Victor-nowe zycie na naszej pieknej planecie

Victor-nowe życie w naszej rodzinie.
I jesteś w naszym pięknym świecie.
Babcia zakończyła na ziemi pobyt, a Ty rozpoczynasz odkrywanie…
Witaj!!
Wierzę, że będziesz dużo podróżował( jakby nie było byłeś w Nice, gdy rozwijałeś się ,rozpychając się w brzuchu mamy)
Wierzę, że pokochasz nasz świat.
Wierzę, że nigdy nie zwątpisz w swoje możliwości.
Wierze, że uśmiechem będziesz otwierał ludzkie serca.
Wierzę, że mądrość uczynisz celem twojego życia.
Wierzę, że będziesz niósł Nadzieję i Światło.
Wierzę, że będziesz zarabiał uczciwością, szczerość będzie twoim atutem, a ludzie będą cię cenić za hojność.
Takich ludzi potrzebuje świat!!!
Takim cię widzę!!
Twoja obecność na Ziemi jest bezcenna – nigdy o tym nie zapominaj!!
Jako dziecko potrzebujesz bardzo mało, i to, co najważniejsze, miłość, sucha pielucha i jedzenie.
Z biegiem lat twoja percepcja się wyostrzy, zaczniesz mieć swojego zdanie, wyjdą na wierzch twoje talenty, będziesz chciał sam wszystko robić.
Wszystko będzie ciekawe i nowe dla Ciebie. Mam nadzieję, że zachowasz te cechy na twoją wędrówkę, twoje odkrywanie piękna naszej Ziemi.
Będziesz  żył odważnie patrząc w przyszłość.
Takie cechy ma każdy młody człowiek.
Jeżeli będziesz otwarty i ciekawy spotkasz na swojej  drodze mądrych ludzi, którzy pomogą ci w twoich małych i dużych sukcesach.
Rodzice są twoim bezpieczeństwem, nigdy o nich nie zapominaj. Nawet, gdy będziesz uważał, że nie mają racji. Oni kochają cię.
Nie zawsze będziesz rozumiał ich decyzje, aczkolwiek nikt nie jest idealny…
Póki, co mówisz innym językiem, i przy Tobie trzeba być bardzo uważnym…
Wkrótce nauczysz się mówić…
Póki, co to Ty nas uczysz, jak być wrażliwym, jak ważne jest przytulanie, słowa czułości, które chłoniesz jak gąbka…
Póki, co, to ty jesteś naszym profesorem, uczysz nas miłości za darmo, miłości, która nie ma nic w zamian.. Nic, co byłoby wartościowe dla ekonomii…
Taka miłość jest najważniejsza, najbardziej wartościowa. Ma sens!
Jest wieczna!
Taką miłością jesteś!

Zawód – odkrywanie przestrzeni do życia

DSC_0172
Słońce woła , a słońcu się nie odmawia tak więc kolejne spotkanie z …
Mial być spacerek z książką po półwyspie  Cap Ferrat, a,było odkrycie nowej ścieżki nadmorskiej.
Villefranche- miasteczko obok Nice.
I tak znalazłam się na nadmorskich kamieniach, wydreptanych przez ludzi spragnionych spokoju.
Trochę schodów do pokonania, pełno zieleni pomieszanej z lazurem i promieniami roztańczonego słońca.
I muzyka morza.
To jest orkiestra na poziomie, jak zwykle nowy repertuar.
Rozbawila mnie, nazwa punktu widokowego, a bylo ich kilka (Francuzi lubią nazwy )
Tak więc rozpoczęłam od Pointe Madame I zmierzałam ku Pointe des sans culottes …. (bez majtek ).
Malownicze widoki, dużo ludzi o spokojnych twarzach.
Nie ma co się szarpać ,jestem tutaj  aby nauczyć się aktywnie odpoczywać, nigdzie się nie spiesząc.
To jest luksus,w grudniu móc wygrzewać się w słońcu.
Dużo żółtych kwiatów, nawet żółte motyle( tym razem nie chciały zdjęcia..)
Luksus oderwania się od zapachów miasta, od narzekania ludzi, od bałaganu w głowie.
Luksus wsłuchania się w siebie.
A łatwo nie jest.
Płacenie za techniki medytacje, żadna formacja, nie uczyni z nas mądrego człowieka.
Jedynie przykład i własne doświadczenie zmagania się z samym sobą…
Św Augustyn miał rację mówiąc :
„Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada”.
Natura ma zdolność w wyszukiwaniu prawdy. Daje nam narzędzia do bycia szczęśliwym w teraźniejszości.
A z tym mamy problem.
Nikt o tym nas nie uczy, w domu temat tabu, w szkole to filozofia, w życiu dorosłym to głupota…
Dobrze jest na chwilę uciec od muzyki ulicy.
Nice i okolice mają w sobie wiele niespodzianek.
Ścieżki nadmorskie stworzone przez urzędy miasta, cieszą tych którzy je odkrywają.
Wśród urzędników są także pasjonaci natury.
Niesamowite, jest to że kilkadziesiąt schodów i morze podaje rękę na powitanie.
I tak kilka godzin można spędzić na randce z morzem,ogrzewanym przez słońce. (no cóż ok godz 15 trzeba się ewakuować, bo zimno się robi ) w końcu grudzień.
Ludzie się uśmiechają (zawsze znajdą się tacy, którzy plują jadem) nie pozwalają naturze na leczenie, nie chcą wyzdrowieć.
Natura wysyssa truciznę ciągłego gadania.
Mądrzy ludzie wiedzą, gdzie szukać oparcia.
Profesor Marquette nie tak dawno ze studentami uczestniczył w maratonie,(115 km w górach ) w ten sposób wspiera ludzi chorych na raka. Nie musi ćwiczyc yogi..
Natura uczy pokory.
Sztorm może być niebezpieczny, człowiek czasami chce się popisać i jak często mu się wydaje że panuje nad sytuacją.
Z naturą nie ma żartów…
Może właśnie to pokora a więc respekt do wszechświata, do każdego człowieka jest bogactwem.
Czasami pokorę mylimy z chronicznym siedzeniem cicho.
Przerabiałam to wiele razy, nic bardziej mylnego…
Moje wycieczki i profesor Marquette potwierdzają, że im więcej ruchu tym lepsze samopoczucie. Nawet jak mi się nie chce, nawet jak zmęczenie daje swe znaki.
W zależności od formy mogę wybrać ścieżkę nadmorską, a więc luzik, lub szczyty górskie, a więc przezwyciężenie słabości, walka z eozynofilami, które wciąż nie popuszczają.
Na wszystko jest jakiś sposób (w końcu odkryjesz ) taka myśl pojawiła się podczas ostatnich rozmów z morzem.
Na drugi dzień dotarłam do Cap Ferrat, burżuazja pełną gębą, wille otoczone murami i kamerami.
Po raz kolejny mogę stawiać kroki w tak szlachetnym towarzystwie (nie chodzi mi o wille ) tylko o widoki, morze i zieloną oprawę natury.
Obiad z lazurowym morzem.
Nie jest możliwe się nie zachwycić.
Sam fakt bycia wśród rozbijajacych się fal o brzeg, sprawia, że czas przestaje istnieć.
Kontemplacja zaprasza na obiad.
Czy można zakochać się w życiu??
Będąc tutaj, zdecydowane tak!!!!
Każdy z nas ma swoje wzloty i upadki..
Czasami jesteśmy jak Ikar, jak Syzyf, czujemy się jak Hiob, lub Piotr…
Czasami jesteśmy Janem, Einsteinem…
Czasami leń w nas zwycięża, lub pracoholik….
Czasami jedyną przeszkodą jest lęk przed wypowiedzeniem swoich uczuć, emocji.
Jak często zakładamy kłódkę na emocje, nieustannie sprawdzając, aby jej nikt nie otworzył.
I dziwimy się, że jesteśmy sami, z tym wszystkim co nas boli.
Fakt, ludzie rzadko słuchają, mają wiele do powiedzenia tylko, że na temat innych,  narzekając, że inni są mało sympatyczni.
Potknąć się o swój błąd to sukces.
Przyznać się, nie robić z niego afery, to kolejny sukces.
Otworzyć się na przebaczenie, wybaczając, to ciężka praca…
Usłyszeć-” jesteś odważna”, dodaje skrzydeł…
Te słowa pomagają mi wytrwać, gdy inni plują jadem niezadowolenia, zniechęcenia, robienia minimum, aby tylko skończyć pracę.
Marquette wypowiadając te słowa, wierzył we mnie, i tego się trzymam.
Jedno słowo, a tyle oznacza.
To jest produkt bio.
Może jakbyśmy przestali zamykać emocje na klucz, życie byłoby bardziej przyjazne.
Siedzi dwulatka na kolanach u Mikołaja, na pytanie co chciałaby dostać.
Odpowiedziała – Chcę się zdrzemnać….
Małej chciało się spać, a więc zażyczyła sobie, to co na ten moment było dla niej ważne…
Mikołaj poszedł jej tokiem myślenia i przytulił ją, a mała po chwili namysłu (czy aby może bezpiecznie się zdrzemnąć) także przytuliła się do niego.
Piękna scena, życia w teraźniejszości.
To, na co, dorośli wydają na różnorakie techniki relaksacji, zdrowego odżywiania, by nauczyć się żyć Tu i Teraz, to mała w jednym życzeniu wypowiedziała , co powinniśmy wiedzieć  na temat zdrowej formy życia.

Wsluchaj się w potrzeby teraźniejszości, to co ważne jest dla ciebie…. Dbając o siebie, zadbasz o innych….
Wystarczy obserwować dzieci, wrócić do beztroskich chwil dzieciństwa.
I wszystko staje się prostsze, jaśniejsze.
Ostatnio w sklepie, moją uwagę przyciągnął słoik z rabarbarem.
Przypominały mi się chwile , jak mama gotowała kompot, robiła ciasto.
I chcąc przypomnieć sobie smak, kupiłam sobie  zielonego rabarbaru….
Jego kwaskowaty, cierpki smak, przeniósł mnie  do rodzinnej atmosfery…
Beztroskie chwile…
” Rabarbar jest źródłem witamin A, C, E, a także potasu, kwasu foliowego i błonnika. W rabarbarze znajduje się dużo szkodliwego kwasu szczawiowego, dlatego nie powinny go jadać osoby chore na nerki i reumatyzm. Z kolei lecznicza odmiana rabarbaru – rzewień lekarski – ma właściwości antyrakowe, antyoksydacyjne i przeczyszczające „-tyle z internetu… (po raz kolejny zauważam, że w dziecinstwie zdrowo się odżywiałam )

Powrot do źródła życia rozpoczęty….
Jakże niedoceniana jest Matka Natura….

Bez tytułu

DSC_0137

Życie daje nam lekcje każdego dnia, zwłaszcza dzieci….
Szymon sprząta butelki, którymi się bawi i mówi:: widzisz mamo jestem dobry mądry i dobrze gram piłkę i pomagam innym. I nawet sprzątam po sobie.
Gdy mama zaangażowała go w sprzątanie kościoła, i na dworze zbierał patyki, układał na kupkę i mówił:Pan Bóg jest ze mnie zadowolony! Ma 5 lat
To nie było pytanie, to była pewność.
À co robi dorosły?
W swej fałszywej pobożności, nie lubi samego siebie, łzy wzruszenia w kościele są rzadkością, Bóg w mniemaniu dorosłego jest rzadko zadowolony z niego….
Młody, nikogo nie udaje, nie rozumiejąc słów, które wypowiada,traktuje siebie samego z życzliwością.
I jest przekonany o słuszności swoich słów.
Tak oznacza Tak, Nie oznacza Nie.
Skoro mówisz mu, że cudownie narysował obrazek, a za kilka minut mówisz, że ładnie,to oczywistą refleksją jest: a przecież mówiłaś, że cudownie.. Przekaz jest klarowny, jasny, czysty.
Może gdybyśmy zainwestowali w spotkania z dziećmi, nie tyle, aby ich pouczać, ale by nauczyć się kochać samego siebie, nasze poczucie wartości byłoby bardziej kolorowe, mniej poważne.
Jestem dobry w tym, co robię….
Kiedy ostatnio sam sobie takie słowa otuchy powiedziałeś???
Oczywiście, jeżeli lenistwo przeszkadza, w zdrowym poczuciu wartości to słowa otuchy mogą stać się oszukiwaniem samego siebie.
Dobro, piękno, mądrość ! Cechy warte uwagi!Cechy, których uczymy się całe życie, zwłaszcza bycia mądrym!
Bycie dobrym człowiekiem częściej się nam zdarza niż bycie mądrym…
Mądrość to szczerość.
I znowu przykład Pr Marquette.
Oczywiście mam swoje teorie na temat mojej patologii płuc,zwykle konsultuje je z profesorem.
I co jest piękne, to, że nie podważa moich teorii, czasami idzie moim tropem. Czasami dodaje szczyptę swojej wiedzy. I tworzy się harmonia, eozynofile usypiają, a ja mam gwiazdy przed oczami….
Czasami upomina, abym przestała się martwić, abym za bardzo nie kombinowała z lekami…
Zwykle podaje przykłady pacjentów, którzy pomimo różnych patologii, żyją pełną parą, doceniają Oddech…
Jego dziecięca strona ciekawości, ma wiele do powiedzenia.
Bycie profesorem, ordynatorem, koordynatorem projektu na skalę międzynarodową zobowiązuje…
A On, co robi….???
Zwyczajne jest, daje z siebie wszystko, co ma najlepszego. Wie, że jest dobry, mądry i pomaga innym,lubi porządek…(Ostatnio jak dawał mi receptę, to, niechcący dał mi kopie listu, jaki zresztą dostałam, z tym, że na jego kopi, było podkreślone markerem informacje, aby mógł się szybciej połapać) Grunt to dobra organizacja!!!
Wszystko, co robi, robi dla przyszłego pokolenia…
Bierze przykład z małego Szymona, który wie, że jest Dobry i Mądry….
Wczoraj spędziłam wolny czas na plaży z książką…
Morze ze słońcem siedziało na kocu, wiatr się rozszalał, było ciepło blisko słońca, fale nuciły Ode do radości…
Nowo poznany autor francuski, Gilles Legardinier – producent, scenarzysta, twórca pięknych emocji.
Książka ma tytuł :Demain j arrête !
Polubiłam autora, powieść pełna emocji, trochę bajkowych, aczkolwiek bardzo subtelnych, szlachetnych i dobrych….Poczucia humoru pod dostatkiem, jedna z tych książek, które chce się przeczytać od razu…
No cóż, tak też zrobiłam, (oprócz lekarzy, mam słabość do książek) zwłaszcza takich, które mają w sobie poczucie humoru, przy których można odpocząć, zarazić się optymizmem bohaterów, uronić kilka łez, gdy cierpią, rozmarzyć się, aby wrócić na ziemię lepszym, łagodniejszym….
Gilles tworzy emocje, które można zobaczyć. Jako scenarzysta, widzi je i przelewa na papier… I nawet mu to wychodzi…
Jest to historia miłości, która ma wiele czystego uczucia zakochiwania się, bez wskakiwania sobie do łóżka, w dniu poznania…
Tytuł można przetłumaczyć na Jutro się zatrzymam!
Jutro przestanę!!
Uśmiałam się z przygód bohaterów, mieli w sobie dużo szlachetnych uczuć, które pozwalają nam oddychać…
Banalna historia poszukiwania drugiej połówki, nowy sąsiad i uczucia bardziej od strony zachowania kobiety….
Julie prowadzi wewnętrzny dialog, trochę się z nią utożsamiłam… Robi same głupoty… I jest bardzo sympatyczną osobą…Ba wszystko się dobrze kończy… Jest życie I śmierć.. Jest poczucie bezpieczeństwa i wielka samotność…
Tego dnia nic nie zrobiłam, oprócz przeczytania książki, Gilles wycisnął ze mnie kilka łez…
Musiałam odezwać się do moich przyjaciół, tych z Paris, bardzo za nimi zatęskniłam i za rodziną, z którą mniej lub bardziej się dogaduje…
Życie ma sens, gdy mamy, do kogo zadzwonić… Tylko po to, aby usłyszeć głos drugiej osoby….
Reszta jest optycznym złudzeniem…
Szymon I Pr Marquette to widzą i wiedzą, czują, że są dobrzy i mądrzy i rozdają siebie….I wcale im nie ubywa..
Nie żałuj czasu na wspólnie spędzony czas….. On jest bezcenny…
Żyj, ucząc się, a nauczysz się żyć…. To robi Szymon , który wchodzi w życie, i pr. Marquette, który wie gdzie użyć władzy, jaką ma.
Nigdy nie popisuje się przy pacjentach…
Tworzy życie oparte na rzeczywistości a nie na temat tytułach….
To jest sukces!!!
W gruncie rzeczy bycie profesorem i dzieckiem, ma o wiele wspólnego niż nam się wydaje. Zawiera bezcenne cechy Dobra i Mądrości, których człowiek od wieków szuka… Jezeli szuka…

Prostak wymaga tylko od innych

Wtedy, gdy się nie spodziewamy przychodzi mądrość słowa i  czyste spojrzenie radości.
Dziewczyny w pracy pomogły mi, gdy im podziękowałam usłyszałam od jednej z nich: wspólne działanie jest siłą…
Uśmiechnęłam się….Przyznałam rację.
Jeden z klientów w hotelu rozsiewa dobre słowa. Zaraża ciepłym głosem, sposobem bycia. Gdy czegoś chce, wyraża się spokojnie, widzi drugiego człowieka.
Nie sposób się nie uśmiechnąć, odpowiedzieć mu tym samym tonem głosu, taką samą życzliwością.
W recepcji powiedział, że jestem miła i zawsze uśmiechnięta….
Zauważa drobne gesty i mówi o nich ludziom.
W tym tkwi siła dobrego słowa….
Jeden z zakonników ciekawą myśl wyraził na temat przygotowania do medytacji: Najlepszym sposobem są drobne akty życzliwości.”…
Życie to nie wyścig szczurów, to kontemplacja twarzy drugiego człowieka.
Czesław Miłosz  napisał kiedyś, że pragnie być czystym spojrzeniem.
W pośpiechu gubimy życzliwość, czystość spojrzenia. Nawet nie przyjdzie nam do głowy, aby żyć mając czyste spojrzenie i życzliwy uśmiech. Wciąż panuje oko za oko, ząb za ząb.
Im więcej czasu spędzam z naturą, tym więcej siły we mnie.
Pojawia się spokój, nawet wtedy, gdy na „już ” trzeba coś zrobić…
To nie ma nic wspólnego z „mam to w nosie, „ nawet wtedy, gdy inni bezsensownie tłumaczą się, ze swoich niedociągnięć…
Spokój pomaga znaleźć sposób na takie zachowania współpracowników…
Ma rację zakonnik, który do medytacji wkleja  życzliwość.
Mamy nową stażystkę w pracy, przez godzinę miałam ją obok siebie… Jest osobą wyprzedzającą myśli innych, zachowuje się jakby już wszystko wiedziała, gdy jej coś nie interesuje, widać od razu…
Czas skoryguje…
Póki, co znalazłam u niej cechę uważności, a to dobry znak….
Jej zachowanie pokazuje mi, jak często próbujemy pokazać się od dobrej strony fałszując swój obraz. Czasami z szefów robimy idiotów, a tak w rzeczywistości to musimy się pilnować, udawać, wysilać…
Tylko, po co??
Czy w taki sposób zostaniemy zauważeni??
Zawsze znajdą się tacy, którzy będą żerować na naszej życzliwości, będą i tacy, którzy ją zauważą i odpowiedzą tym samym.
Gdy tylko mogę pomagam dziewczynom, i to działa w dwie strony…. I to jest czyste spojrzenie, którym jak Miłosz chcę Być….
Wspólnie możemy dużo więcej zrobić, (Aby mieć więcej czasu na wypicie razem kawy) 

„Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych.”
Konfucjusz

 

Czas istnieje, gdy coś robimy

DSC_0106Dziś dyrekcja – Saint Jeannet.
Po raz drugi wdrapałam się na Baou, tym razem Baou la Gaude . Tam rośnie dąb, który jest staruszkiem datowanym na  400-600 lat..
Nie ma imienia, jest to Duży Dąb.
Myślę, że może być kobietą. Silną, odważną. Ani piorun, ani szkodniki, ani umarłe gałęzie, nie mają wpływu na jej panowanie. Jej korzenie są jakby przykryte szatą, na której można się położyć. Ma ukryte piękno w sobie, tak jak każdy człowiek. Niestety rzadko to piękno widzimy. Jak często wygląd, ma dla nas większe znaczenie, niż ukryte dobro?
Ostatnio mało entuzjazmu we mnie, jesienny spadek dobrego nastawienia.
Góry są idealne do nabrania sił.
W moim przypadku, są błogosławieństwem.
Baou la Gaude, malutka górka, która kryje w sobie wiele tajemnic.
I tak za rękę ze słońcem, powoli wdrapywałam się w zacisze zielonych drzew, a właściwie spalonych słońcem.
Nieliczne drzewa maja kolory jesieni.
I nagle pojawiła się dziewczyna, a więc Bonjour i poszłam dalej…
Jednak miałyśmy się poznać. Niezwykła znajomość, okazało się, że jest polką…
Widocznie dobrze nam było, skoro zaczęło się robić ciemno, gdy schodziłyśmy z górki…Księżyc uśmiechnął się do nas.
Czas płynął, a my  tyle miałyśmy sobie do powiedzenia…
Ciekawe jest to, że niedawno koleżanka z pracy, stwierdziła, że ostatnio jestem milcząca… (Jakoś wolę milczącą postawę, niż słowa, które są pustką) Wtedy nie miałam nic do powiedzenia.
A dziś nie mogłybyśmy się nagadać…
Tak bez żadnych oporów, dawania rad, czy też napinania się, pokazywania się od jak najlepszej strony. I to było fajne.
Iza jest artystką, bardzo radosną i kolorową.
Nie boi się życia.
Tworzy siebie poprzez swoje dzieła. Szkło nie ma dla niej tajemnic, góry także.
Okazało się, że wiele rzeczy w górach ignoruje, bo ich nie  widzę.
Dobrze jest iść z kimś, kto widzi inne rzeczy, ktoś, kto pokazuje je, dzieli się nimi, a nie popisuje się, że wie lepiej i więcej.
Z takimi trudno wytrzymać.
Może, dlatego tak nam się dobrze rozmawiało, Iza dzieliła się ze mną, tym, co dla niej ważne, swoimi marzeniami, przeżyciami.
Zbierałam z nią owoce róży, jałowca, oregano.  A nawet mała sarenka nam zrobiła kuku… Druga się dobrze ukryła.
Niespodzianka od życia.
Otworzyłyśmy ten prezent maszerując razem, była moim przewodnikiem.
Mogłyśmy tylko powiedzieć  sobie Bonjour  i pójść dalej…
A jednak… Ten czas, ta osoba.
Myślę, że potrzebowałam takiej osoby, pełnej kolorów Życia. Pięknych kolorów, pełnych radości, nadziei, odwagi.
Iza miała wejść tylko na chwilę, a ja też nie przewidziałam, że wrócę ostatnim autobusem.
Padło dużo dobrych słów, których tak mało w naszym życiu, dużo śmiesznych historii, trochę życiowych trudności.
Te trudności były wyzwaniem, a nie tylko narzekaniem.
Życie jest większe od śmierci. Piękno jest w człowieku, w jego przeżywaniu  życia. W dzieleniu się, swoimi historiami, a nie tylko wyczytanymi, usłyszanymi…
Mieszkała w Izraelu, w Jordani.Tam śmierć jest bardziej widoczna niż w  Europie. Każdy poranek to informacje, ile osób zginęło.
I pomimo wszystko, ludzie tańczą nawet czekając na autobus. Życie ma zupełnie inny wymiar.
Żyją bardziej intensywnie, a ja narzekam..
Właściwie, na co???
Takie opowieści, z pierwszej ręki, dają do myślenia.
Śmierć nie ma żadnej władzy, dopóki człowiek potrafi cieszyć się każdą sekundą, z wszystkiego, co ma, co mu dzień podaruje.
Europa umiera, bo ma dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne, aby godnie żyć!!
Paradoks!! ·A tam gdzie jest wojna, ludzie Żyją i cieszą się, bo wiedzą, że jutro może nie nadejść!!
Brakuje nam świadomości i autentycznych ludzi.
„… Tylko ludzie szczęśliwi mogą być wielkoduszni i otwarci na świat. Dążenie do szczęścia wydaje mi się, więc podstawowym warunkiem udanej egzystencji dla siebie i dla innych”- twierdzi Christophe André, psychiatra.
Ma rację, dzisiejsze spotkanie było wybuchem radości…
Iza otworzyła mi także swój dom, dała to, co ma najlepszego..
Gościnność jest otwartością serca, a wielkoduszność atrybutem ludzi ufających, że wszystko, co nas spotyka ma sens.
Raz na jakiś czas, wyłącz telefon, by sprawdzić czy żyjesz!!!!

Czas istnieje wtedy gdy go przezywamy, celebrujemy, odkrywamy.

Jeżeli kochasz sercem patrz

DSC_0061Kolejny poniedziałek. Słońce, zatrzymało się na dłużej w Nice.
Przy śniadaniu wciąż nie wiedziałam gdzie się wybrać…
Moje niezdecydowanie zostało zmienione w autobusie…
Lenistwo ścieżki nadmorskiej, czy też wdrapanie się na Baou la Gaude ?
To był mój jedyny problem tego dnia.
Wygrało błogosławione lenistwo i spokój ścieżki pomiędzy Cap D Ail a Monaco..
Tym razem odkrywanie natury rozpoczęłam w Cap D Ail.  
Słońce od razu założyło mi okulary przeciwsłoneczne i towarzyszyło mi przez cały dzień.
Co chwilę się zatrzymywałam, aby posłuchać muzyki morza, aby na chwilę oderwać się od smutku tego świata, aby  odczepić toksyczne emocje, na chwilę wyciszyć myśli.
Stoły, ławki, wszystko dla zmęczonych ludzi, nic tylko usiąść i zapomnieć się, aby znaleźć się w zaciszu własnego serca.
Motyl pozwolił mi się ze wszystkich stron fotografować, pochwalił się swoim strojem, gołąb towarzyszył mi przy obiedzie, który  jadłam na kanapie z widokiem na morskie głębiny i niebo z uśmiechniętym słońcem(kanapa była z betonu, a na obiad piknikowe rarytasy)
Pointe des Duaniers – tak nazywa się niezwykle miejsce wysunięte w morze, wysepka w miniaturze. Dziki ogród z barem, o tej porze roku zamkniętym.
Zaskoczyła mnie obecność  czterech kotów, które pilnowały baru. Wylegiwały się w słońcu, jeden z nich przyszedł się przywitać.
No cóż wzięłam z nich przykład, i  to było terapeutyczne. Najlepsze lekarstwo na smutne chwile, na odnalezienie siebie.
Wpatrzona w lazurowe kolory nieba i morza, płynęłam razem z nim, słońce robiło mi masaż, świat kalkulacji, nakazów, na chwilę zniknął.
Niesamowite są morskie fale, jedna drugą napędza, by   rozbić się o brzeg. Perfekcyjna współpraca z wiatrem.
Każda fala ma swoją trasę, jedna jest zależna od drugiej. W chaosie wydawanych dźwięków tworzy się harmonia.
Tak jak w życiu, w wyścigu za wygodnym życiem, tracimy część siebie. Jedynie współpraca z drugim człowiekiem może przynieść harmonię.
I tak dotarłam do Monaco, do ogrodu różanego księżnej Grace.. Róże zmęczone słońcem, nieliczne kwitną, za to ich zapach jest tak intensywny, że długą chwilę nie mogłam się oderwać od nich…
Poczułam się jak Mały książę ze swoją różą…. „
Jeżeli kochasz, sercem patrz” – szepnął wiatr….
I tak zakończyłam dzień, w tak szlachetnym towarzystwie i dobrych radach natury…
Nie myślałam, że następny dzień będziesz jeszcze piękniejszy…..
Nie siedź w domu!!!
Sprawdź, Co Natura ma ci do przekazania.DSC_0094

Powietrze zaprasza do dialogu

1508319922557Jest takie powietrze, które zaprasza do dialogu.
Twoje drugie życie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że masz tylko jedno – tytuł książki, który zwrócił moja uwagę. Powieść z humorem i refleksjami o tym, co mamy, kim jesteśmy,o naszych ukrytych  marzeniach , talentach.
Kolejny piękny tydzień za mną. Kolejne wolne dwa dni. Tym razem w Nice.
Jeden z moich przyjaciół miał urodziny. Mieliśmy się spotkać na kolacji. Wieczór przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania…
Zastanawiając się nad drobnym prezentem, kupiłam kubek z napisem: wydaje się, że jesteś idealnym facetem…
I kartkę, z napisem: wolność, to nie przychodzić na czas.. (A zdarza mu się) Wiedząc, że się na mnie nie obrazi, pozwoliłam sobie na kreatywne upominki.
Cóż za radość, szukać pomysłowych, niebanalnych prezentów.
Jako że miesiąc różańcowy, spotkaliśmy się w kaplicy na Garibaldi (bardzo lubię kaplicę) modlitwa umocniła nas. Dzieciaki z przejęciem mówiły Zdrowaś Mario, ich serca śpiewały. Stwórca uwrażliwiał nas, na jakość ”rozmowy” z Nim.
Msza św. ukoronowała pierwszą część spotkania.
Masz jedno życie – gdy obraz samego siebie jest dobry, to i świat wokół nas jest piękniejszy.
Oddychaliśmy życzliwością.
Arystoteles napisał, że czynienie  dobra innym, to oświecony egoizm. Najgorzej uważać się za idealnego we wszystkich dziedzinach…
Oczekiwanie na stolik było długie, a więc poszliśmy gdzie indziej. Nie był to dobry pomysł… No cóż urodzinowa atmosfera rozgrzewała nas.
Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność, a daje tyle samo światła. Energia ekologiczna, którą można wykorzystać wszędzie.
Masz tylko jedno życie – jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za swoje życie i szczęście.
Zwykle zdjęcia robimy, gdy nas coś zachwyca, gdy chcemy zapamiętać osobę, miejsce, a my robiliśmy  zdjęcia w wyobraźni z pozytywnymi chwilami tego wieczoru…..Dobre ćwiczenie, aby nie zasypiać z samymi negatywami.
Na koniec poszliśmy na plażę, aby świętować z morskimi falami. Świeczka i symboliczna bułeczka z jabłkami (ulubione jubilata ) ukoronowała wieczór.
Morze koncertowało, radość odbijała się w gwiazdach, a my trwaliśmy wzruszeni chwilą, która nas przytulała.
Tak niewiele potrzeba, aby szczęście zapaliło światło Spontaniczności….
Życie jest tylko jedno – zamiast liczyć barany gdy nie możemy usnąć… Pomyślmy o trzech sympatycznych rzeczach, które wydarzyły się danego dnia, o tym, co dzień nam podarował. Bez wchodzenia z dialog z rozumem. Niech emocje przemówią.
By usnąć z uśmiechem….

Nie ma większego skarbu nad wartość dnia

DSC_0025Nie ma większego skarbu nad wartość dnia” – Goethe
La Tête de Chien jest wapiennym cyplem, który dominuje w Księstwie Monako i Cap d’Ail, na wysokości 550 metrów.
Odgrywał strategiczną rolę militarną w XVIII wieku.
Na szczycie, Fort Massena został zbudowany w latach 1879. Jedynie wyobraźnia może pomóc, aby dostrzec(Głowę Psa) Taki francuski homonim…
Kolejny piękny dzień, na odkrywanie regionu.
Poranki ostatnio mam ciężkie do wstawania, aczkolwiek otwierając jedno oko, gdy budzik śpiewa hymn poranka, motywuję sama siebie: będziesz żałowała, że spędziłaś wolny dzień nic nie robiąc….
Zwłaszcza, że zbliżają się ponure dni, wtedy można z książką pod ciepłym kocykiem i gorącą czekoladą lub herbatą jaśminową, odpoczywać.
Póki, co słońce uśmiecha się i nie pozwala siedzieć w domu. Mocna kawa i na dworzec, dyrekcja – Cap d Ail.
Niedawno oczarowała mnie ścieżka nadmorska, teraz pora na wdrapanie się na 550 m. na Głowę Psa, na którą można wejść z kilku stron, obejść dokoła, zachwycić się harmonią kolorów i bliskością dialogu, jaki odwieczne prowadzi Niebo i Ziemia.
Czas kapał.
Słoneczne promyki tańczyły i odbijały się w obiektywie aparatu. Nawet kamienie piszczały z radości.
Region Lazurowego Wybrzeża, zmusza do powiedzenia Łaaaał).
Widoki są dla mnie!!!
Za darmo!!
Pociąg opóźniony, aby tradycji stało się zadość, wstąpiłam do kiosku, kupić książkę… Nie bardzo wiedząc, czego szukam trafiłam na…..”Ta deuxième vie commence quand tu comprends que tu n’en as qu’une ”
I to był strzał w dziesiątkę!!!!
Hymn do Życia…… bynajmniej dobrze się zaczyna …
Słońce zaprosiło do tanga, a każdy krok był zachwycającym momentem tej drogi. Kilka razy byłam tam, samochodem, jednak panorama  jaka widziałam była  tylko jednym aspektem zachwytu, tego, co daje nam w prezencie  Natura.
Tak jest w życiu, czepiamy się kurczowo jednej metody, osądu, ścieżki i dopiero, gdy wyruszymy w drogę, widzimy jak bardzo głupie było nasze zachowanie, jak mało widzieliśmy. Droga zmienia się pod wpływem kroków idącego, to my nadajemy kierunek.
Co chwilę się zatrzymywałam, aby złapać oddech, a nade wszystko, aby zapisać wszechobecne piękno w każdej komórce krwi, w każdej kości, w każdym oddechu.
Łapałam szczęście. Podobno jest nieuchwytne, a jednak udało mi się  zapisać je w sercu.
Niespodzianka dnia.
Ostatnio widoczność jest kiepska, krople mgły w powietrzu zagradzają się, niczym człowiek swoje posiadłości. I tak warto było się wdrapać, by zjeść obiad w towarzystwie potężnej góry, która dodaje odwagi, uczy uważności, zachwytu, pielęgnowania radości, dbania o kondycję. Koncert ptaków umiał mi czas, słońce kąpało się w morzu, zabawy ich nie miały końca, rozpryskiwane promienie tworzyły kolory łagodności.
Obiad zjadłam podziwiając skałę, majestat natury. W pewnym momencie weszłam na szlak oznaczony na niebiesko. Ciekawa, wdrapałam się po schodach, świetny odcinek, z jednej strony oparcie w skale, a z drugiej przestrzeń. Jeden nieuważny krok i…..
Wielkie kamienie amortyzowały drogę. Fascynująca dróżka.
Czasami  w życiu tak bywa, zbyt mało uwagi poświęcamy na bycie uważnym. Widzimy tylko swój czubek nosa.
Spodnie dwa rozmiary większe nie wyglądają dobrze, dwa rozmiary mniejsze jeszcze gorzej się prezentują…
Księstwo Monaco z góry wygląda takie malutkie, nie widać bogactwa, tylko piękno miejsca. Zamek i Stare miasto, jakby wrośnięte w morze….
Przy dobrej widoczności widać Saint Tropez, jednak nie tym razem. Kolejne miejsce, do którego mogę wrócić. Tak blisko Nice, aż sobie niedowierzam, że mogę odpoczywać w tak szlachetnym towarzystwie.
Ciepły wiatr rozsiewał Radość Chwili.
Chwilo trwaj!!!
Jedynym minusem, to, że słychać było ryk samochodów, zbyt nisko na Ciszę. Były chwile, gdy Cisza królowała, jednak przewaga huku cywilizacji była bliżej. Szarpała się z wszechobecną Ciszą.
Podobnie serce szarpie się z rozumem. Dialog z umiejętnością słuchania. Troska z egocentryzmem. Radość z samotnością.
Kto ma rację?
A może warto by było zaprosić siebie do dialogu…. Najpierw z samym sobą, później z drugim człowiekiem, aby oddać wszystko Stwórcy, jakikolwiek go pojmujemy, Życiu, na jakimkolwiek etapie jesteśmy…
Od stron Monaco, niekończące się remonty, a więc młoty, koparki, intensywne zakłócały przepływ informacji od Natury. Pomyślałam sobie ze warto mieć ze sobą słuchawki. Muzyka klasyczna idealnie pasowałby do tętniących życiem widoków.
Chwila pisała Odę do Wdzięczności.
Nawet eozynofile się uspokoiły, z lekkim oddechem wchodziłam na górę.
Trening czyni mistrza.
Wiem, że mój oddech wymaga ćwiczeń, zwłaszcza w górach. W towarzystwie tak wybitnym,  wykonuję ćwiczenia bez żadnego problemu.( A nie cierpię ćwiczeń).
Jest mało ludzi umiejących motywować, bez słów. Patrząc na głupoty w książkach a-propos motywacji, tak zwanego coachingu, to aż dziw bierze, że człowiek jest tak durny, a uważa się za pana tego  świata. Słusznie ktoś zauważył: coraz więcej ludzi wykształconych, coraz mniej mądrych.
Dzień pełen szlachetnych chwil, pełen dobroczynnego wpływu. Wydałam tylko 5 euro na bilety, no i książka….
Żyjemy na kredyt.
Życie udziela nam go bez problemu.
Bankiem jest Natura, główny bohater Ziemi.
Bez owoców, warzyw, ziół, naturalnych składników odżywczych, pozostaje jedynie chemia i łykanie tak zwanych witamin. I tak biznes farmaceutyczny rośnie w siłę, coraz więcej witamin – cud, bez recepty….
A organizm wie swoje, często nie wiedząc, dlaczego mamy ochotę na pomidory, paprykę, owoce kaki…. I okazuje się, że nieświadomie jemy witaminy, których organizm, w danym momencie potrzebuje. Sam się dopomina.
Natura leczy także zmęczonego ducha, pokazuje rzeczy ważne, wyciąga na wierzch brudy, które człowiek kłótniami, lub złowrogim milczeniem próbuje rozwiązać.
Te moje jednodniowe wycieczki są jak czyszczenie dywanu (mama często wynosiła dywan na dwór, i szczotka szła w ruch, woda była brudna) tak też panorama regionu Côte d’Azur, wypełnia takie zadanie. Gdy wracam wieczorem, zwykle nie mam siły na nic, zamykam oczy i uśmiecham się do piękna, które przez cały dzień pokazywało mi swoje wdzięki.
Zmęczone nogi, to troski, które zrzuciłam z góry.
Czuję się odrobinę lżejsza, bardziej odważna….
” Im bliżej jesteśmy natury, tym więcej czujemy w sobie Boga” napisał Goethe….
Sushi ukoronowało dzień na Tête de Chien………
Do następnego…DSC_0935

Prezentujesz sie konkretnie kwiatuszku

IMG-20171015-WA0000Dzieci mają we krwi, bieganie, machanie, kręcenie się.Nade wszystko mówią prawdę. Nie koloryzują. A rodzice, nie wiedząc, czemu za nich się wstydzą. Dzieci mają swoją logikę.
Koleżanka opowiadała, że dała synowi lat( 14) pieniądze na fryzjera, a więc młody grzecznie poszedł, tylko była duża kolejka, (oczywiście czekanie nie wchodziło w grę). A więc zadzwonił do mamy  i zapytał czy może wydać te  pieniądze, na co innego. Przecież to mama chciała, aby poszedł do fryzjera…
Druga historia: babcia dała wnukowi pieniądze zamiast prezentu, aby sam mógł sobie wybrać (I tutaj popełniła błąd), 10-latek, był mądrzejszy od babci. Gdy byli w sklepie, wybrał sobie prezent i przy kasie z rozbrajacza miną powiedział: możesz zapłacić, przecież nie będę wydawał pieniędzy od ciebie….. Dobre zagranie, młody w życiu nie zginie.
Dorosły człowiek kombinuje inaczej, często kosztem innych ludzi. Najdziwniejsze jest to, że uczciwość jest wychwalana pod niebiosa, to, co powinno być normalnością w życiu każdego z nas, staje się podziwiane.
Jak nisko upadliśmy!!!
Głupota zbiera żniwo.
Drobny gest  bezinteresownej życzliwości jest czymś tak rzadkim, że musi być opisywany w mediach….
Einstein miał rację mówiąc: ·”Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien, co do tej pierwszej”.
Wszystkie konferencje, spotkania na tak zwanym szczeblu kończą się podziękowaniami. Są ważne…. Niestety często są przesadzone, wyczytane z kartki. Nie wzruszają. Nie ma w nich życia.
Siostrzenica przyjaciółki, lat 8, na urodziny cioci namalowała rysunek. Idealnie dobrane kolory, wszystko dopracowane, fryzury mają takie same… Najlepsze jest to, że ja też tak widzę Asię. Słoneczną i radosną.
Trzymają się za ręce, jest to symbol więzi. Dzieci wiedzą więcej o okazywaniu uczuć, niż dorośli.
I  ta mała Hania,  do swoich rodziców powiedziała  tak: kocham was, że jesteście, że spędzacie ze mną czas….Rodzice mojej koleżanki ciągle pracują i nie mają  dla niej czasu
Zawstydza świadomością, o tym, co najważniejsze w relacji,o wspólnym spędzaniu czasu.
Powstaje pytanie, czy dzieci faktycznie potrzebują tych wszystkich materialnych rzeczy????
Czy aby to nie rodzic napędza siebie, i” Mieć więcej” staje się ważniejsze niż” Być dla.. „?
Dziecko ma do perfekcji opanowany zmysł wyczucia prawdy. Pewnie, dlatego „wali prosto z mostu”. Nie bawi się w  dobieranie słów, mówi to, co widzi. Z biegiem lat wyczucie prawdy zniekształca się. Krzywe zwierciadło zaczyna rządzić. To, co tak łatwo nam przychodziło powiedzieć, nie może przejść przez gardło. Wdziera się kalkulacja, lęk przed wyśmianiem, przed odrzuceniem.
Dzieci non stop powtarzają: popatrz na mnie, posłuchaj mnie, pobaw się ze mną….
A co  słyszą: nie mam czasu, za chwilę,.A i aby poczuć się wysłuchanym, krzyczą, są niegrzeczne, a rodzic w swej głupocie, mówi: jak będziesz niegrzeczny to cię Pan zabierze, lub karzą za prawo do wspólnego dialogu, zabawy.
Może dzieciaki piszcząc, machając, odganiają negatywne emocje, może to jest ich sposób, aby radość miała łatwiejszy dostęp. Dlatego przebywanie w ich towarzystwie zaraża spontanicznością.
A gdyby tak zamiast  komplementów spotkać się…. ·A gdyby tak, życzliwość uczynić priorytetem codzienności…
A gdyby tak, przestać gdybać i zacząć cieszyć się z codziennych chwil jak
4-letnia dziewczynka mówiąc do swojej mamy: ”siema kwiatuszku, prezentujesz się konkretnie”…..

Saint Jeannet-miasteczko szlachetnej prostoty

Saint Jeannet-miasteczko u podnóża masywu skalistego Baou Saint Jeannet (Baou lub bau to wzgórze, urwisko lub stok, które często mają płaski wierzchołek) U jego stóp płynie Cagne. Idealna górka do wspinaczki. 800 metrów  potęgi natury.
Kilka szlaków, które otwierają oczy z zachwytu, a  cisza szaleje z radości. Można zobaczyć ruiny le Castellet, obronnej owczarni, domki pasterzy, w kształcie igloo (wyglądają jak kupa kamieni) Niesamowite, że tam mieszkali kiedyś ludzie.. A dziś tak narzekamy, budujemy domy, w których nie mamy czasu mieszkać, tak bardzo łapczywie, bezmyślnie kupujemy przedmioty, których ani nie używamy, ani się nimi nie cieszymy.
Na szczycie Baou, jest ławka i stół orientacyjny, uświadamia nas, co możemy dookoła dostrzec, co jest całkowicie za darmo, co nas dopinguje, aby nie stać w miejscu. Panorama prezentuje się  niesamowicie, alpejskie szczyty parku Mercantour, doliny nicejskie, aż po Antibes, można dotknąć wysepki Lérins, i masywu Estérel, przy dobrej widoczności i Korsykę.
Miasteczko jest pełne uroku, pełne autentyczności. Kręte uliczki, często pochylone („kalady”), złamane przez schody, aby wyeliminować skutki podrywania przez deszcz, zadziwiają. Jest to charakterystyka ścieżek prowansalskich. Czasami te uliczki prowadzą  do kościoła parafialnego.
Kolejne szarmancie miejsce odkryte.
Historia Saint-Jeannet pozostaje niepewna, ale oficjalne dokumenty świadczą o kilku wioskach Sancti Johannis u stóp Baou i Alagody, od XI wieku. Dziś można zobaczyć, domy tworzące średniowieczną obudowę, która milczeniem mówi o byciu odważnym I pełnym pomysłów. Piękno góry, mówi samo za siebie. Wcale się nie dziwię, że tam postanowili zbudować miasteczko. Ciekawostką jest, że wiele domów było budowanych od strony południowej, aby słońce ogrzewało jeszcze mocniej, a Baou chroniła od silnych wiatrów. Wszystko jest po coś. Człowiek jest twórczy, tylko czasami leniwy…
Mam wrażenie, że czas zatrzymał się na początku września. Jest tak przyjemnie, słońce nie parzy, tylko ogrzewa, przytula.
Wzięłam ze sobą ciepłego polara, którego nie potrzebowałam. Tym razem nie straciłam ani centa. Miasteczko jest 20 km od Nice. Ostatnie przystanki jechałam sama. Kierowca zatrzymał się i poszedł sobie kupić coś do jedzenia. Oczywiście zapytał mnie.
9.30 i szlachetna cisza pije poranną kawę, koty leniwe się wylegują. Spokój – szlachetnie urodzony rycerz człowieka. Szlacheckie towarzystwo miałam.
Gdy znalazłam oznaczenie szlaku, (nawet dobrze mi poszło) cisza od razu wzięła mnie pod ramię, pokazywała swoje włości. Kufer ze skarbami, jest niczym w porównaniu, z przestrzenią górskich szczytów.
Kilku biegaczy mnie wyprzedziło, a ja miałam trudności z wchodzeniem. No cóż, eozynofile w akcji, nie lubią wysiłku fizycznego, a więc się wkurzają, a ja im robię na przekór i tak sobie odbijamy piłeczkę. Póki, co daję rady.
Górka malutka, aczkolwiek skalista, pełna treści, jakich żaden człowiek jeszcze nie napisał I nie napisze.
Natura jest najlepszym pisarzem. Ona też powinna dostać Nobla.
Jesieni za bardzo nie widać, niektóre partie drzew pozłocone, gdzie nigdzie troszkę czerwieni. Niestety mała ilość deszczu wysusza ziemię. Drzewa usychają z pragnienia.
Baou intryguje. Jest prosta, stanowcza, widać, że nie lubi kompromisów. Lubi ludzi odważnych, lubi ludzi z pasją i takich przyciąga. Wszystkich jednakowo traktuje. Pokazuje panoramę wszystkiego, co posiada.
Jest motywująca, wielkie kamienie, po których trzeba się dostać na szczyt, są jak trudne dni, które mijają. I nagle pojawia się cudny widok nieustannej współpracy morza, nieba i gór.
Baou mówi: Bądź uważny, na to, co każdy dzień Ci ofiaruje. To czym się tak zachwycasz jest darem. Ławeczka w kamieniach, słońce rozgrzewające, cisza u boku i panorama zapierająca dech w piersiach. I pan, który usiadł sobie na ławce. Zaczęliśmy rozmawiać, okazało się, że jest przewodnikiem górskim, na emeryturze.
Rozmawialiśmy o górach, o tym, co dla nas ważne, ku mojemu zaskoczeniu, przez chwilę towarzyszył mi. Uciekliśmy ze szczytu, bo pojawiło się dużo ludzi i zaczęło być głośno. Polecił mi ścieżkę, pokazał dobrze zachowany domek pasterzy. Wybrał mi ścieżkę ze słońcem. Sympatyczne spotkanie. Po drodze spotkałam wielu ojców z dzieciakami. Dzieci uczą się odwagi, u boku troskliwego ojca. I to jest cudne. Słuchawki i telefon tego nie zapewni. Młodzi, nie potrafią, bez słuchawek w uszach egzystować. Przyklejeni  do zimnego ekranu telefonu… Kiedyś to przytulanie się, chodzenie po drzewach było potrzebą… Obdarte kolana, chleb z masłem i na dwór.  Młodzi wciąż się spotykają, tylko każdy z telefonem, wirtualnym życiem. Gry. Zmora rodziców.
Codziennie w Nice spotykam młodych siedzących na ławce i grających.. I  spotkałam młodą mamę z maleństwem w siodełku, tez potrzebuje oparcia w ciszy.
Obiad jadłam w towarzystwie motyli ,słońca i delikatnego wiatru. Cóż za towarzystwo! Domek pasterzy, przypominał o prostocie życia.
Można było usłyszeć jak natura oddycha. Wiatr delikatne kołysał, jadł obiad ze słońcem. Podzielili się ze mną.
Brak ludzi czasami jest potrzebne dla równowagi ducha i umysłu.
Toksyczne myśli sypały się jak łupież, wiatr pomagał i rozsiewał je po górach.
I w pewnym momencie zgubiłam szlak (a pan przewodnik mówił, aby nie skręcać ani w prawo ani w lewo) no cóż, taki mój urok. Troszkę sobie poodzierałam nogi, szukając ścieżki, tym sposobem przypomniałam sobie dzieciństwo. W końcu odnalazłam i  spotkałam wiewiórkę, szybko uciekła.
Nie miałam żadnego planu w głowie, a więc wybrałam szlak z drugiej strony Baou la Gaude. Kamienie się uśmiechały, niebo odwzajemniało radość, cisza nie opuszczała mnie ani na chwilę. Kolory jesieni leniwie się instalują, brak deszczu spowalnia proces. Dla mnie dobrze, bo mogę nabierać sił, u boku „szlachty wszechświata „-natury, w słońcu.
Natura łączy, co człowiek rozdziela. Nie potrzeba chemicznych dodatków, nie trzeba wydawać pieniędzy na siłownię. Wystarczą dobre buty i ruszenie się  z domu.
Cisza sama  łasi  jak kot, każdy krok to liczenie sukcesów ,to amnezja starych ran, pretensji, strat. Oglądanie się za siebie traci sens. Zmęczenie rodzi radość.
Pewnie tam wrócę, potrzebuję górskich szczytów, potrzebuję przestrzeni nieba, potrzebuję zdrowego powietrza. Łagodność powraca, skrzywiona mina się prostuje, eozynofile cicho siedzą. Wszystko wraca na swoje miejsce. I to ma sens. Jest naturalnym procesem zdrowienia.