud maszerowania… Ze względu na eozynofile , które się wciąż gromadzą i zabraniają płucom oddychać pełna gębą…. Co chwilę musiałam się zatrzymać, aby uspokoić oddech… Ludzie się zatrzymywał I życzyli mi odwagi… Ze warto, że już blisko… (Czyli zewnątrz mój stan nie wygląda dobrze), skoro ludzie się przy mnie zatrzymują… Było to miłe i motywujące, aby nie rezygnować i zdobyć szczyt. Byłyśmy na 1670npm…A wdrapałyśmy się na 2170npm….Widoki bajkowe, zimny powiew wiatru nas powitał i cud natury. Krystalicznie czyste jezioro otoczone górami…. Spokój, jedynie ludzie potrafią zakłócić spokój danego miejsca. Choroba chroniczna: nieustanne paplanie…. Nawet zmęczenie, nie zamknie ust człowieka…. No cóż, na czytanie książki nie było czasu… Bardzo potrzebowałam takiego odpoczynku…. Branie garściami, co natura daje…..Po powrocie zasłużone sushi, na wynos z mojej ulubionej resto…., I szybko usnęłyśmy, śniąc o błękicie jeziora
Trecolpas…. I wszystko było nieogarnionym Dobrem. Szlachetną radością bycia Razem. Droga wdrapywania się na szczyt, tego co  ważne… Droga wolności.
I nagle czas pożegnania,  białą chusteczką, łezka się zakręciła i  pusto się zrobiło. Została nierozerwalna  więź przyjaźni… Cud istnienia na ziemi, aby nie zwariować od obowiązków, ciągłych terminów, oderwanie się od wszystkiego, co przytłacza…. Po to są przyjaciele, którzy zwyczajnie są….. Skarbem….
I kolejne osoby, tym razem córka kuzyna z koleżanką. Tym razem miały apartament dla siebie, na Promenade  de Anglais, morze na wyciągnięcie ręki…. A więc opalały się, leniuchowały…. Byliśmy razem w Monaco, było  także czterech   kumpli  , ze studiów (znajomi dziewczyn, którzy postanowili wyruszyć razem, pobyć, ze sobą) Zaskoczyli mnie ci młodzi ludzie kulturą, poczuciem humoru, zażyłością między sobą….. Aż zatęskniłam za moim paryskim towarzystwem, niebanalnym, ciągle obecnym. Chłopcy nieźle się bawili, dogryzając sobie nawzajem, oddychali przyjaźnią…. Ich poczucie humoru, było super fajne…. Z nadzieją, że uda zachować się im w życiu dorosłym, te piękne cechy bycia przyjaciółmi, którzy śmieją się z siebie nawzajem, a jednocześnie chronią jeden drugiego….. Pełne zaufanie, zero obrażania się….
Wróciły wspomnienia z imprez….. Nie ma, co rezygnować z takiego czasu….. Mamy go tyle ile potrzebujemy, tylko nie zawsze nasze wybory nam pozwalają na korzystanie jak ci chłopcy z szlachetnego uczucia przyjaźni… Nawet zdjęcie z dwiema obcymi dziewczynami sobie zrobili….. Angielski bez zarzutu…. Odważni ! Młodzi….Potrafią aktywnie spędzać czas…. Chcą odkrywać…. I to jest piękne…. Dobry czas w ich towarzystwie spędziłam….
I kolejne odwiedziny kuzynka z mężem Portugalem I maleństwo w brzuchu…. Pierwsza jego podróż… Póki, co kopie mamę…. Oni spokojnie spędzali czas, pracowałam,  więc nie mogłam z nimi zwiedzać… Aczkolwiek mogłam poznać bliżej męża kuzynki i odnowić kontakt z kuzynką….
No cóż, wolę bardziej aktywny wypoczynek….Każdy inaczej wypoczywa, ma swój sposób na doładowanie baterii…
I niezbyt dobre wieści, babcia znalazła się w szpitalu, mając 95 lat i zapalenie płuc. Różnie to może być. Pewnie dożyje 100 lat.Już jest w domu….
I niestety eozynofile postanowiły dalej rozrabiać  w moich płucach…. Do tego stopnia, że mój Anioł Stróż – Pr. MARQUETTE wysłał mi  maila z propozycja konsultacji z nim, i nawet receptę dostałam..(Dostał moje badania krwi, które robię, co miesiąc).. Znowu leki, znowu badania…. Troszczy się o mnie…Co nie zmienia faktu, że mam dosyć niespodziewanych zgromadzeń eozynofilii….
Kolejną lekcje dostanę w połowie września…. Widoczne, ma mi ważne rzeczy do przekazania. Jak zawsze, jeszcze nie wyszłam od niego, z pustymi rękami…. Za każdym razem łagodność uśmiecha się….. I znowu milczeniem powie mi wszystko, co mam wiedzieć….. Być może, dlatego eozynofile podskoczyły…. Bo chcą pobyć w towarzystwie lekarza, który oświetla zakamarki ciemności….. No cóż, tak czy inaczej mój romans, że szpitalem trwa nadal..
Wciąż słońce podaje dawki gorąca, trochę za dużo…. Wyschnięta ziemia pragnie kropel deszczu…. Będąc w parku obok siebie, super miejsce z oliwkami, aby zobaczyć Nice z góry trzeba się wdrapać….Ziemia krzyczy o deszcz, położyłam się na wyschniętej trawie, spalonej od promieni słońca…. Jej miękkość stwardniała…. Jest cześć dzika i zadbana… Jedno drzewo oliwkowe ma 100 lat….Budzi respekt, zasadzone na wzgórzu, ma ładny widok na morze…..

Na plaży mnóstwo turystów, jeszcze lenistwo szaleje…. Niedługo powrót do obowiązków…. Nice zacznie powoli usypiać….Sierpień to  nawał turystów, ludzie wracają, zamach został zapomniany….. Życie toczy się dalej….. A Nice żyje z turystów…. Lazur przyciąga i słońce przez większość roku także…..
Dobry wakacyjny czas, dużo niespodzianek i odkopanych na nowo więzi. ZAPACHNIALO SZLACHETNOSCIA PRZYJAZNI……