Victor-nowe zycie na naszej pieknej planecie

Victor-nowe życie w naszej rodzinie.
I jesteś w naszym pięknym świecie.
Babcia zakończyła na ziemi pobyt, a Ty rozpoczynasz odkrywanie…
Witaj!!
Wierzę, że będziesz dużo podróżował( jakby nie było byłeś w Nice, gdy rozwijałeś się ,rozpychając się w brzuchu mamy)
Wierzę, że pokochasz nasz świat.
Wierzę, że nigdy nie zwątpisz w swoje możliwości.
Wierze, że uśmiechem będziesz otwierał ludzkie serca.
Wierzę, że mądrość uczynisz celem twojego życia.
Wierzę, że będziesz niósł Nadzieję i Światło.
Wierzę, że będziesz zarabiał uczciwością, szczerość będzie twoim atutem, a ludzie będą cię cenić za hojność.
Takich ludzi potrzebuje świat!!!
Takim cię widzę!!
Twoja obecność na Ziemi jest bezcenna – nigdy o tym nie zapominaj!!
Jako dziecko potrzebujesz bardzo mało, i to, co najważniejsze, miłość, sucha pielucha i jedzenie.
Z biegiem lat twoja percepcja się wyostrzy, zaczniesz mieć swojego zdanie, wyjdą na wierzch twoje talenty, będziesz chciał sam wszystko robić.
Wszystko będzie ciekawe i nowe dla Ciebie. Mam nadzieję, że zachowasz te cechy na twoją wędrówkę, twoje odkrywanie piękna naszej Ziemi.
Będziesz  żył odważnie patrząc w przyszłość.
Takie cechy ma każdy młody człowiek.
Jeżeli będziesz otwarty i ciekawy spotkasz na swojej  drodze mądrych ludzi, którzy pomogą ci w twoich małych i dużych sukcesach.
Rodzice są twoim bezpieczeństwem, nigdy o nich nie zapominaj. Nawet, gdy będziesz uważał, że nie mają racji. Oni kochają cię.
Nie zawsze będziesz rozumiał ich decyzje, aczkolwiek nikt nie jest idealny…
Póki, co mówisz innym językiem, i przy Tobie trzeba być bardzo uważnym…
Wkrótce nauczysz się mówić…
Póki, co to Ty nas uczysz, jak być wrażliwym, jak ważne jest przytulanie, słowa czułości, które chłoniesz jak gąbka…
Póki, co, to ty jesteś naszym profesorem, uczysz nas miłości za darmo, miłości, która nie ma nic w zamian.. Nic, co byłoby wartościowe dla ekonomii…
Taka miłość jest najważniejsza, najbardziej wartościowa. Ma sens!
Jest wieczna!
Taką miłością jesteś!

Emocjonane zamieszanie a zrozumienie

1494328789827

Jesteśmy stworzeniem emocjonalnym.

Każdy człowiek nadaje na innych falach, problem polega na ustawieniu odpowiednio naszych emocji.
To, w jaki sposób się wypowiadamy świadczy o naszym stanie emocjonalnym.
Można wyćwiczyć ton głosu, gestów, słów, najtrudniej uciszyć emocje.
Nie przebieramy w słowach, gdy ktoś nas obraża.
Wyzwiska lecą jak kamienie…
A Ewangelia nam mówi…. Niech pierwszy rzuci kamień, kto jest bez winy…
Żaden tytuł, ani pozycja nie chronią przed głupotą.
Nawet w organizacjach charytatywnych w kościele, są sytuacje, którymi nie można się pochwalić.
Słowo ma ogromną moc.
Politycy są mistrzami w obrzucaniu się Słowami, mało inspirującymi.
Podobno pracują dla Dobra swojego państwa, czy też świata.
Rzadko jesteśmy świadomi wypowiadanych Słów.
Wcale nie czuję się bezpiecznie, gdy wojsko milcząco stawia kroki po ulicach…
Wcale nie czuje się bezpiecznie, gdy na świąteczny czas wszędzie bramki i sprawdzenie torebek….
Stan zagrożenia życia zagląda prosto w oczy…
Na początku było Słowo…..
Co zrobiliśmy z tym Słowem..?.. ·Boże Narodzenie trwa od listopada..
Jest wszystko, oprócz, miłości…..
Ludzie uciekają od siebie nawzajem. Rodziny przy stole, pełnym jedzenia, a  Miłość w kącie płacze….
Tęskni za człowiekiem, który zdolny jest do pokochania siebie i potraktowania z szacunkiem innych…
Pokochania, nie po to by rządzić nim, tylko pomóc mu uśmiechnąć się.
Czy jestem zdolna do takiej miłości???
Czy też, krzyk na dobre zainstalował się we mnie i emocje mówią, co chcą???
Gdy brałam dużą ilość kortyzonu, żałowałam, że nie mam karabinu, większość ludzi miałam ochotę pozbijać.
Moje emocje warczały na wszystkich…. I gdy podczas konsultacji, opowiedziałam mój stan profesorowi
On rzekł – rozumiem Ciebie…
I opowiedział historie ze swojego doświadczenia…
Żadnych dobrych rad…
Wkrótce znalazłam sposób na siebie i zrozumiałam, że leki pomogły mi zobaczyć niewypowiedziane emocje, które domagały się wyjścia na wolność.
Czujny Anioł Stróż naprowadził mnie na dobrą drogę, pozwolił samej nazwać to, co mnie boli, o czym rzadko mówię…. I to było trudne a zarazem uzdrawiające.
Ostatnio kupiłam dla dziewczyn z pracy bułeczki…. (I zostawiłam na stole) Dziękowały mi
Było to bardzo miłe, nie tyle podziękowanie, co sam fakt gestu…
I dziewczyny i ja miałyśmy uśmiech na cały dzień….
Takie spontanicznie gesty, mają wielka moc.
Dziś usłyszałam, że Dobrem jest każdy uśmiech…I że najważniejszy jest początek…Początek dnia…Każdej chwili Powstawanie po przegranej bitwie… Po słowach niezbyt dobrych.. I tak dopóki nie wpadniemy w ramiona śmierci… Jedynie, co mamy robić to brać garściami, co każdy dzień nam ofiaruje i zapamiętywać inspirujące słowa, gesty i uśmiechy…
Emocje lubią być wysłuchane. Emocje lubią ciepło. Emocje są częścią życia każdego człowieka. A gdy warczą, to znaczy, że czują się niedoceniane….
Wtedy warto się im przyjrzeć., A jeszcze lepiej, gdy trafi się na człowieka, który zrozumie, który będzie inspirował, który będąc dyrektorem, profesorem, biskupem, prezydentem potraktuje cię jakbyś był dla niego najważniejszą osobą na świecie.
Tak właśnie się czuję na konsultacji z moim profesorem Marquette.
Moja pozycja nie ma żadnego znaczenia                                                                                                                            Z takimi ludźmi można czynić tylko Dobro., A tylko, dlatego że obie strony szanują siebie nawzajem.
I być może wtedy globalne ocieplenie, przeniesie się w serca ludzi…..

Zawód – odkrywanie przestrzeni do życia

DSC_0172
Słońce woła , a słońcu się nie odmawia tak więc kolejne spotkanie z …
Mial być spacerek z książką po półwyspie  Cap Ferrat, a,było odkrycie nowej ścieżki nadmorskiej.
Villefranche- miasteczko obok Nice.
I tak znalazłam się na nadmorskich kamieniach, wydreptanych przez ludzi spragnionych spokoju.
Trochę schodów do pokonania, pełno zieleni pomieszanej z lazurem i promieniami roztańczonego słońca.
I muzyka morza.
To jest orkiestra na poziomie, jak zwykle nowy repertuar.
Rozbawila mnie, nazwa punktu widokowego, a bylo ich kilka (Francuzi lubią nazwy )
Tak więc rozpoczęłam od Pointe Madame I zmierzałam ku Pointe des sans culottes …. (bez majtek ).
Malownicze widoki, dużo ludzi o spokojnych twarzach.
Nie ma co się szarpać ,jestem tutaj  aby nauczyć się aktywnie odpoczywać, nigdzie się nie spiesząc.
To jest luksus,w grudniu móc wygrzewać się w słońcu.
Dużo żółtych kwiatów, nawet żółte motyle( tym razem nie chciały zdjęcia..)
Luksus oderwania się od zapachów miasta, od narzekania ludzi, od bałaganu w głowie.
Luksus wsłuchania się w siebie.
A łatwo nie jest.
Płacenie za techniki medytacje, żadna formacja, nie uczyni z nas mądrego człowieka.
Jedynie przykład i własne doświadczenie zmagania się z samym sobą…
Św Augustyn miał rację mówiąc :
„Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada”.
Natura ma zdolność w wyszukiwaniu prawdy. Daje nam narzędzia do bycia szczęśliwym w teraźniejszości.
A z tym mamy problem.
Nikt o tym nas nie uczy, w domu temat tabu, w szkole to filozofia, w życiu dorosłym to głupota…
Dobrze jest na chwilę uciec od muzyki ulicy.
Nice i okolice mają w sobie wiele niespodzianek.
Ścieżki nadmorskie stworzone przez urzędy miasta, cieszą tych którzy je odkrywają.
Wśród urzędników są także pasjonaci natury.
Niesamowite, jest to że kilkadziesiąt schodów i morze podaje rękę na powitanie.
I tak kilka godzin można spędzić na randce z morzem,ogrzewanym przez słońce. (no cóż ok godz 15 trzeba się ewakuować, bo zimno się robi ) w końcu grudzień.
Ludzie się uśmiechają (zawsze znajdą się tacy, którzy plują jadem) nie pozwalają naturze na leczenie, nie chcą wyzdrowieć.
Natura wysyssa truciznę ciągłego gadania.
Mądrzy ludzie wiedzą, gdzie szukać oparcia.
Profesor Marquette nie tak dawno ze studentami uczestniczył w maratonie,(115 km w górach ) w ten sposób wspiera ludzi chorych na raka. Nie musi ćwiczyc yogi..
Natura uczy pokory.
Sztorm może być niebezpieczny, człowiek czasami chce się popisać i jak często mu się wydaje że panuje nad sytuacją.
Z naturą nie ma żartów…
Może właśnie to pokora a więc respekt do wszechświata, do każdego człowieka jest bogactwem.
Czasami pokorę mylimy z chronicznym siedzeniem cicho.
Przerabiałam to wiele razy, nic bardziej mylnego…
Moje wycieczki i profesor Marquette potwierdzają, że im więcej ruchu tym lepsze samopoczucie. Nawet jak mi się nie chce, nawet jak zmęczenie daje swe znaki.
W zależności od formy mogę wybrać ścieżkę nadmorską, a więc luzik, lub szczyty górskie, a więc przezwyciężenie słabości, walka z eozynofilami, które wciąż nie popuszczają.
Na wszystko jest jakiś sposób (w końcu odkryjesz ) taka myśl pojawiła się podczas ostatnich rozmów z morzem.
Na drugi dzień dotarłam do Cap Ferrat, burżuazja pełną gębą, wille otoczone murami i kamerami.
Po raz kolejny mogę stawiać kroki w tak szlachetnym towarzystwie (nie chodzi mi o wille ) tylko o widoki, morze i zieloną oprawę natury.
Obiad z lazurowym morzem.
Nie jest możliwe się nie zachwycić.
Sam fakt bycia wśród rozbijajacych się fal o brzeg, sprawia, że czas przestaje istnieć.
Kontemplacja zaprasza na obiad.
Czy można zakochać się w życiu??
Będąc tutaj, zdecydowane tak!!!!
Każdy z nas ma swoje wzloty i upadki..
Czasami jesteśmy jak Ikar, jak Syzyf, czujemy się jak Hiob, lub Piotr…
Czasami jesteśmy Janem, Einsteinem…
Czasami leń w nas zwycięża, lub pracoholik….
Czasami jedyną przeszkodą jest lęk przed wypowiedzeniem swoich uczuć, emocji.
Jak często zakładamy kłódkę na emocje, nieustannie sprawdzając, aby jej nikt nie otworzył.
I dziwimy się, że jesteśmy sami, z tym wszystkim co nas boli.
Fakt, ludzie rzadko słuchają, mają wiele do powiedzenia tylko, że na temat innych,  narzekając, że inni są mało sympatyczni.
Potknąć się o swój błąd to sukces.
Przyznać się, nie robić z niego afery, to kolejny sukces.
Otworzyć się na przebaczenie, wybaczając, to ciężka praca…
Usłyszeć-” jesteś odważna”, dodaje skrzydeł…
Te słowa pomagają mi wytrwać, gdy inni plują jadem niezadowolenia, zniechęcenia, robienia minimum, aby tylko skończyć pracę.
Marquette wypowiadając te słowa, wierzył we mnie, i tego się trzymam.
Jedno słowo, a tyle oznacza.
To jest produkt bio.
Może jakbyśmy przestali zamykać emocje na klucz, życie byłoby bardziej przyjazne.
Siedzi dwulatka na kolanach u Mikołaja, na pytanie co chciałaby dostać.
Odpowiedziała – Chcę się zdrzemnać….
Małej chciało się spać, a więc zażyczyła sobie, to co na ten moment było dla niej ważne…
Mikołaj poszedł jej tokiem myślenia i przytulił ją, a mała po chwili namysłu (czy aby może bezpiecznie się zdrzemnąć) także przytuliła się do niego.
Piękna scena, życia w teraźniejszości.
To, na co, dorośli wydają na różnorakie techniki relaksacji, zdrowego odżywiania, by nauczyć się żyć Tu i Teraz, to mała w jednym życzeniu wypowiedziała , co powinniśmy wiedzieć  na temat zdrowej formy życia.

Wsluchaj się w potrzeby teraźniejszości, to co ważne jest dla ciebie…. Dbając o siebie, zadbasz o innych….
Wystarczy obserwować dzieci, wrócić do beztroskich chwil dzieciństwa.
I wszystko staje się prostsze, jaśniejsze.
Ostatnio w sklepie, moją uwagę przyciągnął słoik z rabarbarem.
Przypominały mi się chwile , jak mama gotowała kompot, robiła ciasto.
I chcąc przypomnieć sobie smak, kupiłam sobie  zielonego rabarbaru….
Jego kwaskowaty, cierpki smak, przeniósł mnie  do rodzinnej atmosfery…
Beztroskie chwile…
” Rabarbar jest źródłem witamin A, C, E, a także potasu, kwasu foliowego i błonnika. W rabarbarze znajduje się dużo szkodliwego kwasu szczawiowego, dlatego nie powinny go jadać osoby chore na nerki i reumatyzm. Z kolei lecznicza odmiana rabarbaru – rzewień lekarski – ma właściwości antyrakowe, antyoksydacyjne i przeczyszczające „-tyle z internetu… (po raz kolejny zauważam, że w dziecinstwie zdrowo się odżywiałam )

Powrot do źródła życia rozpoczęty….
Jakże niedoceniana jest Matka Natura….

Bez tytułu

DSC_0137

Życie daje nam lekcje każdego dnia, zwłaszcza dzieci….
Szymon sprząta butelki, którymi się bawi i mówi:: widzisz mamo jestem dobry mądry i dobrze gram piłkę i pomagam innym. I nawet sprzątam po sobie.
Gdy mama zaangażowała go w sprzątanie kościoła, i na dworze zbierał patyki, układał na kupkę i mówił:Pan Bóg jest ze mnie zadowolony! Ma 5 lat
To nie było pytanie, to była pewność.
À co robi dorosły?
W swej fałszywej pobożności, nie lubi samego siebie, łzy wzruszenia w kościele są rzadkością, Bóg w mniemaniu dorosłego jest rzadko zadowolony z niego….
Młody, nikogo nie udaje, nie rozumiejąc słów, które wypowiada,traktuje siebie samego z życzliwością.
I jest przekonany o słuszności swoich słów.
Tak oznacza Tak, Nie oznacza Nie.
Skoro mówisz mu, że cudownie narysował obrazek, a za kilka minut mówisz, że ładnie,to oczywistą refleksją jest: a przecież mówiłaś, że cudownie.. Przekaz jest klarowny, jasny, czysty.
Może gdybyśmy zainwestowali w spotkania z dziećmi, nie tyle, aby ich pouczać, ale by nauczyć się kochać samego siebie, nasze poczucie wartości byłoby bardziej kolorowe, mniej poważne.
Jestem dobry w tym, co robię….
Kiedy ostatnio sam sobie takie słowa otuchy powiedziałeś???
Oczywiście, jeżeli lenistwo przeszkadza, w zdrowym poczuciu wartości to słowa otuchy mogą stać się oszukiwaniem samego siebie.
Dobro, piękno, mądrość ! Cechy warte uwagi!Cechy, których uczymy się całe życie, zwłaszcza bycia mądrym!
Bycie dobrym człowiekiem częściej się nam zdarza niż bycie mądrym…
Mądrość to szczerość.
I znowu przykład Pr Marquette.
Oczywiście mam swoje teorie na temat mojej patologii płuc,zwykle konsultuje je z profesorem.
I co jest piękne, to, że nie podważa moich teorii, czasami idzie moim tropem. Czasami dodaje szczyptę swojej wiedzy. I tworzy się harmonia, eozynofile usypiają, a ja mam gwiazdy przed oczami….
Czasami upomina, abym przestała się martwić, abym za bardzo nie kombinowała z lekami…
Zwykle podaje przykłady pacjentów, którzy pomimo różnych patologii, żyją pełną parą, doceniają Oddech…
Jego dziecięca strona ciekawości, ma wiele do powiedzenia.
Bycie profesorem, ordynatorem, koordynatorem projektu na skalę międzynarodową zobowiązuje…
A On, co robi….???
Zwyczajne jest, daje z siebie wszystko, co ma najlepszego. Wie, że jest dobry, mądry i pomaga innym,lubi porządek…(Ostatnio jak dawał mi receptę, to, niechcący dał mi kopie listu, jaki zresztą dostałam, z tym, że na jego kopi, było podkreślone markerem informacje, aby mógł się szybciej połapać) Grunt to dobra organizacja!!!
Wszystko, co robi, robi dla przyszłego pokolenia…
Bierze przykład z małego Szymona, który wie, że jest Dobry i Mądry….
Wczoraj spędziłam wolny czas na plaży z książką…
Morze ze słońcem siedziało na kocu, wiatr się rozszalał, było ciepło blisko słońca, fale nuciły Ode do radości…
Nowo poznany autor francuski, Gilles Legardinier – producent, scenarzysta, twórca pięknych emocji.
Książka ma tytuł :Demain j arrête !
Polubiłam autora, powieść pełna emocji, trochę bajkowych, aczkolwiek bardzo subtelnych, szlachetnych i dobrych….Poczucia humoru pod dostatkiem, jedna z tych książek, które chce się przeczytać od razu…
No cóż, tak też zrobiłam, (oprócz lekarzy, mam słabość do książek) zwłaszcza takich, które mają w sobie poczucie humoru, przy których można odpocząć, zarazić się optymizmem bohaterów, uronić kilka łez, gdy cierpią, rozmarzyć się, aby wrócić na ziemię lepszym, łagodniejszym….
Gilles tworzy emocje, które można zobaczyć. Jako scenarzysta, widzi je i przelewa na papier… I nawet mu to wychodzi…
Jest to historia miłości, która ma wiele czystego uczucia zakochiwania się, bez wskakiwania sobie do łóżka, w dniu poznania…
Tytuł można przetłumaczyć na Jutro się zatrzymam!
Jutro przestanę!!
Uśmiałam się z przygód bohaterów, mieli w sobie dużo szlachetnych uczuć, które pozwalają nam oddychać…
Banalna historia poszukiwania drugiej połówki, nowy sąsiad i uczucia bardziej od strony zachowania kobiety….
Julie prowadzi wewnętrzny dialog, trochę się z nią utożsamiłam… Robi same głupoty… I jest bardzo sympatyczną osobą…Ba wszystko się dobrze kończy… Jest życie I śmierć.. Jest poczucie bezpieczeństwa i wielka samotność…
Tego dnia nic nie zrobiłam, oprócz przeczytania książki, Gilles wycisnął ze mnie kilka łez…
Musiałam odezwać się do moich przyjaciół, tych z Paris, bardzo za nimi zatęskniłam i za rodziną, z którą mniej lub bardziej się dogaduje…
Życie ma sens, gdy mamy, do kogo zadzwonić… Tylko po to, aby usłyszeć głos drugiej osoby….
Reszta jest optycznym złudzeniem…
Szymon I Pr Marquette to widzą i wiedzą, czują, że są dobrzy i mądrzy i rozdają siebie….I wcale im nie ubywa..
Nie żałuj czasu na wspólnie spędzony czas….. On jest bezcenny…
Żyj, ucząc się, a nauczysz się żyć…. To robi Szymon , który wchodzi w życie, i pr. Marquette, który wie gdzie użyć władzy, jaką ma.
Nigdy nie popisuje się przy pacjentach…
Tworzy życie oparte na rzeczywistości a nie na temat tytułach….
To jest sukces!!!
W gruncie rzeczy bycie profesorem i dzieckiem, ma o wiele wspólnego niż nam się wydaje. Zawiera bezcenne cechy Dobra i Mądrości, których człowiek od wieków szuka… Jezeli szuka…

Prostak wymaga tylko od innych

Wtedy, gdy się nie spodziewamy przychodzi mądrość słowa i  czyste spojrzenie radości.
Dziewczyny w pracy pomogły mi, gdy im podziękowałam usłyszałam od jednej z nich: wspólne działanie jest siłą…
Uśmiechnęłam się….Przyznałam rację.
Jeden z klientów w hotelu rozsiewa dobre słowa. Zaraża ciepłym głosem, sposobem bycia. Gdy czegoś chce, wyraża się spokojnie, widzi drugiego człowieka.
Nie sposób się nie uśmiechnąć, odpowiedzieć mu tym samym tonem głosu, taką samą życzliwością.
W recepcji powiedział, że jestem miła i zawsze uśmiechnięta….
Zauważa drobne gesty i mówi o nich ludziom.
W tym tkwi siła dobrego słowa….
Jeden z zakonników ciekawą myśl wyraził na temat przygotowania do medytacji: Najlepszym sposobem są drobne akty życzliwości.”…
Życie to nie wyścig szczurów, to kontemplacja twarzy drugiego człowieka.
Czesław Miłosz  napisał kiedyś, że pragnie być czystym spojrzeniem.
W pośpiechu gubimy życzliwość, czystość spojrzenia. Nawet nie przyjdzie nam do głowy, aby żyć mając czyste spojrzenie i życzliwy uśmiech. Wciąż panuje oko za oko, ząb za ząb.
Im więcej czasu spędzam z naturą, tym więcej siły we mnie.
Pojawia się spokój, nawet wtedy, gdy na „już ” trzeba coś zrobić…
To nie ma nic wspólnego z „mam to w nosie, „ nawet wtedy, gdy inni bezsensownie tłumaczą się, ze swoich niedociągnięć…
Spokój pomaga znaleźć sposób na takie zachowania współpracowników…
Ma rację zakonnik, który do medytacji wkleja  życzliwość.
Mamy nową stażystkę w pracy, przez godzinę miałam ją obok siebie… Jest osobą wyprzedzającą myśli innych, zachowuje się jakby już wszystko wiedziała, gdy jej coś nie interesuje, widać od razu…
Czas skoryguje…
Póki, co znalazłam u niej cechę uważności, a to dobry znak….
Jej zachowanie pokazuje mi, jak często próbujemy pokazać się od dobrej strony fałszując swój obraz. Czasami z szefów robimy idiotów, a tak w rzeczywistości to musimy się pilnować, udawać, wysilać…
Tylko, po co??
Czy w taki sposób zostaniemy zauważeni??
Zawsze znajdą się tacy, którzy będą żerować na naszej życzliwości, będą i tacy, którzy ją zauważą i odpowiedzą tym samym.
Gdy tylko mogę pomagam dziewczynom, i to działa w dwie strony…. I to jest czyste spojrzenie, którym jak Miłosz chcę Być….
Wspólnie możemy dużo więcej zrobić, (Aby mieć więcej czasu na wypicie razem kawy) 

„Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych.”
Konfucjusz

 

Czas istnieje, gdy coś robimy

DSC_0106Dziś dyrekcja – Saint Jeannet.
Po raz drugi wdrapałam się na Baou, tym razem Baou la Gaude . Tam rośnie dąb, który jest staruszkiem datowanym na  400-600 lat..
Nie ma imienia, jest to Duży Dąb.
Myślę, że może być kobietą. Silną, odważną. Ani piorun, ani szkodniki, ani umarłe gałęzie, nie mają wpływu na jej panowanie. Jej korzenie są jakby przykryte szatą, na której można się położyć. Ma ukryte piękno w sobie, tak jak każdy człowiek. Niestety rzadko to piękno widzimy. Jak często wygląd, ma dla nas większe znaczenie, niż ukryte dobro?
Ostatnio mało entuzjazmu we mnie, jesienny spadek dobrego nastawienia.
Góry są idealne do nabrania sił.
W moim przypadku, są błogosławieństwem.
Baou la Gaude, malutka górka, która kryje w sobie wiele tajemnic.
I tak za rękę ze słońcem, powoli wdrapywałam się w zacisze zielonych drzew, a właściwie spalonych słońcem.
Nieliczne drzewa maja kolory jesieni.
I nagle pojawiła się dziewczyna, a więc Bonjour i poszłam dalej…
Jednak miałyśmy się poznać. Niezwykła znajomość, okazało się, że jest polką…
Widocznie dobrze nam było, skoro zaczęło się robić ciemno, gdy schodziłyśmy z górki…Księżyc uśmiechnął się do nas.
Czas płynął, a my  tyle miałyśmy sobie do powiedzenia…
Ciekawe jest to, że niedawno koleżanka z pracy, stwierdziła, że ostatnio jestem milcząca… (Jakoś wolę milczącą postawę, niż słowa, które są pustką) Wtedy nie miałam nic do powiedzenia.
A dziś nie mogłybyśmy się nagadać…
Tak bez żadnych oporów, dawania rad, czy też napinania się, pokazywania się od jak najlepszej strony. I to było fajne.
Iza jest artystką, bardzo radosną i kolorową.
Nie boi się życia.
Tworzy siebie poprzez swoje dzieła. Szkło nie ma dla niej tajemnic, góry także.
Okazało się, że wiele rzeczy w górach ignoruje, bo ich nie  widzę.
Dobrze jest iść z kimś, kto widzi inne rzeczy, ktoś, kto pokazuje je, dzieli się nimi, a nie popisuje się, że wie lepiej i więcej.
Z takimi trudno wytrzymać.
Może, dlatego tak nam się dobrze rozmawiało, Iza dzieliła się ze mną, tym, co dla niej ważne, swoimi marzeniami, przeżyciami.
Zbierałam z nią owoce róży, jałowca, oregano.  A nawet mała sarenka nam zrobiła kuku… Druga się dobrze ukryła.
Niespodzianka od życia.
Otworzyłyśmy ten prezent maszerując razem, była moim przewodnikiem.
Mogłyśmy tylko powiedzieć  sobie Bonjour  i pójść dalej…
A jednak… Ten czas, ta osoba.
Myślę, że potrzebowałam takiej osoby, pełnej kolorów Życia. Pięknych kolorów, pełnych radości, nadziei, odwagi.
Iza miała wejść tylko na chwilę, a ja też nie przewidziałam, że wrócę ostatnim autobusem.
Padło dużo dobrych słów, których tak mało w naszym życiu, dużo śmiesznych historii, trochę życiowych trudności.
Te trudności były wyzwaniem, a nie tylko narzekaniem.
Życie jest większe od śmierci. Piękno jest w człowieku, w jego przeżywaniu  życia. W dzieleniu się, swoimi historiami, a nie tylko wyczytanymi, usłyszanymi…
Mieszkała w Izraelu, w Jordani.Tam śmierć jest bardziej widoczna niż w  Europie. Każdy poranek to informacje, ile osób zginęło.
I pomimo wszystko, ludzie tańczą nawet czekając na autobus. Życie ma zupełnie inny wymiar.
Żyją bardziej intensywnie, a ja narzekam..
Właściwie, na co???
Takie opowieści, z pierwszej ręki, dają do myślenia.
Śmierć nie ma żadnej władzy, dopóki człowiek potrafi cieszyć się każdą sekundą, z wszystkiego, co ma, co mu dzień podaruje.
Europa umiera, bo ma dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne, aby godnie żyć!!
Paradoks!! ·A tam gdzie jest wojna, ludzie Żyją i cieszą się, bo wiedzą, że jutro może nie nadejść!!
Brakuje nam świadomości i autentycznych ludzi.
„… Tylko ludzie szczęśliwi mogą być wielkoduszni i otwarci na świat. Dążenie do szczęścia wydaje mi się, więc podstawowym warunkiem udanej egzystencji dla siebie i dla innych”- twierdzi Christophe André, psychiatra.
Ma rację, dzisiejsze spotkanie było wybuchem radości…
Iza otworzyła mi także swój dom, dała to, co ma najlepszego..
Gościnność jest otwartością serca, a wielkoduszność atrybutem ludzi ufających, że wszystko, co nas spotyka ma sens.
Raz na jakiś czas, wyłącz telefon, by sprawdzić czy żyjesz!!!!

Czas istnieje wtedy gdy go przezywamy, celebrujemy, odkrywamy.

Powietrze zaprasza do dialogu

1508319922557Jest takie powietrze, które zaprasza do dialogu.
Twoje drugie życie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że masz tylko jedno – tytuł książki, który zwrócił moja uwagę. Powieść z humorem i refleksjami o tym, co mamy, kim jesteśmy,o naszych ukrytych  marzeniach , talentach.
Kolejny piękny tydzień za mną. Kolejne wolne dwa dni. Tym razem w Nice.
Jeden z moich przyjaciół miał urodziny. Mieliśmy się spotkać na kolacji. Wieczór przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania…
Zastanawiając się nad drobnym prezentem, kupiłam kubek z napisem: wydaje się, że jesteś idealnym facetem…
I kartkę, z napisem: wolność, to nie przychodzić na czas.. (A zdarza mu się) Wiedząc, że się na mnie nie obrazi, pozwoliłam sobie na kreatywne upominki.
Cóż za radość, szukać pomysłowych, niebanalnych prezentów.
Jako że miesiąc różańcowy, spotkaliśmy się w kaplicy na Garibaldi (bardzo lubię kaplicę) modlitwa umocniła nas. Dzieciaki z przejęciem mówiły Zdrowaś Mario, ich serca śpiewały. Stwórca uwrażliwiał nas, na jakość ”rozmowy” z Nim.
Msza św. ukoronowała pierwszą część spotkania.
Masz jedno życie – gdy obraz samego siebie jest dobry, to i świat wokół nas jest piękniejszy.
Oddychaliśmy życzliwością.
Arystoteles napisał, że czynienie  dobra innym, to oświecony egoizm. Najgorzej uważać się za idealnego we wszystkich dziedzinach…
Oczekiwanie na stolik było długie, a więc poszliśmy gdzie indziej. Nie był to dobry pomysł… No cóż urodzinowa atmosfera rozgrzewała nas.
Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność, a daje tyle samo światła. Energia ekologiczna, którą można wykorzystać wszędzie.
Masz tylko jedno życie – jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za swoje życie i szczęście.
Zwykle zdjęcia robimy, gdy nas coś zachwyca, gdy chcemy zapamiętać osobę, miejsce, a my robiliśmy  zdjęcia w wyobraźni z pozytywnymi chwilami tego wieczoru…..Dobre ćwiczenie, aby nie zasypiać z samymi negatywami.
Na koniec poszliśmy na plażę, aby świętować z morskimi falami. Świeczka i symboliczna bułeczka z jabłkami (ulubione jubilata ) ukoronowała wieczór.
Morze koncertowało, radość odbijała się w gwiazdach, a my trwaliśmy wzruszeni chwilą, która nas przytulała.
Tak niewiele potrzeba, aby szczęście zapaliło światło Spontaniczności….
Życie jest tylko jedno – zamiast liczyć barany gdy nie możemy usnąć… Pomyślmy o trzech sympatycznych rzeczach, które wydarzyły się danego dnia, o tym, co dzień nam podarował. Bez wchodzenia z dialog z rozumem. Niech emocje przemówią.
By usnąć z uśmiechem….

Prezentujesz sie konkretnie kwiatuszku

IMG-20171015-WA0000Dzieci mają we krwi, bieganie, machanie, kręcenie się.Nade wszystko mówią prawdę. Nie koloryzują. A rodzice, nie wiedząc, czemu za nich się wstydzą. Dzieci mają swoją logikę.
Koleżanka opowiadała, że dała synowi lat( 14) pieniądze na fryzjera, a więc młody grzecznie poszedł, tylko była duża kolejka, (oczywiście czekanie nie wchodziło w grę). A więc zadzwonił do mamy  i zapytał czy może wydać te  pieniądze, na co innego. Przecież to mama chciała, aby poszedł do fryzjera…
Druga historia: babcia dała wnukowi pieniądze zamiast prezentu, aby sam mógł sobie wybrać (I tutaj popełniła błąd), 10-latek, był mądrzejszy od babci. Gdy byli w sklepie, wybrał sobie prezent i przy kasie z rozbrajacza miną powiedział: możesz zapłacić, przecież nie będę wydawał pieniędzy od ciebie….. Dobre zagranie, młody w życiu nie zginie.
Dorosły człowiek kombinuje inaczej, często kosztem innych ludzi. Najdziwniejsze jest to, że uczciwość jest wychwalana pod niebiosa, to, co powinno być normalnością w życiu każdego z nas, staje się podziwiane.
Jak nisko upadliśmy!!!
Głupota zbiera żniwo.
Drobny gest  bezinteresownej życzliwości jest czymś tak rzadkim, że musi być opisywany w mediach….
Einstein miał rację mówiąc: ·”Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien, co do tej pierwszej”.
Wszystkie konferencje, spotkania na tak zwanym szczeblu kończą się podziękowaniami. Są ważne…. Niestety często są przesadzone, wyczytane z kartki. Nie wzruszają. Nie ma w nich życia.
Siostrzenica przyjaciółki, lat 8, na urodziny cioci namalowała rysunek. Idealnie dobrane kolory, wszystko dopracowane, fryzury mają takie same… Najlepsze jest to, że ja też tak widzę Asię. Słoneczną i radosną.
Trzymają się za ręce, jest to symbol więzi. Dzieci wiedzą więcej o okazywaniu uczuć, niż dorośli.
I  ta mała Hania,  do swoich rodziców powiedziała  tak: kocham was, że jesteście, że spędzacie ze mną czas….Rodzice mojej koleżanki ciągle pracują i nie mają  dla niej czasu
Zawstydza świadomością, o tym, co najważniejsze w relacji,o wspólnym spędzaniu czasu.
Powstaje pytanie, czy dzieci faktycznie potrzebują tych wszystkich materialnych rzeczy????
Czy aby to nie rodzic napędza siebie, i” Mieć więcej” staje się ważniejsze niż” Być dla.. „?
Dziecko ma do perfekcji opanowany zmysł wyczucia prawdy. Pewnie, dlatego „wali prosto z mostu”. Nie bawi się w  dobieranie słów, mówi to, co widzi. Z biegiem lat wyczucie prawdy zniekształca się. Krzywe zwierciadło zaczyna rządzić. To, co tak łatwo nam przychodziło powiedzieć, nie może przejść przez gardło. Wdziera się kalkulacja, lęk przed wyśmianiem, przed odrzuceniem.
Dzieci non stop powtarzają: popatrz na mnie, posłuchaj mnie, pobaw się ze mną….
A co  słyszą: nie mam czasu, za chwilę,.A i aby poczuć się wysłuchanym, krzyczą, są niegrzeczne, a rodzic w swej głupocie, mówi: jak będziesz niegrzeczny to cię Pan zabierze, lub karzą za prawo do wspólnego dialogu, zabawy.
Może dzieciaki piszcząc, machając, odganiają negatywne emocje, może to jest ich sposób, aby radość miała łatwiejszy dostęp. Dlatego przebywanie w ich towarzystwie zaraża spontanicznością.
A gdyby tak zamiast  komplementów spotkać się…. ·A gdyby tak, życzliwość uczynić priorytetem codzienności…
A gdyby tak, przestać gdybać i zacząć cieszyć się z codziennych chwil jak
4-letnia dziewczynka mówiąc do swojej mamy: ”siema kwiatuszku, prezentujesz się konkretnie”…..

Uwięzione piękno jest w Tobie

DSC_0805
Jazda środkami komunikacji miejskiej jest czasami pouczająca.
Kolejna jednodniowa wycieczka. Decyzja zapadła przy śniadaniu.
Cap D Ail – bardzo przytulna ścieżka nadmorska, położona na granicy z Monaco.
Cap d Ail zachował eleganckie i majestatyczne ville z  Belle Époque.
Oferuje zróżnicowane klimatyczne pejzaże, nosi nazwę: station climatique.
Greta Gabon, Winston Churchill wybudowali tam swoje  wille.
Przepiękny ogród wysunięty w morze  przenosi na bezludną wyspę. Idealny do medytacji, czytania, kontemplacji życia. Jego dziki klimat ma w sobie niesamowity wdzięk..
Przechodząc przez plaże Mala et Marquete I przez punkt widokowy Douaniers (ok  3,6 km) można zapomnieć się i z zachwytu tylko wzdychać. Na tabliczkach informacje o rybach, które tam mają swoje domy, o roślinach, które także się tam zainstalowały. Czysto, dobrze zabezpieczone, elegancko.
Pointe des Douaniers, pokazuje skały wulkaniczne, ich ciekawe formy, jakby zrośnięte z morzem,które tworzą niezwykłą całość.
Oczarowałam się widokami.
Zawędrowałam do drugiego portu Monaco-  Fontvieille. Jeszcze pięć lat temu było tylko morze i piasek. A dziś spokojny port u stóp Rocher. Robi wrażenie, potęga skały i dzieło człowieka. Dzielnica istnieje, częściowo dzięki szczodrości morza. Monaco pozwoliło sobie na zabranie morzu kawałka, aby człowiek mógł się bogacić, lub rozwijać, jak kto woli.
Luksusowe wille i osiedla, pomiędzy którymi można się zgubić.  I niesamowity spokój. Takiego spokoju w Nice brakuje.
Świetny pomysł z deptakiem, morze mruczy, słońce przytula, a przestrzeń nieba uśmiecha się . W takich warunkach spacer ma sens. Każdy krok to luksus oczarowania. Jakbym, co najmniej Amerykę odkrywała.
Troszkę się pogubiłam (taki urok moich wycieczek) po drodze odkryłam nieznane mi Monaco, w końcu dotarłam do portu Cap d Ail , (już na terenie francuskim, aczkolwiek widać opiekę księstwa) a tam już oznaczenia do raju, czyli ścieżka usłana cudnymi chwilami. Od zachwytu kręci się w głowie. Taniec z naturą.
Najpierw morze mnie ukołysało, a później pokazało swe wdzięki nabrzeżne. Nie spodziewałam się takiego przyjęcia. I nie sądzę, aby człowiek potrafił tak ugościć. I to za darmo, bez kalkulacji, bez konieczności: a pokażę się, bez względu na pozycję człowieka. Idziesz i dostajesz, to, co najcenniejsze, to, co zostało wyrzeźbione przez naturę. Za darmo!!!!
Mini raj w postaci dzikiego ogrodu, z jedną knajpką i widokami na horyzont nieba i morza, na wille z Pięknej Epoki. Tam spędziłam długą chwilę, siedząc na zielonej trawie, oczarowana miejscem. Idealne do medytacji. Uśmiech staje się pieśnią wdzięczności, za sam fakt bycia w tym ogrodzie, gdzie człowiek nie ingeruje.
Dba, lecz z rozwagą, dlatego urok tego miejsca jest tak bezcenny.
To się nazywa umiejętność korzystania z darów Natury.DSC_0818
Morze opowiadało swoje historie, niebo troszkę się gniewało i nie chciało powiedzieć, o co, zaczęło się chmurzyć, a więc poszłam dalej.
Każdy krok to jedna negatywna emocja mniej, każde spojrzenie, to jedna pozytywna emocja więcej. Natura uczyła mnie, jak radzić z sobie ze stresem innych ludzi. Im więcej prawdziwych oczarowań, tym mniej złości, skierowanych ku drugiemu człowiekowi.
I tak kilka godzin maszerowania, uczyniło mnie silniejszą, pomimo zmęczenia płuc i  eozynofilii, które wciąż mają dużo do gadania.
Idąc do centrum, przez kilka dobrych minut, szłam krętymi uliczkami, pomiędzy murami posiadłości. Nagle zimno się zrobiło, być może brzydkie mury przywołały wiatr. Nic przyjemnego, brutalny powrót do rzeczywistości człowieka. Człowiek buduje mury, a natura czasem je rozwala. Wystarczy jej siła huraganu. Jak często nam się wydaje, że jesteśmy tacy mądrzy, natura uczy pokory.
W autobusie tłum ludzi, sardynkowe klimaty.
Wsiadła starsza para, pani, że spineczką we włosach, przypominała mi niezadowoloną nastolatkę, a pan, pogodzony ze sobą. Oj chyba lekko nie ma, aczkolwiek wciąż są razem. Z jej ust nie padła ani jedna pozytywna emocja. A miała dużo do powiedzenia. Pan, tylko jej przytakiwał. Nie pasowało jej, że autobus się nie chciał zatrzymać (było bardzo dużo ludzi), że mało praktyczna jest barierka do trzymania się, a to, że musieli długo czekać. O uśmiechu nie było mowy, jej piękno gdzieś uleciało. Zostało tylko narzekanie.
A ja oczarowanie próbowałam zapamiętać, a więc uśmiech miałam namalowany (zamiast pomadki) Usta tej pani,były ściśnięte jak nastolatka, która nie widzi sensu w radach rodziców. A widoki z autobusu, dają rady: przestań rozsiewać smutek, przestań marudzić, przestań truć innych negatywnymi emocjami.
Chcę Ci uśmiech wymalować na twarzy. Pozwól mi na to, potraktuj mnie z szacunkiem. A zobaczysz, zbuntowana nastolatka zniknie, a pojawi się piękna kobieta. Właśnie tak widziałam tą panią. Uwięzione piękno było w niej.
Jak dobrze jest usnąć zmęczonym z radości.

Kazdy z nas może odkrywać tajemnicę samego siebie

DSC_0823-Wiesz, co  pracowałam z taką Klaudia ona w czwartek miała urodziny 32 a w piątek zmarła, bo dostała wylewu….Była w Polsce i podobno bolała ją głową przez 4 dni i pojechała do szpitala….
-Czasami śmierć przychodzi bez zapowiedzi.
-Pracujemy, gonimy ,coś chcemy mieć niby to, na co dzień ważne, ale tak naprawdę bez sensu, bo boli Cię głowa idziesz do szpitala i nie wracasz…
-No właśnie niby ważne.·-Brakuje nam rozmów…..brakuje zrozumienia….
W takiej rozmowie SMS  miałam zaszczyt uczestniczyć. Jasne byłoby jeszcze lepiej, jakbyśmy mogły porozmawiać, przy kawie, uśmiechnąć się do siebie nawzajem.
Śmierć uczy!!! Po moim wpisie o  śmierci babci moja chrześnica zaskoczyła mnie swoimi przemyśleniami, ·Gdy świat, młodych uczy życia na walizkach, braku szacunku do samego siebie
pisze tak -” Ciociu, czytając Twój ostatni wpis, coś we mnie uderzyło… Dziękuje Ci za to, jakie emocje w tym momencie we mnie obudziłaś. Zostaje tu z refleksja,…..
Dalej kontynuuje -” Babcia, to najbardziej gościnna i rodzinna osoba.. A Dzięki babci mam cel, jakie cechy kształcić w swoim życiu. Prostota i szczerość Obecności….
Ta młoda dama, postawiła poprzeczkę światu i swoim najbliższym. Wierzę, że jej się uda!!! I całym sercem jej dopinguję. Bo nie sztuką jest zarabiać dużo pieniędzy, sztuką jest żyć w zgodzie z samym sobą. I nie zapominać o gościnności, o najzwyklejszym zdaniu: Jak się dziś czujesz? Czy jest, co mogę dziś dla ciebie zrobić? Pamiętam o Tobie!!!….
Szanuję twoją ciszę!!! A nie obrażać się, gdy ktoś się do nas długo nie odzywa.
Dziś w pracy, wpada na piętro dziewczyna, i mówi do innej dziewczyny: „ e Italienne” i zwraca jej uwagę, nie widziała mnie, i jak tylko mnie zobaczyła to się zmieszała. Tylko, że ta włoszka, ma imię. I to, że ktoś pracuje dłużej, nie oznacza, że ma się tak odzywać do osoby o mniejszym stażu pracy. Nie dosyć, że w urzędach jesteśmy tylko numerami i nazwiskami, to i w życiu codziennym, ludzie nas byle jak traktują. A my się im odwdzięczamy, albo  zalewają nas słowami, które mało znaczą: mój skarbie, mój kurczaczku…
Brakuje nam rozmów!! Prawdziwych, niebanalnych, i tych o niczym.
Samotność rośnie jak grzyby po deszczu, nieumiejętność wysłowienia się, chroniczny smutek, jest gorszy od plag egipskich. Zabiera życiodajny oddech. Plaga żab, to nic w porównaniu ze smutkiem.
Konstruktywna rozmowa, połączona ze śmiechem jest terapią. Piękno śmiechu ze łzami w oczach, zaraża dobrym humorem.
Śmierć nigdy nie jest w czas.
A może, gdy zaczniemy ze sobą rozmawiać, to i nauczymy siebie nawzajem słuchać.
Słyszymy bzyczenie muchy, a nie słyszymy zaproszenia od Radości.
Widzimy plamę na ubraniu, a nie widzimy spojrzenia Zachwytu.
Wyrzucamy na śmietnik niepotrzebne rzeczy, jakbyśmy mówili: biedni i tak wygrzebią.
Obcym mówimy komplementy, a najbliżsi płaczą w ukryciu, bo brakuje nam dla nich czasu…
A gdy odchodzą…. Żałujemy…. Lub nie….
Tylko wtedy jest  już za późno…. Czas na ziemi został wypełniony…
Tylko czy pojawi się refleksja, jak u moich dwóch rozmówczyń??
Chcę Ci powiedzieć, że jesteś ważny!
Dla wszechświata!
Dla twoich bliskich!
Nie pozwól, aby twoje życie stało się prochem, już za życia.
Jezus zostawił pusty grób. Weź z niego przykład!!!
Nie bój się żyć prawdziwie!
Bez udawania!
Bez zbędnych słów!
To jest lot bez spadochronu
Zero zabezpieczeń!
A Życie odwdzięczy się.

Wykrzycz światu – Eureka!!!!!!!