Znajdz czas na milosc-to uroda zycia

Wakacje -czas powrotu do beztroskiego dzieciństwa. Nic nie muszę, cieszę się każdą chwilą, żyję a nie wegetuję…Jest jedno”, ale”…. Nauczeni odgrywać rolę, często mijamy się z radością bycia na wakacjach. Bo za mało, bo za dużo, ciągle nam coś nie pasuje…. Terroryści nie pozwalają pojechać wszędzie, gdzie byśmy chcieli…. Brak pieniędzy odgrywa dużą rolę….
W tym roku Asia również zawitała do swojego taty, wraz ze swoim bratem Tomkiem. Dwoje młodych ludzi, z którymi wielką radością jest spędzać czas. Szkoda czasu na negatywne myśli… Zabrałam ich na rundkę po Cap Ferrat.  Słońce dawało czadu. Fale rozbijały się o brzeg. Potężne mury i kamery pilnowały wstępu do najdroższych willi. W ubiegłym roku willa 60Om została sprzedana za 130 milionów euro…
A my spacerowaliśmy i za darmo rejestrowaliśmy oczami widoki. Natura nie każe płacić. Piękno ukazuje każdemu, kto chce je zobaczyć. Zapomnieć na chwilę o wszystkim i pozwolić sobie na zachwyt…. Jak często o tym zapominamy?..·I wieczorem bal pompiers. Czyli impreza zorganizowana przez strażaków z Nice. Chłopaki pokazali klasę…. Cały rok, ratują ludzkie istnienia, narażając własne życie… I raz w roku robią imprezę…. W całej Francji, zawsze13,14 lipca… W Nice impreza była 11 lipca… Zrobiona z rozmachem, w plenerze, z wielką sceną i artystami… Byli rapowcy, była grupa z Nice, było disco, i Corona- słynna w latach osiemdziesiątych. Zaprosiła na scenę dzieci, a one szalały, roześmiane od ucha do ucha… I był Remy-młody człowiek z Nice, strażak -wolontariusz. Powstała piosenka i Remy ją śpiewa. Jest pełna radości, jest w niej przekaz… Dbaj o życie innych, bo nigdy nie wiesz, co wydarzy się  za chwilę…. Nie zostawiaj…Podnoś… Te słowa nabrały jeszcze większego sensu dwa dni później, gdy…. Tragedia zapukała do drzwi  Nice…. Jak odczytać wydarzenia pełne krwi?
14 Lipiec -chwile grozy i pytania, dokąd zmierza człowiek?
Zapowiadał się spokojny dzień, byłam pracy, a wieczorem na promenadzie miała być kolejna impreza i pokazy sztucznych ogni… Umówiona byłam z kuzynem i resztą  ekipy.. Los pokierował nami inaczej. Bóg oszczędził nam patrzenia na „ludzi bez życia „Morze płakało, silny wiatr ocierał łzy. Nice wstrzymała oddech. A cały świat wraz z wydarzeniami. Zamiast lazurowego wybrzeża… Było czerwone, od krwi niewinnych ofiar.
Pokazy sztucznych ogni były wybuchem radości. Nic nie zapowiadało tragedii….. Wiatr z czarnymi chmurami mruczał złowieszczo. Po pokazach rozświetlonych  kolorami, zadzwoniła Asia- Leszek źle się poczuł, a wiec nie zwlekając poszłam w ich stronę….·Prawdopodobnie uratował nas…. Byłam tam, gdzie zabili terrorystę… I miałam tam zostać…
Aby szybciej dotrzeć na umówione miejsce przeszłam na drugą stronę promenady… A ze jest szeroka, widziałam tylko i aż pędzący biały samochód… Jak w filmie akcji.  Przez moment wrosłam w ziemię. Nie byłam w stanie się ruszyć. Panika i uciekający ludzie, sprawił, ze zaczęłam uciekać… Schroniliśmy się na parkingu… Było obok mnie małżeństwo. Ona szlochała, a On dzielnie walczył, uspokajał ją. Pobiegłam za nimi. Ten mężczyzna, miał w sobie siłę, i nie poddał się panice. Jego spokój udzielił się i mi. Szok, łzy, niepewność, krzyki. Popłoch, agresja, strach. Takie emocje panowały. Wiatr przeszywał swym podmuchem. Czułam się jakbym oglądała film. Ale jak to…… Gdy przez moment widziałam kamionetkę… W myślach widziałam kilku terrorystów… A był jeden…. I zabił 85 osób…
I z tego parkingu… Uciekliśmy… Były bloki i przejście, na drugą stronę….Przejście do życia…. Zostało nam darowane… Mój kuzyn z dzieciakami i znajomi zostali uchronieni… Żyjemy! Oni byli  w samochodzie, w drodze do szpitala z Leszkiem…. Ja jednak wróciłam do domu. Ludzie szaleli ze strachu, złowroga cisza zapanowała nad Nice.

A ja wracając do siebie modliłam się za ekipę lekarzy… Wiedząc, że czeka ich trudna noc… Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby kilku terrorystów zaczęło strzelać…. Jeden zasiał czarny strach… A co dopiero…. Papież Franciszek od dawna mówi, ze żyjemy w stanie wojny. Tylko w kawałkach. Nie boi się powiedzieć, ze każdego dnia człowiek zabija człowieka, i wcale nie jest terrorystą.
W którą stronę zmierza człowiek. Nice i okolice mają bogatych mieszkańców może to wcale nie przypadek… A może mamy obudzić się i zacząć dbać o drugiego człowieka. A nie „fukać „na niego. A może wrażliwość społeczną powinniśmy uczynić naszym priorytetem. I nie brać przykładu z polityków, którzy nieustannie obrzucają się wyzwiskami. Jakby to miało pomóc…. A może to i ja ponoszę odpowiedzialność za takie wydarzenia…
Dziennikarze jak hieny żerują na tragedii. Jak mało prawdziwych informacji dochodzi do nas. Empatia, gdzieś schowana. Liczy się kto pierwszy…
Łzy popłynęły dopiero na drugi dzień, gdy dotarło do mnie, że tragedia miała miejsce. Że otarłam się o śmierć…. Po raz drugi w tym roku.
A po nocy przychodzi dzień… Takich chwil, nie sposób zapomnieć, wiara pomaga nie zwariować, nie znienawidzić, a wręcz przeciwnie nauczyć się kochać Życie. Te wydarzenia przypomniały mi o kruchości istnienia. Zamiast dlaczego, pojawia się pytanie: co mogę zrobić, by przeżywać każdy dzień jako podarunek, a na każdego człowieka patrzeć oczami życzliwości?.. Nie jest łatwo. Myślę, że warto… Tyle telefonów, co wtedy, to nigdy nie miałam…. Szkoda, że w takich okolicznościach….
Minęło już chwilę czasu, jeszcze nie byłam… Tam gdzie śmierć zabrała wielu…
Tydzień później byłam na wizycie u mojego profesora… Szpital Pasteur był głównym szpitalem ratującym życie ludziom.. Pracowali dzielnie, walczyli o życia… I widziałam trumny…. Takie chwile odzierają z egoizmu, uczą pokory wobec innych…. Nie pluj jadem, chroń słabszych, uśmiechaj się do gwiazd. Skoro dostałaś kolejny dzień, bądź człowiekiem szlachetności…. Patrząc na trumny… W ciszy serca tak usłyszałam.
Życie zasługuje na szacunek. Inaczej potwory z nas wychodzą. ci, co zginęli, zapłacili cenę za moje życie… Chociaż ich nie znam, jestem im wdzięczna…. A Leszek, swoim złym samopoczuciem, tak jakby zawiązał nam oczy, abyśmy nie uczestniczyli, w jakże okrutnej zbrodni….. W ciągu kilku minut….. Anioł Stróż czuwał nad nami. Jeszcze więcej czasu z Nim spędzam, na wdzięczności….Najgorzej jest Narzekać, gdy za oknem słońce i gwiazdy tańczą …dla ciebie. Spójrz w niebo! Uśmiechnij się, do niego Pamiętaj, że jutro może ciebie już tutaj nie być. Pamiętaj o dobrych momentach,zal schowaj na dnie szuflady….

Życie zasługuje na szacunek

„Adpote un veuf.”… Piękny film o samotności. O przyjaźni, życzliwości. Komiczne sytuacje dodają świeżości filmowi. Dobrzy aktorzy. Film zaczyna się od samotnego wdowca, który od śmierci swej zony, nie wie jak żyć. Nie mogli mieć dzieci, był lekarzem…. I nagle jego  świat się rozbił na drobne kawałki. Nie jest łatwo przyjąć śmierć, najbliższych. A wiec żyje, bo musi…. I pani z piekarni zachęca go, aby wziął ogłoszenie (szukał pani do sprzątania)…I tutaj wkracza do akcji….. Pomyłka, która przemieni się w masę sytuacji bardzo śmiesznych, pełnych w emocje…. Jeżeli będziecie mieli okazję, aby zobaczyć film, polecam!! Film wywołał we mnie burzę emocji związanych z samotnością. W Nice jest wiele osób starszych, często samotnych. Widać, w ich smutnych oczach brak sił, aby wyjść do drugiego człowieka.. Wzruszające sceny młodego pokolenia, które ma moc wskrzesić w starszym człowieku życie. I to się dzieje w filmie. Wszyscy potrzebujemy miłości, opartej na prawdzie. Tylko wtedy ma sens. Wczoraj siedząc na ławce, zagadał mnie starszy pan, (widać było, że mnie podrywa), ale w jego glosie, w jego oczach zobaczyłam lęk przed samotnością i starością.Powiedział, że nie jesteśmy stworzeni, aby być sami… I tu miał rację. Jednak, różnica wieku i I jego sposobu życia, krzyczała: ja nie chcę dorosnąć, nie chcę wziąć odpowiedzialności za swoje życie…. Możemy całe życie skakać z kwiatka na kwiatka….i. Być ciągle nieszczęśliwym…. Film pokazuje wielką moc przyjaźni, szacunku w różnicy pokoleniowej. Trudne sytuacje sprawiają, ze szukamy oparcia …… Jedynie razem śmiech ma sens. Pomimo różnic, nawyków, egoizmu. Radość musi być dzielona, inaczej samotność ją może pożreć. Pozytywne wibracje tego filmu zaskoczyły mnie. Pozwoliłam im się we mnie zadomowić. Może ten świat wcale nie jest taki zły. Może kino zaczyna rozumieć, że samotność jest dużym problemem, i warto o niej mówić na dużym ekranie. Są ludzie, którzy mają dosyć reklam z rozebranymi kobietami reklamującymi leki,jedzenie.buty …Marketing oparty na okłamywaniu ..Kup mnie, a twoje  życie się zmieni,, będziesz zdrowy, piękny…..Tylko to sie liczy… A tak naprawdę….Zyjemyy, aby umrzeć..

Co ja robię na tym świecie??Co dla mnie sie liczy? Wiara w reklamy, czy tez w drugiego człowieka..

Nigdy nie wiesz czy sie jeszcze spotkamy

Nigdy nie wiesz czy spotkamy się jeszcze raz….

Być może to jest ostatni raz

Być moze to ostatni raz patrze na twa twarz

Być może to ostatni raz mogę Ciebie przytulic

Być może to ostatni raz mogę Ci powiedziec jak wazny jestes dla mnie

Jutro może być za pozno

Jutra mogę nie doczekac ….

Tajemnica Zycia tkwi w umiejętności BYC

Warto nauczyc się go odmieniac

OD JA DO MY

PS gdy myslisz o mnie ,mysle o Tobie

Gdy zapomnisz o mnie –pamietam o Tobie

Bo nie wiem czy będzie nam dane się spotkac

Spotkanie ciepła w szpitalu

Istnieją momenty Ciszy które są muzyką. Jej delikatność to muśnięcie wiatru.Ciepło jakie ze sobą niesie topi największe bryły lodu. Jak wspominałam odwiedzałam w szpitalu ciocię kolegi, która dostała wylewu.Poznałyśmy się w szpitalu, tylko raz rozmawiałyśmy. Z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Konsekwencje wylewu, paraliż, śpiączka, płuca łapiące bakterie bardzo szybko. Za bardzo nie wiedziałam co jej powiedzieć ,a więc milczałam razem z Nią.Pomimo szpitalnych zapachów i ciągłej muzyki aparatów ratującej Życie,była i Cisza a w niej (Niech się dzieje wola nieba ).I tak z każdą wizytą coraz bardziej poznawałam panią Emilię. Trzymając ją za rękę słuchałyśmy muzyki Ciszy. Jedynie co mogłam zrobić, to być obok. Słowa były zbędne. Niiezwykłe spotkanie, jakie było mi dane przeżyć. Widziałam osobę pełną Życia i kochającą ludzi. W tej śpiącej kobiecie,podłączonej kabelkami było Życie.
W szpitalnych warunkach odkryłam na nowo Ciszę. Swym blaskiem oświetlała próbę zrozumienia cierpienia i tego że Życie na każdym kroku nas zaskakuje.
Tam gdzie jest ból, cierpienie, zagrożenie życia możemy zobaczyć zgodę na wszystko, spokój, i walkę o przetrwanie. I właśnie to przekazała mi pani Emilia. Nie znając jej bardzo ją polubiłam. Pachniało lawędą.Tego czasu spędzonego u jej boku nie zamieniłabym na żaden inny. Cały pobyt w szpitalu była na reanimacji. Na początku te wszystkie aparaty przerażały mnie. I pani Emilia dodawała mi odwagi. Gdy była przytomna patrzyła na mnie, trzymając ją za rękę czułam wdzięczność. Odwzajemnienie uścisku było delikatne jak puch.Były chwile gdy nie chciała wypuścić swej ręki z mojej. I tak milcząc moje serce szlachetniało u boku nieznajomej a tak bliskiej osoby. Jednak niebo zadecydowało inaczej, w niedzielę, po pożegnaniu się z najbliższą rodziną zmarła. A ja wciąż widzę ją radosną, pełną Życia.
Przekazała mi Milczenie miłości, piękną Ciszę, radość Życia, ciepło uścisku. Obecność, która burzy egoizm a rodzi wdzięczność.
Dziękuję pani Emilio. Do zobaczenia. Bo wszyscy wpadniemy w szpony śmierci.
Wiem gdzie pani szukać….
Takie znajomości są nam bardzo potrzebne, bo przypominają o tym że dni na ziemi są policzone.I o tym że nie zmamy dnia ani godziny …